Agnieszka Łukasik z Galilu
W pierwszym odcinku czwartego sezonu podcastu „Branża” rozmawiam z Agnieszką Łukasik, prezeską zarządu neoperfumerii Galilu. Jak prosty pomysł, pasja i sąsiedzka rozmowa doprowadziły do stworzenia biznesowego imperium? Co dziś oznacza „nisza” w świecie perfumiarstwa i pielęgnacji? Jak zmieniał się rynek beauty przez ostatnie dwie dekady? Co zadecydowało o długoletnim sukcesie Galilu?
Dzień dobry. Szymon Machnikowski. Słuchacie podcastu Branża. W tym programie spotykam się z liderkami i liderami w swoich dziedzinach. Pytam moich gości o to, w jaki sposób doszli tu, gdzie są, również o to, co robią, żeby dalej się rozwijać. To nie ma być podcast o biznesie, ale o ludziach, którzy go tworzą. Mam nadzieję, że osobiste historie moich rozmówczyń i rozmówców staną się dla Was inspiracją, pozwolą inaczej spojrzeć na zagadnienia, które będziemy poruszać. W dzisiejszym premierowym odcinku czwartego sezonu moją gościnią jest Agnieszka Łukasik, współzałożycielka i dyrektorka zarządzająca Galilu, marki i miejsca, a właściwie miejsc, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Agnieszka, dzień dobry. Dzień dobry. Dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie.
Galilu, neoperfumeria, jak sami ją nazywacie, niedawno osiągnęło pełnoletność. Świętowaliście 18 urodziny. Czy te 18 lat minęło dla ciebie, jak to się czasem mówi, jak jeden dzień, czy może widzisz to raczej jako dużą część życia? Chyba jedno i drugie. Szybko ten czas leci, to zdecydowanie. I jest taka ilość sytuacji w trakcie tych 18 lat, które chciałoby się zatrzymać, ale to wszystko rzeczywiście mknie. No a z drugiej strony, to jest długi czas.
18 lat to już prawie dwie dekady i prawdę mówiąc to już jest 19 lat, bo ja z moją wspólniczką Warynią Grellą podpisałyśmy naszą umowę spółki w 2005 roku. Celebrujemy te 18 lat, bo po kilku miesiącach otworzyłyśmy swój pierwszy butik w hotele europejskim i stąd to trochę lekkie takie przesunięcie w czasie. Ale tak, tak, to już kawał czasu. Mówiłaś, że w 2005 roku podpisałyście umowę. Czytałem też na waszej stronie, że wtedy zrodziła się idea czy pomysł założenia Galilu.
To dopiero zaczęło i to raczkowało na zachodzie. I było Liberty, do tej pory w Londynie, prawda, doskonałe miejsce. Barneys, który zdążył zniknąć niestety w Stanach. Colette słynne, które też, prawda, przestało istnieć. No to takie niezwykłe miejsca, które myśmy podglądały zawsze jeżdżąc same, a dużo podróżowałyśmy obie. No to widziałyśmy te marki, uwielbiałyśmy sobie coś przywozić i dlaczego nie mieć czegoś takiego w Polsce, prawda? Przecież muszą być ludzie podobni do nas. No właśnie, bardzo mi się podoba to. Stworzyłyśmy Galilu z myślą o kobietach i mężczyznach podobnych do nas.
Miałyśmy parę marek, o których myślałyśmy bardzo ciepło i to było, to był chociażby Diptyque, Frederick Malle, kto tam jeszcze wtedy był taki, Aromatherapy Associates, to też... Myślałam, że na początku był też Ezop czy... Ezop, absolutnie, tylko że Ciekawostką było to, że my właściwie pamiętam, że jechałyśmy i kontaktowałyśmy się z tymi markami, nie mając jeszcze sklepu, mając ideę, nie mając nazwy nawet. Galilu powstało na samym końcu, w drodze do Diptyca na spotkanie pierwsze w Paryżu w autobusie.
Czyli myśmy wybrały intuicyjnie, kierując się tak jak mówię nosem, ale też naszymi dosyć wysokimi oczekiwaniami, szereg marek, które odniosły później spektakularny sukces komercyjny. Myślę, że te marki nigdy o tym na początku nie myślały. Ezop ma 30 lat, przeszło, prawda? Jak myśmy wprowadzili, no to mieli no troszkę ponad 10 lat, jak się pojawili w Galilu. Już tworzyli taką kultową historię, te opakowania, to w ogóle ten nurt, taka kategoria naturalnych produktów, ale no powiedzmy sobie szczerze, nie w stu procentach naturalnych, bo oni nie wierzą aż w taką naturalność, że musi być laboratorium, muszą być składniki, prawda, które
Nie miałyśmy nigdy komercyjnych marek, To było dosyć odważne, powiem teraz i myślę, że jednak ryzykowne, szczególnie w kraju takim jak Polska, gdzie jednak byliśmy bardzo młodzi, prawda? Jakoś nie... Z innymi potrzebami. Dopiero sieciówki wchodziły do nas, a co dopiero jakiś concept store, prawda? Tak właśnie jak powiedziałaś o tym w 2004-2005 roku, to mi się kojarzy, że to były jakieś debiuty sieciówek w Warszawie. Zdecydowanie. I nagle pojawia się coś takiego jak Galilu, takie miejsce zaskakujące w swoim minimalizmie, bo miałyśmy bardzo ascetyczny sklep biały. Właśnie widziałem te zdjęcia, białe wnętrze, dosłownie kilka produktów.
Tak, z takim elementem czarnym, podkreślającym urodę i taką barokowość zapachów. Ale ludzie się bali do nas wejść, bo myśleli, że to jest jakaś ekskluzywna apteka. Na przykład to były pierwsze skojarzenia. Mniszowość, to jest ważne. To mniszowość, ale też w sumie te kamienie milowe, jakie były dla Galilu, bo często tutaj wspominałaś o tym, jak te marki też się zmieniały, ale wy też się zmieniałyście przecież mocno i miałyście tych momentów kilka. Tak, wiesz co, no bo... Rozmieniałyście to, Złesława, rozwijałyście. Tak, rozwijałyśmy. No mamy, przede wszystkim byłyśmy jakoś niecierpliwe, to znaczy skakałyśmy z jednego miejsca w drugie, co jest jakimś
Jako pierwsze pokazały naszym klientom urok takich marek, prawda? Tą jakość, zupełnie niezwykłe wybory i ci klienci No, my mamy bardzo taką wysoką lojalność klientów. Są ludzie, którzy są z nami od początku. Dojrzewają z nami i oczywiście ten gust też się tworzył, prawda? I te przyzwyczajenia zapachowe i to, że już nie mogą wejść do tych wielkich, masowych, sieciowych perfumerii, to jest racja. Bo czujemy od razu jakość i różnicę. A z drugiej strony internet, który też pojawił się jako sklep internetowy u was i pokazał, że klienci Galilu są w całej Polsce.
Absolutnie. Oczywiście, że tak. Tylko oczywiście, wiesz, to jest też... Prawdą jest to, że trudno jest sprzedać zapach przez internet. Mamy masę innych produktów. Mamy swoje sposoby na to, żeby zapoznać kogoś, no ale dlatego chcemy się dalej rozwijać. Dlatego chcemy być w coraz większej ilości sklepów, żeby ludzie mieli możliwość tego doświadczenia, bo my z tego słyniemy. Jedno to portfolio, ale drugie to to, co się dzieje, jak się przychodzi do Galilu. A czy przez te 18 lat, poza takimi, wiesz, dosyć łatwymi do określenia kluczowymi momentami, typu otwarcie nowych butików, dodanie pewnych marek i tak dalej, czy wyjście poza Warszawę,
Więc wiesz, to już jest jakaś, jesteśmy średnią firmą. To już nie jest malutka firma, to jest średnia firma. Pamiętam, że się spotkaliśmy jakiś czas temu i właśnie chyba byliście też na etapie takiej trochę reorganizacji, że już jakby miałaś poczucie tego, że... No i to jest ta zmiana, o którą pytasz. To już jest inna organizacja. Nasi klienci, ja nie chcę, żeby oni widzieli tak naprawdę i tak czuli, Jak my się zakulisowo rozwijamy, bo my chcemy cały czas, niezależnie od tej wielkości, którą tworzymy, chcemy utrzymać te standardy. To jest bardzo wymagający i trudny proces, jak można sobie wyobrazić, prawda? Natomiast to co się dzieje tak w biurze i jakby to zaplecze, które jednak tworzy też Galilu, no to jest taka rzecz zdecydowanie dynamicznie rozwijająca się.
No tak jak mówię, to już jest firma. Więc to są duże zmiany organizacyjne, strukturalne o tym, żeśmy wtedy rozmawiali, to już jest dział marketingu, prawda, i komunikacji, to jest olbrzymi magazyn, to jest, nie wiem, HR, no i tak. A powiedz mi, jakbyś miała tak porównać definicję tego, czym 18 lat temu była dla ciebie ta niszowość i nisza i czym ona jest dzisiaj, to czym ona by się różniła? Słuchaj, to jest bardzo ciekawe, bo my jesteśmy rzeczywiście świadkami rozwoju niszy. My jako Galilu, jako firma, która kupuje i sprzedaje później te marki.
Fajnie by było utrzymać tą generyczność. No ale my idziemy, to jest właśnie ten rozwój, o który, prawda, pytałeś. No my się rozwijamy razem z tymi markami. Rozwijacie się z markami. Klienci rozwijają się z markami z Instagramem. Czerpią coraz więcej wiedzy. Marki starają się coraz bardziej popularne. No ale nie ukrywajmy, że ten rynek też jest trochę rynkiem nowości. I chciałem zapytać, skąd ty bierzesz wiedzę o nowych markach? I jak w ogóle odbywa się teraz proces pozyskiwania tych marek do Galilu? Wszystkie jesteśmy pasjonatkami. To znaczy, że interesujemy się tym światem, czytamy, obserwujemy różnych nowych kreatorów. A tak jak mówię, powstaje tego olbrzymia ilość, tak?
Olbrzymia ilość marek zapachowych. Duża część klasyfikuje się, no to jest taka nasza nomenklatura, w takiej strefie niszy B. To nie jest coś, co jest dla nas interesujące. Dużo jest bardzo. To są takie średnie propozycje. Staramy się wybierać te rzeczywiście najlepsze. Ale zawsze, rok w rok, pojawiają się ciekawe propozycje. Bardzo wiele firm do nas trafia bezpośrednio, to znaczy po prostu piszą do nas i mówią, że jeśli tylko w Polsce, to tylko z Galilu, co jest oczywiście też świetnym i takim niesamowitym doświadczeniem.
Jest to zmiana dynamiki, prawda? Absolutnie. Kiedyś trzeba było jeździć, stukać, pukać do drzwi i czekać na odpowiedź, a teraz to się zupełnie zmieniło. Wybrane zostało Galilu również chyba rok temu w takim międzynarodowym plebiscycie. Były wymienione cztery perfumerie na świecie i Galilu też się tam znalazło. No my mamy pewne referencje, jeździmy po świecie, to ludzie, którzy znają ten rynek, znają Galilu i to jest oczywiście fantastyczne, bo jesteśmy polskie, lokalne i jednak udało nam się coś stworzyć takiego. Ale czy np. jak poznajesz na takich targach markę i ona spełnia te kryteria bycia wysokiej jakości, ale jest zupełnie nowa, to też potrafisz się na nią zdecydować, czy raczej czekasz aż pokaże, że najpierw sama przetrwała jakiś czas?
30, może 50 wystawców z różnych kategorii, beauty, perfumy, a w tej chwili setki. Myśmy w tym roku z Galilu pojechały cztery osoby, żeby móc to wszystko ogarnąć i obejrzeć. Oczywiście mieć jeszcze spotkania z naszymi partnerami, ale rozumiesz, więc to jest trend. Tego jest masa, więc i tu jest trochę takie założenie, że im bardziej będę oryginalny, tym będę ciekawszy, tym mam większą szansę w przebicia. Tak bardziej konsumencko, jakbyś z perspektywy konsumenta, takie trendy już takie bardziej użytkowe bym powiedział, w sensie czy widzisz powrót jakichś konkretnych zapachów, nut.
Akord skóry w zapachu leather, to jest zapach, którego używam, ale też figa właśnie, bergamota. No tam jest naprawdę fajny wybór. Co jeszcze? No i jestem absolutnym fanem Aedes Devenustas Pelargonium. To jest taki zapach, który mi też towarzyszy od lat. Bardzo też taka niszowa marka, nadal. A powiedz, czy zdradzisz nam, czy jest coś, czego możemy się spodziewać po Galilu w najbliższym czasie? Rozwoju nowych sklepów. W tej chwili za parę miesięcy otwieramy duży sklep w Galerii Handlowej Forum w Gdańsku.
To będzie nasz drugi sklep w Gdańsku. Mamy już wybrane miejsca w innych miastach. No i wiesz, będzie naprawdę bardzo dużo się działo też właśnie od środka organizacji, żeby nadążyć za tym rozwojem. To będzie mniej oczywiste dla naszych klientów, ale też zadbamy o nich jeszcze bardziej w takim customer experience. Dużo szykujemy. Super. To będziemy śledzić. A ja zapraszam też Państwa na Instagram Galilu, gdzie bardzo dużo się dzieje i można sobie to na bieżąco podglądać. Agnieszko, bardzo dziękuję Ci za Twój czas i tyle mądrych słów.
Moim i Państwa gościem była Agnieszka Łukasik, współzałożycielka i dyrektorka zarządzająca Galilu. Agnieszka, dziękuję. Słuchaliście Państwo podcastu Branża. Bardzo dziękuję. Dziękuje za oglądanie!
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Szymon Machnikowski przedstawia Agnieszkę Łukasik, współzałożycielkę Galilu, i opisuje jej historię od 2005 roku.
Agnieszka opowiada o początkach Galilu, jej inspiracji i decyzji o założeniu neoperfumerii.
Agnieszka opisuje rozwój Galilu, wprowadzanie nowych marek i zmiany w biznesie.
Agnieszka opowiada o zmianach w organizacji Galilu i jej roli jako dyrektorka zarządzająca.
Agnieszka omawia zmiany w niszowości marki i jej rozwój wraz z rynkiem.
Rozmowa o nowych trendach w perfumierii, takich jak rosnąca popularność niszowych marek i rola nosów w tworzeniu zapachów.
Opowieści o twórcach zapachów i ich inspiracjach, takich jak Stina Bibi Ziger i Carlos Huber Suchowiecki.
Wybrane ulubione zapachy Agnieszki Łukasik i perspektywy Galilu w najbliższym czasie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W pierwszym odcinku czwartego sezonu podcastu „Branża” rozmawiam z Agnieszką Łukasik, prezeską zarządu neoperfumerii Galilu. Jak prosty pomysł, pasja i sąsiedzka rozmowa doprowadziły do stworzenia biznesowego imperium? Co dziś oznacza „nisza” w świecie perfumiarstwa i pielęgnacji? Jak zmieniał się rynek beauty przez ostatnie dwie dekady? Co zadecydowało o długoletnim sukcesie Galilu?