Agnieszka Łukasik z Galilu
W pierwszym odcinku czwartego sezonu podcastu „Branża” rozmawiam z Agnieszką Łukasik, prezeską zarządu neoperfumerii Galilu. Jak prosty pomysł, pasja i sąsiedzka rozmowa doprowadziły do stworzenia biznesowego imperium? Co dziś oznacza „nisza” w świecie perfumiarstwa i pielęgnacji? Jak zmieniał się rynek beauty przez ostatnie dwie dekady? Co zadecydowało o długoletnim sukcesie Galilu?
Miałyśmy parę marek, o których myślałyśmy bardzo ciepło i to było, to był chociażby Diptyque, Frederick Malle, kto tam jeszcze wtedy był taki, Aromatherapy Associates, to też... Myślałam, że na początku był też Ezop czy... Ezop, absolutnie, tylko że Ciekawostką było to, że my właściwie pamiętam, że jechałyśmy i kontaktowałyśmy się z tymi markami, nie mając jeszcze sklepu, mając ideę, nie mając nazwy nawet. Galilu powstało na samym końcu, w drodze do Diptyca na spotkanie pierwsze w Paryżu w autobusie.
Prawda? No i tak się to wszystko, i tak to powstało. Czyli tak, Diptyque pojawił się u nas w ciągu roku pierwszego. Były niektóre marki, które od razu weszły do nas. Ezop był też taką marką. Akurat miałyśmy to szczęście, że przyjaciółka w Arynie mieszkająca w Australii znała twórcę, Denisa Pafitis'a, który przyjechał do Polski akurat zobaczyć kraj i tak dalej. I nagle było spotkanie, bardzo fajna energia i tak dalej, i tak dalej, prawda. To jest niesamowite, bo wiesz, mówimy o tych markach i mam wrażenie, że w takiej powszechnej komunikacji, nadal powiedzmy tej niszowej, bardziej selektywnej bym powiedział, ale takie marki jak Aesop czy Diptyque, czy w takiej nawet popularnej kulturze,
Wcale nie pojawiły się aż tak dawno temu, w sensie mam wrażenie, że część z tych marek takie szerokie dotarcie, takie bardziej wizerunkowe dotarcie, powiedzmy, nie wiem, widzimy na Instagramie, wiesz, te zdjęcia z tymi mydełkami Ezop, świece Diptyk i tak dalej, to są tak naprawdę Ostatnie lata, a wy miałyście je tak naprawdę w Polsce, która była w takim powiedzmy galopującym, ale jednak etapie rozwoju prawie 20 lat temu. To jest wyczyn. Tak, ale no i właściwie, jak o tym myślę, to był, miałyśmy nosa do marek, tak bym powiedziała, bo sprowadziłyśmy i pokazywałyśmy ludziom, klientom naszym, ale w ogóle, marki, które
Czyli myśmy wybrały intuicyjnie, kierując się tak jak mówię nosem, ale też naszymi dosyć wysokimi oczekiwaniami, szereg marek, które odniosły później spektakularny sukces komercyjny. Myślę, że te marki nigdy o tym na początku nie myślały. Ezop ma 30 lat, przeszło, prawda? Jak myśmy wprowadzili, no to mieli no troszkę ponad 10 lat, jak się pojawili w Galilu. Już tworzyli taką kultową historię, te opakowania, to w ogóle ten nurt, taka kategoria naturalnych produktów, ale no powiedzmy sobie szczerze, nie w stu procentach naturalnych, bo oni nie wierzą aż w taką naturalność, że musi być laboratorium, muszą być składniki, prawda, które
Boję się aż wchodzić na ten terytorium. Nie będziemy się zagłębiać. Chodzi mi o to, że oni otworzyli też taką kategorię. Zaczęli tworzyć najpiękniejsze sklepy na świecie. To są sklepy Ezopa. I tworzą to do tej pory. No właśnie. Słyszałem zresztą, że ich biuro też jest niesamowite. Zarówno pod względem estetycznym, jak i oczekiwań. Słuchaj, ja pamiętam, jak to biuro było w Londynie. Taka filia europejska w piwnicy. Bez okien. I oni byli wszyscy bardzo szczęśliwi. Olbrzymia pasja, olbrzymia wiara w to, co robią, w produkt, taka autentyczność. Do tej pory Susan Santos, która jest tak zwanym product advocate Ezopa, z którą mam do tej pory też kontakt, bardzo się lubimy.
I teraz nadal mamy Nie wiem, słuchaj, jeżdżę od wielu lat na targi do Mediolanu czy do Florencji. No powstają setki, setki marek bardzo niszowych, maleńkich wręcz, z apetytem na więcej. I z drugiej strony te nasze marki, tak jak mówiłam, chociażby Byredo, czy Diptyque, czy Ezop, no przeżyły olbrzymi boom, prawda? Okazało się, że też mieli nosa, bo rynek wchłonął te koncepcje niszowych marek, że to jednak było coś szczególnego, innego, coś co cię wyróżnia, prawda? Nie chcesz pachnieć tak samo jak koleżanka z biurka obok i biurka za tobą.
Bo tu chodziło o wyróżnienie, o stworzenie swojej wizytówki zapachowej. W tej kategorii beauty i pielęgnacji jest trochę inaczej, ale też ważna była jakość i to, że to jest tak niedostępne. I teraz dalej to jest. Ale oprócz tego są właśnie te marki, z którymi my też rosłyśmy, czyli no nagle właśnie sprzedaż Byredo, Ezop, Fredrik Mahl, Le Labo. Rozmawiałyśmy z nimi 4 lata, zanim okazało się, że możemy ich mieć, a mogłyśmy ich mieć tylko dlatego, że Estée Lauder kupił. I oni wiedzieli, że chcą, żeby to było szerzej pokazane, dystrybuowane.
Pojawił Pudża. Nie wiem kto tam. Natura, która kupiła parę lat temu Ezopa, a teraz już chyba... Czekaj. Chyba L'Oreal. L'Oreal bodajże. Olbrzymie akwizycje, ale przecież oni nie chcą zabić Tego konceptu byłaby to bzdura. Rozwijają go, mają pieniądze. ESOP skupia się w tej chwili na Azji, na rozwoju swojej sieci. W Chinach pewnie będzie z 10 czy 15 sklepów. Myślę, że każdy będzie absolutnie spektakularny. No nie można się bać tego, dlatego trudno mi jest definiować tą niszę, bo dla mnie to, że właścicielem stał się koncern, to nie znaczy, że to dalej nie jest ta marka, bo nawet jeśli jest w szerszej dystrybucji, to dalej mamy jakość.
Może wolna amerykanka to jest takie pejoratywne, a bardziej chodzi o to, że było miejsce na kreatywność poszczególnych właścicieli. Umówmy się, teraz już te marki Mają bardzo określone wymagania. Myślę, że w sumie Le Labo chyba jest jedną. No Ezop, Le Labo, właśnie Frederick Malle. Nie wiem, którą z nich tak na pierwszym tutaj, na pierwszy ogień dać, ale one miały takie bardzo konkretne swoje wymagania. Tak, ale oni zawsze mieli. To znaczy Frederick Malle to jeszcze jak był Edition de Parfum, czyli to była jego firma. No to tak jak mówiłam, no trwało to kilka lat, zanim przekonałyśmy ich do siebie i już wtedy ekspozycja musiała być taka ich, prawda? Z lodówką, z tym kolorem czerwonym, z drewnem.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Szymon Machnikowski przedstawia Agnieszkę Łukasik, współzałożycielkę Galilu, i opisuje jej historię od 2005 roku.
Agnieszka opowiada o początkach Galilu, jej inspiracji i decyzji o założeniu neoperfumerii.
Agnieszka opisuje rozwój Galilu, wprowadzanie nowych marek i zmiany w biznesie.
Agnieszka opowiada o zmianach w organizacji Galilu i jej roli jako dyrektorka zarządzająca.
Agnieszka omawia zmiany w niszowości marki i jej rozwój wraz z rynkiem.
Rozmowa o nowych trendach w perfumierii, takich jak rosnąca popularność niszowych marek i rola nosów w tworzeniu zapachów.
Opowieści o twórcach zapachów i ich inspiracjach, takich jak Stina Bibi Ziger i Carlos Huber Suchowiecki.
Wybrane ulubione zapachy Agnieszki Łukasik i perspektywy Galilu w najbliższym czasie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W pierwszym odcinku czwartego sezonu podcastu „Branża” rozmawiam z Agnieszką Łukasik, prezeską zarządu neoperfumerii Galilu. Jak prosty pomysł, pasja i sąsiedzka rozmowa doprowadziły do stworzenia biznesowego imperium? Co dziś oznacza „nisza” w świecie perfumiarstwa i pielęgnacji? Jak zmieniał się rynek beauty przez ostatnie dwie dekady? Co zadecydowało o długoletnim sukcesie Galilu?