Zawód: Wirtualna asystentka ft. Panther Business
O tym, że bycie asystentką to nie podawanie kawy za uśmiech prezesa. Historia Natalii i Marty, które w młodym wieku postanowiły podbić świat wirtualnych asystentek, żeby udowodnić, że w tej pracy stajesz się partnerem biznesowym, a nie ekspresem na szafce prezesa.Pss: Nie dajmy odebrać sobie wewnętrznego wiatru! Instagram: @bezrobotne.opowiesciTikTok: @bezrobotne.opowiesciMail: [email protected] PanterInstagram: @pantherbusiness_Strona
No bo nadal ludzie myślą, że asystentka, jakby samo słowo asystentka, już pomijam słowo wirtualna, to jest pani podaj kawę, pani skseruj i nara. Muzyczka. Cześć, witaj w podcaście Bezrobotne Opowieści. Z tej strony Julia Olszewska, twoja bezrobotna prowadząca. A dzisiaj mam wyjątkowe dwie gościnie, dwie laski tutaj ze mną. Marta i Natalia, one są dziewczynami, które założyły biznes same. Będziemy rozmawiać o tym, jak to być wirtualną asystentką, bo prowadzą firmę Panther Business, czyli takie pantery biznesu. Cześć dziewczyny. Hej. Widziałam jak przyjechałyście do mnie z takimi wielkimi walizami, więc zostajecie w ogóle w Trójmieście na dłużej. Bardzo się cieszę, bo to jest drugi wywiad w sumie tak naprawdę tutaj w Trójmieście i to jest niesamowite, że będziemy gadać w ogóle o biznesie tutaj razem, no bo myślę, że będzie trochę smaczków.
Tak mi się wydaje. Więc pytanie do was. Wiem, że przyjaźnicie się od wielu lat. Z tego, co słyszałam przed rozmową, 17 rok? Gdzieś tak zaczęło się wasze... 17, 18. Na placu zabaw w Ikei? Jeżeli dobrze zrozumiałam. I generalnie od tego momentu zaczęłyście się przyjaźnić i potem gdzieś tam pojawił się biznes. Jak to się zaczęło? Skąd powstały Pantery Biznesu? Jak to w ogóle się stało, że jesteśmy dzisiaj tutaj? Pantera Biznesu się zaczęło od leżenia na dywanie z Coca-Colą zimną w środku lata i zastanawiałam się, jak nazwiemy ten biznes. Dosłownie to tak było. To jest też taka gra słów trochę, bo Panther, czyli partner biznesowy. My dla naszego klienta chcemy być partnerem, a nie tylko osobą, która wykonuje zadania. Zadania trzeba wykonywać mądrze przede wszystkim. A nie tylko po prostu zostajesz, robisz i okej, jaki jest kolejny krok, co będzie dalej?
Jak to się stało, że z przyjaźni w ogóle biznes, no bo ja też mam dużo przyjaciółek, nie? I nie robię z nimi biznesu. Jak to się stało w ogóle, że zrobiłyście to i czy w waszej przyjaźni jednak jest miejsce na ten biznes? No bo czasami przyjaźnie się zatracają, kiedy wchodzą pieniądze, zaczynają się kłótnie i czy da się połączyć przyjaźń z biznesem i żeby dalej się przyjaźnić? Nie jest to proste, żeby to połączyć. To nie jest tak, że się nie kłócimy, ale często pada takie pytanie, jak któraś ma zły dzień, jesteś na mnie zła? Ja pytam, nie, mam po prostu okres. I tyle w temacie. A robicie czasami tak, że nie, nie jestem zła na ciebie, tylko na ciebie jakby z pracy oddzielacie te dwie osoby, że ty jesteś Natalią, moją przyjaciółką i Natalią, moją partnerką biznesową, czy to jest jedna osoba mimo wszystko? Czy trochę to oddzielacie? W biznesie nie ma miejsca na złość przede wszystkim, tylko jest feedback. Słuchaj, nie podoba mi się, jak to zrobiłaś, powinnaś zrobić to tak i tak.
I czy intuicja wam pomaga w pracy? Ogromnie nam pomaga przy wyborze pracowników, przy wyborze klienta, przy wejściu w jakąś ścieżkę nową do robienia zadań, że tak powiem, nowych usług u nas. Ale w ogóle myśmy z Martą się tak przyjaźnie powstawała wraz z nowymi biznesami, bo to nie jest pierwsze nasze podejście w ogóle do wspólnej pracy, tylko tak jak powiedziałaś, poznałyśmy się na placu zabaw w Ikei, gdzie zajmowałyśmy się dziećmi i polecałyśmy wszystkim karty Ikea lojalnościowe. A potem pojechałyśmy razem do Niemiec pracować w hotelu w wakacje. No i to właśnie to pochodzi od takiego momentu, że ja Marcie zadaję jakieś pytanie, ej, robimy to, a Marta mówi, no dawaj, robimy. I nie ma jakby czasu na to, kiedy, czasu na odpowiedź. Ona mi odpowie na tego maila za dwa dni.
Nie, jakby Marta już się spakowała, spakowała pomidorki koktajlowe i powiedziała, przyjadę pod ciebie autem. I pojechaliśmy. I była też ta Coca-Cola tam potem? Czy tylko koktajlowe pomidorki? Różnie to bywa, ale zawsze ja gotuję. Ja zawsze gotuję. Jakkolwiek mamy integrację, to ja robię za tą mamusię, babcię, która wstaje wcześniej i przygotowuje to wszystko. Ja robię kawę. Okej, czyli ty jesteś baristką. A powiedzcie mi właśnie, no to było tak, była IK, był hotel, co było dalej? Jak to dalej się zaczęło? No bo coś jeszcze między tym było, jakieś prace, wiem, że robiliście jakieś biznesy. Chciałabym to dopytać, ale też możemy potem to, generalnie potem się zastanowić, czy to wytniemy. Generalnie też widziałam wasz wywiad z Dzień Dobry TVN i wiem, że robiliście komis, były ubrania, więc jakby wiem, że wiele biznesów często musimy stworzyć, wiele startupów, żeby ten jeden startup w końcu wyskoczył.
Więc pytanie, ile jeszcze na tej drodze waszej się pojawiło tematów, których jakby no nikt nie wie, tak? Bo to jest teraz sekret, powiedzmy, albo coś, co już w przeszłości było. Potem byliśmy na studiach, każda robiła jakieś swoje rzeczy po tych Niemczech i w trakcie pojawił się COVID. Ja tak siedziałam w domu, nie miałam co robić, a Marta w tym czasie już się rozwijała w dużej firmie z nieruchomościami i mi zaproponowała, czy chcę być jej asystentką. No co, ja się zgodziłam. Ja wtedy po prostu nie wiedziałam, w co włożyć ręce, a miałam wtedy jeszcze duży problem z delegowaniem zadań i z zaufaniem komuś, że ktoś zrobi to dobrze. A znałam Natalię i wiedziałam, że jest perfekcjonistką. Ona spędzi nad czymś o wiele więcej czasu niż trzeba, ale dopnie ten projekt i zrobi wszystko, żeby było po prostu dobrze zrobione, więc jakby... Pierwszą osobą, o której w ogóle pomyślałam jest Natalia.
To jest to. Od słowa przyszła na rozmowę i tak zostałyśmy wtedy szefową i asystentką. I trochę nam ta droga razem tutaj była. Potem ta firma z nami się rozstała, my z nią. I co dalej? I potem byłyśmy bezrobotne. Rozmawialiśmy przez telefon właśnie o tym, że będziecie u mnie w podcaście i zaczęłyśmy rozmowę od tego, że wy też byłyście bezrobotne. Tak jak ja, tak powstał ten podcast. Ja na przykład zostałam wyrzucona z pracy. I generalnie to wyszło mi na dobre, a w tamtym momencie płakanie w parku i te sprawy jakby było grane jak najbardziej. Więc jak to u was było z tym bezrobociem? Jak to wyglądało? Wiesz co, ja nie płaczę. Ja po prostu mam mniejsze emocje, pozostawiam do tego chłodno. Co umiem i co mogę sprzedać dalej i na tym zarobić?
Ale wiedziałam, że nie mogę robić tego sama. No i siedziałam z Natalią, rozmawiałyśmy sobie. Natalia w tym czasie była kosmetyczką i robiła pasnokcie. I na życiu robiłeś się... Pięknie, naprawdę. Ona robi najlepsze pasnokcie na świecie i tylko jej pasnokcie mi nie odpadały w życiu. Więc taki... Więc często miałyśmy dużo rozkmin i rozmów właśnie na temat życiowych historii i rozstarek przy paznokciach. Psycholog przy paznokciach, idealne połączenie. To też był pomysł na biznes. Ale to było super. No nie? Robię paznokcie i z tobą gadam. Tak, tak. Totalnie. Nie, super. No i co? I co było dalej? Byłyście wtedy bezrobotne, były te paznokcie i co się stało? Pomyślałaś o tym, że chcesz coś zrobić? Tak, to Natalia chce coś robić, ale tu na przykład tego nie umiem, tego nie ma Natalia.
Ale ja to umiem. Ja tak sobie siedzę, siedzę, chwilę, a tak mózg mi zatrybił, zróbmy to razem. I następnego dnia się spotkałyśmy przy tej Coca-Coli na kocyku, bo ja wtedy miałam remont domu, więc nawet kanapy nie miałam. Więc na podwodze i tak, dobra, to co, najpierw nazwa. No i zaczęłyśmy siedzieć, szukać, jakie zwierzę, co w tym logo, jakby, no bo od czego zacząć, no, od w ogóle pomysłu, jakby kolory, nazwa, to, co będziemy robić, to wiedziałyśmy, że sobie poradzimy, tak, nieważne, co będziemy robić. Co to będzie za biznes? Nieważne. Będzie dobrze, będzie dobrze. Tak, tak. No i wiedziałyśmy, że chcemy coś mocnego, coś takiego drapieżnego. Z pazurem. Tak, i różowego. No i powstała różowa pantera, czyli Panther Business. Ekstra. I tak się zaczęło, na tym kocyku, z tą kolą i tyle.
Tak, i mój pies skaczący między nami. I kiedy to było? Ile lat tam? Pięć lat już jest firma? Ile lat? Dwa? Trzy? Ile to jest? 2020? 2021 to było? No to kurde już pięć lat. 2021. W Dzień Dobry TVN świętowałyśmy swój rok. Okej. Bo to był dwudziesty drugi. Ja widziałam, że ten rok był dwudziesty drugi. No to w 2021 zaczęłyśmy. Okej, ale to szybko leci. Musiałam się z tym zastanowić. Dla mnie dwudziesty rok to był dwa lata temu, gdzieś coś takiego dalej w mojej głowie. Tak. Jestem niesłysząca, ale chyba już stara jestem. W ogóle z bardzo śmiesznych rzeczy, my jak pojechałyśmy na ten wywiad do Dzień Zawodowy, to faktycznie był dzień, w którym miałyśmy rok firmy. To było takie uczczenie tego, czułyśmy się tak super, wiesz, jakby prowadzić rok firmy i nagle Cię zapraszają, masz takie wow. I oni zaprosili Was, sami się dozwali? Tak, Marta do mnie zadzwoniła, ja byłam chyba po egzaminie, albo byłam przed i się uczyłam i jak mi to powiedziała, to siedziałam tylko z tak...
Ale dajemy sobie upływ, że czasami nie wszystko musi być na 150%, nie? Nie musi być zadanie wykonane w 5 minut albo kontakt z każdym klientem musi być tylko na jednej osobie. Jak Marta mi mówi, słuchaj, dzisiaj nie mam siły, mam migrenę, mam dosyć, to ja chwytam za telefon i robię wszystkie telefony. Bo mam dzisiaj więcej energii. A jak ja powiem, że mam dosyć, idę na urlop, no to Marta dźwiga i dajemy radę. Rywalizacja też jest dobra, ale nigdy nie poczułam u nas rywalizacji. My trochę mamy tak jakby truksowe przedsiębiorstwo, bo my mamy swoją tabelkę w Excelu i każda wpisuje tam, ile wydała w danym miesiącu na firmę, jakie subskrypcje poszły z konta firmowego. Wszystko jest tam zapisane i po prostu sobie się damy raz w miesiącu. Ok, tyle wydałyśmy, tyle wypłat wysłałyśmy, tyle zarobiłyśmy, tyle faktur wystawiliśmy. Nawet często razem wystawiamy te faktury.
I dla nas jest takie normalne, że wszystko jest na pół, bo razem to stworzyłyśmy i każda nosi tą swoją część. Ja robię wizję, Natalia robi realizm. Jak to ładnie powiedziałeś z tą żabą? Marta daje dużą żabę, a ja ją dzielę na mniejsze. Bo łatwiej jest połknąć małą żabkę niż jedną wielką, po prostu się nie zmieści. To też jesteście szefowami. Krzepowymi, dziękuję. Gen Z. Powiedzcie mi, jak to w ogóle wygląda być tak młodymi kobietami, które mają biznes i są jednak CEO, więc muszą te zadania jednak delegować, rozmawiać z ludźmi, zwalniać, zatrudniać. Jak to wygląda z waszej perspektywy? W porównaniu z tym, jak miałyście szefów w przeszłości, czy widzicie różnicę między ich zarządzaniem, a waszym zarządzaniem dzisiaj?
To jest trochę jak być rodzicem. Jak jesteś dzieckiem i dostajesz karę za coś, to sobie potem myślisz, jak ja będę rodzicem, to ja będę robić to inaczej, ja będę robić to lepiej. No i tak było, jak w ogóle ktoś myśli, marzy o tym, żeby być szefem kogoś innego, to sobie w trakcie zatrudnienia swojego myśli, jak ja będę szefową, to ja będę inaczej rozmawiała z moimi pracownikami. Albo ja inaczej, nie wiem, rozdzielę te zadania, wytłumaczę jakieś zadanie. No i tak staramy się działać, że jakbym ja chciała mieć taką szefową, jaką ja jestem, to bym zrobiła to w ten i w ten sposób. Więc tak do tego podchodzimy. Ja się też śmieję, że to jest trochę śmiesznie być taką szefą w takim wieku, ponieważ często jak ktoś do mnie dzwoni, obstawia, że mam około 40 lat. Naprawdę. Jak zaczynam mówić, opowiadać, że słuchaj, tu masz, musi być taki podatek, tego nie możesz zrobić, bo tutaj brakuje ci procedur, tutaj potrzebujesz więcej jakiejś automatyzacji.
Jak ludzie potem się dowiadują, ile ja mam lat, to mają takie, jak to? Przychrzak szok po prostu. Przychrzak szok. Miałam jakieś sytuacje, że mój klient powiedział, no bo tak, bo my jesteśmy w podobnym wieku. On ma 38 lat. Ja mam 10 mniej. Nasze pracownice myślały raz, że jak przeglądały z Martą CV, był taki pad komentarz, o, ale ona jest starsza, czy tam stara, coś takiego, a Marta, no dzięki, jest w moim wieku. Nie, ona była jeszcze ode mnie młodsza. Ale powiem wam, że też tak myślałam na początku, przez to, że bardzo dojrzale, jak właśnie nawet słuchałam waszej rozmowy, czy w ogóle sprawdzałam social, bardzo dojrzale rozmawiacie, macie dużą wiedzę i to jest chyba takim determinantem tego, że właśnie tutaj ta dojrzałość, nie? W taki sposób. Jak nas widzą, tak nas piszą, nie? Podobno, tak mówią.
Ale jednocześnie powiedzcie mi, jak jesteście właśnie szefami... Kurde, to słowo mnie zabije dzisiaj. Jesteście założycielkami, panterami, jesteście panterami, które rozmawiają ze swoimi pracownikami. Robicie tak, że piszecie im LOL na czacie czasami? Albo robicie XD? Mamy pełno XD. Ok, czyli komunikacja jest naturalna, normalna, tak jak się pisze ze znajomymi po prostu. Mimo to, że jakby jest ten pewnie, no jest ta granica, że jednak tutaj jestem pracownikiem, jestem szefem, ale mimo wszystko komunikacja jest normalna. Nie pisze ci dzień dobry, droga pani, ta sprawa, nie? To już jest old school, nie? Ale zauważyłam ostatnio, że my pracujemy na Slacku, jeżeli chodzi o komunikację i mamy różne kanały. No i na kanale General, gdzie mamy takie najważniejsze informacje przekazywane, to tam rzadko się to pojawia XD. Ale na pogaduszkach lecą memy, zdjęcia, jakby marudzenie, wszystko jest dozwolone, no i tam już jest, więc... A jeszcze są jakieś rzeczy, które różnią was jako właśnie założycielki w takim wieku od tych osób, z którymi pracowałyście?
Widzicie jeszcze jakieś różnice? Ja widzę taką różnicę jedną, że wiem, kiedy może być ciężej pracownikom, na przykład jak mają sesję na studiach. To my tu dopasowujemy np. ilość zadań do tego, czy są w trakcie studiów. Teraz np. część jest zerowych terminów, więc mamy większy dopust do tego, że idą na wolne jednodniowe, dwudniowe albo półdniowe, bo idą na egzamin. Wiemy, że się wtedy stresują bardziej. Ale czy coś jeszcze się zmienia? Przede wszystkim myślę, że to podejście, że potrafimy z sobą porozmawiać. Ja potrafię przejść do naszych pracowników. Ej, widziałam, ostatnio takie fajne rzęsy mieliście. Gdzie kupiłyście? I to jest dla nas takie normalne, że wymieniamy się polecajkami makijażowymi chociażby, czy polecajkami jakichś zakupów. I jesteśmy tak bliżej siebie przez to, że...
Jestem w podobnym wieku i mam na przykład jedną pracownicę, która w tym roku oddała pracę i na przykład poradziła się mnie. Ej, wiem, że pisałaś o podobnym temacie. Mogłabyś mi doradzić, jak ten temat zrobić? I tu nie ma takiej bariery. Jeśli potrzebują coś osobistego, czy potrzebują po prostu porozmawiać, wygadać się, to też do nas przyjdą, bo traktują nas troszkę bardziej jak takie mentorki, myślę, a nie tylko szefowe. I szczerze, dla mnie to jest bardzo ważne. Ostatnio nawet jak jeden z naszych pracowników odchodził, to powiedział nam, że nigdy nie miał tak dobrych szefowych i że w przyszłości chciałby takie mieć. I że bardzo podoba się tej osobie u nas to, że jak czegoś nie potrafimy zrobić, to się nauczymy albo znajdziemy sposób, żeby to zrobić, że nie ma jakby rzeczy niemożliwych, że okej, zrobię to, jeszcze nie wiem jak, ale to na pewno dla ciebie zrobię.
I to było takie fajne, motywujące dla mnie przede wszystkim, że ktoś widzi we mnie osobę, która potrafi zrobić wszystko tak naprawdę. Wiesz co, to jest bardzo ciekawe, co powiedziałaś, bo często miałam takie wrażenie, ja sama pracując, że przez to, że taka różnica wieku była często między mną, moimi szefami 20-30 lat, zawsze wtedy mi się wydawało, że oni wiedzą wszystko. I też często oni chcieli pokazać, że nie wiedzą. I wtedy ja miałam taki syndrom oszusta i wydawało mi się, no tak, ja wiem za mało, bla, bla, bla. A to, co mówisz, jest mega ważne, że ty pokazujesz, że hej, ja też tego nie umiem, ale znajdę sposób, jak się tego nauczyć, albo znajdę osobę, która może się tym zająć. I pokazujecie też pracownikom, że wy jesteście ludźmi, nie wiecie wszystkiego, ale szukacie rozwiązania. I to jest, myślę, właśnie to nowe rozwiązanie i szefowe Gen Z, nie? Trochę. My też razem chodzimy na szkolenia. My się razem uczymy np.
marketingu. Razem z naszym szefem od marketingu uczymy się różnych rzeczy. Razem np. jak postawić reklamę, jak to zrobić. My się razem tego uczyłyśmy. Po prostu usiadłbyśmy, dobra, odpalaj, jedziemy z tym. Albo mamy takie zadanie, jak jest wymiana lokatorów w lato pomiędzy różnymi miastami, jest w różnych terminach, ale zazwyczaj na przykład tutaj w Trójmieście jest między lipcem, sierpniem albo koniec sierpnia. Sezon właśnie wymiany lokatorów. No i jeden z naszych klientów powiedział, że mogłybyśmy trochę bardziej podszkolić nasze wypowiedzi podczas telefonu, żebyśmy my się tak nie stresowały na przykład, że przecież to my jesteśmy tymi, do których ktoś dzwoni i coś od nas chce, no bo chce wynająć mieszkanie. Więc wykupiłyśmy Kilka szkoleń właśnie na infolinie i razem z naszymi dziewczynami robiłyśmy te szkolenia, żebyśmy... sztuka perswazji, cold calling i tak dalej.
Musimy dokończyć niektóre z tych szkoleń przed tym sezonem. Dziewczyny zrobiły wszystkie, ale my... Jeszcze co mamy? Kwiecień dopiero, jeszcze wyrobicie się. Ale nie, już się przygotowujemy. Wymiana lokatorów to jest naprawdę duża rzecz, dużo czasu zajmuje, a jest bardzo ważna. Tak, każdy z pracowników robi po 200 godzin i my zawsze zatrudniamy więcej na wakacje, bo wiemy, że będzie więcej tych infolinii, wiemy, że zgłaszają się do nas nowe osoby z polecenia, więc my chętnie przyjmujemy takie, tylko po prostu wtedy mówimy, hej, słuchaj, na ten moment nie mam jeszcze kadry, ale jeśli podpiszesz teraz umowę, to ja tą kadrę dla ciebie wyszkolę i obsłużymy cię. Dlatego ktoś musi się zgłosić do nas wcześniej, tak na przykład już w maju, że chce nas na sezon, my okej, zrobimy ci ten sezon, mamy procedury, my potrafimy to zrobić, my wiemy, jak to przekazać, żeby to było dobrze zrobione. Myślę, że to jest mega motywujące, że właśnie są z wami osoby z waszego teamu i razem robicie szkolenia i dzięki temu ja bym miała takie ok, one robią to ze mną, uczą się ze mną i ja też mogę się zmienić.
Więc fajne to, co powiedziałeś, że jesteście mentorkami, że to coś więcej niż po prostu szef czy nawet właśnie team leader. Nawet często się, wiecie, takie stare memy, że ktoś ciągnie cały zespół itd. Tylko właśnie takie, że to są osoby, które mnie poprowadzą, pokażą mi jakąś drogę i ja będę mogła kiedyś np. rzeczy, o których od was się nauczyłam, wykorzystać w moim biznesie np. jak założę go kiedyś. Więc to jest mega fajne i też dodatkowo chciałam dodać, że ty jesteś psychologiem, prawda? Więc to też wydaje mi się, że pewnie pomaga ci to sporo w pracy. Czy widzisz tę różnicę? Jakby te studia ci pomagają w pracy codziennej z ludźmi? Bardzo mi pomagają, zwłaszcza jak muszę wymyślić jakieś gry integracyjne, to się zastanawiam, Okej, jaki aspekt tutaj budowania naszej relacji w zespole, budowania motywacji mogę teraz poruszyć?
Często się wzbraniam przed tym, że nie chcę być psychologiem biznesu, ale robię biznes, więc gdzieś tam muszę znać te różne działania, te różne procesy, które przebiegają w naszym zespole. Na ogół pracuję z małymi dziećmi, jestem psychologiem dzieci i młodzieży, więc pracuję jeszcze po części właśnie w szkole podstawowej i tam uwielbiam integrację przez gry i zabawy, więc nawet robimy integrację online, bo trafiłam ostatnio na Kahoot, to się nazywa, tak? Robić różne... A co to jest? To jakaś strona? Aplikacja do quizów i robiłam quizy na temat... Tak, tak, tak, dokładnie. Na temat naszych pracowników, na temat co się dzieje u nas w firmie, albo na przykład wiedzy o firmie. I dziewczyny sobie tam robiły, razem z nimi w sumie robiłyśmy te, bo często na przykład zadaję takie pytania w integracjach, żeby sprawdzić, czy Marta coś pamięta, albo czy ja coś pamiętam.
Czyli sprawdzacie się nawzajem. A powiedz mi, ile twoja doba ma godzin? Ja czasami tak myślałam, że chyba z jakiejś części 8. Masz więcej niż biose chyba, bo tutaj praca, tutaj to. Jak ty to łączysz? Jak ty to łączysz? Nie wiem, nie wiem, Marta mnie wodyfikuje czasami. Jak ja już nie mam siły, piszę do Marty, ty jeszcze siedzisz przed kompa, ona mówi nie, odeszłam od ósmej rano, nie? Albo od piątej. Czy mogłybyście się nazwać osobami, które pracują za dużo, czyli właśnie takie pracoholizm trochę? Tak, zdecydowanie tak. Wiesz, prowadzenie swojej firmy, to po prostu jesteś praktycznie cały czas pod telefonem. My przede wszystkim też doradzamy naszym klientom, jesteśmy ich partnerami biznesowymi, więc oni potrafią do nas zadzwonić przed chociażby zakupem mieszkania. Ej, słuchaj, chodź na kamerkę szybko, bo zobacz to mieszkanie, co oni są. Weź sprawdź kontakt, wyjmij, zobacz przypadkiem, jak to się nazywa, kable, czy nie są po prostu tylko kawałkiem dodane, a reszta jest starego kabla.
Że mamy czas, żeby, nie wiem, ja robić remont, Marta się przeprowadzać któryś raz w miesiącu. A, co miesiąc. Ostatnio tak. Więc jakoś tak szanujemy weekendy, staramy się, żeby każdy z nas miał jakiś chociaż jeden dzień bez komunikatów na telefonie. W sobotę zwyczaj coś jednak się dzieje, nasi klienci do nas piszą, dzwonią, ale w niedzielę mam wrażenie, że nastaje taka cisza. Taka cisza przed burzą, przed poniedziałkiem. Tak, my też mamy tak, mówimy o tym otwarcie, że na zazwyczaj nie mamy weekend. Jeśli potrzebujesz coś, to zadzwoń do nas. Jak nie odbiorę, od razu do ciebie oddzwonię albo wyślę ci SMS-ek, wtedy pogadamy sobie SMS-em. Ostatnio byłam na stoku narciarskim moim klientem, ja dzwonię, mówię, ej słuchaj, jestem na stoku, właśnie zjeżdżam i wysyłam mu nagranie. Pogadamy później.
Taki TikTok, jak laski jeżdżą na nartach, jeszcze piją prosecco. To znaczy, że już kola z klientem. My też budujemy takie relacje z klientami. To jest dla nas ważne, żeby to była relacja, bo my nie jesteśmy tylko osobą, która wykonuje twoje zadania, tylko po prostu jesteśmy twoim partnerem, więc zawsze staramy się to podkreślić, że praca z nami jest pracą z głową. Ok, super. A w ogóle właśnie chciałam powiedzieć o was, bo tutaj jeszcze chciałam powiedzieć, że Wasz biznes, jak ja zobaczyłam stronę, nie mogłam uwierzyć, że tam jest tyle rzeczy, macie tak zarządzanie nieruchomyściami, HR, e-commerce, reklama, copywriting, usługi graficzne, administracja, pewnie nawet wszystkiego nie zapisałam. I powiedzcie mi, jak wy to ogarniacie i też jakby nasi słuchacze może nie wiedzą, czym właśnie się zajmuje wasza firma tak do końca, bo tyle jest tych rzeczy i też nazywacie się jako firma. To jest jakby praca z wirtualnymi asystentkami, więc jakby ktoś chciał z wami współpracować, co byście powiedziały tym osobom?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Pantera Biznesu się zaczęło od leżenia na dywanie z Coca-Colą zimną w środku lata i zastanawiałam się, jak nazwiemy ten biznes. To jest też taka gra słów trochę, bo Panther, czyli partner biznesowy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Pantera Biznesu się zaczęło od leżenia na dywanie z Coca-Colą zimną w środku lata i zastanawiałam się, jak nazwiemy ten biznes. To jest też taka gra słów trochę, bo Panther, czyli partner biznesowy."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O tym, że bycie asystentką to nie podawanie kawy za uśmiech prezesa. Historia Natalii i Marty, które w młodym wieku postanowiły podbić świat wirtualnych asystentek, żeby udowodnić, że w tej pracy stajesz się partnerem biznesowym, a nie ekspresem na szafce prezesa.
Pss: Nie dajmy odebrać sobie wewnętrznego wiatru!
Instagram: @bezrobotne.opowiesci
TikTok: @bezrobotne.opowiesci
Mail: [email protected]
Sociale Panter
Instagram: @pantherbusiness_
Strona