Mentionsy
Jak wyregulować swój układ nerwowy? || Ania Gniłka o przebodźcowaniu, stresie i regeneracji
Czy stres może prowadzić do przewlekłego zmęczenia, problemów ze snem, braku koncentracji , a nawet bólu pleców? Jak działa nasz układ nerwowy i dlaczego tak trudno nam się wyciszyć?
W tym odcinku rozmawiam z Anią Gniłką – specjalistką od regulacji układu nerwowego i autorką edukacyjnych treści o somatyce – o tym, jak współczesny styl życia wpływa na nasze ciało i psychikę. Rozkładamy stres na czynniki pierwsze i uczymy się, jak odzyskać spokój, energię i kontakt z własnym ciałem.
Z tej rozmowy dowiesz się:
jakie sygnały wysyła rozregulowany układ nerwowy i jak je rozpoznać,dlaczego poranki i wieczory są kluczowe dla naszego dobrostanu,jak działa nerw błędny i jak go aktywować prostymi ćwiczeniami,jak unikać przebodźcowania i co zrobić, by wrócić do tu i teraz,jak wdrażać rutyny, które realnie obniżają poziom stresu.Anię znajdziecie na: https://www.instagram.com/kobieta.orientu/
🌐 Rozwijaj się ze mną.
📷 Obserwuj mnie na IG.
👍 Obserwuj na facebook.
🎧 Posłuchaj na streamingu.
📩 Kontakt: [email protected]
Rozdziały:
Wstęp do rozmowy
Kim jest Ania Gniłka i czym się zajmuje
Czym jest układ nerwowy i dlaczego tak często bywa rozregulowany
Tryby fight, flight, freeze – jak się objawiają w codziennym życiu
Przebodźcowanie – smartfony, dopamina i brak koncentracji
Poranne i wieczorne rytuały a zdrowie układu nerwowego
Czytanie, spacer i światło – 3 proste nawyki zmieniające życie
Jak wprowadzać zdrowe nawyki i dlaczego regularność jest kluczowa
Czym jest nerw błędny i jak wpływa na nasze ciało
Ćwiczenia somatyczne – masaż ucha, mruczenie, ziewanie
Jakie objawy mogą świadczyć o napięciu w ciele
Mięsień psoas i stres zapisany w plecach
Czym są objawy somatyczne we śnie i co mówią o naszym ciele
Różnice w reagowaniu na stres u kobiet i mężczyzn
Proste praktyki, które możesz zacząć już dziś
Podsumowanie i inspirujące zakończenie rozmowy
Szukaj w treści odcinka
My, żeby w tym układzie nerwowym dobrze się czuć, musimy czuć się bezpiecznie.
Bo jest cały czas po prostu tempo, tempo, tempo.
Często też pierwszą rzeczą, po którą sięgamy, jak mamy problem ze snem, to są tabletki po prostu nasenne.
I to jest jakieś rozwiązanie, ale na pewno to nie jest rozwiązanie problemu, bo ten problem nadal jest.
My tak naprawdę tylko dokładamy swojemu układowi nerwowemu, bo on w ogóle nie wie, co się dzieje.
Ja się po prostu męczyłam.
No i przez to, że się męczyłam, miałam dużą motywację do tego, żeby coś zmienić.
No i paradoksalnie, pierwsza rzecz, którą zmieniłam, to zmieniłam swoje nawyki.
My nie musimy robić nic nadzwyczajnego, bo owszem, ja uczę praktyk somatycznych, uczę regulacji nerwu błędnego, ale to się zaczyna jeszcze o krok wcześniej.
Wiem, że nie możesz doczekać się już naszej rozmowy.
Ja również.
Ale zanim zaczniemy, mała prośba do ciebie.
Jak się okazuje, ponad 85% z was, którzy właśnie oglądają bądź słuchają ten odcinek podcastu, nie subskrybuje mojego kanału.
Dlatego też będę ogromnie wdzięczna, jeśli właśnie teraz klikniesz przycisk subskrybuj.
Nagranie i produkcja StudioPlatz.
A teraz zapraszam Cię na cudowną rozmowę z Anną Gniłką, ekspertką regulacji układu nerwowego.
Dzień dobry, cześć Aniu.
Przed nami, myślę, cudowna rozmowa potrzebna chyba każdemu z nas, bo będziemy rozmawiały sobie troszeczkę więcej o układzie nerwowym.
I chciałam zacząć trochę od Twojego doświadczenia.
Skąd u Ciebie w ogóle, można powiedzieć, nawet zafascynowanie tym tematem układu nerwowego?
Przede wszystkim z moich własnych dolegliwości i trudności.
Jak to zawsze bywa, że często zdobywamy jakieś doświadczenie pod wpływem naszych problemów.
I ja przez wiele lat szukałam rozwiązania na różne swoje dolegliwości.
Poczęszy od jelit, problemy ze snem, ogólne zestresowanie, napięcie, niepokój, więc dużo różnych objawów.
Dopóki nie trafiałam na układ nerwowy, to tak naprawdę poprawiały się te różne aspekty, ale nie było tak, że mogłam powiedzieć, że naprawdę znalazłam rozwiązanie.
Ale tuż przed tym, kiedy faktycznie już ten temat układu nerwowego stał się dla mnie taki oczywisty, że to jest w ogóle ten temat, to no właśnie, bo miałam te problemy ze spaniem, więc przez dobre... Ale budziłaś się w nocy?
Wybudzałam się w nocy, więc dobrze zasypiałam, ale wybudzałam się tak mniej więcej około czwartej.
Później mogłam usnąć ponownie mniej więcej o 6, ale te dwie godziny w nocy były takie eyes wide open w środku nocy.
I też szukałam w różnych szufladkach, powiedzmy.
Szukałam w temacie kortyzolu, ale robiłam sobie badanie poranne kortyzolu i to badanie poranne wychodziło ok.
Czyli myślałaś, że wszystko jest w porządku?
Myślałam, że wszystko jest w porządku, bo miałam nawet dwukrotnie właśnie badany ten kortyzol.
Ale on nie wskazywał na żadne tam zaburzenia.
Co najwyżej mógł być bardziej w stronę dolnej granicy, więc już tym bardziej nie myślałam, że to może być kortyzol, tak?
Bo on wskazywał na to, że raczej mogę być bardziej już wyczerpana, niż że ten kortyzol może być za wysoki.
No i kiedyś miałam diagnostykę szpitalną hormonalną, inną, czyli niezwiązaną z tym synem, tylko to były bardziej tematy kobiece.
I przy okazji tej diagnostyki po prostu lekarze zbadali kortyzol wieczorem.
No i ten kortyzol wieczorem był prawie tak samo wysoki jak kortyzol rano.
Powinien być niższy, bo kortyzol to jest hormon, który działa w cyklu dobowym, czyli rano jest najwyższy, a wieczorem jest najniższy.
Tak naprawdę to była odpowiedź na moje pytanie, bo to mi pokazało, że okej, że to trzeba pójść w tym kierunku.
Więc jak już poszłam w temat kortyzolu, to poszłam w temat układu nerwowego.
Rozumienia tego właśnie, jakimi sygnałami nasze ciało się z nami komunikuje i jak potrafimy być przewlekle w reakcji stresowej.
No i będąc w tej reakcji stresowej, ten kortyzol po prostu będzie wysoki, no bo nasze ciało jest na wojnie.
A my teraz, mam wrażenie, często czujemy się jak na wojnie i wiesz, próbujemy przetrwać, a to w pracy, a to potem w domu, a to toczymy wojnę na każdym, takie przysłowiowe oczywiście, ale na każdym froncie, więc tak jak mówisz, tych takich swoich wojen dużo mamy.
I myślę, że gdyby większość z nas zmierzyła sobie kortyzol, to chyba nazywa się krzywa kortyzolowa, tak?
www.patreon.com
Układ nerwowy to jest, ja to staram się zawsze tak miarę obrazowo opowiedzieć, żebyśmy faktycznie mogli zrozumieć, co ten układ nerwowy robi, bo tutaj mówimy o autonomicznym układzie nerwowym, czyli tym, który działa niezależnie od naszej woli.
I tu od razu dam przykład, jak mamy na przykład jakiś egzamin i stresujemy się przed tym egzaminem, więc na przykład boli nas brzuch,
Nie możemy powiedzieć, brzuchu, przestań się stresować.
Nie ma takiej możliwości, bo to jest właśnie ten nasz system, ten wewnętrzny system operacyjny, który decyduje, czy dana sytuacja życiowa jest bezpieczna, czy niebezpieczna.
I jeśli my mamy jakąś bazę doświadczeń z przeszłości, to ta baza doświadczeń z przeszłości tworzy, powiedzmy, taką autostradę, którą ten układ nerwowy podąża, bo on już wie, że na przykład
A ten egzamin w tej ósmej klasie podstawówki to był taki strasznie trudny, czyli jakby już jest taka pamięć w ciele, że te egzaminy są stresujące, że tych egzaminów na przykład można nie zdać.
I tak to dałam egzamin jako akurat taki przykład, ale to oczywiście dotyczy każdej naszej sytuacji życiowej, więc każda jakaś taka trudna, stresująca sytuacja, czy to w pracy, czy to w życiu prywatnym, czy to w tematach naszego zdrowia, to wszystko po prostu tworzy tą autostradę.
Która po prostu wyznacza ten tor, którym nasz układ nerwowy będzie podążał.
Jeżeli my nic z nim nie robimy, czyli nie pracujemy, nie stosujemy praktyk, które pomagają jemu powrócić do tego miejsca spokoju, no to układ nerwowy będzie reagował na pewne rzeczy, na które de facto wcale nie musi reagować.
Na przykład na jakie?
Często widzisz, że właśnie nasz układ nerwowy reaguje, a da się nauczyć go tego, żeby nie reagował.
Może nawet nie tyle da się go nauczyć, żeby nie reagował, bo on musi reagować, bo to jest ten nasz taki gwarant przetrwania.
To jest też jednak, jakby nie było, nasz system alarmowy.
To, czego my się możemy nauczyć, pracując z układem nerwowym, to szybciej wracać do równowagi, ale też z biegiem czasu, jeżeli poszerzymy... Tutaj trochę takiej terminologii będzie specjalistycznej, więc... Ja uwielbiam.
Jest coś takiego jak okno tolerancji.
I to okno tolerancji możemy sobie wyobrazić jako taki pas, w którym właśnie poruszamy się w ciągu naszych codziennych sytuacji, tak?
I czasami, w zależności od tego, jakie to nasze okno tolerancji jest szerokie,
To mamy albo większą tolerancję na pewne stresory, albo mniejszą, nie?
Czyli na przykład ktoś, kto ma załóżmy już jest taki naprawdę podkorek, już ma bardzo dużo stresu w swoim układzie, to załóżmy, że ma takie wąskie okno tolerancji i już rano ta osoba wstanie, coś sprawdzi na telefonie, już czymś się zestresuje, już wyjdzie 5 minut po czasie z domu, no i już jest poza tą górną granicą, tak?
Czyli już ten ktoś wszedł w reakcję stresową.
A ktoś inny, kto na przykład pracuje z układem nerwowym, robi codziennie jakieś praktyki, ma to okno tolerancji szersze, więc na przykład potrafi zachować właśnie taki spokój w takich rzeczach, które są drobne.
Czyli na przykład takie właśnie drobnostki typu, że no nawet dając przykład, tak dzisiaj jak jechałam tutaj do ciebie, był duży ruch i akurat przyjechałam nieco później niż planowałam, jeszcze nie było gdzie zaparkować, tak?
I to mnie nie zestresowało.
Kiedyś na Bangłem się tym bardzo zestresowała, a dzisiaj po prostu no okej, no dojechałam, jestem prawie że na czas, czyli
Już jest zupełnie inna reakcja w ciele, a kiedyś mnie to naprawdę mocno striggerowało.
I właśnie o to chodzi w tych praktykach układu nerwowego, żebyśmy nauczyli nasz system, że te niektóre drobne stresory to nie jest tygrys szablozębny, który nas zaraz upoluje.
Brzmi bardzo pomocnie i myślę, że warto się tego nauczyć, warto się tym zainteresować.
Tym bardziej, że tak jak mówisz, tych sytuacji, które są totalnie niezależne od nas, mamy bardzo dużo.
I myślę, że wystarczy wyjść nawet na drogę, tak jak powiedziałaś, i zobaczyć, jak szybko my się stresujemy, jak szybko trąbimy na siebie.
Tak jak mówisz, nie musimy tego robić i też tak naprawdę
My się złościmy, my na przykład trąbimy na kogoś, ale to nasz układ nerwowy się stresuje i to nam się tak jakby dostaje za tą sytuację.
Ta osoba, na którą zatrąbimy, pewnie o tym zapomni, a my już wprowadzamy swój organizm w ten taki stres tak naprawdę.
No bo właśnie tutaj dobrze powiedziałaś, bo to nie my trąbimy, tylko nasz układ nerwowy, bo jakbyś sobie popatrzyła na tą sytuację, no de facto można by po prostu powiedzieć...
Więc to, że już to wywołuje w ogóle trąbienie, wynika z tego, że po prostu już jesteśmy w napięciu, czyli już w ogóle to jesteśmy bardziej w tym stanie alarmowym, niż w takim stanie normalnego funkcjonowania.
Bo to mamy takie trzy stany głównego układu nerwowego.
Ten pierwszy, taki właśnie, kiedy jesteśmy w tym oknie tolerancji, to się nazywa po angielsku ładnie rest and digest, czyli odpoczywaj i traf, po polsku trochę mniej ładnie.
Ale chodzi o to, że to jest ten czas, kiedy naprawdę jesteśmy w takiej równowadze.
Jesteśmy w spokoju, mamy dobre trawienie, bo też takim właśnie jednym z bardzo częstych objawów i dolegliwości układu nerwowego są problemy trawienne.
Osoby, które mają problemy z jelitami, zaparcia, biegunki, ale też takie osoby, które po prostu nie za bardzo mają apetyt.
Mają po prostu... Ja jestem taką osobą, jak u mnie coś się dzieje, to u mnie od razu po prostu zaciska się żołądek.
I przyznam szczerze, nie mogę powiedzieć, że wyeliminowałam to do zera, bo tak jak mówiłam, układ nerwowy to jest system alarmowy, który w pewnych sytuacjach, które naprawdę są zagrożeniem, on ma tak zareagować, bo dzięki temu w naszym organizmie jednak zmienia się ta chemia hormonalna i my mamy większe szanse na przetrwanie tego zagrożenia, które się pojawia.
No ale dzisiaj wiedząc to wszystko, co wiem, to na przykład mając takie dolegliwości, ja sobie siadam, zaczynam robić ćwiczenia aktywujące nerw błędny
I w ciągu 15 minut jestem w stanie doprowadzić do tego, że ten brzuch puści.
To jest właśnie ten moment, kiedy możesz wysłać ten odcinek osobie, która czuje, że również go potrzebuje.
Że jak zaczynamy na przykład odczuwać, że mamy, nie wiem, problem z biegunką albo z aparciami i wiemy, że to wynika z naszego układu nerwowego, to naprawdę takimi szybkimi ćwiczeniami możemy sobie pomóc?
Możemy sobie pomóc w sytuacji stresowej, natomiast musimy wprowadzić to do swojego życia.
Każdy organizm jest inny.
Ale to zadziała, bo to jest generalnie, naprawdę akurat te praktyki są na tyle mocne, tutaj mówimy o, ja się śmieję, że otworzę szkołę dziewania.
Moje ćwiczenia w dużej mierze uczą nas ziewać, tak?
Bo to ziewanie to jest ten sygnał, który właśnie wysyła do tego komputera pokładowego informację, OK, jest bezpiecznie, mogę się zrelaksować.
No to po to robimy te ćwiczenia właśnie, które wymuszają ziewanie, żeby ten wewnętrzny...
Sygnał poszedł, no bo nerw błędny to jest główny, powiedzmy główny instrument w orkiestrze relaksu.
Więc mamy te stany właśnie układu nerwowego.
Pierwszy rest and digest, drugi to jest ten stan fight or flight i trzeci to jest zamrożenie.
Więc te kolejne stany to są już te stany, gdzie naprawdę jesteśmy już w reakcji stresowej.
Więc przechodzenie z reakcji stresowej do tego stanu Rest and Digest, to do tego właśnie służy nam nerw błędny.
Więc jeżeli my zaczynamy ćwiczyć i robić praktyki, które ten nerw błędny aktywują, no to łatwiej nam idzie to przełączanie się w tych stanach.
Zastanawiam się, czy są jakieś badania, albo może masz jakieś obserwacje, jak my dzisiaj jako ludzkość, jaki procent czasu jesteśmy w którymś z tych trzech stanów?
Bo tak naprawdę...
Idealnie było, gdybyśmy byli wszyscy cały czas w tym pierwszym stanie.
Pytanie właśnie, czy faktycznie tak jest, czy chociaż poruszamy się pomiędzy tym pierwszym a drugim, czy jednak często wchodzimy w tą trójkę?
Badań, powiem szczerze, nie czytałam.
Bardziej tak patrzę po sobie i osobach, z którymi ja pracuję.
Z reguły, żeby wejść w ten trzeci stan, chociaż zrozumiewająco dużo ludzi jest też w tym trzecim stanie.
Mówię o moich obserwujących, ale też mój profil jest już tak ukierunkowany, ale też ukierunkowany w taką niszę, więc ja też tam adresuję to do takich osób, bo akurat z tym trzecim stanem, czyli z zamrożeniem, to wygląda w taki sposób, że ogólnie to jest też tak, że my w tych stanach poruszamy się pomiędzy nimi, więc to nie jest tak, że z tego stanu rest and digest od razu wylądujemy w tym zamrożeniu, nie.
Najpierw jesteśmy w tym stanie fight or flight.
I fight or flight to jest taki stan, w którym nasz system pokładowy operacyjny, on uważa, że my damy radę tym przeciwnościom, które nas napotykają.
Więc to jest też taka energia do działania.
Taki motywator trochę.
Motywator, więc częściowo ten stan Fight or Flight to też jest taki stan, który nam służy, bo on też nam pomaga działać, pokonywać przeciwności i tak iść do przodu, że tak powiem.
I oczywiście w zależności od tego, jak duże jest to zagrożenie, no to będziemy mieli więcej stresu albo mniej.
Natomiast najważniejsze to jest to, że tam jeszcze jest takie przekonanie, że ja dam radę.
Czyli na takim bardzo pierwotnym języku możemy powiedzieć, że albo pokonam tego przeciwnika, pójdę z nim na wojnę przysłowiową, albo ucieknę.
Na przykład osoby, które mają często tutaj dolegliwości takie bólowe właśnie w obręczy barkowej, no to jest raczej ta reakcja fight.
No bo tutaj potrzebujemy tego, tej dokrwienia w mięśniach, tej siły do tego, żeby właśnie stoczyć tą walkę, tak?
No i teraz, jeżeli pojawi się jakieś zagrożenie, które jest tak duże, że nasz podświadomy system uzna, że nie damy rady, to wtedy jest zamrożenie.
I zamrożenie czym tak naprawdę się objawia w naszym ciele?
To jest taki stan kompletnego braku energii, jakby po prostu wyłączyło nam zasilanie.
No ja tego samym doświadczyłam na sobie i to był właśnie ten moment, co ciekawe, że to był też ten czas, kiedy ten mój kortyzol był odwrócony, czyli rano był okej, a wieczorem był za wysoki.
Także to też nie jest tak, że stan zamrożenia zawsze będzie oznaczał, że my mamy za niski kortyzol.
To też na swoim przypadku mogę powiedzieć, że to jest troszeczkę inaczej.
Natomiast na pewno jest taki w ogóle odcięcie od takiej woli działania, więc stracimy tą...
Tak, no i brak sił, brak energii, ogólnie bardzo duża trudność z podejmowaniem decyzji, więc ja się śmieję właśnie jak robię swoje rolki, że na przykład jak leży sterta prania, ale no niech leży.
Tak, że takie w ogóle właśnie prokrastynowanie rzeczy, które nie są esencjonalne, bo na przykład jeżeli jesteśmy w tym stanie, to potrafimy się zmotywować do tego, żeby pójść do pracy, wykonać swoje obowiązki i w tej pracy wyglądać, jak gdyby wszystko było okej.
Po czym wracamy do domu i kładziemy się na kanapie i cały wieczór leżymy, oglądamy Netflix, scrollujemy telefon i tak jakby ten czas nam się w ogóle między palcami przelewa.
Jeśli jeszcze nie obserwujesz mojego kanału, kliknij przycisk subskrybuj.
Czyli to też trochę jest stan zamrożenia.
Tak, tak, to jest stan zamrożenia, zdecydowanie.
I tutaj potrafimy sobie właśnie oscylować pomiędzy dwoma stanami, tak?
Czyli jesteśmy w momencie, kiedy wychodzimy do tej pracy, no to się mobilizujemy do tego fight or flight.
Ale wracamy do domu i znowu wracamy do zamrożenia.
Co nam może robić naszemu organizmowi długie trwanie w takim właśnie oscylowaniu pomiędzy tym stanem drugim, gdzie jednak działamy i potem przechodzimy w stan zamrożenia?
Na pewno jak jesteśmy w ogóle długo w tym stanie drugim, no to powolutku, powolutku doprowadzamy sobie do wypalania nadnerczy.
Bo tutaj jeżeli nie umiemy się przełączyć w ten stan rest and digest, w tym stanie powinniśmy być...
Więc jeżeli nie mamy takiego mechanizmu, że na przykład faktycznie wracamy z pracy, no w pracy często się aktywujemy do jakichś większych, mniejszych stresów, ale gdy mamy faktycznie jakąś rutynę i wracamy sobie do domu i na przykład po powrocie do domu pierwsze co robimy to taką praktykę, która nam wyciszy układ nerwowy, no to faktycznie możemy z tej reszty dnia skorzystać w taki sposób, który nakarmi nasze ciało.
A jeśli my tego nie robimy, jesteśmy cały czas w tym takim śmigle powiedzmy, no to tak, poszliśmy do pracy, tam się wydarzyło mnóstwo rzeczy.
Już wychodząc z tej pracy się spieszymy, bo musimy zrobić mnóstwo rzeczy w domu.
Przychodzimy do domu i tak siadamy na chwilę, ale a nie, nie, jeszcze muszę zrobić to, jeszcze muszę zrobić tamto, czyli w ogóle
Jak jesteśmy w tym fight or flight, takim przewlekłym, to w ogóle siedzenie, takie chciałam użyć słowa stillness, taka po prostu zatrzymanie jest niebezpieczne.
To jest dla nas niewygodne, więc na pewno znasz takie osoby, które ciągle coś robią.
Często scrollują albo oglądają Netflixa, albo właśnie takie już w ogóle działacze, gdzie tak naprawdę śpią po cztery godziny dzielnie i non stop lista zadań do zrobienia i nigdy się nie kończą to tak naprawdę.
Też na przykład takie weekendy, które niby weekend i odpoczywamy, ale mamy agendę od 8 do 20, 14 różnych rzeczy do zrobienia.
No i okej, to nie jest praca, to są często... Ja to mówię na swoim przykładzie, więc się uśmiecham, bo to są rzeczy, które ja kiedyś robiłam.
Ja również, nie ma o czym mówić.
Miałam dużo energii, zawsze miałam dużo energii i zawsze byłam spontaniczna, lubiłam zwiedzać, podróżować, więc naprawdę robiłam
Dużo robiłam w tygodniu, a w weekend też robiłam dużo i powiem szczerze, że mnie to wszystko zaskoczyło w pewnym sensie, że jednak to nie jest tak, że nasze ciało ma takie zasoby, żeby cały czas tak działać.
Żeby mieć tą po prostu wyporność, że całe życie możemy tak przelecieć w cudzysłowie, tak?
Powiedziałaś troszeczkę o objawach, jakie niesie nasze ciało, że ten układ nerwowy jest rozregulowany.
Troszeczkę chciałam pociągnąć ten temat właśnie objawów.
Jakie widzisz najczęstsze objawy, którymi nasze ciało się z nami komunikuje?
No chyba też jak robię jakieś różne takie ankiety u siebie na profilu,
To jest w ogóle numer jeden, czyli budzimy się rano i jesteśmy dalej zmęczeni.
No bo tak naprawdę, jeżeli śpimy te 8 godzin... A śpimy 8 godzin?
Jeżeli śpimy, ja nie wiem, ale ja się staram.
Ja się staram.
No na pewno wiele osób nie śpi ośmiu godzin i teraz pytanie dlaczego?
Czy dlatego, że po prostu tak intensywnie żyje, że nie potrzebuje więcej snu albo nie może sobie na ten dłuższy sen pozwolić?
Czy na przykład ciało nie pozwala na dłuższy sen, tak?
Bo też to różnie, w różną stronę może się ukierunkować.
Więc jeżeli jesteśmy ciągle zmęczeni, czyli na przykład, no ja kiedyś to tak totalnie u mnie było, że ja w pracy działałam i byłam aktywna i zaangażowana, ale coś zrobić po pracy to w ogóle absolutnie nie, tak?
Zarobiło w ogóle chęci.
Ja chciałam po prostu się położyć i mieć święty spokój i sobie odpocząć.
To jest dobre słowo, bo generalnie w takim stanie nasze ciało i tak nie odpoczywa, bo my nawet jeśli się położymy, to się położymy, ale jeżeli ten wewnętrzny alarm jest włączony, to to i tak nie jest efektywny odpoczynek.
Będą problemy właśnie jelitowe, to już mówiłyśmy o tym, będą problemy ze skórą, więc różnego rodzaju właśnie trądziki wieku dorosłego, szczególnie tutaj właśnie ta dolna część żuchwy.
Można na moich rolkach zobaczyć z namalowanymi kropkami.
Ja jestem idealnym przykładem tego.
Wypadają włosy, mamy brzydki zapach potu.
To jest taki specyficzny zapach potu, który przypuszczam, że wielu z nas potrafi go rozpoznać, że właśnie jak wiemy, że przeżywamy stres, to na przykład taki zapach potu się pojawia, ale zdarzają się też takie sytuacje, że po prostu ten zapach potu tak jakby nam wchodzi na stałe, że nagle zmienia nam się zapach ciała i ten pot w ogóle ma taki zapach, w ogóle who's that, tak?
Będą problemy właśnie z tym wybudzaniem się nocnym.
Nie mamy apetytu rano, to też jest taka... Czyli to, że nie chce nam się jeść rano, to też nie jest normalne?
No tutaj to jest taki trochę bardziej wielowątkowy temat, bo też tutaj bym zahaczyła o medycynę chińską, ale zdecydowanie tak, zdecydowanie w takim dobrze wyregulowanym organizmie, jeśli wszystko dobrze działa i my się słuchamy rytmu dobowego,
I żyjemy w zgodzie z tym rytmem dobowym, to między godziną siódmą rano a dziewiątą jest maksimum energii w meridianie żołądka i my wtedy powinniśmy być głodni.
To jeśli wszystko dobrze działa, to wtedy czas na śniadanie.
Wiem, że tutaj się narażam różnym osobom, które lubią intermittent fasting.
Też ostatnio coraz więcej osób mówi nawet w kontekście intermittent fasting, że ten pierwszy posiłek powinien być jednak rano, że lepiej nie zjeść wieczorem ewentualnie czegoś, niż na przykład trzymać się do 13-14.
Ja zdecydowanie taką wersję popieram, bo jednak tutaj, szczególnie z racji mojej długoletniej historii w medycynie chińskiej, tutaj się po prostu nie da tego oszukać, że jednak ta energia w meridianach krąży przez całą dobę w naszym ciele.
I ten zegar obiegu energii jest taki inteligentny, że jak się nauczymy go odczytywać i zrozumiemy, że nasze ciało się może dostroić do tego rytmu, to po prostu ono zaczyna działać tak, jak powinno.
Ja powiem szczerze, że trochę byłam zszokowana, jak o tym pierwszy raz usłyszałam.
To jeszcze było wiele lat temu, jak pracowałam w korporacji
Ania Gniłka o przebodźcowaniu.
Ja miałam lekcje biznesowe od dwudziestej i od dwudziestej trzeciej szłam biegać, tak?
Więc no sobie postawiła naprawdę jedynkę z minusem dzisiaj za swoje nawyki z tamtych czasów.
No ale też mówię, no my też takich rzeczy nie wiemy, tak?
I jak zaczęłam właśnie studiować medycynę chińską i szczególnie zaczęłam rozumieć ten właśnie przepływ energii przez meridiany, bo też lubię wiedzieć dlaczego, tak?
Jaka jest przyczyna tego?
To jest dla mnie takie zawsze moje podstawowe pytanie, więc jak zrozumiałam sobie, jak faktycznie ta energia krąży, jak już się nauczyłam, gdzie są jakieś meridiany i jak ona przepływa z jednego meridianu do drugiego, to to się dla mnie stało po prostu logiczne, tak?
I tak jak przez wiele lat jadłam pierwszy posiłek o 12-13, no dzisiaj potrafię zjeść śniadanie o 7.30.
O której wstajesz?
Ja chciałam spać bardzo późno.
Chciałam spać o dwunastej, o pierwszej.
Tak jak mówiłam, chciałam biegać o dwudziestej trzeciej.
Chciałam bardzo późno spać.
Ledwo wstawałam do pracy, więc tak na ostatnią chwilę, a w weekendy oczywiście później.
No a teraz tak się przedstawiliśmy, że faktycznie chodzimy spać wcześnie, no 21.30 nawet, tak?
Więc no tylko to wszystko wymaga tego, że my musimy zrozumieć po co my to robimy, tak?
Więc ja, kiedy miałam ten problem ze spaniem, bo to był taki mój główny temat właśnie w tym czasie, kiedy odkryłam, że temat leży w układzie nerwowym, no to nie mogąc spać przez kilkanaście miesięcy, noc w noc wybudzając się,
O tej czwartej i czasami mogłam zasnąć ponownie, ale wielokrotnie już nie mogłam zasnąć, więc ja byłam po prostu, ja byłam tak zmęczona, że już i tak byłam zmęczona, bo mój układ nerwowy był przeładowany, ale jeszcze ten sen dokładał tak do pieca, że ja po prostu byłam w stanie zrobić wszystko, żeby tylko zacząć spać, tak?
Żeby obudzić się któregoś dnia rano i powiedzieć, okej, no dzisiaj się naprawdę wyspałam i dobrze się czuję.
Tym bardziej, że często też pierwszą rzeczą, po którą sięgamy, jak mamy problem ze snem, to są tabletki po prostu nasenne.
I to jest znowu, tak jak powiedziałaś, to jest jakieś rozwiązanie, ale na pewno to nie jest rozwiązanie problemu, bo ten problem nadal jest.
My tak naprawdę tylko dokładamy swojemu układowi nerwowemu, bo on w ogóle nie wie, co się dzieje.
Ja akurat nigdy w tą stronę nie poszłam, więc tutaj jestem radykalna w swojej filozofii naturalnej, więc zdarza mi się czasami w jakichś podróżach wziąć melatoninę, ale generalnie jakiekolwiek preparaty nasenne to zupełnie nie, więc ja się po prostu męczyłam.
No i przez to, że się męczyłam, miałam dużą motywację do tego, żeby coś zmienić.
No i paradoksalnie, pierwsza rzecz, którą zmieniłam, to zmieniłam swoje nawyki.
I powiem szczerze, że to jest coś, co często szukuje osoby, z którymi pracuję.
Nawet wczoraj miałam taką konsultację z jedną panią, gdzie tak naprawdę...
Większość rzeczy, które jej powiedziałam, dotyczą jej stylu życia i też bym to chciała przekazać właśnie tutaj naszym odbiorcom, że my nie musimy robić nic nadzwyczajnego, bo owszem, ja uczę praktyk somatycznych, uczę regulacji nerwu błędnego.
Ale to się zaczyna jeszcze o krok wcześniej, czyli to już jest powiedzmy krok drugi.
Pierwszy pas karate mamy tak, że po prostu rano nie bierzemy telefonu do ręki, wychodzimy chwilę na dwór, więc wystawiamy się na to światło dzienne w tej porze, w której faktycznie powinniśmy ten sygnał, nasz mózg powinien dostać sygnał, że jest dzień, nie pijemy kawy na czczo, jemy śniadanie w tej pierwszej godzinie powstaniu.
I to jest rewolucja tak naprawdę, to jest rewolucja.
Ja jeszcze wtedy przestałam pić kawę kofeinową.
Na początku było ciężko, no bo się przyzwyczaiłam, natomiast powiem szczerze, że teraz już się tak przyzwyczaiłam do kawy bezkofeinowej.
Zresztą dzisiaj są świetne kawy bezkofeinowe, nawet kawy Speciality mają swoje ziarna.
Tak, są świetne kawy, więc powiem szczerze, że nawet teraz, jak mam wybór pomiędzy kawą kofeinową a bezkofeinową, to nawet mnie nie korci do tej kofeinowej, bo znalazłam tak dobrą kawę bezkofeinową, że w ogóle nie widzę różnicy.
Dzień dobry.
Można powiedzieć, wkręciłam i to prawdopodobnie właśnie dlatego, że poznałam kawę Speciality, więc to też ta kawa Speciality ma taki swój wyjątkowy, jakąś swoją wyjątkowość.
Więc najpierw się do tego przyzwyczaiłam, potem się odzwyczaiłam, no a dzisiaj naprawdę śpię normalnie.
Czy ten styl życia faktycznie widzisz, że mocno wpływa na nasz układ nerwowy, na przeciążenie go?
Rzeczywiście, wiesz, typu nasze scrollowanie social mediów, hałas.
Jednak wiesz, większość z nas żyje w dużych miastach i my często nie zdajemy sobie w ogóle sprawy nawet w jakim hałasie żyjemy, w jakim hałasie zasypiamy.
Światło w sypialni, które często mamy.
Zastanawiam się, czy to właśnie często wpływa również na nasz układ nerwowy?
Bardzo.
Najbardziej to chyba jednak telefon.
Dlatego, że no ta po prostu ta ilość dopaminy, która po prostu nas zalewa.
Jest teraz też taka funkcja przecież w telefonach, że możemy sobie sprawdzić, poza tym ile godzin spędzamy na telefonie, to możemy też sprawdzić ile razy wzięliśmy telefon do ręki.
W iPhone jest taka opcja, więc no polecam sobie to zobaczyć, no bo to jest taki każdy sygnał, który my mamy z telefonu.
To już jest sygnał, który trochę nas stawia na baczność.
Na takim poziomie bardzo głębokim.
Więc ja na przykład mam wyłączone wszystkie powiadomienia w telefonie.
Telefon może zadzwonić wtedy, kiedy jest włączony dzwonek, ale generalnie inne powiadomienia mam wyłączone.
No bo jeżeli sobie spojrzymy na to, że nawet jeśli nasz telefon leży obok nas,
I wyświetla się tylko ikonka tego, że coś przyszło.
No to już w tym momencie nasz system, który generalnie widzi dużo więcej niż nawet jeżeli patrzysz sobie w komputer, ale telefon leży obok, to twoje oko zarejestrowało, że tam coś przyszło i już jest taki w ogóle chęć tego, żeby się oderwać i już tam zajrzeć.
Więc my w ogóle tracimy taką umiejętność skoncentrowania się
Mam ciekawe rozmowy różne w temacie ADHD, dlatego że bardzo wiele osób dzisiaj ma diagnozy ADHD.
Ja mam swoją taką teorię.
Na razie jeszcze teorię, bo dopiero taki program regulujący dla osób z ADHD dopiero u mnie rusza teraz, niebawem.
Więc będziemy sprawdzać.
To będzie taka grupa testowa, gdzie będziemy patrzeć na ile właśnie te metody i zmiany nawyków po prostu pomagają tym osobom czuć się lepiej i inaczej.
Natomiast nie dziwi mnie to, że szukamy diagnoz, bo każdy z nas chce zrozumieć dlaczego coś się dzieje nie tak.
Nie zrobiłam pełnej diagnozy, natomiast miałam robiony skan mózgu i według tego skanu mózgu EEG moje fale mózgowe nie wskazywały na to, że jest ADHD.
No i ja w tamtym czasie zrozumiałam, ok, czyli to są po prostu moje nawyki.
I powiem szczerze, że dzisiaj jestem w zupełnie innym punkcie.
Czyli tak jakby świadomie zaczęłam po pierwsze regulować układ nerwowy, ale świadomie zaczęłam zmieniać pewne nawyki.
Czyli na przykład jak idę pracować, to
Czyli kładę go, albo chociaż kładę go do góry nogami na biurku, tak żeby po prostu nie świecił mi ten ekran, żeby nie dać sobie przerwać, tak?
Że my po prostu straciliśmy taką umiejętność, żeby w ogóle się skupić, tak?
I też to, że właśnie zaczynamy dni od telefonu, kończymy dni na telefonie, siedzimy, scrollujemy, no to jest tak naprawdę, my tak przyzwyczajamy nasz mózg do dopaminy, że jeżeli mamy zrobić coś, co jest nudne, napisać coś, nie wiem, teraz mam godzinę coś napisać, no to nasz mózg nie umie tego zrobić, bo on już tak jest po prostu, gdzie jest moja dopamina, gdzie jest moja dopamina.
Jesteśmy bardzo przebodźcowani, ja to też zauważyłam, że coraz częściej nawet nie umiemy filmu obejrzeć ciągiem, tylko wiesz, w międzyczasie musimy sobie sięgnąć po telefon, sprawdzić social media i zauważyć, że nawet jak mamy rozrywkę, jak oglądamy coś, to i tak nie umiemy się w pełni na tym skupić, a co dopiero tak jak mówisz np.
o napisaniu rozdziału książki albo jakiejś umowy w przypadku prawników czy cokolwiek takiego.
Nudnego musimy zrobić.
No każdy ma takie swoje rzeczy, do których siadamy i jest nam ciężko, ale faktycznie coraz ciężej nam to przychodzi.
Moja mama też jest nauczycielką matematyki i uczy akurat w liceum i ona mówi, że w ciągu ostatnich kilku lat obserwuje ogromny spadek skupienia.
Ogromny.
Że często młodzież czytając zadanie nie jest w stanie sobie przypomnieć, co było w ogóle na początku.
O początku tego zadania, wiesz, zadanie na trzy linijki, tak, więc nasz poziom skupienia, koncentracji jest na maksymalnie niskim poziomie i to też myślę, że jest ogromny efekt social mediów, przebodźcowania, tego, że my non stop szukamy tej dopaminy i ciągle chcemy na niej być.
My nawet nie do końca wiemy, że my jej szukamy, to jest chyba najgorsze, że w ogóle taka, straciliśmy tą taką umiejętność cieszenia się takimi zwykłymi rzeczami, tak, że
Idziemy na przykład na spacer i zamiast podziwiać ten spacer, to co widzimy, te widoki, tą naturę, to my się skupiamy na tym, żeby zrobić zdjęcie, które później wrzucimy na social media.
Przyznam szczerze, nie jestem ekspertem w tym temacie, bo też sama jestem dużo na telefonie.
Umówmy się, pracuję na Instagramie, więc jednak ten telefon zajmuje sporą przestrzeń w moim życiu.
Natomiast no zaczęłam się uczyć w ogóle takich nowych nawyków, typu jak wychodzimy na przykład z moim mężem gdzieś, to naprawdę zdarza mi się nie wziąć telefonu, gdzie to jest naprawdę nowość, tak, że potrafię po prostu zostawić telefon w domu specjalnie, intencjonalnie, no bo jak go nie mam ze sobą, to nie będzie mnie kusił i wtedy faktycznie mogę być w pełni tu i teraz.
I wydaje mi się, że tutaj trzeba zrozumieć dlaczego ten telefon jest takim przeszkadzaczem.
Ja się najbardziej czepiam tego poranka i tego wieczoru, bo tutaj oczywiście nie zmienimy tego, że dzisiaj pracujemy dużo na komputerach.
Nie zapomnijcie zasubskrybować i zafollowować.
Dopiero w ogóle, no zwróćcie sobie też uwagę właśnie na to, jak się czujemy rano po przebudzeniu.
No i jak weźmiemy telefon, no to ten telefon i na przykład zaczniemy coś scrollować, albo dostaniemy od razu jakąś wiadomość.
No czasami tak jest, że otwieramy telefon i od razu tam jest jakaś intensywna informacja, która na nas czeka.
My natychmiast wchodzimy w falę beta i to się zadziewa po prostu zbyt gwałtownie, że my potrzebujemy dać sobie ten czas, żeby te nasze fale mózgowe powoli, że tak powiem, rozkręciły się do tego stanu działania, tak?
I no ja na przykład sobie zaczęłam rano praktykować czytanie książki ostatnio i powiem szczerze, że to jest w ogóle super, że do tej pory czytałam książki wieczorem.
A teraz z racji tego, że właśnie wcześniej wstaję
I jeszcze mam taką, lubię rano jeszcze mieć taki moment właśnie takiego niedziałania, taki moment niedziałania, to faktycznie teraz właśnie będę sobie czytała, czytałam fajną książkę, więc będę sobie te poranki spędzała nawet właśnie te powiedzmy pół godzinki i to jest taki faktycznie inny start w dzień.
No i powiem szczerze, z mojego doświadczenia też największą taką
Zmianą, którą odczułam znacząco w jakości snu, to było to, jak zaczęliśmy teraz rano chodzić na spacery.
Rano, tak naprawdę rano, więc koło godziny 7-7.30 i od razu zauważyłam wcześniejsze zmęczenie wieczorem, że wcześniej byłam gotowa pójść spać, ale też dużo głębszy sen.
Więc to jednak naprawdę ma znaczenie, bo wcześniej jakoś tak trochę później te spacery były, albo jeszcze to, albo jeszcze coś, a tutaj faktycznie przedstawiliśmy nieco tą rutynę tak, żeby faktycznie ten spacer był rano, rano.
Czyli wstajemy, chwilę coś tam potrzebujemy zrobić, napić jakieś herbatki, bierzemy psa i po prostu idziemy na spacer.
No teraz troszkę gorsza pogoda już jest, ale faktycznie latem i ten początek jesieni faktycznie chodziliśmy codziennie i zupełnie inny w ogóle start w dzień.
Dużo, Ania, mówisz też o nawykach i ja pewnie się z tobą zgadzam, że nawyki to jest wszystko i bardzo mocno nas kształtują.
Jednak też ze swojego doświadczenia i też z osób, z którymi pracuję, z osób, z którymi rozmawiam, wiem, że nie tak łatwo przychodzi nam zmiana tych nawyków.
I zastanawiam się właśnie, czy ty masz z jednej strony jakieś takie nawyki, które widzisz, że najbardziej wpływają na ten nasz układ nerwowy i pomagają nam
Sprawdź, że nie będzie on aż tak rozregulowany, a z drugiej strony też jakie masz sposoby na to, żeby faktycznie te zdrowe nawyki wdrożyć.
Czy to jest wszystko naraz, czy jakimiś małymi kroczkami?
Ja tu jestem wyzwaniem, że tak powiem, bo ja lubię takie rzeczy.
Więc wiem, że nie dla każdego kto nas słucha będzie to takie łatwe jak dla mnie, bo akurat dla mnie to zawsze było łatwe wprowadzać różne nawyki.
Ja od wielu, wielu lat lubiłam różne zdrowe procedury, detoksy, historie i tak dalej, więc ja w sumie lubię mieć taki jakiś swój flow.
Natomiast nasz układ nerwowy najbardziej lubi regularność.
Więc dla niego ta regularność, czyli taka naprawdę dobowość i cykliczność, gdzie my... No bo to też wprowadza poczucie bezpieczeństwa, więc jakby my, żeby w tym układzie nerwowym dobrze się czuć, musimy czuć się bezpiecznie.
Bo jest cały czas po prostu tempo, tempo, tempo.
Jeżeli na przykład jesteśmy tak zajęci w pracy, że odpuścimy sobie obiad albo muszę coś zrobić, no to dla naszego organizmu to jest zagrożenie.
Jest pora obiadu, a nie było obiadu, więc to jest takie właśnie pamiętanie o tym, że to ciało jest ważne, że w ogóle w tej pracy właśnie z układem nerwowym my się uczymy powrotu do ciała, bo jesteśmy, umówmy się, dzisiaj jesteśmy bardzo w głowie i bardzo jesteśmy odcięci na różne sygnały, które nam ciało wysyła, że bardzo często też jest tak, że...
My się uczymy w ogóle takiego nieczucia tych sygnałów z naszego ciała, że ciało nas gdzieś boli, a my na przykład tak robimy, że no tak, lata lecą, to boli.
Albo tabletka przeciwbólowa i lecimy dalej.
To właśnie ta rutyna jest taka najważniejsza.
No i ja propaguję ćwiczenia, więc ja zachęcam do tego, aby wprowadzać sobie takie mini-rutyny pracy z nerwem błędnym.
Tak w takim idealnym świecie chciałabym nauczyć swoich obserwatorów i klientów tego, aby mieć takie, powiedzmy, dwie, pięciominutowe serie w ciągu dnia.
Bo naprawdę, to nie jest, że my musimy robić nie wiadomo ile, więc jeszcze odczarujmy teraz jeszcze jedną rzecz.
Pracując z układem nerwowym nie musisz robić dużo, musisz robić to regularnie.
To jest takie zdanie, które w każdym moim newsletterze jest zawarte na końcu newslettera.
My jesteśmy przyzwyczajeni, że żeby osiągnąć jakiś efekt, my musimy się dużo napracować.
A w temacie układu nerwowego wcale nie musimy się dużo napracować.
My musimy wprowadzić regularność i jeżeli zaczynamy z tymi praktykami, to naprawdę nie zrobić tej praktyki raz, dwa, trzy, tylko powiedzieć sobie okej, teraz przez miesiąc robię te praktyki dwa razy dziennie, nastawiam sobie budzik w telefonie
I poświęcam te pięć minut rano i pięć minut po południu.
W idealnym świecie, jak ktoś jest mocno rozregulowany, to jeszcze może sobie zrobić trzy praktyki, czyli rano, południe, wieczór, tak?
Ja tak robiłam w tym czasie, kiedy ja byłam najbardziej rozregulowana, ale teraz robię mniej, bo teraz jestem w lepszym stanie, więc już teraz nie mam takiej potrzeby.
Natomiast no faktycznie każdego dnia, ja często na przykład jak jadę samochodem, robię sobie ćwiczenia aktywujące nerw błędny.
Naprawdę?
No na przykład masaż ucha.
W ogóle małżowina to jest takie miejsce, gdzie nerw błędny jest mocno na powierzchni, więc możemy zacząć w ogóle od takiego rozmasowania małżowiny.
Dla osób, które nas oglądają też widzimy.
Pokażę odrobinkę.
Druga rzecz to jest takie miejsce tutaj przy napłatku ucha u góry, więc takie jest zagłębienie, które sobie możemy masować okrężnym uchem.
No i trzecie ćwiczenie to wkładamy po prostu palec do środka, do ucha i ściągamy tą małżowinę w dół.
Zresztą taki zestaw ćwiczeń jest u mnie na profilu, można sobie zajrzeć, bo też nagrywam takie króciutkie zestawy, takie właśnie dwu-trzy minutowe.
Więc ja polecam, żeby to było ciutkę dłuższe, żeby to było powiedzmy... Bo tutaj patrzymy na to, ile razy ziewniemy.
Także my chcemy... Czyli ziewanie jest dobrym sygnałem.
Bardzo dobrym.
Bardzo dobrym.
Może być tak, że jak ktoś zaczyna robić praktyki aktywujące nerw błędne, to nie będzie ziewać.
I to znaczy, że po prostu ciało będzie potrzebowało trochę czasu, żeby zaufać, że naprawdę może w ten stan relaksu wejść.
Więc po prostu trzeba sumiennie sobie ćwiczyć i w końcu też zaczniemy ziewać.
Natomiast jak już nauczymy nasz system, że te ćwiczenia doprowadzają do tego zrelaksowania, do tego ziewania, to powiem szczerze, że ja mam takie ćwiczenie, które na przykład robię w gabinecie często z osobami, które do mnie przychodzą, w którym zakładamy ręce za głowę.
I odpowiednio pracujemy oczami, skośnie, że u mnie to wystarczy, że ja włożę te ręce na głowę i jeszcze nawet nie zdążę ruszyć oczami, a już ziewam.
Że to jest tak po prostu już się, ten system się tak przyzwyczaił do tego, że te pewne praktyki właśnie temu służą, że to się dzieje po prostu bardzo szybko, tak?
No więc w samochodzie na przykład właśnie robię sobie, stoję na światłach i na przykład wkładam sobie palec do ucha, ale też jest takie fajne ćwiczenie głosowe, bo tutaj też dużo możemy przez głos zrobić, bo nasz nerw błędny jest połączony
Właśnie tutaj naszym gardłem.
Więc możemy sobie śpiewać, możemy sobie mruczeć.
I jest takie ulubione moje ćwiczenie, na które mówimy foczka i wymawiamy literkę R po angielsku, czyli R, R, R, szeroko otwierając buzię.
Tu bardziej chodzi o te samogłoski, że właśnie w odpowiedni sposób nam się układa wtedy gardło.
No i tak mówimy R, R, R, aż w końcu ziewniemy, tak?
Więc ja na przykład to potrafię robić 10 razy pod rząd.
Czyli tych ćwiczeń jest dużo i możemy sobie wybierać, które chcemy danego dnia zrobić, o jakiej porze.
Tak, ja nawet stworzyłam taki kurs, który właśnie zawiera 25 różnych ćwiczeń.
I to nie chodzi o to, że mamy robić te 25 ćwiczeń, tylko właśnie intencja była taka, że jest tam 25 różnych praktyk, żeby każdy zobaczył, która praktyka na niego działa i wybrał sobie na przykład 5 swoich ulubionych, które dla niego są właśnie tymi właściwymi praktykami.
Ten kurs się nazywa Vagal Flow.
I jest taki, no właśnie fajny w takim sensie, że to jest naprawdę każde ćwiczenie tam trwa od minuty do dwóch, tak?
To nie jest kurs, który zajmie nam, nie wiem, pięć godzin oglądania.
Można to naprawdę w przeciągu godziny wszystko sobie po prostu przećwiczyć, zobaczyć, co nam się podoba.
Jest podzielone na kilka części i wybrać, właśnie stworzyć taki swój zestaw.
I wtedy możemy sobie zrobić taką rozpiskę, przypomnienie w telefonie i po prostu wiemy, że możemy zacząć robić taką rutynkę.
Jeśli będziemy, dajmy na to, robić te dwa, trzy razy dziennie po pięć minut te ćwiczenia, to ile czasu, twoim zdaniem, z twoich obserwacji, pewnie też osób, z którymi pracujesz, potrzebujemy do tego, żeby nasz układ nerwowy wrócił do siebie?
No to różnie.
Tutaj trudno jest powiedzieć, bo każdy z nas ma trochę inne...
Powody, dla których się znalazł w tym stanie.
U mnie było to dosyć szybko, ale ja też zrobiłam taką pracę, aby uświadomić sobie, co się wydarzyło, że ja się w tym stanie znalazłam.
Więc to ogólnie bardzo pomaga.
Jeżeli my zaczynamy sobie taką pracę wewnętrzną, może to być na przykład praca z częściami, więc jakby wracamy sobie do tych momentów, które właśnie się wydarzyły, po to, żeby zrozumieć, czy było jakieś trudne wydarzenie
Uświadamiamy sobie, że nasze ciało właśnie zrobiło wszystko, co mogło, aby nas w tym wydarzeniu ochronić, tak?
I bardzo często to uświadomienie to już jest taki duży przełom dla nas, że faktycznie jesteśmy, plus do tego dołączone praktyki, że faktycznie szybko jesteśmy w stanie wyjść.
No i też zależy, czy zmienimy naszą rutynę, bo jeżeli będziemy sobie robić najlepsze praktyki somatyczne na świecie,
Ale będziemy budzić się rano bez telefonu do ręki i pić kawę na czczo, no to to nie przyniesie takich efektów.
Ja pamiętam jak bardzo długi zresztą okres czasu w ogóle nie byłam świadoma tego, że wiesz, biorąc telefon od razu po przebudzeniu i zasypiając tym telefonem praktycznie w ręce.
Ja jeszcze lubiłam sobie przejrzeć czy coś nowego się na świecie nie wydarzy, bo a wiadomo co w wiadomościach znajdujemy zazwyczaj wiadomości negatywne niestety.
Jak jakiś czas temu przestałam właśnie i zasypiać, i budzić się z telefonem w ręce, to już zobaczyłam ogromną różnicę, przede wszystkim w swoim spokoju, bo nie miałam tego takiego napięcia, nie, ciągłego, że coś się dzieje, że jakieś zagrożenie czyha, tym bardziej, że
Żyjemy niestety w świecie, w którym bardzo łatwo nas się karmi różnymi lękami, lęk przed kryzysem, lęk przed konfliktem zbrojeniowym, więc tak naprawdę tych rzeczy jest dużo, a większość z nich jest nierealnym zagrożeniem, a my lubimy sobie o tym poczytać, więc fajnie, że też o tym mówisz.
To jest tak cały czas bycie właśnie nie w tu i teraz, tylko bycie w...
W tej przyszłości, w tym, co się może wydarzyć.
Ale to znowu nas sprowadza do punktu numer jeden, czyli do bycia w ciele.
Praca właśnie z układem nerwowym, somatyka, te różne ćwiczenia uczą nas bycia w ciele.
Dzień dobry, witam.
Ale to my naprawdę tego nie mamy.
Ja też to oczywiście mówię na swoim przykładzie, bo też mi zbudowanie tego połączenia z ciałem zajęło wiele lat, bo zupełnie byłam kompletnie odcięta od ciała.
Byłam naprawdę tutaj.
I to też jest jeden z naszych objawów przeżytej traumy.
Bo to też jest takie, że jednak też trudne rzeczy, które my przeżywamy, to przeżywa nasze ciało.
I w momencie, kiedy my nie wiemy, co mamy z tym zrobić, nie wiemy, jak to zintegrować, jak to przeżyć, jak to uwolnić, no to też łatwiej nam jest się po prostu od tego ciała odciąć.
Widzisz jakieś takie ciekawe, nazwijmy to, objawy, które wysyła nam nasze ciało?
Ja pamiętam u ciebie taką rolkę na Instagramie z tą nogą podniesioną i moja ziółka mi ją wysłała.
I ze mnie cała rodzina się śmiała, że wiesz, jak ja gotuję, to z nogą podniesioną gdzieś na blacie najlepiej.
Więc tak naprawdę już wysoko.
I zastanawiam się, czy widzisz jakieś takie inne rzeczy, które często robimy, a w ogóle nie jesteśmy świadomi, że to... Ale zauważ, że na przykład z tą nogą... Ja w większości rzeczy, które podskazuję na profilu, to są rzeczy, które doświadczyłam na sobie.
Więc rolka z nogą jest też o mnie.
I ja naprawdę nie byłam tego świadoma, bo ja wiele lat ćwiczyłam jogę, więc ja to sobie zawsze myślałam, o, robię sobie drzewo.
Robię sobie drzewo.
I dopiero mój mąż śmiał się ze mnie, że właśnie ja zawsze jak myłam zęby wieczorem, a mieliśmy taką umywalkę na takiej trochę niższej szafce, więc jakby spokojnie mogłam sobie tą nogę na tej szafce stawiać.
I naprawdę codziennie wieczorem myjąc zęby stawiałam tą nogę na tej szafce.
I po prostu on się zawsze ze mnie śmiał.
Mówię, a ty zawsze z tą nogą do góry.
I dopiero jak właśnie zaczęłam się uczyć somatyki, to ja się tego dowiedziałam od jednej z moich nauczycielek ze Stanów, która właśnie bardzo mocno skupia się na
Napięciu w naszym dolnym odcinku kręgosłupa, tam jest taki mięsień psoas, który zaczyna się u końca naszych żeber z tyłu i właśnie idzie w stronę bioder.
Więc to jest taki mięsień, który łączy kręgosłupy z miednicą i to jest mięsień, który pierwszy się spina w stresie.
My w ogóle nie mamy o tym pojęcia, no bo czy ktoś w ogóle, czy ty, czy ja, czy ktoś z naszych obserwatorów jest w stanie powiedzieć, o spiął mi się psoas.
Ja na przykład teraz już to czuję, dlatego że ja miałam złamany kręgosłup, więc to jest w ogóle taki u mnie dosyć wrażliwy obszar.
I ja wiem, że jak mnie zaczynają boleć plecy w pewnym konkretnym miejscu, to ja wiem, że układ nerwowy coś przetworzył, czego ja nie zarejestrowałam.
Ale jest mnóstwo ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o tym, że bóle pleców można uwolnić poprzez pracę z układem nerwowym.
Co więcej, jest mnóstwo osób, które pod moimi rolkami wypisują różne piękne rzeczy, że w ogóle czy ja zwariowałam i że ja się w ogóle na niczym nie znam i tak dalej.
Natomiast tutaj, jak się zagłębimy naprawdę w temat właśnie tego mięśnia psoas, to po prostu to jest absolutnie tak logiczne,
Wiesz w ogóle ile osób cierpi na dolegliwości lędźwiowego odcinka i tutaj to podnoszenie nogi to jest po prostu rozluźnianie tych pleców, bo my sobie podniesiemy tą nogę do góry, więc te plecy, które są ściśnięte, my sobie odciągamy tą nogę, no i ten mięsień zmienia swoje ułożenie, więc to jest naprawdę, to dla mnie totalnie proste, tak?
Więc to jest taka jedna z rzeczy.
Bardzo dużo jest takich objawów sennych, tak, też.
Więc jeżeli my na przykład, no już powiedziałyśmy o tym śnie z tą nogą w górze, to jest jedna z rzeczy.
Ale na przykład takie rączki podczas snu.
To się tak nazywa T-rex hands, więc takie ręce dinozaura.
To też wiele osób u mnie właśnie pod rolkami pisze, że tak śpią.
Na przykład też nieumiejętność spania na plecach.
Więc też często właśnie, kiedy my jesteśmy w tym rozregulowaniu, to bezpieczniej nam jest, kiedy jesteśmy na brzuchu, więc też brzuch to jest to nasze centrum emocji, więc sobie chowamy ten brzuch, przyklejając go do materaca.
Więc tutaj w tym śnie to jeszcze będzie na przykład takie, jak nas takie, takie mamy prądy zasypiające, na przykład takie uczucie, że spadamy w przepaść, tak?
Że zasypiamy, zasypiamy i nagle po prostu nas tak trzęsie i jest takie, taki powiedzmy pół sen, pół mara, gdzie wydaje nam się, że spadamy, no to to też jest jakieś rozładowanie z układu nerwowego, tak?
Które, to ja to kiedyś nawet często miałam, muszę powiedzieć.
I teraz jak dbam o to, żeby jednak robić ćwiczenia, to faktycznie... Lepiej.
Więc tutaj te objawy senne to jest taki też mocno, bardzo, bardzo mocny objaw.
To, że my nie umiemy się skupić, że w ogóle nasze, wiecie, no idziesz na przykład do, idziesz do pokoju po coś, po czym nie pamiętasz, po co przyszłaś, tak?
Albo bierzesz telefon i gdzieś miałeś do kogoś napisać, ale w międzyczasie już coś innego, zobaczyłaś jakiś komunikat, to cię oderwało i aaa, a co ja miałam zrobić?
Więc taka trochę pamięć Rybki Dory, powiedzmy, to też jest taki charakterystyczny objaw.
No i przede wszystkim to zmęczenie.
My powinniśmy na tyle się regenerować, na tyle podzielić sobie naszą dobę na różne cykle, cykl pracy czy cykl odpoczynku i cykl regeneracji, żeby wstać rano i po prostu rano mieć taką energię, jak byśmy dziećmi, tak?
Wstawaliśmy rano i po prostu to, co dzisiaj jeszcze można zrobić, tak?
Czy widzisz też jakieś różnice w kontekście kobiet i mężczyzn, w ogóle jeśli chodzi o układ nerwowy, tym jak my reagujemy na stres, przebodźcowanie itd., czy zbytnio nie?
Myślę, że panowie trochę bardziej się odcinają, więc panowie są bardziej odcięci od ciała niż kobiety.
No tak generalizuję, to też tak trudno powiedzieć oczywiście, ale nawet jak pracuję z jakimiś osobami w gabinecie, no to tak też widzę po ciałach, że jednak powiedziałabym, że panowie częściej są w tym odcięciu, że po prostu to jest ich sposób radzenia sobie z tym wszystkim, że ciało po prostu się napina, że mają bardzo dużo takich w ogóle napięć tutaj w obręczy barkowej, też często właśnie te problemy kręgosłupowe, to też bardzo często właśnie u panów o tym słyszę.
Kobiety mają o tyle lepiej, że kobiety potrafią sobie poradzić też z emocjami poprzez płacz, tak?
Że my jak już mamy tak pod korek, to faktycznie potrafimy wybuchnąć i pozwolić sobie na ten płacz.
A panowie często jednak z różnych powodów ten płacz gdzieś tam w sobie duszą.
Często stereotypowych też.
Ale powiem szczerze, że to nie ma takiej reguły, natomiast ja ogólnie więcej pracuję z kobietami, ale też zdarzają się mężczyźni,
I no widać, że ta świadomość zaczyna rosnąć, że też jednak przez to, że o tym się coraz więcej mówi, że no zwracamy na to uwagę, żeby pokazać pewne objawy, tak?
No bo tutaj jak ja bym mówiła o tym, że moje konto jest dla ludzi, którzy mają rozregulowany układ nerwowy,
No to raczej by tam było zero osób na profilu, bo ludzie tego nie wiedzą.
Ja sama też tego nie wiedziałam przez lata.
Dzisiaj jak sobie patrzę tak wstecz, to po prostu byłam rozregulowana przez lata.
Ja myślę, że byłam z 15 lat w fight or flight, po prostu żyjąc w moim tempie i ja myślałam, że to jest super.
...że ja mam tyle energii, że ja tyle mogę działać, że ja tyle mogę osiągać i tak dalej.
Więc kompletnie w ogóle nie rozumiałam, że to jest po prostu taki stan, który na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować.
Trochę się uśmiecham, bo siebie też totalnie widzę.
Myślę, że nadal w ogóle funkcjonuję w tym stanie, bo też dzięki tobie zaczęłam trochę więcej tym tematem się też interesować i powiedziałam, że jestem na samym początku swojej drogi do odkrywania i uspokajania tego układu nerwowego.
Więc też dziękuję ci Ania, za to mam nadzieję, że też wiele osób po przesłuchaniu tego podcastu też zacznie.
Wiele razy w naszej rozmowie padło słowo nerw błędny.
I teraz pytanie, czy to nerw błędny to oznacza cały układ nerwowy, czy nerw błędny jest troszeczkę czymś innym?
Nerw błędny to jest jeden nerw, to jest dziesiąty nerw czaszkowy, który zaczyna się w pniu mózgu i on wychodzi sobie z naszej czaszki, idzie wzdłuż do brzucha, więc to jest w ogóle bardzo długi nerw.
Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku!
Ta ścieżka informacyjna, właśnie jakby mózg odbiera sygnały z naszego całego tutaj wnętrza, więc tutaj mamy serce, żołądek, płuca, w ogóle wszystko, tak?
Dlatego też właśnie praca z układem nerwowym i nerwem błędnym reguluje nam różne funkcje, tak?
Zauważ, że jedną z praktyk regulujących układ nerwowy jest oddychanie, dlatego że kiedy my bierzemy wdech i robimy wydłużony wydech,
No to uspokajamy nasz rytm serca.
Wydłużanie wydechu spowalnia bicie serca, więc jeżeli jesteśmy na przykład zestresowani i sobie weźmiemy po prostu wdech,
I zrobimy dłuuugi, powolny wydech, to robiąc to 10 razy naprawdę się uspokoimy, tak?
Więc to są wszystko takie, takie no proste rzeczy, które nas ze sobą łączą.
Niesamowite, że czasami tak proste rzeczy naprawdę skomplikowane problemy nam rozwiązują.
Ja pamiętam, że jak zaczynałam pracę z oddechem, to w ogóle w to nie wierzyłam.
A ty jak mówisz, no faktycznie to działa i dzisiaj wiesz, jak jestem przed jakimiś takimi momentami stresującymi, prelekcjami i tak dalej, to sobie oddycham i nagle się okazuje, że wszystko jest w porządku, więc to jest magia.
Już będzie super.
I będzie już w ogóle super, bo ten palec do ucha to jest takie naprawdę ćwiczenie alarmowe, to jest taki bardzo silny sygnał jeszcze właśnie dla nerwu błędnego, także będzie jeszcze zdwojone działanie.
Ale tak, no to są wszystko proste rzeczy, tak?
Takie proste praktyki, które zajmują... No naprawdę w takim czasie, kiedy najwięcej tego robiłam, poświęcałam na to 15 minut wieczorem i powiedzmy do 10 minut dwa razy w ciągu dnia.
Nie zapomnijcie zasubskrybować i komentować!
Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku!
Będziemy się spotykać na krótkie live właśnie po to, żeby zacząć robić takie praktyki razem ze mną.
To też oczywiście będzie zapisane na profilu, żeby można było sobie z tego korzystać.
Bo zależy mi na tym, żeby właśnie pokazać obserwatorom, że
Możemy tak wiele zmienić w tak mało angażujący sposób, że naprawdę ten dzień po prostu wygląda inaczej w momencie, kiedy my zaczynamy dbać o swoje ciało.
Ja na przykład dzisiaj rano poskakałam sobie na trampolinie.
Które też jest w ogóle super, w ogóle takie szejkowanie to też jest w ogóle niesamowite ćwiczenie do tego, żeby usuwać to stres i napięcie z ciała, więc jeśli ktoś nie ma trampoliny, może sobie po prostu na takich miękkich kolanach, bo tu nie chodzi o takie skakanie, mocne skakanie, tylko na miękkich kolanach po prostu możemy sobie tak powytrząsać.
Ja mam to szczęście, że mam trampolinę, więc sobie po prostu używam do tego trampoliny, ale to też są takie rzeczy, o których nam nikt nigdy nas tego nie nauczył, tak?
Że my przeżywając stres,
Potrzebujemy też zutylizować tą energię.
Zauważ, bo pamiętajmy, że to jest taki bardzo pierwotny mechanizm, czyli pochodzi to naprawdę z takich czasów prehistorycznych.
Więc jak jaskiniowiec wychodził ze swojej jaskini i tam czyhał na niego jakiś drapieżnik, no to on musiał albo z nim stoczyć walkę, albo musiał uciekać.
Czyli do tej walki, ale również do ucieczki pracowały jego mięśnie.
On zużywał tą energię, którą wyprodukował
Układ nerwowy w tej reakcji stresowej po prostu produkuje więcej energii z wątroby, przedostaje się glikogen do mięśni, czyli jakby ten cały system buduje się do tego, żebyśmy my naprawdę walczyli.
Czyli na pewno też znacie takie sytuacje, gdzie na przykład coś się wydarzyło,
I na przykład, nie wiem, czegoś się przestraszyliście i bardzo szybko uciekaliście, że nikt nigdy by nie pomyślał, że umie tak szybko biegać.
Natomiast problem polega na tym dzisiaj, że my mamy te stresy, czyli dzieje się coś w pracy, dzieje się coś w życiu, po prostu ten nasz system się aktywuje, no i my czujemy tą energię w ciele, czujemy to napięcie, tu nam się plecy napinają, komuś się brzuch będzie spinał, no ale dalej siedzimy.
Nie pójdziemy, to wtedy na przykład można pójść na siłownię, można pójść to poćwiczyć, można coś ciężkiego po prostu ponosić, tak?
I właśnie, poskakać sobie, żeby faktycznie tą energię z tego ciała
Tak jak już system ją wyprodukował, to teraz z nią coś zróbmy i wtedy można się zrelaksować.
Takie strzepywanie emocji też cudownie widać po zwierzętach.
Ja uwielbiam patrzeć na swojego psa, wiesz, cokolwiek się wydarzy takiego ją stresującego i ona już, wiesz, cała się trzęsie i strzepuje ten stres z siebie i to jest w ogóle cudowna rzecz, na której my nie mamy i wszystko zamrażamy.
Zwierzęta to obrazują niesamowicie.
Co więcej, zwierzęta w ogóle niesamowicie pokazują tą reakcję zamrożenia.
Ja na swoim kursie właśnie somatycznym oglądaliśmy takie filmiki, gdzie jest opos, takie małe zwierzątko szczurowato-norkowe, powiedzmy, nie obrażając zwierzątek, ale nie wiem, jaki to jest gatunek, ale takie małe zwierzątko, na które poluje kojot.
Normalnie na filmiku widać, jak ten kojot bierze tego oposa do paszczy.
Ten opos udaje, że nie żyje, więc on tak bardzo spowalnia rytm serca i tak bardzo spowalnia oddech.
W ogóle kompletnie Ani drgnie.
Kojot nie jest zainteresowany padliną, więc kojot tego oposa zostawia, odchodzi i za kilka minut ten opos wstaje, odszypuje się i idzie dalej.
I właśnie zwierzęta mają ten niesamowity mechanizm, że zwierzęta potrafią sobie to automatycznie regulować, tak?
Czyli one właśnie wchodzą w to trę, w to wytrząsanie, no a my po prostu, my siedzimy.
Tak, i zamrażamy się.
I trzymamy to wszystko w ciele.
No i potem się dziwimy, że jesteśmy odcięci od ciała, no bo jeżeli to się stało tysiąc razy już w ciągu naszego życia, no to to ciało tyle nas zbierało.
Więc na przykład właśnie takie praktyki też z wytrząsaniem, nawet bo są też, jest przecież tre, w ogóle jako metoda też terapeutyczna, która polega na tym, że właśnie z miednicy wytrząsamy napięcia, no to tre też rewelacyjnie działa, bo to też nam rozluźnia ten mięsień psoas, tak?
Ten, który odpowiada za to podnoszenie nogi.
Ten, który się stresuje wcześniej niż szczęka.
To jest ciekawe, to jest dla mnie zdecydowanie odkrycie.
Ania, tak zmierzając trochę ku końcowi, też myślę, że dzisiejsza rozmowa dostarczyła naszym słuchaczom wiele cennych informacji i myślę, że wiele nowych, ciekawych rzeczy o sobie się dowiedzieli, więc też bardzo ci za to dziękuję, ale też żeby zostawić ich z jakimś takim wyzwaniem na nadchodzący tydzień, żeby to nie było tylko, że przesłuchałam rozmowę i dobra, może kiedyś zacznę, żeby zacząć faktycznie tu i teraz, dzisiaj.
Chciałabym poprosić cię właśnie o jakieś takie małe ćwiczenie, małą rutynę, którą będziemy mogli wpleść do swojej codzienności.
No na pewno tutaj ten rytm dobowy.
To jest taka najważniejsza rzecz naprawdę, więc każda osoba, która nas słucha i która szczerze sama sobie może powiedzieć, że okej, no dobra, biorę ten telefon do ręki od razu jak się obudzę, to jeśli damy radę zrobić sobie tydzień,
Na próbę po prostu zobaczyć ten tydzień.
Pierwsza godzina rano i godzina przed spaniem.
Ja wieczorem polecam dwie godziny, ale już na start zróbmy godzina i godzina, żeby naprawdę po prostu mieć taką złotą zasadę, że ten telefon w ogóle zostaje gdzieś obok.
Żeby nas po prostu nie korciło, tak?
Że ja mam to szczęście, że prawie, że nie używam budzika, no bo wcześniej wstaję, ale też jakby nie mam jakiejś konkretnej godziny, że muszę się stawić na dziewiątą w biurze, tak jak kiedyś.
Więc to jest na pewno plusem, ale w ogóle takie naprawdę mieć analogowy budzik, żeby ten telefon po prostu był daleko i to jeszcze w ogóle ma więcej benefitów, no bo też nie wiem czy nasi słuchacze wyłączają telefon w tryb samolotowy, więc jeśli nie wyłączają to...
To bardzo poproszę, żeby wyłączać, bo jednak te fale radiowe, które telefon odbiera i wysyła, będąc podłączonym do siedzi komórkowej, to też jest coś, co bardzo zakłóca nasz sen.
Więc to jeszcze dodatkowy benefit, żeby ten telefon po prostu był daleko od nas.
Najlepiej jeszcze właśnie w trybie samolotowym.
To na pewno to bardzo dużo zmieni.
No i oczywiście serdecznie zapraszam na mój profil.
Tam jest dużo różnych ćwiczeń, które można sobie popróbować, zobaczyć co komu pasuje, bo też różne osoby będą miały różne preferencje.
Ale pomalutku zacząć sobie po prostu zmieniać swoją rutynę.
Myślę, że wiele zmieniająca rzecz, tak jak powiedziałaś.
Ja przyłączam się do tego, co powiedziałaś i też sama widzę, ile to u mnie zmieniło odkładanie telefonu.
Jeszcze wracając do twojego profilu, ja go uwielbiam.
Tam jest faktycznie tyle cudownych, inspirujących i ćwiczeń, tak jak powiedziałaś, ale też treści, informacji, więc ja uwielbiam.
To jest też jeden z profili, twój profil, który ja codziennie odwiedzam w ramach właśnie też takiej edukacji przede wszystkim, więc też Ania ci za to bardzo serdecznie dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia, do usłyszenia, bo tych tematów do poruszenia jeszcze trochę jest.
Ja takie tylko zerkałam, jakie tematy poruszyłyśmy.
Tak jak powiedziałam, tematów, z którymi myślę, że każdy z nas, przynajmniej z którymiś z nich, się utożsamia, więc dziękuję ci też ślicznie za tą rozmowę.
Ja bardzo dziękuję za zaproszenie i dziękuję za miłe słowa o moim profilu.
Też staram się, żeby właśnie był ciekawy i edukujący przede wszystkim.
Więc też bardzo dziękuję za zaproszenie, super się rozmawiało i...
Trzymaj się pewnie i nie zapomnij o ocenieniu podcastu.
Pamiętaj, że pewność siebie to nie cel, a podróż.
Razem będziemy kontynuować to wyzwanie, a jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi odcinkami, śledź mnie na Instagramie.
Trzymaj się pewnie.
Nagranie i produkcja Studio Plac.
Ostatnie odcinki
-
Czujesz się zagubiony i SAMOTNY? Posłuchaj tego...
16.02.2026 18:44
-
Cała prawda o ADHD u dorosłych: Dlaczego czujes...
11.02.2026 18:00
-
Jak oddech i zimno mogą uleczyć Twój umysł i uk...
02.02.2026 17:42
-
Jak naprawić jelita, przestać zajadać stres i u...
26.01.2026 19:36
-
Dlaczego boimy się własnego szczęścia? Jak prze...
19.01.2026 17:40
-
Dlaczego nie możesz spać? Jak naprawić układ ne...
12.01.2026 18:20
-
Odzyskaj sprawczość nad swoim życiem: 5 zasad, ...
30.12.2025 18:00
-
Jak odkryć ukryty potencjał? Klucz do Twojej ef...
23.12.2025 18:19
-
3 błędy, które popełniasz w pielęgnacji włosów....
15.12.2025 18:20
-
Czego mężczyźni nie mówią w relacjach? Prawda o...
08.12.2025 17:30