Mentionsy

Historia kobiet
Historia kobiet
13.02.2026 08:00

Czy "Wichrowe wzgórza" to rzeczywiście love story wszech czasów?

Dlaczego "Wichrowe wzgórza" nie są love story wszech czasów - i o czym tak naprawdę są, jeśli nie o miłości - komu się udało, a komu nie przenieść genialnej powieści Emily Bronte na ekran, dlaczego nie należy przesadzać ze ślimakami na szybach, rybami w galarecie i stylem bawarskiej dojarki, czy najnowsza ekranizacja to film na randkę, i kto był najlepszym Heathcliffem - to wszystko (i dużo więcej) w pierwszym odcinku nowego sezonu "Historii kobiet"" Gościnią Katarzyny Wężyk jest Alicja Urbanik-Kopeć

 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Jane Eyre"

No i wreszcie, team Wichrowe wzgórza, czy team Dziwne losy Jane Eyre?

Ja osobiście, team Dziwne losy Jane Eyre, ale rozumiem też argumenty tej drugiej strony.

Jak dla mnie, jakby choćby i Jane Eyre stanęła z siebie i wyszła obok, bohaterkami Wichrowy wzgórz jest nie jedna Katarzyna, a dwie, więc...

Tak, zapisała się po pierwsze jako ta szkoła, do której wysłana zostaje mała Jane Eyre,

W każdym razie ta pensja została uwieczniona właśnie przez Charlotte Bronte w Jane Eyre, gdzie Jane zostaje wysłana na tę pensję.

I piszę te trzy powieści jakoś tak niemalże jednocześnie, ale pierwsza jesienią 1847 roku zostaje wydane Dziwne losy Jane Eyre.

Myliłby się ten, kto by, nie czytając Jane Eyre, a wiedząc o czym jest, tak jak mówiłam na początku, myślał, że właśnie to jest taka opowieść o takiej nieugiętej moralnie dziewczynie.

Jasne, Jane Eyre ostatecznie udaje się postąpić dobrze, dobrze w tym sensie, że moralnie i zgodnie z takim chrześcijańskim sumieniem.

No tak, ale też mamy tutaj, zawieramy jakieś elementy fantastyczne różne i tak dalej, prorocze sny, telepatyczna komunikacja i tak dalej i tak dalej, więc Jane Eyre to nie jest takie dzieło bardzo takie pozbawione tych wszystkich elementów najbardziej jakichś takich krwisto-fantastyczno-gotycko-erotycznych.

No właśnie, bo o ile Jane Eyre... Czy my możemy spoilować fabułę w wieści, które mają prawie 200 lat?

No więc o ile Jane Eyre kończy się happy endem w tym sensie, że Jane wychodzi po chrześcijańsku za mąż, za pana Rochestera, zostaje jego prawowitą żoną i dopiero jakby wtedy konsumują sobie swoją relację mimo licznych pokus i porządliwych spojrzeń przez całą powieść i elementów fantastycznych i tego, że pan Rochester się telepatycznie

Więc morał Jane Eyre jest taki, że... Snota popłaca.

Jeżeli miałabym kogoś robić BDSM, to raczej Jane Eyre.