Mentionsy Mentionsy
ten Podcast Filmowy
ten Podcast Filmowy

Studio Ghibli - Powrót do marzeń

16.09.2025 ·38 min 15 s

Kontynuujemy naszą wielką przygodę ze Studiem Ghibli. Będziemy, razem z Wami przechodzili przez całą filmografię tego studia. W tym odcinku porozmawiamy o wyjątkowym filmie, pierwszym filmie w którym Konrad się zakochał - “Powrót do marzeń”. Przeżyjcie z nami, tę wyjątkową, nostalgiczną podróż do dzieciństwa! Zasubskrybuj I OCEŃ NAS NA Spotify lub Apple Podcasts - żeby być na bieżąco i wesprzeć nasz kanał. - będziemy wdzięczni Chcielibyśmy również podziękować naszym Patronom i subskrybentom Premium na Spotify! To dzięki Wam możemy sie rozwijać - dziękujemy za Wasze wsparcie! W szczególności - 🌟Bartosz Pela,🌟Ania Grochowska, Mateusz Antoniak, Paweł Jarosz, Mateusz Cyra, Ryszard Gawroński, Justyna JS, Piotr Krzemień. Jesteście wspaniali ! Jeżeli chcecie nas wesprzeć zapraszamy na naszego Patronite’ahttps://patronite.pl/tenpodcastfilmowyZapraszamy do słuchania. Jeśli chcecie się z nami skontaktować, piszcie na:[email protected] nas również na naszej stroniehttps://tenpodcastfilmowy.movie.blog/

Ja też mam swój ulubiony film ze studia Ghibli. Konrad Korkosiński i Piotr Maszurek. A to jest ten podcast filmowy. No to w takim razie nie pozostało mi nic innego jak się zamknąć i proszę bardzo, mikrofon twój, odcinek twój. Mów jak bardzo kochasz Powrót do Marzeń. Kocham. To jest pierwszy film ze studia Ghibli, jaki widziałem. Dzięki komu? Dzięki Piotrowi. Jakiemu Piotrowi? Maszurkowi. A tak, dziękuję. Dzięki Tobie. Jezus, to było tak dawno temu. Pamiętam, że pożyczyłyśmy kilka pudełek ze studia Ghibli. Niesamowite. Cała czas nie mogłem uwierzyć, że to robiłem kiedyś. To był Powrót do Marzeń. To była Rodzinka Jamadów. A, czyli taka chatę ci dawałem intensywnie.

Chyba to wszystko, co mi wtedy pożyczyłeś. No proszę. Obejrzałem Rodzinka Jamadów, najpierw zacząłem od tego niepotrzebnie i miałem takie... Okej. Oj daj spokój, dojdziemy do tego, ale ja Rodzinka Jamadów bardzo lubię. No tak, ale w porównaniu do Powrotu do Marzeń, gdzie najpierw nagle dostałem przepiękną historię... zakochałem się kompletnie. Kochani, witajcie w naszej serii Studia Ghibli, w którym przechodzimy po kolei przez produkcję japońskiego, legendarnego studia animacji. Zaliczyliśmy już kilka dosyć głośnych tytułów, ale w dzisiejszym odcinku po długiej przerwie wakacyjnej wracamy z naszym ukochanym, jednym z najukochańszych filmów ze Studia Ghibli. I to są spoilera a propos naszej listy, która pod koniec tego odcinka się pojawi.

Może to nie jest najlepszy film ze Stylia Ghibli według mnie, ale jest to film, który jest najbliższy mojemu sercu i który naprawdę z wielką przyjemnością do niego wracam i to jest wiecznie zielony film, w sensie, że im jesteś starszy, tym inaczej ten film postrzegasz i inne rzeczy w nim odkrywasz. Tak. Mam wrażenie, że to jest najbliższy człowiekowi film ze studia Ghibli. Wiadomo, że w każdym filmie ze studia Ghibli mamy jakąś metaforę życia i gdzieś możemy się z czymś utożsamiać, ale tutaj bazujemy na tych najbardziej pierwotnych i najbardziej bliskich nam... naszych wewnętrznych potrzebach. Czym jest Powrót do Marzeń? Jest to film ze studia Ghibli z roku 1991 wyreżyserowany przez Isao Takahate, czyli tego mentora Hayao Miyazakiego, którego Miyazaki wciągnął do studia Ghibli i wspólnie z nim to studio prowadził, chociaż Takahata nigdy...

tak oficjalnie nie podpisał żadnych dokumentów. On zawsze był taki, że artysta nie powinien tego robić i tak dalej. I przypomnijmy, poznaliśmy już taka chatę, ponieważ taka chata wyreżyserował... Grobowiec Świetlików. Grobowiec Świetlików, czyli łatwo tutaj już się domyślić, że Powrót do Marzeń to nie będzie klasyczne fantasy, jakie najczęściej dostajemy z tego studia, że będzie to historia bardzo mocno osadzona w rzeczywistości i tak faktycznie jest. Taka chata, tak jak słuchaliście naszego odcinka poświęconemu Totoro oraz Grobowcowi Świetlików, taka chata nie jest animatorem z wykształcenia. On jest literatem, on zajmuje się literaturą, on chce opowiadać historię i to go najbardziej interesuje i dla mnie to było zawsze fascynujące, że ten gość, który pracuje w studiu animacji, a...

Animacja to jest takie medium, które naprawdę wymaga katorżniczej, bardzo drobiazgowej, szczegółowej pracy, którą trzeba znać od podszewki. I to jest reżyser, który tego nie potrafi robić. To jest reżyser, który nie potrafi rysować w ogóle. I być może dlatego jego filmy są tak intrygujące i tak ciekawe. Pomysł na powrót do marzeń wyszedł ze strony Miyazakiego. On odkrył mangę, która się nazywa Omoide Poroporo. I w dosłownym tłumaczeniu omoidy to są wspomnienia, natomiast poro poro to jest troszkę taka onomatopeja. I gdybyśmy chcieli bardzo wiernie to przetłumaczyć, musielibyśmy to przetłumaczyć jako wspomnienia kap kap. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tytuł Powrót do Marzeń. I to, ta manga, co jest ciekawe, to jest taki Mikołajek.

z perspektywy lat. Co by było, gdyby bohaterowie Luki dorośli? To jest takie, że ci bohaterowie animacji, czy to animacji Pixara, czy Disneya klasycznego, oni zawsze są zamrożeni w czasie. Natomiast taka chata tutaj wpadła na fantastyczny pomysł, żeby ich trochę odmrozić i... nadać temu jakiś taki bardziej ludzki wymiar i opowiedzieć, co by było, gdyby taka główna bohaterka, którą wielbiciele tej mangi kochają, co by było, gdyby ona dorosła? Jak by ona dorosła? Jak by patrzyła na te wydarzenia? Jak one by wpłynęły na jej dorosłe życie? I o tym tak naprawdę jest powrót do marzeń.

Młoda Taeko wyrusza w tą podróż razem z dorosłą Taeko i dorosła Taeko wręcz komentuje to w narracji Zofu, że nie wiem czemu ona ze mną jedzie, nie wiem czemu do mnie wróciła, ale... Po prostu ta fala wspomnień mnie zalała i ona to bardzo ładnie określa, że to jest tak, że kiedy kładzie się do łóżka, to jest tak, jakby oglądała film ze swojego życia i nie może zasnąć przez to, ponieważ ona to wszystko rozstrząsa i ona w tej przyszłości szuka powodów. Jedna z wielu fantastycznych scen, kiedy... Ona mówi jej takimu chłopakowi, którego poznaje tam na wsi, to jest jakiś tam kuzyn daleki, coś takiego, kuzyn tej rodziny. Tego szwagra. Tak, tego szwagra. I to jest młody facet i widać, że oni świetnie się ze sobą dogadują.

Tak i fantastyczne jest to, że domyślam się, że w dzisiejszych czasach taka scena jakby byłaby... roztrząsana pod kątem traumy i złego wychowania i tak dalej, natomiast w tym filmie dorosła Taeko zauważa, jakby wraca do tego wspomnienia z bardzo dużym dystansem i jakby interpretuje to w bardzo mądry sposób, że jakby to nie było, to był tylko ten jeden raz, kiedy to się wydarzyło, ale przez to to zapamiętałam i że chyba lepiej by było, gdybym nie bił non stop, ponieważ wtedy by to tak nie raniło. Tak, tak, to jest piękny dialog, tak, że wolałabym, tak, że to by było normalniejsze, gdybym dostawał regularnie. Tak, ale fantastyczna jest kreacja tego ojca, ponieważ on jest taki, faktycznie taki, on chyba mówi 3-4 zdania w całym filmie. Tak, no mówi, że ananas jest niesmaczny, jest rozczarowujący.

Zaraz dojdziemy do ananasa, on ma najlepszą kwestię przy tej scenie, ja ją teraz wyłapałem, jak oni kroją tego ananasa, bo jest przepiękna scena, zaraz na początku. Idealne wspomnienie. To jest taka rzecz, którą myślę, że każdy z nas gdzieś tam z dzieciństwa mógłby wyciągnąć, kiedy... Zwłaszcza nasze pokolenie, które, prawda, odkrywało pewne rzeczy. I jak ktoś miał rodzinę w Ameryce, dostawał paczki, to jest jasne. Tak, albo nawet chociażby jak po raz pierwszy pojawił się McDonald i po raz pierwszy mogliśmy całą rodziną pójść i odkryć, o co jest ta cała hala. Zresztą taka sama scena jest... To było w filmie... z Ogrodnikiem, jak on grał tego niepełnosprawnego chłopaka. Są dużo skrótów myślowych, musisz mnie bardziej naprowadzić. Był taki dokument, jestem motylem o takim chłopaku, który jest sparaliżowany i Ogrodnik to grał, Chce się żyć to się nazywało.

W sensie ona rzeczywiście miała źle. Ona była traktowana jako głupia, najmłodsza córka, najbardziej problematyczna, była zakochana w aktorstwie, dostała zakaz wzięcia udziału w spektaklu teatralnym, co mnie uderzyło bardzo mocno. Więc rzeczywiście oni chcieli, żeby ona wyszła na ludzi, żeby była kimś i podcinali jej wszystko tak naprawdę i to jest bardzo bolesna perspektywa. Tak i tu można by się spodziewać, że ta historia potoczy się w taki sposób, że ta dorosła, ta Eko jakby nie, teraz ja będę miała swoje życie i tak dalej, ale nie do końca tak to wygląda, ponieważ ona gdzieś tam jej charakter wykształcił się w taki sposób, że... Ona nawet jak jedzie na tą wieś i jest niesamowicie szczęśliwa, ona cały czas ma takie poczucie, że udaje coś, że nie jest sobą i że nie może się odnaleźć.

I tym momentem przełomowym jest ta historia tego chłopca z biednej rodziny, z którym musiała siedzieć w ławce. I jest to historia, której tak naprawdę nie widzimy, która jest opowiedziana przez Taeko gdzieś tam i ten chłopiec, właśnie forma animacji, gdzie te wspomnienia się przewijają, widzimy tego chłopca, ale jest to jedna z najbardziej wstrząsających historii w tym filmie opowiedziana. ten chłopiec ją traktował, dlaczego ją tak traktował, jak ta eko myśli, z jakiego powodu ten chłopiec tak ją traktował i jak właśnie ten jej kolega na wsi jej tłumaczy, o co tak naprawdę mogło chodzić, chociaż nie wie tego. I to jej pomaga zrozumieć siebie przede wszystkim. I jakby kluczem do zmiany swojego życia jest zrozumienie siebie w tym filmie. Wiem, że to strasznie górnolotnie brzmi. Nie, ale to jest dokładnie tak.

Ponieważ to nie działa tylko w ten sposób, że powinniśmy... jakby zostawić naturę w spokoju. Nie, tutaj taka chata wprost mówi, że ten piękny krajobraz, który nasza główna bohaterka widzi, on został ukształtowany przez człowieka. I jest w tym filmie scena, która mnie absolutnie powaliła teraz przy tym seansie, jak sobie powtórzyłem do tego odcinka. I jest to scena, w której ona po raz pierwszy zbiera te krokosze barwierskie, przepraszam, tak brzmi nazwa tego kwiatu, którego liście są wykorzystywane do stworzenia różowego barwnika. I ona przyjeżdża, od razu wskakuje na to pole, wita się ze wszystkimi swoimi przyjaciółmi, natychmiast zaczyna zbierać i jest scena, w której wstaje słońce. I ja byłem wbity w fotel, jak zobaczyłem.

To jest po prostu animacja przecudna, najwyższej klasy. Moment, w którym widzimy, jak zmienia się krajobraz przez to, że słońce wstało. Tak, ale tam jest jeszcze taka jedna scena bardzo ważna dla fabuły, czyli to, że... rozmawia ze swoją ciotką, ze swoją tam, z kimś z rodziny i rozmawiają o tych kwiatach. Chyba z siostrą. Albo z siostrą. I rozmawiają o tych kwiatach, że po co rękawiczki i że jak była młoda, to zerwała ten kwiatek i cała się pokaleczyła, miała rękę pełną tych igiełek i pierwsze co robi, to ściąga rękawiczkę, żeby przypomnieć sobie ten ból z dzieciństwa i żeby zobaczyć, czy... żeby przenieść się do tamtych chwil, kiedy zrobiła sobie tę krzywdę. Tak, to jest takie... Pełen szczegółów to jest. I tak samo jak to słońce wstaje, to widzimy jak jeden z rolników, jak rolnicy po prostu kłaniają się temu słońcu.

To jest niesamowite, z jak wielką uwagą się temu przygląda i w związku z tym, jak ty się temu przyglądasz, jak oglądasz ten film. Ponieważ zupełnie inaczej podchodzisz do takiej formy opowiedzenia tej historii, jak te kwiaty są zrywane, niż na przykład jakbyś oglądał dokument. nakręcony w realu. To byś jakby... I taka chata też w jednym z wywiadów na to zwraca uwagę, że zupełnie masz inny stopień skupienia, kiedy patrzysz na animację, która przedstawia ten cały proces, ponieważ widzisz każdy szczegół wtedy. Natomiast kiedy oglądasz fabułę normalnie nakręconą w realu, to sporo rzeczy po prostu przelatuje ci przez głowę, ponieważ... Ten film ma na to czas i widać, że taka chata musiał jasno powiedzieć, że słuchajcie, to nie ograniczamy się w żaden sposób czasowo. Chcę opowiedzieć powolutku, jak jest deszcz, to jest deszcz.

Jak chcę pokazać, że te wszystkie kwiaty są moczone przez krople deszczu i nagle cała rodzina musi wybiec i to schować i zacząć to suszyć, obsuszać. Każdy ten element robienia tych pomadek, czy tamtego różu, różu barwnika. Wszystko mamy dokładnie powiedziane, ile dokładnie jest potrzebnych tych kwiatków, tych listków do stworzenia, nie wiem, jednego grama tego i to jest prześliczne, a też mamy od razu rozmowę o tym, że nikogo z nich i tak nigdy na ten róż nie będzie stać, mimo że i tak go produkują i że muszą to robić. Codziennie te kwiatki nowe wzrastają, trzeba je zerwać od razu i to jest cały czas zamknięte koło, cały czas mamy ten dzień świstaka, że muszą to robić, a i tak zarobią na tym tyle, że sami sobie tego nie będą w stanie kupić. No i drogazgowość, która się przejawia w wielu innych rzeczach. A i nikt z tego powodu nie narzeka. Wszyscy są szczęśliwi. Tak, tak. Pomimo tego już, wiesz, kręgosłupy ich bolą, ponieważ są schyleni przez cały dzień i sam Matejko mówi, że to jest bardzo ciężka praca i rozumie, że to jest ciężka praca, ale mimo wszystko jest szczęśliwa i czuje się spełniona tam.

Te szczegóły, o których wspomniałeś, one są widoczne w wielu innych miejscach. Na przykład jazda samochodem w tym filmie. Po prostu za każdym razem, jak zaciągnę hamulec kręczny, to miałem takie aha! To jest taki drobiażdżek, którego... Mało kto by wrzucił do swojej animacji, żeby tak drobiazgowo pokazać, jak się prowadzi auto, jak się skręca na zakrętach. Tak, jak działają wycieraczki. I jak samochód staje, jak inne samochody wyprzedzają, ponieważ on jedzie za wolno i tak dalej. Super, super, super. No ale dla mnie wielką siłą, wielkim sercem tego filmu i to jest coś, do czego bardzo chętnie chcę wracać. To są te wszystkie wspomnienia z dzieciństwa, ponieważ tam są sceny absolutnie magiczne i moja ukochana scena z całego panteonu Studia Ghibli to jest scena zakochania, w której jest cudowny wątek, w którym Taeko dowiaduje się, że w innej klasie jakiś chłopak się w niej podkochuje.

I tak naprawdę cały ten romans... Jest inicjowany przez kolegów. Tak, oni w ogóle są zawstydzeni, nasza główna para jest zawstydzona, spali się ze wstydu, co jest rozczulające. Nawet nie wiadomo, czy ktokolwiek z nich tak naprawdę powiedział, to ten chłopak albo ta dziewczyna Taeko, czy ktokolwiek z nich powiedział, że tak naprawdę oni im się podobają, czy sami sobie się podobają, czy zostało im to wmówione. I w którymś momencie rzeczywiście widzimy w Taeko, że... kurde, czy on mi się podoba? Patrząc, jak on gra w jakąś tam piłkę, w bejsbol, czy tam jakąś tam dyscyplinę japońską, ale że już tyle, tak narosło to dookoła, że ona rzeczywiście widzi w nim coś, nagle zauważa coś. Tak, i wtedy dochodzi do jej spotkania na ulicy, prawie jak z Westernu, po prostu pusta ulica, brakuje tylko tych krzaków, które pomiędzy nimi przelatują. No i mamy pierwszy dialog, który jest wybitny.

I to jest... Cudo! Absolutne cudo. Ja za każdym razem mam łzy w oczach na tej scenie, a widziałem już ją setki razy. To jest moja ukochana scena w jakiejkolwiek animacji. Nie tylko o Ghibli, ale także i w Disneyu, i w Pixarze. Po prostu kocham tę scenę. Jest tak prościutka. Tak pięknie pokazana wizualnie i to też jest wielki plus taka chaty, że on te wspomnienia... One są bardzo jasne. Zanikają im dalej, od środka kadru odchodzą. Jakby brzegi kadru są praktycznie białe. W rodzince Yamadow jest to samo. Tak, dokładnie. I on bardzo często z tego, z takiej negatywnej przestrzeni, białej przestrzeni, pustej przestrzeni w tych animacjach korzysta i robi to dobrze. I to jest bardzo ładny sposób, żeby pokazać te wspomnienia, które gdzieś tam zanikają i nie do końca je pamiętamy.

I też jest, zdumiało mnie to, że teraz przy tym seansie, jak on nie tłumaczy tych wspomnień. Jak ten film się zaczyna, to masz po prostu twarde cięcia i musisz trochę się połapać, że a... Trochę włączyć to, jaki to ma wpływ i co się tak naprawdę dzieje, a nie zawsze te... One nie przechodzą płynnie, w sensie one nie mają od razu wyjaśnienia w dorosłym życiu, po prostu snuje się ta opowieść, snuje się ta opowieść. Tak, później one tam jakoś się zaczynają wiązać i też już ty jesteś wykształcony w tym filmie, że już wiesz, jak to wszystko czytać, ale to jest fajny zabieg i jeszcze kolejny taki techniczny zabieg, który ta kohata zastosował, W Studio Ghibli zawsze to wyglądało tak i cały czas tak to wygląda, że najpierw powstaje animacja, a później obsadzani są aktorzy i aktorzy podkładają swoje głosy do gotowej animacji, co domyślam się, że musi być bardzo uciążliwe, ponieważ zupełnie inna sytuacja jest na przykład w Pixarze, gdzie oni nagrywają głosy wcześniej i później animacje dostosowują do tych głosów.

Ty oczywiście jako aktor dubbingowy to jakby też inaczej do tego podchodzisz, dla ciebie to jest norma, że musisz się wpasować w coś, nie? Ale i Ghibli zawsze w taki sposób to robi, natomiast taka chata, tutaj to zastosował w scenach właśnie dzieci, retrospekcji, natomiast w scenach z dorosłą Taeko, rozgrywającymi się współcześnie, czyli w tych latach 80., on najpierw nagrał aktorów, nagrał ich nie tylko głos, ale także kamerą. Rotoskopowo, tak? Tak, nawet nie rotoskopowo. Znaczy ja czytałem właśnie, że tam było, że zastosowali technikę rotoskopową i rzeczywiście obrysowali kadry i że nagrywali aktorów. Niektóre tak, ale przede wszystkim mieli bardzo silną referencję i jakby bardzo mocno akcentowali tą animację, żeby pasowała do ruchu wark i do tego. I to widać bardzo w tym filmie, że ta dorosła, ta Eko, to wszystko, co się dzieje właśnie w tej współczesności,

No i ostatnia rzecz, już obiecuję, przepraszam, ale ja naprawdę kocham ten film. To jest niesamowite, jak najważniejsza scena w tym filmie jest opowiedziana na napisach końcowych, gdzie tak naprawdę puenta tej historii, to największe wydarzenie, najbardziej romantyczna scena, ona się wydarza i jeśli wyjdziesz na napisach końcowych, to nie zobaczysz tego. Ponieważ cały moment, w którym Taeko podejmuje tę decyzję, że jednak chce zostać, chce zmienić swoje życie i chce żyć na tej wsi, gdzie jest szczęśliwa. I robi to po części za namową swojej dziesięcioletniej siebie, ponieważ jest ten moment, w którym ona widzimy, jak ona siedzi w tym pociągu i wszystkie dzieci z jej wspomnień są też w tym pociągu i mała Taeko podchodzi do niej i ją łapie za łokieć i jakby ją popycha do tego.

I wtedy Taeko wysiada na najbliższej stacji, wsiada w pociąg jadący z powrotem, wraca, widzimy jak wszyscy na tej wsi się cieszą, jak ten jej absztyfikant wsiada w auto i odbiera ją z przystanku, jak wpadają sobie w ramiona przez to, że on się potknął i tak dalej, potknął się, jedno z dzieci się położyło pod jego nogami, on się potknął. To jest niesamowite, zazwyczaj tą scenę byśmy dostali w filmie, natomiast tutaj taka chata wyraźnie daje taki znak, że... ważniejsza jest droga do tego momentu. Tym bardziej, że to jest to, co mówiłeś wcześniej, ta historia z dzieciństwa, ta Eko, czyli jak poznaje tego chłopaka, który jest z biednej rodziny po prostu. Nie wiem, w sensie oczywiście to jest wyobrażenie tego dziecka, więc on prawdopodobnie nie wyglądał tak, jak został narysowany, tylko w jej wyobraźni on tak wyglądał.

I potem jak mamy rozmowę z tym chłopakiem... I wiemy, że to jest ten chłopak. W sensie nie rzeczywiście to jest ten chłopak, tylko zaczyna się ta scena od tego, że on dłubie sobie tam te pety, wyciąga sobie jakieś niedopałki, żeby dopalić. On jest tym biednym chłopakiem. I to jest tak wzruszająca scena, kiedy to nagle... Ona nie rozumie, dlaczego to się działo, dlaczego on jej nie podał ręki. Znaczy ona myśli, że z tego powodu, że ją przejrzał, że ona go tak naprawdę nienawidziła, pomimo tego już udawała, że jest okej i nie pozwalała innym obgadywać tego dzieciaka, ale on jako jedyny wiedział prawdę. Natomiast właśnie ten chłopak wytłumaczył, że nie, po prostu byłaś łatwym celem do niego. Że byłaś jedyną osobą, przy której mógł się poczuć silny. Mam dziary teraz, jak o tym mówię.

To jest bardzo mądra scena. To jest piękny film. Jeżeli jesteście trochę jak ja. i Studio Ghibli nie było dla was jakimś łakomym kąskiem przez te wszystkie lata, no to spróbujcie się zmierzyć z powrotem do marzeń, tak jak ja to zrobiłem wtedy i nie wiem, dlaczego nie poszedłem siłą rozpędu i nie zacząłem oglądać reszty, ale rzeczywiście jest jakaś wyjątkowość w tym filmie i to jest, mimo że on jest długi, to nie jest jakimś łatwym progiem wejścia. Przez czas trwania, przez to, że jak czytałem jakieś opinie, wszedłem na film, żeby zobaczyć, jak go oceniają. No to powtarzała się bardzo często opinia, że przez godzinę, półtorej godziny czekam aż coś się wydarzy, żeby okazało się, że nic się nie wydarzy. I tak bardzo to są niesprawiedliwe opinie.

Tak, tam się dzieje bardzo wiele. I właśnie to, że nic się nie dzieje tak naprawdę, w sensie, że nie mamy, bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jest jakiś antagonista. Tak, że jest akcja, że jest jakaś siła, która chce powstrzymać głównego bohatera i on musi z nią walczyć i tak dalej. Są jakieś przeszkody, natomiast tutaj tego nie ma. Tak, to jest jakaś studium rozważania, nad pamięcią, nostalgią, wspomnieniami, skonfrontowanie się z samym sobą, wyciągnięcie jakichś wniosków i... No super. Mówię, dla mnie to jest kino wyjątkowe, jeżeli chodzi o Studio Gini. Tak i pomimo tego, iż tam zaakcentowałeś niedawno, że jest jakaś ta różnica kulturowa w tym wychowaniu i niektóre rzeczy mogą... mogą szokować, ale ja mimo wszystko obstawiam przy tym, że jest to bardzo uniwersalna historia i że bardzo łatwo tą różnicę kulturową przeskoczyć, ponieważ jest to taka rzecz...

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.