Mentionsy Mentionsy
Literatura ze środka Europy
Literatura ze środka Europy

480. Machado de Assis 🇧🇷 WSPOMNIENIA POŚMIERTNE BRASA DE CUBAS (1881)

19.11.2025 ·30 min 1 s

Jakże znakomita minipowieść z Brazylii z końca XIX wieku! Machado de Assis - najważniejszy pisarz brazylijski. Szczerze polecam!🎯 przekład: JANINA KLAWE(07:40) Rodzaj wstępu (10:15) Romans w stylu Sterna (16:15) Wątki formalne (20:25) Rodzaj zakończenia: o Autorze A też jakoś powiązane: 238. John Barth 🇺🇸 BAKUNOWY FAKTOR (1960) 🚂📚❤️📚 #PociągDoLiteratury 367. Giorgio Manganelli 🇮🇹 LITERATURA JAKO KŁAMSTWO 333. Laurence Sterne 🏴󠁧󠁢󠁥󠁮󠁧󠁿 ŻYCIE I MYŚLI JW PANA TRISTRAMA SHANDY (1759) 🎙️ opowiada prof. Adam Lipszyc 352. Italo Svevo 🇮🇹 ZENO COSINI (1923) Mentioned in this episode:🎼W odcinku wykorzystalem muzykę zespołu Longital. Intro: Tvoje vojská Outro: Bez práce a bez slov Jana i Daniel ❤️❤️❤️ DZIĘKUJĘ!

Joachima Machado de Assisa, świeżo wydane wtedy w angielskim przekładzie przez Noonday Press. Wypożyczywszy z biblioteki Patti najpierw wspomnienia pośmiertne Brasa Cubas, potem Doma Casmurro i Quincasa Vorbe, zaczerpnąłem z tych książek modelowe rozwiązania problemu, którego sam jeszcze długo nie umiałbym nawet sformułować. Mniejsza o szczegóły. Wyłożyłem je gdzie indziej. A tą określoną drogą w istocie zamierzam dotrzeć do Jorge Luisa Borgesa. Mniejsza również o to, że rozmaite zdarzenia w życiu pozaliterackim oraz szczęśliwe zabiegi lekturowych okoliczności umożliwiły mi napisanie debiutanckiej powieści i wszystkich kolejnych. Nie o nich tu mowa, chociaż jeszcze przez jakiś czas może się tak zdawać.

Dziękuję zatem anonimowemu dziś studentowi z Penn State, który przed 40 niemal laty wyświadczył mi tę przysługę. Tak się składa, że Joaquim Machado da Cis, 1839-1908, nie jest już dla mnie autorem istotnym. Podczas niedawnej rozmowy o nim w BBC zdałem sobie sprawę, w pół pochwały dla jego proto-postmodernizmu, że od lat pięćdziesiątych nie wracałem do jego powieści i ledwie pamiętam, o czym są. Lecz dawno, dawno temu pokazał mi, jak stać się pisarzem, którym usiłowałem być. A ja, wyszło jak wyszło, tym pisarzem się stałem. Dwadzieścia lat później, w East Lansing, Michigan, rozmawiając z seniorem Jorge Luis Borgesem, który na moje myślenie o sztuce prozatorskiej miał już wówczas wpływ równy temu, jaki niegdyś.

Przez pewien czas miał Machado da Cis. spytałem Argentyńczyka, co sądzi o swym brazylijskim poprzedniku. Z przykrością donoszę, że choć wiele zapamiętałem z tych trzech okazji, kiedy nasze ścieżki się przecięły, nie umiem sobie przypomnieć, co Borges odpowiedział. Jakiś czas wcześniej na JHU, kiedy młoda Argentynka broniła doktorat z prozy Adolfo Bioy Casaresa, Buenos Aireskiego kompana i współpracownika Borgesa, zagadnąłem ją, czy nie sądzi, że Machado de Cis był prekursorem boomu prozy latynoamerykańskiej. który obserwowaliśmy w ostatnich dekadach. Okazało się, że mimo niebagatelnej wiedzy na temat tego fenomenu, o moim maszadzie nie wiedziała prawie nic.

Podejrzewam, choć nie przysięgnę, że w East Lansing kręciliśmy z Borgesem głowami na obojętność, jaką latynosi hiszpańskojęzyczni okazywali latynosom piszącym po portugalsku. Nadmienię dla porządku, że Borges nie tylko był dobrze obeznany z utworami Machado de Sisa, ale wiedział także, jak zbawienny wpływ wywarły na niego sternowski Tristram Shandy, z którym we wspomnianej epoce niewinności na Penn State również nie zdążyłem się jeszcze zapoznać. Konsekwencje tego, powiedziałem Borgesowi, były iście borgesowskie. Gdy już dotarłem do Tristrama, mogłem delektować się tym, jak dalece Anglik piszący w wieku XVIII pozostawał pod wpływem Brazylijczyka z końcówki wieku XIX.

Podcast okołoksiążkowy. Dzień dobry, ja nazywam się Marcin Piotrowski, to jest podcast Literatura ze Środka Europy, chociaż dzisiaj mniej europejsko, ale niewątpliwie bardziej literacko. Zapraszam Państwa do wysłuchania kolejnego odcinka. Ten przydługi, ale jakże piękny wstęp, którego nie mogłem sobie odmówić, to wprowadzenie, jak to stało się, że nagle sięgnąłem po literaturę z Brazylii. Bez żadnego trybu, nagle, pojawił się u mnie Machado de Asis. Wspomnienia pośmiertne Brasa Kubas. Jeżeli o książce, o autorze pisze John Barth, pisze o tym autorze w kontekście Borgesa, w kontekście Sterna, no to jakże mogłem odmówić?

Jakże mogłem odłożyć na przyszłość coś, co jest nazywane przez Bartha proto-postmodernizmem? No i tak właśnie trafił do mnie Machado de Asis, Maszano de Assis, który chyba jest, wydaje mi się, w Polsce także pisarzem już nieco zapomnianym, którego wspomnienia pośmiertne Brasa Kubas ukazały się w roku 1974 nakładem wydawnictwa literackiego. Przekład tej książki oraz znakomite, chociaż krótkie, ale naprawdę świetne posłowie napisała pani Janina Klawę. Książeczka bardzo niewielka, wydana w serii proza iberoamerykańska. No i myślę, że to jest dobra okazja, żeby Machado de Assisa jakoś przypomnieć.

Może ktoś zdecyduje się przeczytać, może gdzieś nazwisko to wybrzmi, może ktoś sięgnie, bo rzecz jest naprawdę wyjątkowa, pisarz znakomity. To jest pierwsza książka de Assisa, którą czytam, z pewnością będę czytał kolejne. Książka niewielka, 200 stron niecałe. Książka, która mnie zaczarowała. To jest coś naprawdę wyjątkowego, jeżeli lubią państwo dystans, jeżeli lubią państwo humor, jeżeli lubią państwo zabawę formą, autoironię, no to to będzie książka dla państwa. Stern już się tutaj pojawił i ta książka jest bardzo sternowska. Jest bardzo sternowska na poziomie formy.

Także Czek przewraca kartkę dalej, a tam już nic nie ma, no ale przecież jak umarł, to my wiemy, bo to było na pierwszej stronie. No i więcej tam jest tego typu zahaczek. Książka jest więc bardzo sternowska. Ona jest sternowska także w takim wymiarze, że ona ukazywała się systematycznie. To jest powieść, która była drukowana w gazetach. I wydaje mi się, że jest jakieś nawiązanie. De Assis oczywiście Sterna znał. Do Sterna też się tutaj w tej książce odwołuje. Natomiast nie jest to Lorenz Stern. Nie jest to, bo ta książka jest inna, aczkolwiek widać inspirację i przyznam, że na początku przeszkadzało mi to troszkę, bo ten sposób prowadzenia narracji, wtrącenia do wtrąceń, rozdziały, które komentują same siebie, dogłębnie był u mnie związany ze Sternem.

ale to tylko dlatego, że czytałem jedną książkę tego typu. Natomiast po chwili przeskoczyłem w świat de Assisa i po prostu widziałem, jak on się tą formą bawi i jak ona służy mu do opowiadania swojej historii. Bo to nie jest Lorenz Stern i wielka historia o tym nosie i o zegarze i tak dalej. To jest bardzo prosta historia. Historia życia, którą nawet można byłoby pokusić się i sklasyfikować całą tę książkę jako, no nie bójmy się tego określić, no romans. To jest romans, romans napisany w sposób sternowski, romans gorący, który kończy się, jak to romanse często, gorzko.

Powiedziałbym, odwołując się do jeszcze jednego nawiązania literackiego, że o ile na poziomie formy i sposobu prowadzenia narracji to jest troszkę Lorenz Stern, a właściwie widać inspirację Sternem, to znaczy Stern, jak wiadomo, już inspirował się Dasisem, no to tutaj mamy sytuację bardzo podobną, bo Machado Dasis ewidentnie inspirował się powieścią, która dopiero powstanie, czyli twórczością Italo Svevo i Zenem Kosinim. Bo czytając historię życia Brasa Kubas, miałem cały czas posmak opowieści o życiu i o prowadzeniu biznesu i o w ogóle całym podejściu do życia Zeno Kosiniego, którego mogą Państwo znać zarówno z książki Italo Svevo pod tym tytułem, ale także z książki Wspomnienia Starca.

Bo mógłbym powiedzieć, że to jest romans, to prawda, ale to jest też tragedia biznesowa. Imanentną częścią tej książki są oczywiście zabawy tekstem i gry z czytelnikiem. I żeby dać Państwu trochę posmak tego, jak pisze Machado de Asis, to przeczytam Państwu jeden rozdział cały oraz fragment drugiego. Rozdział cały to jest rozdział 71. Rozdział 71 znajduje się tutaj na stronie 111. Pisze w nim Machado de Asis tak. Rozdział 71. Wada tej książki. Zaczynam żałować, że podjąłem się napisania tej książki. Nie, żebym nie męczyła.

Zrzegłby się korony Indii, tronu papieskiego, wszystkich muzeów Włoch i Holandii, gdyby miał je otrzymać w zamian za ten jeden, jedyny egzemplarz. Nie dlatego, że są to moje wspomnienia. Postąpiłby podobnie za Lamanchem Lemerta, pod warunkiem, że byłby unikatem. Najgorsza jest niedorzeczność. Oto człowiek dalej pochyla się nad tą stronicą z lupą w prawym oku pochłonięte całkowicie godnym i trudnym zadaniem odnalezienia niedorzeczności. Tu przerwę. Pozostawię Państwu możliwość dokończenia historii bibliofila. ale mam wrażenie, że ten fragment pozwoli Państwu zobaczyć, w jaki sposób de Assis pisze.

Jak mówię, pisze w sposób sternowski i powiedziałbym, że jeżeli mają Państwo obawy związane z lekturą Tristrama Shandy, że stare, że długie, że wielka literatura... że tyle zahaczek, że nie wiadomo, gdzie się zaczepić, że nie wiadomo, jak to ogarnąć, to mam wrażenie, że Machado de Asis będzie takim rozwiązaniem, które pozwoli państwu spróbować doświadczyć pisania w stylu Sterna, które Stern wprowadził, a jednocześnie ta książka jest nieporównywalnie... bliższa, łatwiejsza do przyswojenia. Nie jest też tak wielka, no to jest 200 stron, to jest książka na jeden albo dwa wieczory, znakomicie napisana, od tego się nie idzie oderwać, a jednocześnie, jak mówię, to nie są aż takie wykrętasy i nie jest tyle wtrąceń do wtrąceń, paus, półpas i tak dalej.

Te wszystkie historie, które są u Sterna, tutaj ich nie ma, bo to jest tylko Sternem inspirowane. Polecam Państwu bardzo. To jest książka, która nie jest specjalnie ciężka do dostania. Natomiast chciałem zamknąć tę opowieść, tę audycję fragmentem z posłowia napisanego przez panią Janinę Klawę. Fragmentem posłowia, które odrobinę chociaż ma przybliżyć i chciałbym, żeby przybliżyło państwu postać Maszalo de Assisa, bo uważam, że po prostu warto i uważam, że po prostu trzeba. Janina Klawę tak pisze. Maszalo de Assis zdobył w życiu wszystko, o czym mógł marzyć i czego mógł pragnąć.

Cechowała go całkowita bezstronność w ocenie wartości kolegów po piórze. Pewnego razu na przykład poproszono go o napisanie artykułu o jego zmarłym przyjacielu, największym pisarzu epoki romantyzmu, José de Alencar. Machado de Asis artykuł napisał. Kiedy przyniósł go do redakcji dziennika Gazeta de Noticias... Pokazano mu studium o alenkarze przyniesione przez jakiegoś nieznajomego. Skończywszy lekturę, szepnął tylko wspaniałe i podarł własny artykuł, radząc, aby wydrukowano tamten. On, który znał niezliczoną ilość osób, przestawał z małą grupą przyjaciół, ale byli to ludzie spośród najświetlejszych umysłów Rio lub spośród śmietanki towarzyskiej miasta.

Ten przewrażliwiony, delikatny, taktowny człowiek czuł się źle wśród ludzi, których maniery nie były bez zarzutu. Nigdy nie opuścił Rio i jego najbliższych okolic. Nigdy też nie miał ochoty na podróże. Mówił, czytałem, że ludzie nerwowi i melancholicy nie lubią podróży. Tu się urodziłem, tu umrę. Będę więc znał jedynie dwa miasta. Miasto mojego dzieciństwa i obecne, które naprawdę bardzo różnią się od siebie. Wspomnienia pośmiertne Brasa de Cubaz, Machado de Asis bardzo Państwu polecam. Dziękuję za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Powrócę do Państwa wkrótce. Do usłyszenia.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.