Mentionsy Mentionsy
besties
besties

friendzone - perspektywa kobiety

14.07.2025 ·43 min 43 s

Odcinek sponsorowany przez HappycareProdukty do pielęgnacji włosów znajdziecie w drogeriach Rossmann! Wasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]

Dominik, tak go nazwijmy, zawsze był do tej pory i jest prawdziwym przykładem wzorowego i dobrego partnera. Wiadomo, jak to w każdym związku są zgrzyty, sprzeczki, a nawet kłótnie. No tak, normalne. Normalka. Ale Dominik wychodził z założenia, że wszystko najlepiej obgadać tego samego dnia. No i bardzo dobrze, dobre podejście. Czyli co, że on za dobry po prostu i ty się zrodziłaś. No tak. Boże, my, baby, też jesteśmy straszne. Bez cichych dni ani tygodni. Zawsze twierdził, że takowe tylko ochładzają relacje, a dojrzałe osoby godzą się w krótkim czasie. Zgadzam się. Co ty chcesz, laska, od niego? No nie wiem, właśnie. W skrócie, nasz związek zawsze był udany. Obydwoje ufamy sobie w stu procentach i naprawdę bardzo się kochamy. Po dwóch latach związku zamieszkaliśmy ze sobą, a po kolejnych dwóch Dominik postanowił mi się oświadczyć.

Oczywiście, że od razu się zgodziłam, przecież kocham go, mimo to, że powoli zaczynało coś nie grać. No właśnie, ale co może nie grać w prawie perfekcyjnym związku? Dominik po prostu przestał mi się podobać. Oczywiście to nie stało się z dnia na dzień, lecz stopniowo. Początkowo nie zwracałam na to uwagi, myślałam, że to moje chwilowe roztargnienia, trochę olewałam temat, do momentu, w którym zauważyłam, że zaczynam go odtrącać w łóżku, jak i w sytuacjach codziennego życia. Zaczęło mi w jego wyglądzie przeszkadzać wiele rzeczy. Takich, jakie kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi. No to czy to chodzi o wygląd? Cechy charakteru bardziej. No tak, że po prostu... Ale nie, zaczęło mi w jego wyglądzie. No właśnie, ale czy tak naprawdę, naprawdę chodzi o ten wygląd, czy już po prostu sobie wymyślasz? Bo chodzi o coś innego tak naprawdę.

Hmm. Niektóre z tych cech żaden człowiek nie jest w stanie zmienić, bo to po prostu genetyka. Owszem, wiedziałam od samego początku, kiedy zaczynałam interesować się mężczyznami, że mam określony typ. Jednak ani dwóch moich byłych, ani mój narzeczony do tego typu nie należą. Dominik niestety zauważył, że coś jest nie tak, ale nie potrafię mu tego wyznać. Powiedziałam, że ostatnio jestem zestresowana pracą, no bo jak mam to zrobić? Hmm. Nie ma prostych i łagodnych, niezadowalających ból słów na ten temat. Hej skarbie, muszę ci coś powiedzieć, nie podobasz mi się już. Nie, no w ogóle straszne. Jak my byśmy się czuły, jakby facet nam powiedział coś takiego. Myślę, że nie możesz tego powiedzieć. Mieliśmy kiedyś nawet taki temat, że warto ze sobą rozmawiać, jak coś się zmienia w naszym wyglądzie i nie do końca nam to siedzi.

No nie wiem... tyjemy i facet widzi, czy tam kobieta, że czujemy się z tym źle, że wyglądałyśmy, czy wyglądaliśmy wcześniej inaczej, lepiej się ze sobą czuliśmy i nic z tym nie robimy, to warto delikatnie, delikatnie o tym porozmawiać, ale no nie mówić, ale się styłaś, jesteś gruba, weź coś z tym zrób. No nie, no ale tutaj widzisz, ona mówi, że związane z genetyką, czyli coś, co już było. Coś już było od samego początku, ale może czy zauroczenie nie zwracało na to uwagi. Mhm. Kurczę, no. Przecież to prawdziwy cios. Zwłaszcza dla faceta, który bierze dużo do siebie. Właśnie taki jest mój Dominik. Mimo wszystko sam uważa, że jest przystojny, ale mój cichy głosik w głowie niestety nie może się z nim zgodzić. Wiem, że naprawdę by to bardzo przeżył, dlatego nie chcę go ranić jeszcze mocniej.

Od razu się oburza, kiedy o tym mówię. Dominik lubi siebie takiego, jakim jest. I z jednej strony bardzo to doceniam, że akceptuje siebie, bo same wiecie, jakie to jest trudne dla wielu z nas. No tak. Nie psujmy mu tego. Skoro on siebie lubi takiego, jakim jest. Skoro się akceptuje, to dlaczego masz go zmieniać na siłę? Ostatnio sam zadał mi pytanie. Ja się lubię takim, jakim jestem. Dlaczego nie możesz tego zrozumieć? No właśnie. No to dobre pytanie ci zadał. Nie wiem, może to ze mną jest jakiś problem? Tak jak wspominam wcześniej, nasz związek należy do tych zdrowych. Szanujemy się, rozśmieszamy, wspieramy. I wiem, że Dominik przyniósłby dla mnie góry, gdybym tylko tego potrzebowała. Nie wiem jednak, czy zasługuję choćby na kamień. Winie się bardzo za to wszystko. Niestety w moim obrębie pojawia się mężczyzna w moim typie.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.