Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Artur Boruc: miałem problem z alkoholem

05.01.2026 ·1 godz 7 min · 2 rozdziały · 2 sponsorów

Artur Boruc po raz pierwszy mówi tak otwarcie o tym, co wydarzyło się po zejściu z boiska. O pustce po zakończeniu kariery. O alkoholu, depresji, samotności i błędach, które kosztowały go więcej niż niejedna porażka sportowa.W tej rozmowie wracamy do dzieciństwa w biednej rodzinie, do śmierci mamy i ojca, do wielkich sukcesów, ego, pieniędzy, mediów i hejtu. Boruc opowiada o przekraczaniu granic, o spotkaniach z mentorem z grupy AA i o momentach, w których musiał spojrzeć na siebie bez złudzeń.Jest też przyszłość. Nowe życie w Hiszpanii, próba odnalezienia spokoju i projekt, który ma pomóc młodym bramkarzom nie powtórzyć tych samych błędów.To rozmowa bez legendy. Bez boiska. Bez maski._____10% na wszystkie produkty, również przecenioneobowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10

1:09 · Yumisu 8

Nauczyłem się żyć dniem, chwilą obecną i nie myśleć o tym, co się ma wydarzyć, czy ewentualnie co było, bo to zupełnie nie ma sensu. Ale jeżeli ty mówisz, że wchodziłeś do szatni, nie miałeś takiego kompleksu, pracowałeś z psychologiem, bo z jednej strony dopisuje się, że świetnie się bawiłeś w trakcie kariery, ale z drugiej strony pokazuje to olbrzymią dojrzałość. Można było to połączyć i zabawę oczywiście i ten profesjonalizm wydał. Okazuje się, że jednak to nie jest trudne. A jeśli chodzi o mnie młodego, osobę nastoletnią, przede wszystkim ja miałem marzenia... do których dążyłem i w jakiś wielki sposób nie przywiązywałem do tego uwagi, szczerze mówiąc. Ja byłem, jechałem na pace Żuka, gdzieś tutaj na Legię, przepisywać kontrakt, wiesz co, to też był taki, nie wiem, teraz sobie przypominam, to było, no, teraz jest dosyć śmieszne, to jednak, no, pokazuje też, że nie miałem problemu z tym, żeby rzeczywiście iść po ziemi i wstąpić bardzo twardo, ale przy okazji też dobrze się tym życiem bawić.

spotkania biznesowego i nawet to, co powiedziałeś w naszej pierwszej rozmowie, że więcej pieniędzy zarobiłeś poza piłką niż w samej piłce, że raczej też ten element ciebie nie wychyla się na zewnątrz i raczej właśnie mówi się o tym, co ewentualnie robiłeś poza boiskiem, że pojechałeś na mecz Legii do Rangersów i byłeś wraz wspólnie z kibicami, ale jest ten drugi Artur Boruc, chyba tak samo ważny, jak ta część na boisko. Do tego nie było wiele widać, w międzyczasie, w czasie trwania kariery też nie było tego Artura za dużo. Wiesz co, mam nadzieję, że nie zapomniałem o nim. Ja o nim nie. Na pewno. Na pewno nie. Ale kiedy myślisz sobie o swojej karierze i miałbyś ją oczywiście zupełnie teoretycznie zamienić na karierę Roberta Lewandowskiego, w ogóle byłbyś tym zainteresowany, czy lubiłeś to swoje życie?

Nie miałem innego wyjścia ogólnie. Pamiętasz swój pierwszy wyjazd za granicę? Tak, to jest Sycylia chyba z Legio. Nie, no ale proszę cię, jeszcze jak byłeś dzieciakiem, to do Danii na turniej, tam się pierwszy raz całowałeś. Jak mam się o tym zapomnieć? I to jeszcze dziewczyna była piłkarką. Nie pamiętam, że była piłkarką, ale tak, no. To rzeczywiście. Te wyjazdy były coroczne, więc... Tak, tak, tak. No właśnie, i to też było, to pomyślałem sobie... Wymazałem coś z pamięci może. A widzisz, a to były ciekawe rzeczy, bo też nawet jak wtedy opowiadałeś o tym, że wyjechałeś tam i zobaczyłeś 30 boisk obok siebie i ty nie wiedziałeś, czy tyle w Polsce jest całej, więc to też pomyślałem sobie, że to może otwierać taką wyobraźnię dzieciaka, że jej, tutaj się da, nie? No i też rywalizowałeś pewnie z jakimiś fajnymi ludźmi, pomimo tego, że dzisiaj nazwiska mogą być, wiesz, gdzieś tam już kompletnie w pamięci zawarte.

Nie, nie, to wtedy jeszcze słuchaliśmy w radiu, kiedyś na Wagary przyjechałem do Warszawy rzeczywiście na mecz, nie pamiętam co to był za mecz, na Legii Warszawa i tak właściwie, jakoś wtedy jeszcze zupełnie do tego nie podchodziłem. Poważniej. Ale jak jesteśmy dzieciakami, to często jeszcze w tych okracznikach twoich czy moich należało się do jakichś subkultur, to należałeś do jakiejś subkultury? Tak, byłem skinheadem. Tego sobie nie mogę wyobrazić. A jednak, słuchaj. Dobrze. W 98 roku grasz w kadrze Polski u 19, to jest mecz przeciwko Legii. Wyjeżdżasz na pierwszy obóz na Sycylię. Masz trochę wspomnień, czy też wymazane z tego czasu? Mam trochę wspomnień, tak, rzeczywiście. To był jeden z fajniejszych wyjazdów ogólnie. Wyjazd, który tak naprawdę umożliwił mi...

angażu do Legii Warszawa. Jakby nie było, zagrałem tam całkiem dobre zawody i po powrocie zaproponował kontrakt. A pamiętasz, jakiej wielkości to był kontrakt? Wydaje mi się, że tak. To był jakiś kontrakt, który rzeczywiście był... Ogólnie to było około 3000 zł chyba... kontraktu i pensji, plus 1500 złotych na wynajem mieszkania w Warszawie. W 1999 roku grasz w rezerwach Legii z Wojciechem Kowalewskim, później idziesz na wypożyczenie do Dolcana Ząbki do drugiej ligi. Jak wspominasz ten czas w drugiej lidze? Świetnie, mi się uśmiecha, na samą myśl o Ząbkach. Piękne czasy. Potem trafiasz do Legii, jest 2001 rok. Ty czujesz się do gry do dużej piłki po takim wypożyczeniu?

Nie wiem. Szczerze, nie mam pojęcia. Nie, to bardziej kwestia była wynajmu mieszkania. Chyba troszkę... Wziąłeś... Czekaj, czekaj. Wziąłeś ślub? Żeby zamieszkać, tak, z moją ówczesną żoną. Wziąłeś ślub, żeby zamieszkać... Oficjalnie. Okej, czyli nie mogłeś zamieszkać przez ślub. Bardzo ekonomicznie chciałem. Tak, dokładnie. Okej. Nie wyszło to ekonomicznie, przynajmniej pięć mieszkań w Warszawie musiałeś oddać za to. Słuchaj, no na czymś trzeba było rzeczywiście zjeść zęby. Dobrze, sezon 2002-2003, debiut w Ekstraklasie, zostajesz podstawowym bramkarzem, Mistrzostwo Polski i Puchar Ligi, występy w barwach Legii, w każdych możliwych rozrywkach. Fajny moment w życiu? Świetne, naprawdę. Chociaż troszeczkę, no nie wiem, ciągle wracamy do śmierci mojej mamy, która bardzo odcisnęła się na tym, w jaki sposób podchodziła do piłki, wydaje mi się.

Koledzy z początków twojej kariery wspominają, że byłeś wielkim talentem, ale leserem. Zgadzasz się czy nie? Nic się nie zmieniło. do końca trwania mojej kariery, przygody z piłką. Wiesz co, był okres, kiedy zacząłem trochę bardziej przykładać się, to był okres, kiedy wyjeżdżałem z Legii Warszawa, nie wiem, czy wspominałem o tym, ja zacząłem leczyć toksoplasmozę oczną, już bardzo mały odsetek w ogóle na świecie i to zacząłem leczyć sterydami, więc nie mogłem pozwolić sobie na alkohol, co wpłynęło też na moje samopoczucie i na moją formę, więc myślę, że to był taki trochę przypadkowy, trochę los sprawił kolejnego figla, co akurat okazało się bardzo fajnym i pozytywnym figlem.

Absolutnie nie, ale też nie wiem, czy gdybym wcześniej wrócił, bym tam nie trafił, czy byłoby coś innego, a jednak we wcześniejszym okresie byłem zupełnie kimś innym. miałem zupełnie coś innego w głowie, więc wydaje mi się, że ten okres akurat... A był moment, gdzie piłka nożna cię znudziła? Wiesz co, ostatnie lata w Bournemouth rzeczywiście też był taki okres, kiedy zanosiłem się na to, żeby zakończyć zupełnie. Jednak to, że był tam Eddie Howe i on bardzo fajnie podchodził do mojej osoby, fajną mieliśmy relację, też w jakiś sposób dogadaliśmy, że będę tam, będę brał udział, będę jego numerem dwa, tak? No i nawet powiedziałeś, że tak naprawdę powinieneś skończyć karierę kilka lat wcześniej, ale przez to, że on cię tak namawiał, a potem przyszła oferta z Legii, no to na którą czekałeś, to... Dokładnie, też przyciągałem to, może rzeczywiście podświadomie gdzieś myślałem, że ta oferta pojawi się w końcu, nie wiem.

54:40 · Icon 16 2

No jednak chcemy się tego podjąć, bo mi to jak najbardziej jest na rękę, bo jednak z tego czasu mam troszeczkę dosyć, mam jednak trochę dużo i Nawet nie powiem, żeby powiedzieć za dużo. Chciałbym się też poświęcić temu i może też spełnić. Ale jak to wyglądało? Jak to się stało w ogóle, że to się odpaliło? Kto do ciebie zadzwonił? Ty zadzwoniłeś do kogoś? Jak w ogóle... Z Wojtem Kowalewskim tutaj gdzieś był przejazdem w Warszawie, spotkaliśmy się na obiad i tak przy okazji tego obiadu zaczęliśmy rozmawiać o tym, że... No on rozmawiał, kiedyś współpracował z Legią Warszawą, też był w sztabie szkoleniowym. i tak dalej, i tak dalej, więc on, jeśli chodzi o sprawy merytoryczne, jest idealnym kandydatem na właśnie takie przedsięwzięcie i to jest osoba, która świetnie może mówić o tym projekcie. Ja jestem bardziej, wydaje mi się, stworzonym do tego projektu.

No nie dlatego, dlatego, ale dobra, nie martw się. Niech będzie. Jesteś jednoznacznie kojarzony również z kibicowaniem. Jaki był twój pierwszy wyjazd na mecz? Nie pamiętam meczu. Ja bardziej byłem zafrasowany takimi pozasportowymi aspektami tutaj. I no co, no nie wiem, jest do czego wracać. No nie, no do czego wracać to jest. Ja zapytałem się Arka Wrzoska, pamiętam dokładnie naszą rozmowę z Arkiem. Pytałem się, kiedy pierwszy raz dostał w Ryjza Legię. Pamiętasz, kiedy pierwszy raz ty dostałeś w Ryjza Legię? Nie pamiętam. A to może było podczas tego pierwszego wyjazdu. Może, dlatego nie pamiętam. A który to był rok? Chwilę przed tym, jak przyjechałem do Legii. Czy jakieś 97? 98 może.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.