Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Artur Boruc: miałem problem z alkoholem

05.01.2026 ·1 godz 7 min · 2 rozdziały · 2 sponsorów

Artur Boruc po raz pierwszy mówi tak otwarcie o tym, co wydarzyło się po zejściu z boiska. O pustce po zakończeniu kariery. O alkoholu, depresji, samotności i błędach, które kosztowały go więcej niż niejedna porażka sportowa.W tej rozmowie wracamy do dzieciństwa w biednej rodzinie, do śmierci mamy i ojca, do wielkich sukcesów, ego, pieniędzy, mediów i hejtu. Boruc opowiada o przekraczaniu granic, o spotkaniach z mentorem z grupy AA i o momentach, w których musiał spojrzeć na siebie bez złudzeń.Jest też przyszłość. Nowe życie w Hiszpanii, próba odnalezienia spokoju i projekt, który ma pomóc młodym bramkarzom nie powtórzyć tych samych błędów.To rozmowa bez legendy. Bez boiska. Bez maski._____10% na wszystkie produkty, również przecenioneobowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10

1:09 · Yumisu 2

No, że nie do końca brałem odpowiedzialność za to, co robię, tak? No ale czekaj, no ale bo to był ten czas, kiedy powiedziałaś, że wszystko ci w życiu wychodziło na boisku, a poza boiskiem byłeś królem. Musiałeś wyjechać ze Szkocji ze względu na to, że tam już miałeś za duże możliwości, że to była trochę ucieczka. Tak, mogłem sobie pozwolić właściwie już na wszystko i to rzeczywiście z profesjonalnym futbolem nie miało nic wspólnego, więc jeśli chciałem coś jeszcze w piłce osiągnąć, musiałem stamtąd jednak ruszyć. A myślisz, że nawet mogłeś tam być za długo? Być może, tak. Być może rok za długo. Boże, nie wiem. Ciężko teraz gdybać, wiesz? Okej, no i wybrałeś Fiorentinę, bo to była najlepsza oferta? W Manayci Plejso wtedy, w tamtym momencie. Była Sevilla bodajże, była Malaga i była Fiorentina.

No dobrze, ale też chyba tam było to, że byłeś początkowo rezerwowym, zmotywowało cię do tego właśnie, że to życie było spokojniejsze. Rezerwowy były przecież pełny przypadek, bo umawialiśmy się z moim agentem i z klubem, który tam, z Fiorentiną, że będą sprzedawać Sybastiana Freya, który był wtedy numerem jeden, a okazało się, potem okazało, on nie chciał odchodzić, więc taka troszeczkę potowa sytuacja, no i skończyło się jak skończyło, w gruncie rzeczy on doznał kontuzji, a ja wszedłem za niego i zostałem. i później była Anglia, jak oglądałem twoje mecze, to pomyślałem sobie, że za późno tam trafiłeś, że gdybyś tam trafił wcześniej, zawsze byłeś gościem, który się wyróżniał i wydaje mi się, że gdyby był jeszcze większy ten bufor czasu, gdyby tam trafił młody Artur Boruc, nie masz wrażenia, że tam też można by było uszyć dużo większą karierę, bo wydaje mi się, że sam chyba nigdy nie czułeś się słabszy od tych gości, kto z którymi grałeś.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.