Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane

KRADŁ LUDZKI TŁUSZCZ. LEGENDA OKAZAŁA SIĘ PRAWDĄ?

08.03.2026 ·49 min 40 s

Przez lata mówiono, że to tylko legenda… aż odkryto prawdęPostaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła internetowe:W przypiętym komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Sakamantekas przeciąga ją w ustronne miejsce. Zdziera z niej ubranie. Szuka pieniędzy. Kiedy nic nie znajduje, jego złość narasta. Ona jeszcze oddycha, ale zaraz przestanie. Potwór właśnie sięga po ostrza. Temat dzisiejszego odcinka został wyłoniony w ramach comiesięcznego głosowania. Jeśli chcesz mieć wpływ na tematykę omawianych spraw, zapraszam do wspierania kanału.

Kiedy w roku 1972 odnaleziono ciało 13-letniej dziewczynki, którą ktoś zaatakował w biały dzień, stało się jasne, że sprawa nie dotyczy jedynie pań środowiska trudniącego się nierządem. A wtedy strach przybrał na sile, bo wówczas uświadomiono sobie, że ofiarą może być każda osoba, która zjawi się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Wśród mieszkańców regionu zaczęło krążyć jedno słowo. Sakamantekas. Określenie wywodzące się z ludowych opowieści. Ktoś, kto rozcina ciała i wydobywa z nich wnętrzności.

W rzeczywistości za tą nazwą stał konkretny człowiek. Ale o tym za chwilę. Sprawa Sakamantekas to nie tylko historia serii zabójstw. To także opowieść o tym, jak w XIX wieku próbowano zrozumieć przemoc, jak rodzi się legenda i jak trudno oddzielić fakty, gdy zbrodnie sprzed półtora wieku zaczynają żyć własnym życiem. Ale zacznijmy sobie od początku. Pierwsze ciało znaleziono 2 kwietnia 1870 roku na obrzeżach Vitorii, w rejonie położonym między dawnym Palworin a naturalnym korytem strumienia Rekacziki. Miejsce znajdowało się w pewnym oddaleniu od miejskiej zabudowy, ale nie było czymś, co moglibyśmy nazywać jakąś puszczą kampinoską.

Już nawet nie wspominając o tym, że o sprawcach działających seryjnie nikt wówczas nie słyszał. To znaczy teoretycznie, bo w praktyce to takich przypadków było naprawdę sporo. I jeżeli temat Was zainteresuje, to chętnie Wam o kilku z nich opowiem. Tylko dajcie znać w komentarzu. Napiszcie seryjniak czy coś, a ja już będę wiedziała, o co chodzi. I choć, jak wspomniałam przed chwilą, formalnie spraw nie można było połączyć, to ludność zaczęła przekazywać sobie informacje o istocie, którą nazwano Sakamantekas. Choć na ciele zamordowanej trzynastolatki nie odnotowano rozległego okaleczenia jamy brzusznej, to strach przed kimś, kto napada na kobiety i dzieci na drogach, zaczął łączyć realne życie z folklorem.

Od tej chwili każda napaść w regionie była analizowana pod kątem możliwego związku z niemalże mitycznym Sakamantekas, złodziejem tłuszczu i ludzkich organów. Plotki zaczęły wyprzedać fakty. Wystarczyło, że ktoś wracał do domu później niż zwykle, że przy drodze znaleziono porzuconą chustkę, albo że dziewczyna nie pojawiła się o umówionej porze, a już szeptano, że to on, Zakamantekas, ten, który czai się w zagłębieniach terenu, przy rowach i na skraju pól. Władze miejskie znalazły się pod rosnącą presją. Pojawiły się apele o częstsze patrole na drogach wylotowych z miasta, szczególnie w godzinach wieczornych.

Wszystkie miejsca napadów znajdowały się w promieniu kilku kilometrów od Vitorii, przy drogach, które prowadziły w kierunku pól i wsi. Zwrócono też uwagę na to, że sprawca wybierał godziny, w których ruch na trasach był ograniczony. Wciąż jednak brakowało kluczowego elementu. Bezpośredniego świadka, który mógłby jednoznacznie wskazać napastnika. Wówczas zwrócono też uwagę na zgłoszenia dotyczące napaści, w których ofiary przeżyły atak. Pierwszy z takich incydentów miał miejsce w sierpniu 1873 roku, czyli rok po podwójnym zabójstwie z roku 1872. Sakamantekas zaprowadził młodą prostytutkę w okolicy Palworin, nad strumień Rykacziki, czyli dokładnie w ten sam rejon, gdzie kilka lat wcześniej znaleziono pierwsze ciało.

Według plotek sprawca miał usunąć ofierze jeszcze inne organy i kawałki skóry. Jednak z uwagi na ogromny upływ czasu i brak odpowiedniej dokumentacji nie jestem w stanie zweryfikować ile w tym prawdy, a ile plotki. Możliwe, że te informacje były przekazywane z ust do ust, aby bardziej dopasować Zbrodnię pod postać Sakamantekas, który przecież według oficjalnie przyjętej wersji miał wycinać organy i tłuszcz. Dwa napady dzień po dniu. Schemat identyczny jak w latach wcześniejszych. Ale tym razem skala przemocy widocznie wzrosła. Okoliczni mieszkańcy nie mieli żadnych wątpliwości.

Sakamantekas powrócił i jest żądny krwi. Dwa ciała w odstępie kilkunastu godzin sprawiły, że śledczy musieli wrócić do akt sprzed lat. Po raz kolejny zaczęto zostawiać ze sobą miejsca, godziny i typ ofiar. Wszystkich zbrodni dokonano w pobliżu Vitorii. Wszystkie dotyczyły kobiet, które ostatni raz widziano w towarzystwie mężczyzny ubranego jak robotnik rolny. Każda z nich kończyła się duszeniem, a w najnowszych przypadkach dochodziło jeszcze rozcięcie powłok brzusznych. Policja po raz kolejny skupiła się na odszukaniu kobiet, które w poprzednich latach przeżyły napaść.

Co oczywiście nie jest żadnym wytłumaczeniem, Ale jednak wskazówką, że akurat w czasie, kiedy życie Gerajo stawało się coraz bardziej destrukcyjne, Sakamantekas zaczął atakować. Gerajo został aresztowany i osadzony w Carcel Modelo w Vitori. Początkowo nie przyznawał się do winy. Władze dysponowały przede wszystkim zeznaniami świadków, którzy jednak widzieli go w towarzystwie ofiar oraz relacjami kobiet, które przeżyły jego wcześniejsze próby ataku. I wszyscy dokonali pozytywnego rozpoznania. W miarę przesłuchań materiał zaczął układać się w spójny obraz.

Przełom nastąpił, gdy Geraio zdecydował się mówić. Przyznał się do zabójstw z września 1879 roku, a następnie do wcześniejszych czynów z lat 1870-1874. Motyw określał jako rabunkowy i seksualny. Twierdził, że ingerencja w okolice brzucha miała sprawić, by winą obarczono sakamantekas. Innymi słowy próbował wykorzystać krążącą legendę jako zasłonę. Czyli niejako mieszkańcy miasteczka pozwrócili mu pomysł jak tutaj uniknąć odpowiedzialności. Albo chociaż próbować uniknąć. Śledczy zaczęli weryfikować jego słowa z miejscami i okolicznościami zbrodni.

Pierwsze relacje prasowe miały charakter informacyjny, ale szybko zaczęły przybierać ton sensacyjny. Pojawiły się również tzw. romanse stessiego, czyli drukowane na tanim papierze ballady sprzedawane na ulicach. Były to krótkie, rymowane utwory opowiadające o zbrodni, procesie i karze. Ich celem oczywiście nie było wierne odtworzenie faktów, lecz moralna przestroga. W tych tekstach Geraio stawał się wcieleniem zła, Sakamantekas, który wiódł swoje ofiary na rzeź. Literatura popularna podkreślała także chętnie jego fizjonomię. Opisywano go jako człowieka o twarzy budzącej odrazę, z blizną na czole, małymi oczami i niesymetrycznym spojrzeniem.

W zbiorowej wyobraźni więc wyrwana nerka nie była efektem brutalnego ataku przemocy, lecz potwierdzeniem mitu o kimś, kto wycina tłuszcz. Co ciekawe, to później zaczęto porównywać go do innych znanych spraw. W tym do londyńskiego Kuby Rozpruwacza. W niektórych narracjach to Geraio był pierwszy, a Jack był jedynie jego późniejszym angielskim odpowiednikiem. Kto wie, może nawet wzorował się na Sakamantekas. Wizerunek potwora z Alavi powstawał więc na styku faktów, domysłów i potrzeb społecznych. A społeczeństwo potrzebowało przede wszystkim wyjaśnienia.

Łatwiej było uwierzyć w mityczną postać niż w to, że sprawcą był po prostu zwykły, przeciętny, milczący robotnik, który przez lata funkcjonował obok innych bez wzbudzania podejrzeń. I tak Geraio przestał być tylko Juanem Diazem de Geraio i stał się Sakamantekas, potworem, który wycina ludzkie organy i którego imię przetrwało w Alavi dłużej niż jego własne. Dziękuję Wam za wysłanie dzisiejszej historii. Mam nadzieję, że ten przypadek był dla Was interesujący. Kubie i Alicji oczywiście serdecznie dziękuję za postawioną wirtualną kawę. Jeżeli Wy również chcielibyście podziękować mi za moją pracę w podobny sposób, to link do portalu, na którym możecie to zrobić znajdziecie w opisie filmu, ale możecie też wesprzeć kanał w zupełnie inny sposób, dużo prostszy.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.