Cesarz Trump i Rada Pokoju. Co czeka Palestynę? | dr Michał Lipa
Czy Rada Pokoju Donalda Trumpa to szansa na stabilizację, czy narzędzie władzy? W tym odcinku analizujemy wpływ nowej inicjatywy USA na Bliski Wschód i sytuację w Palestynie. Gościem Blanki Dżugaj jest dr Michał Lipa (UJ).
Katarczycy się wtedy bardzo rozgniewali i myślę, że tak bardzo, że nacisnęli na Donalda Trumpa, żeby ten jednak poskromił swojego sojusznika izraelskiego. No i rzeczywiście pamiętamy, była taka pamiętna scena, że Netanyahu, który akurat przebywał w Waszyngtonie, musiał porozmawiać z władzami Kataru przed kamerami. Donald Trump zadzwonił, żeby Netanyahu w pewnym sensie wyraził skruchę za to, co zostało. Więc to była taka czerwona linia, którą Amerykanie na pewno potraktowali poważnie. Cesarz Trump, Uniwersytet Jagielloński.
W związku z czym Ja bym tak odpowiedział na ten zarzut. Są jeszcze inne kontrowersje, m.in. konkretne osoby, które mają zasiadać w tej Radzie Pokoju. Mam na myśli w kontekście gazy to oczywiście Benjamin Netanyahu. No i Władimir Putin, który już zapowiedział na spotkaniu z Abbasem, że na rzecz Rady Pokoju chętnie wykorzystałby zamrożone rosyjskie aktywa, zamrożone w Stanach Zjednoczonych, tak by wesprzeć naród palestyński. No i tak, patrząc na ONZ, to właściwie mamy tę samą sytuację, no bo tam też zasiada Rosja, więc Kat może zasiadać obok ofiary, a jednak w kontekście Rady Pokoju wzbudza to bardzo duże kontrowersje.
Nie, no chodzi mi o to po prostu, że kontrowersyjne osoby, które tam zasiadają, Władimir Putin na przykład, Benjamin Netanyahu, Tutaj mamy sytuację zupełnie inną. Geneza ONZ jest inna niż geneza Rady Pokoju. Tutaj mamy Trumpa, cesarza świata, który zaprasza sobie tych, których lubi lub uważa, że będą tutaj potrzebni. W związku z czym tutaj rzeczywiście pojawiają się takie postaci, które wzbudzają duże kontrowersje, ale to są przy okazji też ludzie, których Trump szanuje. W przypadku Izraela oczywiście sprawa jest oczywista. Ponieważ Rada Pokoju, pomimo tego, że w tym statucie nie ma mowy bezpośrednio o gazie i odniesienia do kwestii palestyńskiej, no to wiadomo jest, że ona siłą rzeczy zajmie się w pierwszej kolejności tą sprawą, bo ona jest na pierwszym miejscu.
Tylko, że powiedzmy, ona nie jest powołana tylko do tego, żeby zajmować się tym konfliktem, ale w ogóle konfliktami na świecie, czyli właśnie tym, do czego jest między innymi ONZ powołane. Więc to, że pojawiają się kontrowersyjne postaci, to nie dziwi. Netanyahu w pewnym sensie musi tam być, bo dotyczy to jego podwórka. Putin, bo Trump go szanuje i uważa, że też mu się przydaje, i szereg innych postaci, co do których moglibyśmy mówić, że w zasadzie demokratami to oni nie są, ale Trump w duszy też demokratą nie jest, więc to się wszystko zgadza. Ideologicznie można powiedzieć, że w pewnym sensie Czy osobowościowo nawet, czy też trudno mi uznać słowo, pasują do siebie, prawda? I to jest jeden element tej układanki.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy Rada Pokoju Donalda Trumpa to szansa na stabilizację, czy narzędzie władzy? W tym odcinku analizujemy wpływ nowej inicjatywy USA na Bliski Wschód i sytuację w Palestynie. Gościem Blanki Dżugaj jest dr Michał Lipa (UJ).