Mentionsy Mentionsy
W mroku historii
W mroku historii

Gilles de Rais - pobożny heretyk | W mroku historii #41

07.08.2022 ·41 min 28 s · 2 rozdziały

Był jednym z najbogatszych ludzi w średniowiecznej Francji. Zasłynął swoim bohaterstwem, męstwem i odwagą, walcząc u boku Joanny D’Arc. A mimo to Gilles De Rais zapisał się w historii jako jeden z najokrutniejszych morderców w historii. Został oskarżony o czyny tak straszne, że ich opis szokuje nawet dziś. Miał się dopuścić herezji, sodomii, uprawiania czarnej magii. Ale czy faktycznie był on potworem w ludzkiej skórze? Kim tak naprawdę był ten francuski arystokrata, który po swojej śmierci stał się symbolem nieopisanego okrucieństwa. Rozpustnikiem i sadystą? A może tylko przedstawicielem potężnego rodu, którego władza i bogactwo bardzo komuś przeszkadzała? Ile prawdy jest w legendzie o człowieku, który choć żarliwie wierzył w Boga – to za wszelką cenę próbował zawrzeć pakt z samym diabłem? Kontakt/Współpraca: [email protected]

0:10 · Wstęp do tematu 3

W mroku historii. Był jednym z najbogatszych ludzi w średniowiecznej Francji. Zasłynął swoim bohaterstwem, męstwem i odwagą walcząc u boku legendarnej Joanny d'Arc podczas wojny stuletniej. Ówcześni kronikarze pisali o jego ogromnej pobożności oraz hojności względem duchownych. Jednak Gilles de Rais zapisał się w historii z zupełnie innego powodu. Jest on bowiem powszechnie uważany za jednego z najokrutniejszych morderców w historii, który bez skrupułów realizował swoje chore żądze, a pomagali mu w tym oddani i wierni wspólnicy.

Podczas głośnego procesu został oskarżony o czyny tak straszne, że ich opis szokuje nawet dziś. Miał się dopuścić herezji, sodomii, uprawiania czarnej magii oraz kontaktów z diabłem. Dokładna liczba jego ofiar nie jest znana, ale świadkowie mówili nawet o dwustu. Wstrząsające zbrodnie przez długie lata uchodziły mu bezkarnie, ponieważ nikt nie miał odwagi wystąpić przeciwko niemu. Z tego powodu czuł się coraz bardziej bezkarny. Wszystko zmieniło się dopiero wtedy, gdy zaatakował księdza podczas odprawianej mszy. Ale czy faktycznie Gilles de Rais zasłużył na miano potwora w ludzkiej skórze? Kim tak naprawdę był ten francuski arystokrata, który po swojej śmierci stał się symbolem nieopisanego okrucieństwa?

Rozpustnikiem i sedystycznym mordercą, który czerpał niewyobrażalną przyjemność z torturowania i zabijania porwanych dzieci? Czy tylko pionkiem w politycznej grze i niewinną ofiarą spisku? A może jedynie przedstawicielem potężnego rodu, którego władza i bogactwo bardzo komuś przeszkadzały? Choć od jego egzekucji minęło już blisko sześć wieków, zdania na ten temat są wśród francuskich historyków mocno podzielone. Ile zatem prawdy jest w legendzie o człowieku, który choć żarliwie wierzył w Boga, to za wszelką cenę próbował zawrzeć pakt z samym diabłem. Gilles de Rais – pobożny heretyk

2:25 · Gilles de Rais - pobożny heretyk 22

Gdy jesienią 1405 roku w rodzinnym zamku Chantosse nad Loire przyszedł na świat Gilles de Rais, Francja od blisko 70 lat prowadziła przeciw Anglii przerywane rozejmami działania zbrojne, nazwane później Królestwo, w którym dorastał, było wówczas wrzącym siedliskiem politycznych intryg i spisków. Lojalność każdego możnowładcy łatwo można było kupić, a sojusze zrywano szybciej niż je zawierano. Wszechobecne były przemoc i okrucieństwo. Poddanych francuskiego króla Karola VI, zwanego Szalonym, dziesiątkowały kolejne zarazy. Bogate i wpływowe rody konkurowały ze sobą, próbując zawrzeć jak najkorzystniejsze dla siebie małżeństwa.

Cztery lata wcześniej bogata baronowa Jeanne Chabot, zwana Mądrą, znalazła się w dość kłopotliwej sytuacji. Nie miała komu pozostawić swojego majątku, ponieważ była ostatnią przedstawicielką potężnego rodu Dure z Brytanii. Jako że nie doczekała się własnych potomków, całe swoje bogactwo wraz z kilkoma okazałymi posiadłościami na półdniu księstwa obiecała zapisać swojemu kuzynowi. Guy de Montmorency Laval z radością przyjął zapowiedź znacznego powiększenia rodzinnego majątku. Zgodził się również spełnić jedyny warunek hojnej kuzynki i już wkrótce zmienił nie tylko własne nazwisko rodowe, ale także herb. Już jako Guy de Rais niecierpliwie wyczekiwał na dzień, w którym 70-letnia Jeanne Chabot w końcu odejdzie z tego świata.

Na jej śmierć czekał nie tylko on. Ogromnym majątkiem bogatej wdowy zainteresowany był także Jean de Cron, człowiek słynący w całej Brytanii nie tylko z powodu swoich ogromnych wpływów, ale i jeszcze większej niegodziwości. Na książęcych dworach od dawna plotkowano, że jeśli nie mógł on osiągnąć jakiegoś celu poprzez pokojowe negocjacje, nie wahał się używać siły. Poza tym przypisywano mu liczne porwania dla okupu, zastraszania oraz groźby wysyłane pod adresem swoich politycznych konkurentów. Nie wiadomo dokładnie, jak osiągnął swój kolejny cel, ale faktem jest, że ostatecznie to właśnie jemu Jeanne Chabot przepisała cały majątek, łamiąc tym samym swoją wcześniejszą obietnicę złożoną kuzynowi.

Guidret był wściekły. I to tak bardzo, że gotowy był rozpocząć wojnę z nowym spadkobiercą rodu. Po trwających trzy lata negocjacjach oraz licznych procesach sądowych, zgodził się przyjąć kompromis zaproponowany mu przez Jeanne de Cron. Za dobrowolne zaakceptowanie testamentu swojej bogatej kuzynki, Guy otrzymał cztery jej posiadłości w Bretanii oraz rękę córki Jeanne, Marie de Cron. W zamian zezwolił, aby Jeanne Chabot zamieszkała w jednym z jego nowych zamków. Dodatkowo zgodził się wypłacać baronowej dożywotnią rentę. Gdy wszystkie warunki porozumienia zostały w końcu dogadane przez obie strony konfliktu, 24 lipca 1404 roku umówione małżeństwo zostało zawarte.

Niedługo później swoje ostatnie tchnienie wydał także ojciec chłopca. Historycy spierają się o to, co było prawdziwą przyczyną jego śmierci. Jedni twierdzą, że podczas polowania został zaatakowany przez dzika, a rany jakie odniósł okazały się śmiertelne. Inni sugerują malarię, która zbierała wówczas swoje krwawe żniwa w Brytanii. Nie mogło również zabraknąć plotek, że za tą śmiercią stał jego teść. Przebiegły i wyrafinowany Jean de Croix. Wiedział on doskonale, że obejmując opiekę nad swoimi wnukami, przejmie także ich rodzinny majątek. Takiej okazji nie mógł więc zmarnować. Tym bardziej, że miał jeszcze inny powód, aby jak najszybciej usunąć z tego świata własnego zięcia.

Kilka dni po śmierci córki stracił także syna. Amoury de Crans był jego jedynym spadkobiercą, ale poległ w słynnej bitwie pod Azincourt, stoczonej 25 października 1415 roku. Jean de Crans nie chciał pozwolić, aby po wygaśnięciu swojego rodu gromadzony latami majątek trafił do królewskiego skarbca. Jako że był z natury człowiekiem bardzo nieufnym, nie widział godnego następcy wśród swoich dalszych krewnych. Stając się jedynym opiekunem nieletnich sierot, Dyrre nie tylko przejąłby cały ich majątek, ale także, po odpowiednim wychowaniu chłopców, zapewniłby sobie godnych następców. Najpierw musiał im jednak wpoić swoje własne zasady, ponieważ stanowczo nie zgadzał się z naukami, jakie przekazywał swoim dzieciom jego zięć.

Jean de Crombe uważał, że zwłaszcza moralność, do której Guy de Rais przywiązywał największą wagę, była cechą ludzi słabych i stanowiła dla prawdziwego mężczyzny największą przeszkodę na drodze do osiągnięcia własnych celów. Ostatnie dni swojego życia umierający Guy de Rais spędził we własnym łożu. Zanim pożegnał się z tym światem, zdążył jeszcze zmienić swój testament. Przeczuwając złe zamiary własnego teścia i wiedząc, jak zepsutym był on człowiekiem, wskazał, aby Gilles oraz Renée trafili pod opiekę jego kuzyna, Jeanne de la Inodée. Jednocześnie zażądał, aby pod żadnym pozorem Jean de Grand nie mógł brać udziału w wychowaniu jego synów. Dziadek chłopców nie przejął się jednak ostatnią wolą zmarłego.

Bez surowej opiekunki i niekończących się zakazów, których wcześniej nieustannie doświadczali. Bracia mogli robić to, na co tylko mieli ochotę, tak długo, jak tylko będą posłuszni dziadkowi. Gdy Gilles skończył 13 lat, nadszedł czas na zmianę sposobu kształcenia. Praktyka zamieniła teorię. W najdroższej zbroi z Mediolanu młody Dyrre, jako giermek, zaczął brać udział w prawdziwych bitwach. Jean de Croix uznał, że tylko w taki sposób chłopiec posiądzie odpowiednie umiejętności. W międzyczasie szukał mu odpowiedniej żony. Znalazł ją dwa lata później w osobie Catherine de Touar, dziedziczki rozległych ziem w Poitou.

Był tylko jeden problem. Jej ojciec nie chciał się zgodzić na małżeństwo własnej córki z bliskim kuzynem, ale na to Jean de Croix miał już swoje niezawodne sposoby. Na jego polecenie Catherine została uprowadzona z rodzinnego zamku i przywieziona do Champs-Osse. Na jej ratunek wyruszyło kilku rycerzy, ale szybko zostali oni schwytani i uwięzieni przez Jeanne de Cron. Z powodu zbyt bliskiego pokrewieństwa, jakie łączyło piętnastoletnią parę, do zawarcia małżeństwa konieczne było uzyskanie specjalnej zgody władz kościelnych, ale Jean de Cron nawet o nią nie zabiegał. Niepoprzedzony wcześniejszymi zapowiedziami ślub odbył się 30 listopada 1420 roku i dopiero wtedy dziadek pana młodego rozpoczął negocjacje mające na celu uznanie tego małżeństwa za legalne.

W ich trakcie smarł nagle ojciec Catherine de Troyes. Oficjalnie z powodu wysokiej gorączki, ale nie można wykluczyć, że nieco pomógł mu Jean de Cron. Dopiero po jego śmierci legat papieski zgodził się rozgrzeszyć młodych małżonków Nałożył na nich symboliczną pokutę oraz uznał ich małżeństwo za w pełni legalne. Aby zachować wszelkie pozory, zorganizowano drugi ślub, tym razem w parafii, do której należała panna młoda. Jednak dopiero 11 lat później na świat przyszło ich jedyne dziecko, córka Marie Dure. 21 października 1422 roku zmarł pogrążony w obłędzie król Francji Karol VI, zwany Szalonym.

Wcześniej, poprzez podpisanie z Anglikami traktatu z Troyes, wydziedziczył on swojego syna, Delfina Karola. Zamiast niego następcą francuskiego tronu ogłosił angielskiego monarchę Henryka V. Gdy ten umarł, królem Francji ogłoszono jego syna, niespełna dziewięciomiesięcznego Henryka VI. Francuzcy możnowładcy sprzeciwili się tej decyzji. Stanęli po stronie odsuniętego od sukcesji Karola Walezjusza. Wśród nich był Jean de Croix oraz jego wnuk Gilles de Rais, który bohatersko walczył u boku księcia. 10 marca 1429 roku Gilles przebywał razem z Carolem na zamku w Chinon, gdy pojawiła się tam nieznana nikomu młoda kobieta.

Przedstawiła się jako Yanna Dark. Twierdziła, że dostąpiła cudownych wizji od Boga, podczas których Opisane wizje zrobiły na delfinie ogromne wrażenie. Karol Waleziusz spełnił jej prośbę wysyłając siedemnastoletnią Joannę do oblężonego Orleanu. Razem z nią udał się tam także Gilles de Rais.

Ubrana w białą zbroję z herbem delfina otrzymała do swojej dyspozycji dziesięciotysięczną armię. W wyniku toczonych walk 8 maja Miasto zostało wyzwolone. Kilka kolejnych bohaterskich zwycięstw doprowadziło ostatecznie do koronacji Karola VII w Reims, co rozstrzygnęło spór o sukcesję francuskiego tronu. Wśród wielu współczesnych autorów dość długo panowało przekonanie, że Gilles de Rais miał w tym ogromny udział jako główny generał oraz najbardziej zaufany doradca i ochroniarz Joanny d'Arc. Nie jest to jednak prawdą. Na podstawie zachowanych do dziś ksiąg rachunkowych z tamtego okresu historykom udało się ustalić, że Gilles dowodził jedynie małym oddziałem, złożonym z 25 zbrojnych oraz 11 łuczników.

Był on zaledwie jednym z wielu pomniejszych dowódców, a jego osobisty kontakt z Joanną Nie zmienia to jednak faktu, że po wyzwoleniu Orlanu jego wojskowa kariera zaczęła się błyskawicznie rozwijać. Największym jego wyróżnieniem było otrzymanie tytułu marszałka. Dostąpił także zaszczytu znalezienia się w eskorcie złożonej z czterech lordów, która przywiozła do katedry Notre-Dame-Vrance świętą ampułkę, czyli olej służący do namaszczania francuskich królów podczas ich koronacji. Gdy Joanna Dark wskutek politycznych spisków płonęła na stosie, Gilles de Rais pławił się w blasku własnej chwały. Jego odwaga i waleczność były powszechnie znane i podziwiane.

Będąc jednym z najbogatszych ludzi w całej Brytanii, prowadził życie pełne przepychu. Na swoim dworze utrzymywał ponad 200 rycerzy, kilkudziesięciu duchownych oraz liczną służbę i giermków. Wydawał ogromne sumy na sprowadzenie do swojego zamku aktorów i błaznów. O wielkich ucztach, które wydawał, mówiono w całej Francji. Ta rozrzutność sprawiła, że Gilles popadł w ostry konflikt z własnym dziadkiem. Schorowany Jean de Grand nie mógł znieść myśli, że jego wnuk tak bezmyślnie wydawał swój rodzinny majątek. Umierając, przyznał, że Gilles został przez niego źle wychowany. Jednocześnie wyraził wyrzuty sumienia z powodu własnych niegodziwych czynów, które, jak uważał, przyczyniły się do zepsucia jego najstarszego wnuka.

Za swoje usługi nie chciał zapłaty z góry, czym od razu zyskał sympatię i zaufanie swojego nowego pracodawcy. Zasugerował przy tym, że Gilles zapłaci mu dopiero wtedy, gdy będzie zadowolony z efektów i tylko tyle, ile sam uzna za stosowne. Gilles de Rais chciał zdobyć kamień filozoficzny, aby za jego pomocą zamieniać zwykły metal w złoto. Prelati miał jednak dla niego znacznie atrakcyjniejszą propozycję. Zaoferował mu kontakt z samym diabłem o imieniu Baron, który był w stanie obdarzyć go nie tylko złotem, ale też spełnić każde jego życzenie. Zawierając pakt z diabłem, Gilles stałby się najpotężniejszym człowiekiem w całej Europie. De Rais był pod ogromnym wrażeniem czarownika.

Początkowo bał się boskich konsekwencji nawiązania kontaktu z diabłem, ale gdy Prelaptis zapewnił go, że Baron jest znacznie potężniejszy niż Bóg, Gilles postanowił zaryzykować. W noc przesilenia letniego 1439 roku wszystko było gotowe do wywołania diabła. W zamku Tifoche, oprócz gospodarza i czarownika, zebrali się ludzie, którym Gilles de Rais bezgranicznie ufał. Obecny był jego kuzyn Gilles de Cie oraz dwóch służących, stary Henri Griard i nastoletni Etienne Cirlo, zwany Poitou. Ceremonia rozpoczęła się równo o północy. Prelati narysował na podłodze jednej z komnat wielki okrąg.

Później zaczął w nim kreślić jakieś tajemnicze symbole i znaki. Gdy skończył, wyjął ze swojej skrzyni oprawioną skórem starą księgę. Kiedy ją otworzył, wszyscy zebrani dostrzegli, że jej strony pokryte były czerwonymi literami. Czarownik wyjaśnił im, że księgę zapisano ludzką krwią. Zapalając świecę, nakazał sługom oraz kuzynowi gospodarza o puszczenie komnaty. Został z nim tylko Gilles, którego Prelati uprzedził, żeby pod żadnym pozorem nie wykonywał znaku krzyża, bo wtedy umrze. Gilles de Rais był przerażony. Do tego stopnia, że nie mógł powstrzymać drżenia swoich rąk. Przez następne dwie godziny czarownik wykrzykiwał zaklęcia, których de Rais nie mógł zrozumieć.

Intensywnie wzywał diabła do pojawienia się. Na próżno. O drugiej w nocy nieudana ceremonia dobiegła końca. Gilles był rozczarowany i wściekły, że kolejny raz dał się oszukać. Już zamierzał wtrącić prelat jego do lochu, gdy ten nagle wyjaśnił mu, dlaczego diabeł nie przybył. To Gilles de Rais był temu winny. Jego wielka wiara w Boga zniechęciła diabła do przybycia, ponieważ nie chciał zawierać paktu z tak gorliwymi Następnie Prelati otworzył swoją księgę i przeczytał na głos fragment mówiący o tym, że w takim wypadku diabła można przekonać tylko w jeden sposób. Trzeba ofiarować mu krew niewinnych chłopców i dziewczynek.

Gdy uzna, że ilość ich przelanej krwi będzie wystarczająca, przybędzie, aby zawrzeć pakt i spełnić każde życzenie swojego nowego pana. Gilles de Rais nie miał żadnego powodu, aby nie uwierzyć w to, co głosiła księga zapisana ludzką krwią. Powrócił więc do Mashkul razem z Prelatim i swoją służbą. Wkrótce w okolicach jego zamku zaczęły znikać dzieci miejscowych chłopów. W tym czasie długi dyre osiągnęły już tak wielkie rozmiary, że rodzina jego żony postanowiła interweniować u księcia Bretanii, aby uratować choć część rodowego majątku przed wyprzedażą. Władca po zapoznaniu się ze sprawą wydał edykt zabraniający mu sprzedaży kolejnych zamków i wsi.

Jednocześnie do księcia zgłosili się wierzyciele domagający się spłaty długów. Jan VI wyznaczył skarbnika, którego zadaniem było zajęcie niektórych posiadłości dyre na poczet spłaty zobowiązań dłużnika. On także był jednym z wierzycieli. Na wieść o tym, Gilles wpadł we wściekłość. Zaczął działać tak, jak nauczył go jego dziadek, Jean de Croix. Postanowił osobiście odbić każdy odebrany mu zamek. Rozpoczął od znajdującego się najbliżej zamku Sainte-Étienne de Mermorte. 15 maja 1440 roku przybył tam na czele własnej armii. Podczas zbrojnego ataku na zamek jego żołnierze splądrowali i zniszczyli znajdującą się na jego terenie kaplicę.

Kiedy Gilles de Rais dowiedział się, że tamtejszy ksiądz jest rodzonym bratem skarbnika, skatował duchownego, a następnie porwał i uwięził w lochach Mashkul. Dopuścił się w ten sposób świętokradztwa, a Jan VI po interwencji samego biskupa Nong uznał, że Gilles de Rais tym razem posunął się za daleko. Zbrojny oddział księcia Bretanii przybył do zamku Mashkul 24 sierpnia. Ich zadaniem było oswobodzenie uwięzionego księdza oraz aresztowanie gospodarza wraz ze wszystkimi towarzyszącymi mu osobami. Gdy żołnierze wyprowadzali z lochów ciężko rannego duchownego, dokonali przerażającego odkrycia. Natrafili na stertę ludzkich kości, zbyt małych, aby można je było uznać za szczątki dorosłych więźniów.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.