Mentionsy Mentionsy
W mroku historii
W mroku historii

Gilles de Rais - pobożny heretyk | W mroku historii #41

07.08.2022 ·41 min 28 s · 2 rozdziały

Był jednym z najbogatszych ludzi w średniowiecznej Francji. Zasłynął swoim bohaterstwem, męstwem i odwagą, walcząc u boku Joanny D’Arc. A mimo to Gilles De Rais zapisał się w historii jako jeden z najokrutniejszych morderców w historii. Został oskarżony o czyny tak straszne, że ich opis szokuje nawet dziś. Miał się dopuścić herezji, sodomii, uprawiania czarnej magii. Ale czy faktycznie był on potworem w ludzkiej skórze? Kim tak naprawdę był ten francuski arystokrata, który po swojej śmierci stał się symbolem nieopisanego okrucieństwa. Rozpustnikiem i sadystą? A może tylko przedstawicielem potężnego rodu, którego władza i bogactwo bardzo komuś przeszkadzała? Ile prawdy jest w legendzie o człowieku, który choć żarliwie wierzył w Boga – to za wszelką cenę próbował zawrzeć pakt z samym diabłem? Kontakt/Współpraca: [email protected]

2:25 · Gilles de Rais - pobożny heretyk 12

Zazwyczaj brakowało im jednego ze składników. Pobierali wówczas od gospodarza ogromne sumy, które mieli przeznaczyć na jego zakup. Następnie opuszczali zamek z obietnicą, że wkrótce powrócą, aby dokończyć zamianę ołowiu w złoto. I nigdy nie wracali. Coraz bardziej rozgoryczony, Gilles kazał sprowadzić księdza, któremu wcześniej ukradł obity złotem manuskrypt. Gdy duchowny się zjawił, otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Albo odnajdzie najlepszego w Europie czarownika, albo zapłaci za to głową, a jego kościół zostanie zburzony. Ksiądz obiecał mu pomóc. Kilka tygodni później na zamku Mashkul pojawił się 22-letni Francesco Prelatti z Florencji.

Za swoje usługi nie chciał zapłaty z góry, czym od razu zyskał sympatię i zaufanie swojego nowego pracodawcy. Zasugerował przy tym, że Gilles zapłaci mu dopiero wtedy, gdy będzie zadowolony z efektów i tylko tyle, ile sam uzna za stosowne. Gilles de Rais chciał zdobyć kamień filozoficzny, aby za jego pomocą zamieniać zwykły metal w złoto. Prelati miał jednak dla niego znacznie atrakcyjniejszą propozycję. Zaoferował mu kontakt z samym diabłem o imieniu Baron, który był w stanie obdarzyć go nie tylko złotem, ale też spełnić każde jego życzenie. Zawierając pakt z diabłem, Gilles stałby się najpotężniejszym człowiekiem w całej Europie. De Rais był pod ogromnym wrażeniem czarownika.

Początkowo bał się boskich konsekwencji nawiązania kontaktu z diabłem, ale gdy Prelaptis zapewnił go, że Baron jest znacznie potężniejszy niż Bóg, Gilles postanowił zaryzykować. W noc przesilenia letniego 1439 roku wszystko było gotowe do wywołania diabła. W zamku Tifoche, oprócz gospodarza i czarownika, zebrali się ludzie, którym Gilles de Rais bezgranicznie ufał. Obecny był jego kuzyn Gilles de Cie oraz dwóch służących, stary Henri Griard i nastoletni Etienne Cirlo, zwany Poitou. Ceremonia rozpoczęła się równo o północy. Prelati narysował na podłodze jednej z komnat wielki okrąg.

Później zaczął w nim kreślić jakieś tajemnicze symbole i znaki. Gdy skończył, wyjął ze swojej skrzyni oprawioną skórem starą księgę. Kiedy ją otworzył, wszyscy zebrani dostrzegli, że jej strony pokryte były czerwonymi literami. Czarownik wyjaśnił im, że księgę zapisano ludzką krwią. Zapalając świecę, nakazał sługom oraz kuzynowi gospodarza o puszczenie komnaty. Został z nim tylko Gilles, którego Prelati uprzedził, żeby pod żadnym pozorem nie wykonywał znaku krzyża, bo wtedy umrze. Gilles de Rais był przerażony. Do tego stopnia, że nie mógł powstrzymać drżenia swoich rąk. Przez następne dwie godziny czarownik wykrzykiwał zaklęcia, których de Rais nie mógł zrozumieć.

Intensywnie wzywał diabła do pojawienia się. Na próżno. O drugiej w nocy nieudana ceremonia dobiegła końca. Gilles był rozczarowany i wściekły, że kolejny raz dał się oszukać. Już zamierzał wtrącić prelat jego do lochu, gdy ten nagle wyjaśnił mu, dlaczego diabeł nie przybył. To Gilles de Rais był temu winny. Jego wielka wiara w Boga zniechęciła diabła do przybycia, ponieważ nie chciał zawierać paktu z tak gorliwymi Następnie Prelati otworzył swoją księgę i przeczytał na głos fragment mówiący o tym, że w takim wypadku diabła można przekonać tylko w jeden sposób. Trzeba ofiarować mu krew niewinnych chłopców i dziewczynek.

Gdy uzna, że ilość ich przelanej krwi będzie wystarczająca, przybędzie, aby zawrzeć pakt i spełnić każde życzenie swojego nowego pana. Gilles de Rais nie miał żadnego powodu, aby nie uwierzyć w to, co głosiła księga zapisana ludzką krwią. Powrócił więc do Mashkul razem z Prelatim i swoją służbą. Wkrótce w okolicach jego zamku zaczęły znikać dzieci miejscowych chłopów. W tym czasie długi dyre osiągnęły już tak wielkie rozmiary, że rodzina jego żony postanowiła interweniować u księcia Bretanii, aby uratować choć część rodowego majątku przed wyprzedażą. Władca po zapoznaniu się ze sprawą wydał edykt zabraniający mu sprzedaży kolejnych zamków i wsi.

Stwierdził, że jest pewny tego, iż Poitou złożył swoje kłamliwe zeznania, aby uniknąć kolejnych tortur. Zapytany o wspólników, bez wahania wymienił wśród nich Francesco Prelatiego, którego nazwał urzędnikiem z Florencji. Pomagać miał mu również kuzyn dwóch służących oraz stara kobieta, którą zwano straszydłem. I to właśnie ona sprowadzała do jego zamku wiejskie dzieci. Na koniec Gilles de Rais ucałował Biblię i zaproponował poddanie go próbie ognia, która miałaby udowodnić prawdziwość jego słów. Sędziowie nie byli do końca usatysfakcjonowani tym przesłuchaniem. Oczekiwali raczej potwierdzenia zeznań jego służących, a nie wykładu na temat niskiej wiarygodności ich słów wymuszonych torturami.

Skłamał, zaprzeczając swoim zamiarom zawarcia paktu z diabłem i miał w tym jak najbardziej racjonalny powód. W XV wieku jakiekolwiek zbrodnie dokonane na przedstawicielach stanu chłopskiego, bez względu na to jak liczne i okrutne, nie były w oczach ówczesnego wymiaru sprawiedliwości tak poważne jak zbrodnia herezji. Jeśli Gilles de Rais przyznałby się do składania ofiar diabłu, jego los byłby już wtedy przesądzony. A tak wciąż istniała duża szansa, że z racji swojego szlachetnego pochodzenia i wojennych zasług zostanie on przez sędziów potraktowany dość łagodnie, A już na pewno zachowa własne życie. Chcąc potwierdzić słowa oskarżonego, postanowiono przesłuchać Francesco Prelattiego.

Pochodzący z Florencji alchemik od razu przyznał się do tego, że oskarżony zlecił mu nawiązanie kontaktu z diabłem o imieniu Baron. Ten nie chciał przybyć, ponieważ pan z Mashkul był zbyt gorliwym katolikiem. Aby udowodnić diabłu, że mimo wszystko Gilles de Rais więcej miał wspólnego z Księciem Ciemności niż z Bogiem, polecił mu zabijać i rozczłonkowywać niewinne chłopskie dzieci. Tuż po złożeniu swoich zeznań Francesco Prelatti został skazany za herezję i oddany w ręce kata. Następnego dnia Gilles de Rais ponownie znalazł się przed obliczem sędziów. Tym razem już niczego się nie wypierał.

Potwierdził prawdziwość zeznań prelatiego, dodając, że z własnej woli czynił wszystko to, czego tylko zapragnął i cieszył się z każdego swojego niegodziwego uczynku. Na koniec poprosił, żeby świadkami jego egzekucji było jak najwięcej osób. Chciał, aby jego śmierć stała się przestrogą dla innych heretyków, którzy znaleźli przyjemność w obrażaniu wszechmogącego Boga. Biskup Nantes ponownie uznał go za heretyka i kolejny raz ekskomunikował. Wtedy Gilles de Rais upadł na ziemię i zaczął błagać biskupa o litość. Powołując się na Boże miłosierdzie, prosił o zdjęcie z niego tej okrutnej anatemy. Zaznaczył, że tylko wtedy mógłby przed śmiercią otrzymać rozgrzeszenie i później spocząć na poświęconej ziemi.

Na taką łaskę nie mogli liczyć jego służący, którzy na płonącym stozie pozostali do samego końca. Gilles de Rais został pochowany w klasztorze karmelitanek w Nantes. W czasie rewolucji francuskiej klasztor zniszczono, a wydobyte szczątki pobożnego heretyka wrzucono do Loire. Nie są znane dalsze losy jego kuzyna, który także został oskarżony o herezję i skazany na śmierć. Zachowane akta sądowe nie wspominają o nim. Nie odbyła się również jego egzekucja. Można więc przypuszczać, że jeszcze przed rozpoczęciem procesu zdołał on uciec z Brytanii i skutecznie się ukryć. Ksiądz, który sprowadził prelat Diego, został pozbawiony swojego majątku, obłożony ekskomuniką oraz skazany na dożywotnie wygnanie z Francji.

Zdecydowana większość historyków skłania się jednak do tego, że Gilles de Rais, zaślepiony pragnieniem desperackiego ratowania swojego topniejącego majątku, naiwnie dał się zmanipulować podstępnemu alchemikowi. Francesco Prelati wykorzystał jego sytuację materialną oraz wiarę w moce nadprzyrodzone. Dla własnego zysku obiecał mu bogactwo i władzę, a tych dwóch rzeczy Gilles de Rais zawsze pragnął najbardziej. Czy Prelati naprawdę wierzył, że diabeł istnieje, a każąc składać mu ofiarę z krwi dzieci liczył na jego przychylność? A może jedynie rękami swojego naiwnego zleceniodawcy postanowił zaspokoić swoje własne krwawe żądze?

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.