Le Mans 2026 - podsumowanie
Wspaniały wyścig, instant classic, usłyszeliśmy Mazurek Dąbrowskiego, czego chcieć więcej?Podoba Ci się? Zaobserwuj mnie na Spotify! Bardzo Ci się podoba? Postaw mi kawkę! https://buycoffee.to/mateuszbajasChcesz zamienić słówko bądź dwa? [email protected]:X: @do_jedynkiInstagram: @do_jedynki_podcast
Najbardziej ekscytujący moment wyścigu to ten, gdy kilkanaście lub kilkadziesiąt pojazdów wjeżdża na pierwszym okrążeniu w pierwszy zakręt. Ten dreszczyk emocji jest wszechobecny. Od ulic Monaco, przez drogi Le Mans, nachylone zakręty w Daytona, aż po widok ze szczytu Mount Panorama. Ja nazywam się Mateusz Bajas i opowiadam o tym, co najbardziej ekscytujące w motorsporcie. Zapnij pasy, wyreguluj kask, bo dociskamy gaz w podłogę. Witaj w podcaście W dojeździe do jedynki. Podsumujmy 94. wyścig 24 godziny Le Mans, który odbył się w miniony weekend. Dostaliśmy fantastyczną całodopową ucztę wyścigów samochodowych.
Zachęcam, żebyście zostali do samego końca. Masa kontekstów, masa historii do opowiedzenia, masa różnych wydarzeń, ale zacznijmy od podstaw, czyli od tego, kto ten wyścig wygrał. Trzy lata dominacji Ferrari, zgarnęło Ferrari wyścig przez trzy poprzednie lata. Ale wcześniej dominowała inna marka, wcześniej dominowała Toyota i Toyota wraca po tych trzech latach przerwy, wraca na top jeśli chodzi o 24 godziny Le Mans. Dla japońskiego producenta jest to szósta wygrana w tym wyścigu. A jednocześnie druga wygrana dla panów Kamui Kobayashi'ego i Mike'a Conway'a, a także debiutancka wygrana dla niejakiego Nicka De Vries'a, który z lekkim poczuciem niedosytu, z lekkim nazwijmy to kacem rozstawał się chociażby z Formułą 1, natomiast w innych formach motorsportu, podśród których jest między innymi Formuła E, ale przede wszystkim
Natomiast z perspektywy polskiego kibica fantastyczna wiadomość, rewelacyjna wiadomość i chciałbym powiedzieć, że polskie media powinny się wstydzić, że nie jest o tym trąbione na lewo i prawo, bo powinno być trąbione na lewo i prawo. O tym, co dokonuje zespół Inter Europol Competition. Kolejna wygrana. Kolejna wygrana i to nie jest byle jaka wygrana, w sensie to nie jest tak, że wow, udało się raz na jakiś czas. W ciągu ostatnich czterech lat, w ciągu ostatnich czterech Le Mans turbopiekarze wygrywają trzy wyścigi z czterech. W tym czwartym wyścigu, którego nie wygrali, zajmują drugie miejsce, a w tym roku jeszcze do tego wszystkiego, wystawiając dwa samochody, dorzucają pierwsze i drugie miejsce w jednym wyścigu.
Wiecie, to trochę tak jakbyśmy mieli klub piłkarski, który może nie wygrywałby rok w rok Ligi Mistrzów, ale w Lidze Europy regularnie dochodziłby do finału i ten finał wygrywał. To w świecie motorsportu to jest dzisiaj to, czego dokonuje Inter Europol Competition. I... brawo, chapeau bas, rewelacja, gratulacje, skład niezmieniony od ubiegłego roku. Kuba Śmiechowski, Tom Dillman i Nick Jeloli dowożą fantastyczny rezultat, dowożą znakomitą egzekucję. Rewelacja. O tym też jeszcze później dwa słowa będę chciał opowiedzieć, jak będę przechodził przez to, co się działo w klasach. Domykając temat LMP2, klasa, podklasa właściwie, ProAE, pada łupem. Niespodzianka, tak jak Inter Europol Competition jest dominującą siłą w Le Mans w ciągu ostatnich lat, tak CrowdStrike Racing zgarnia w tym roku wszystko, co się da poza 12 Hours of Sebring.
Myślę o tych takich naprawdę znaczących wyścigach, w których LMP2 jadą. Wygrana na Daytonie mistrzostwo Asian Le Mans Series i dorzucają do tego wszystkiego teraz wygraną, fantastyczną wygraną w Le Mans. Także co im w tym roku właściwie zostaje do zgarnięcia? Wygrana w IMSA i wygrana pewnie w Petite Le Mans, która jest z tych takich najbardziej prestiżowych jeszcze wyścigów roku, w którym LMP2-ki pojadą, to chyba Petite Le Mans zostaje. Nie startują w European Le Mans Series, więc tam Sukcesu nie będzie, ale kto wie, czy gdyby nie startowali, to nie okazałoby się, że też parę znakomitych rezultatów dorzucą. Klasa, top, petarda po ciężkim roku, półtora roku dla George'a Kurtza, który jest osobą odpowiedzialną, jest CEO CrowdStrike, które miało sporo problemów po słynnej awarii Microsoftu, która jak się okazało była spowodowana właśnie
Także wyścig resetowany niedużo, bo tylko dwa razy. I to też trzeba pamiętać, że te resety w długodystansowych Mistrzostwach Świata na Le Mans, one nie są tak jak np. w IMSA, gdzie jeszcze klasy są ustawiane po kolei. Jeżeli ktoś jest daleko w ogonku, to dostaje trochę w nagrodę możliwość bycia przynajmniej relatywnie blisko lidera swojej klasy. Tylko jeżeli ktoś wyląduje na końcu ogonka, to po prostu Ma trochę do nadgonienia. I pomimo tego siedem hypercarów dojeżdża na okrążeniu lidera. Znakomity wynik. Przypomnę, że w zeszłym roku to były tylko cztery samochody. To, co jeszcze warto wspomnieć, to to, że różnica między pierwszymi dwoma samochodami to 11 sekund na mecie. Też ta różnica niewielka. No i pamiętajmy też o tym, że ostatni safety car zostawił i tak pięć godzin ścigania, więc niemal dystans pełnego wyścigu długodystansowych Mistrzostw Świata.
Jeszcze z takich, powiedzmy, z takiej części statystycznej, takich podstawowych informacji. Najszybsze okrążenie pojechane na 306. okrążeniu przez Ryo Hirakawe. To on dokonał tego rezultatu i był to znakomity czas 3.25.041. To co ważne, i o tym też mówiłem w zapowiedzi, Le Mans nie udało się do tej pory Hypercarom pokonać w wyścigu prędkości 350 km na godzinę. Udało się to w końcu zrobić. Udało się tą barierę przekroczyć. Takie też były przewidywania, że któryś samochód jest w stanie jednak tą barierę przekroczyć. 351 km na godzinę pojechało Ferrari. Teraz nie pamiętam, który to był konkretnie numer. Wydaje mi się, że był to samochód numer 51, ale ręki sobie za to nie dam uciąć.
Na pewno któreś z Ferrari, tych czerwonych, dokonało tej sztuki i tą barierę 351 km na godzinę na prostej Bullseye udało się przekroczyć. Tak jak wspominałem wcześniej, kończąc już tą część taką wstępną, zanim przejdę do przejścia poszczególnych klas, to był bardzo dobrze zbalansowany wyścig. Naprawdę myślę, że osoby, które mają tendencję do tego, żeby zrzucać na karp balance of performance, ewentualne rzeczy, które się dzieją w wyścigu, generalnie mówiąc o tym, że wynik to jest zdecydowany przez BOP, nie dostali zbyt wielu argumentów w tegorocznym Le Mans i nie dostają go w tym roku w długodystansowych mistrzostwach świata prawie w ogóle. Pytanie, znaczy pytanie. Myślę, że w dużej mierze zbudowanie z IMSA tej wspólnej platformy, jeśli chodzi o homologację i robienie testów w tunelu aerodynamicznym jednym dla wszystkich,
Uniwersalnym powoduje, mam takie wrażenie i pewnie sam ten tunel też powoduje takie wrażenie, że to BOP działa zdecydowanie lepiej. Pytanie jak to BOP wygląda, bo nie dzielą się przecież długodystansowe Mistrzostwa Świata informacją o tym kto ile czego dostaje i jakie tam parametry jak są poustawiane. Natomiast wydaje mi się, że Inaczej, wątpliwość była i ja nadal mam wątpliwość, czy nie powinni jednak tego pokazywać, natomiast jakby argumenty były takie. Jeżeli to wypali, to super, to niech to tak zostanie, trudno, niech nie gadają o tym i niech to nie będzie czynnik. Problem byłby taki, gdyby to nie wypaliło i gdyby nie działało, Pokazał wyścig na Imoli, pokazał wyścig na Spa i pokazało Le Mans, że działa, że wyciągnęli wnioski, że zrobili dobrą robotę w FIA i w ACO i jest super.
Drżałem, dosłownie drżałem, czy ktoś z topowej trójki nie stanie po prostu gdzieś tam, nie wiem, chociażby w tej części Porsche, w S-kach Porsche, żeby z powodu braku paliwa. Nie wydarzyło się to, ale to był jeden z tych wyścigów i to jest ta wspaniała część Le Mans, w której się widzi, że Ostatecznie wyszło, że tam dosłownie kilkanaście sekund dzieliło Toyota numer 7 od tego, żeby przejechać lub nie przejechać tego ostatniego krążenia i czy mieli ten margines, czy nie mieli tego marginesu, czy policzyli to, czy nie policzyli, dojeżdżali tam na poziomie 1-0% dostępnej energii w baku, dojechali do mety, także Oj, to się fajnie ogląda. Z jednej strony będąc pewnie częścią zespołu nie jest to tak fajne i przyjemne, bo jednak ogromny stres i ogromne emocje to wywołuje z perspektywy kibica.
Widać klasyfikację sezonu w każdej z dwóch klas, której mamy i w każdej z W ramach długodystansowych Mistrzostw Świata widać, jak duże znaczenie ma dobre lub kiepskie pojechanie Le Mans, więc na tym sobie też spędzimy chwilkę i na to sobie też przez chwilkę zerkniemy. Zaczniemy oczywiście od hypercarów. Którym poświęcę na pewno najwięcej uwagi i którym najbardziej wnikliwie będę chciał się przyjrzeć, no bo kurczę, to jest klasa, która wygrywa. Ogólnie to po pierwsze. Po drugie, najwięcej uwagi jej też jest poświęcane w trakcie transmisji, więc najłatwiej śledzić, co się dzieje. Po trzecie, no kurczę, nie dziwię się, że w tym roku tyle uwagi było poświęcone tym hypercarom, no bo tutaj działo się non stop coś.
No to jest bardzo dobry pakiet. Jeżeli byli w stanie wyegzekwować znakomity wyścig na takim torze jak Imola i byli w stanie wyegzekwować znakomity wyścig na zupełnie innym torze, w zupełnie innej rzeczywistości, na Le Mans, to znaczy, że mają świetny pakiet, który ma szerokie okno pracy i no cóż, myślę, że wracamy do narracji, którą znamy sprzed tej Może nie dominacji, ale takich mocniejszych akcentów ze strony Porsche czy ze strony Ferrari w dwóch poprzednich latach. Wracamy do tego, że Toyota planuje walczyć, planuje dominować, planuje pokazywać konkurencji jak się to powinno robić. Myślę, że to co najważniejsze w stosunku do zeszłego roku to to, już przy okazji Molly o tym mówiłem, że widać taki powiew świeżości, taki powiew optymizmu.
W zeszłym roku byli tacy przybici, byli zdołowani. I to widać, jak bardzo ta motywacja ma znaczenie w motorsporcie. Myślę, że Le Mans, Le Mans, natomiast rzucając taki przykład tego, jak to potrafi działać w motorsporcie, myślę, że absolutnie warto spojrzeć na Lewisa Hamiltona w miniony weekend, który wygrywa Grand Prix Barcelony-Katalunii na torze w Barcelonie i Tam widać, że ta chemia jest z tym jego nowym inżynierem, z tym zespołem i generuje to wygraną. I to samo dzisiaj widzę w Toyocie. Po prostu widzę, widzę ten optymizm, widzę tą świeżość, widzę w tą wiarę w to, że oni znowu są w stanie osiągać znakomite rezultaty. To co istotne to to też, że zrobili kolosalny krok do tego, żeby zdobyć tytuł.
Tradycyjnie zazwyczaj Le Mans jest taką połową sezonu i dzieliło się ten sezon. Jeszcze w poprzednim roku, w tym roku przez to, co się wydarzyło w Katarze i to, że nie pojechaliśmy tego wyścigu. Było trochę tak, że była pierwsza połowa sezonu przygotowania do Le Mans, druga połowa sezonu walka o Mistrzostwa Świata. W tym roku, no jednak to Le Mans nastąpiło po dwóch wyścigach, mamy jeszcze pięć wyścigów do końca sezonu, w tym dwa wyścigi, które będą punktowane razy półtora na koniec sezonu w Katarze i w Bahrainie, co oznacza, że jednak punktów jest sporo i to też nie jest tak, że możemy już sobie spokojnie tytuły rozdawać. Myślę, że gdyby tak było jak w zeszłym roku, że ten Katar byśmy pojechali, tam Toyota miałaby znakomity wyścig, to pewnie już by było trochę pozamiatane. Natomiast, natomiast, no wygląda to bardzo mocno i bardzo dobrze dla Toyoty.
Problemy, właściwie zgłaszało przynajmniej kilku kierowców, problemy z przegrzewaniem się tylnych opon dawały tutaj mocno w kości, dawały mocne znaczenie, bardziej niż degradacja taka, zresztą Le Mans nie jest torem, na którym degradacja jest specjalnie duża tych opon, natomiast jeżeli dochodzi do tego taka degradacja termalna spowodowana wysokimi temperaturami, to po prostu ta opona nie pracuje tak, jak powinna, kiedy zwłaszcza ten tył się przegrzewa, a co jak co, ale w Le Mans potrzeba tej znakomitej trakcji przy wyjściu z szykam, przy wyjściu chociażby z zakrętu Mulsey, żeby dostać takiego kopa potężnego po prostu i mieć znakomitą prędkość na końcu prostej. Co zrobiła Toyota? No zrobiła Imolę, powtórkę swoją z Imoli, albo zrobiła to, co zrobiło BMW na Spa, co swoją drogą pokazuje, że mamy do czynienia z takim trendem
Który działa. Samochód kwalifikuje się przeciętnie, tak sobie. Natomiast w przypadku Le Mans 30 minut wyścigu widzimy zjeżdżające samochody 7 i 8 do alei serwisowej. No i co? I z jednej strony można pomyśleć, po co oni to zrobili? A no po to to zrobili, że jeszcze stawka nie była tak rozjechana. Wyjechali w czystym powietrzu, jeśli chodzi o klasę hypercar oczywiście, no bo wyprzedzanie LMGT3 jak i LMP2, jakie jest jakby stałym elementem tego wyścigu, natomiast w swojej klasie wyjechali w czystym powietrzu i mogli zarządzać tym wyścigiem, wykorzystać swoje tempo, to jest jedno, no bo nie ciśnie się na maksa W pierwszej godzinie 24-godzinnego wyścigu, czy tam drugiej. Natomiast chodzi o to, żeby móc zarządzać swoim wyścigiem, móc samemu dyktować zużycie opon, samemu dyktować zużycie paliwa i po prostu mieć to wszystko pod kontrolą.
Kolejny element. Emergency Service, które okazało się strategią, która niekiedy działała całkiem nieźle dla tych, dla których się to zdarzało. Generalnie sytuacja była taka. Full course yellow, no i emergency service, mówiłem o tym w zapowiedzi, sytuacja, że komuś zabraknie paliwa do tego, żeby przejechać jeszcze jedno okrążenie, muszą zjechać, dostają 10 sekund paliwa, natomiast potem jak wrócimy do ścigania pod zieloną flagą, muszą zjechać jeszcze raz. Nie jest to idealny scenariusz generalnie dla zespołów, dla strategów, że coś takiego się dzieje. De facto jest to strata czasu, a w regularnych wyścigach nie na tak długim torze jak Le Mans to jest po prostu strata okrążenia bardzo często, więc tego po prostu nie da się odzyskać w żaden inny sposób. Natomiast ze względu na to, że to Le Mans jest dość długie, ze względu na to, że ta siódemka miała znakomite tempo,
Trochę ich zabolała, myślę, że 1-2 dla Toyoty było jak najbardziej do zgarnięcia, ale no cóż, żeby zgarniać najwyższe rezultaty, pierwsze, drugie miejsce w Le Mans, potrzeba perfekcyjnych wyścigów dla ósemki. Nie był to wyścig perfekcyjny, a raczej Nie łapali problemy nie w tym momencie, w którym jednak dało się to jeszcze odzyskać, no bo w końcówce wyścigu już ciężko było to odrobić i widać było, że później im to brakowało. W ostatnim stincie dostał te świeże opony Buemi, natomiast tam doszedł ten czynnik oszczędzania paliwa. Gdyby dostał zielone światło, stary możesz cisnąć, masz zalane pod korek, tam było zalane pod korek, tylko ten pit stop, czas tego pit stopu był na styku po prostu z tym na ile dojadą do mety, a Z tyłu jeszcze oddychał Cadillac numer 12, który był najbezpieczniejszy, jeśli chodzi o to paliwo, no to po prostu nie mógł Buemi cisnąć, nie mógł wykorzystać tej przewagi, jaką dawały mu opony, no bo musiał oszczędzać paliwo.
Pewnie gdyby zrobili to wcześniej, no ale to można sobie gdybać. 1.3 dla Toyoty, fantastyczny wyścig dla nich. BMW. Słodko-gorzki wyścig dla tej marki. Z jednej strony pierwsze pole position dla samochodu numer 15, pierwsze pole position w historii na Le Mans. Wow, petarda, gratulacje. P2 w wyścigu, drugie miejsce dla samochodu numer 20. Rewelacyjny i fantastyczny rezultat. Widać było przy tych ujęciach na mecie, że jednak są rozczarowani, pojawiły się łzy, no bo kurczę, byli 11 sekund od tego, żeby wygrać najważniejszy wyścig na świecie. Natomiast, no naprawdę, ja wiem, że jest to takie poczucie u kierowców, kiedy dojeżdżają na drugim miejscu, zwłaszcza w takim wyścigu, że to drugie miejsce to są pierwsi przegrani i nie dziwię się, natomiast absolutnie mogą być dumni.
Ten nowy, tegoroczny pakiet pokazuje, że ma dużo lepsze okno. Wydaje się, że już największe kłopoty związane z niezawodnością mają za sobą. Świetnie tym samochodem operuje WRT. Pewnie wymiana danych z IMSA też wchodzi w grę. Natomiast, no kurczę, drugie miejsce na Le Mans. Przyzwoita i mola. Nie rewelacyjna, ale przyzwoita i mola. Wygrana w wyścigu na Spa. 1-2 w wyścigu na Spa. Co więcej, seria podiów też w IMSA. Między innymi podium na Daytonie chociażby. Jakby nadal można mieć takie poczucie, Że jednak brakuje tej kropeczki na D, że jednak brakuje tego takiego elementu, który sprawiłby, że zaczną regularnie hurtowo wygrywać wyścigi. Natomiast ten progres rok do roku, no kurczę, jest naprawdę, jest naprawdę znakomity.
Natomiast moim zdaniem to był samochód, który powinien w Top 5 spokojnie skończyć. Cadillac, jak mam być, cztery z tych Trzech marek, które ostatecznie zgarnęły cztery najwyższe pozycje. Cadillac był moim zdaniem samochodem, który ten wyścig powinien był wygrać na tempie. Natomiast po prostu nie zrobili tego. Zabrakło trochę szczęścia, trochę egzekucji i w ostatecznym rozrachunku Cadillac tylko na czwartym, dziewiątym miejscu. No i 38ka did not finish. Nieukończony wyścig. Ferrari. Dopiero teraz mówimy o Ferrari. Trzy wygrane wyścigi do tej pory na Le Mans w poprzednich trzech latach w tym roku byli kompletnie nigdzie. To jest jakby jeden element, natomiast drugi ten element trochę przejęli od Toyoty to, co miała Toyota w roku ubiegłym.
Nie próbowali niczego ekstra, nie próbowali robić nic inaczej, nie eksperymentowali, tak jakby w ogóle nie mieli nadziei na dobry rezultat. Tak jakby założyli, że po prostu... Kurczę, w jakiś sposób trzeba się poddać jeszcze zaraz po starcie. Jakby... Ok, rozumiem, że nie mieli tempa. Pewnie wewnątrz zespołu zaczyna się gadania, bo BOP, bo to, bo tamto. Natomiast fakt jest taki, że tak jak w zeszłym roku to była klasa, chociaż mam zawsze z Ferrari tą gwiazdkę, mam takie poczucie, że i to Le Mans ubiegłoroczne też, nie mają perfekcyjnych wyścigów. Jednak dużo częściej innym markom zdarzają się perfekcyjne wyścigi niż Ferrari. Ferrari bardzo mocno w zeszłym roku nadrabiało to po prostu fantastycznym tempem, które mieli. Natomiast w tym roku gdzieś tego zabrakło i być może właśnie gdyby mieli ten taki skill zrobienia czegoś inaczej strategicznie i popracowania sobie w trochę inny sposób nad pozycją na torze na przykład, no to może byłoby
W siódmej godzinie mieli taki moment przy dublowaniu. Chyba Nielsen wtedy za kierownicą siedział. Tak mi się wydaje. Musi zjechać na trawę, bo po prostu się zrobiło tak ciasto. Tam trzy chyba samochody obok siebie jechały. Musiał zjechać na trawę. Zapycha im się wlot powietrza, zapycha im się z powodu tej trawy coś tam w samochodzie. Muszą sobie zjechać do garażu i to odblokować. Zjeżdżają na pół godziny. No i właściwie jest po wyścigu. Później jeszcze pod koniec wyścigu przy tym samochodzie bezpieczeństwa ostatnim trochę zdenerwowali Eduardo Freitasza, który się też parę razy w trakcie wyścigu denerwował, co zawsze dodaje kolorytu te jego komunikaty tak na marginesie w trakcie Le Mans. Natomiast Tetrouge się zatrzymują z jakimś problemem ...elektrycznym, w ostatecznym rozrachunku przepchani przez stewardów za bariery.
Trzeba jeszcze o tym pamiętać. W zeszłym roku São Paulo Interlagos kompletnie mi nie leżało, więc jeżeli w tym roku będzie podobnie, to może się okazać, że w ogóle do jakiejkolwiek walki o rezultaty wrócą dopiero w drugiej połowie wyścigu, a tu trzeba zacząć gonić już teraz. Kolejne mamy Alpine, które kończy swoją przygodę z Le Mans. Mam poczucie, że z godnością, ale odrobiną rozczarowania. 35 kończy na miejscu szóstym, 36 na miejscu dziesiątym. Natomiast przez bardzo sporą część wyścigu, zwłaszcza tą pierwszą część wyścigu, wydawało się, że potencjał jest spokojnie na podium i naprawdę tempowo wyglądali całkiem nieźle. Natomiast w tych ostatnich godzinach Po świcie właściwie zaczęli lecieć po prostu w dół jak kamień w wodę i w ostatecznym rozrachunku te miejsca tylko szóste i dziesiąte.
Ostatecznie na ten moment z jedną wygraną, a potencjałem na to, żeby tych wygranych było więcej, bo widać, że to auto ma potencjał, że to auto ma tempo, że to auto potrafi dobrze jeździć. Mają przyzwoite składy rok w rok, natomiast nie ma z tego wyników. Po prostu nadal nie ma z tego wyników. Gwiazdeczka na plus. Dla nich trzeba pamiętać, że według punktacji to i tak w tym sezonie jest czwarta siła długodystansowych mistrzostw świata. Są wyżej chociażby od Cadillaca, który moim zdaniem teoretycznie dużo lepiej się prezentuje w tym sezonie, ale No, ale zwłaszcza w Le Mans się dużo lepiej prezentowali tempowo, tak myślę. Natomiast zamyknął drzwi tego projektu na koniec sezonu po ostatnim wyścigu w Bahrainie z całą pewnością, z poczuciem niewykorzystanego potencjału. Myślę, że nawet gdyby jakimś cudem, jakimś sposobem teraz wygrali na przykład Mistrzostwa Świata Konstruktorów, no to nadal będzie takie poczucie niedosytu ze względu chociażby na Le Mans.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wspaniały wyścig, instant classic, usłyszeliśmy Mazurek Dąbrowskiego, czego chcieć więcej?
Podoba Ci się? Zaobserwuj mnie na Spotify!
Bardzo Ci się podoba? Postaw mi kawkę!
https://buycoffee.to/mateuszbajas
Chcesz zamienić słówko bądź dwa? [email protected]
Sociale:
X: @do_jedynki
Instagram: @do_jedynki_podcast