Jak Chiny przetwarzają nasze dane
Duża popularność chińskich aplikacji zakupowych, mediów społecznościowych czy urządzeń elektrycznych każe postawić sobie pytanie: jak Chiny wykorzystują pozyskane dzięki nim dane? Miliony użytkowników Tiktoka czy popularnych aplikacji dają możliwość zebrania chińskim podmiotom wielu informacji na temat ich użytkowników. O tym, jakie to niesie ze sobą niebezpieczeństwa, w rozmowie z Sarą Nowacką, opowiada Marcin Przychodniak. Jakie dane i skąd zbierają chińskie firmy? Jak mogą je wykorzystywać? Czy dane użytkowników zebranych dzięki aplikacjom, mediom społecznościowym czy urządzeniom są bezpieczne w chińskich rękach? Czy naprawdę posiadanie naszych danych przez Chiny jest bardziej niebezpieczne od posiadania ich przez zachodnie firmy? Jak państwa zachodnie mogą bronić się przez zagrożeniami płynącymi z Chin? Przeczytajcie także Policy Paper Marcina Przychodniaka poświęcony zagrożeniom związanym z przetwarzaniem zagranicznych danych przez Chiny.
I jakby z jednymi łączą nas pewne wartości dotyczące, nie wiem, swobody wypowiedzi ogólnie rozumiane jako demokratyczne, a z drugimi nie. Ale zostawiając to na boku, bo to pewnie jest temat na wielogodzinną dyskusję i I pewnie wiele argumentów przeciwko by się znalazło, że ci Amerykanie to aż tacy demokratyczni też nie są. Natomiast jest jeden istotny, to specyfika... a może dwa nawet. Po pierwsze to specyfika chińskiego systemu, która możliwość kontroli użytkownika nad danymi, które on tym Chińczykom, chińskim firmom przekazuje, ogranicza do stopnia minimalnego tak naprawdę, ale nie tylko tego użytkownika, ale też organizacji jak Unia Europejska czy państw. Oczywiście możemy blokować tę działalność na rynku unijnym, czyli ograniczać, ale nie mamy dużego wpływu już na to, co się dzieje w Chinach.
do pewnych działań. Moglibyśmy dyskutować. Myślę, że to jest nadal za mało i to się jakby nie odnosi pozytywnego efektu. Nadal tak, że te amerykańskie podmioty mają sporo do powiedzenia, możliwe, że i za dużo. A ja też robię za mało w stosunku do tego, co powinny, jeśli chodzi o na przykład moderację treści u siebie. Bo ja tu długi wywód zrobiłem teraz i trochę skaczę po wątkach. Natomiast kwestia jest też taka, że Nie mamy tak naprawdę namacalnego dowodu, czyli jakby opisanego procesu, w którym chińska firma pozyskuje dane zachodnie jakiekolwiek, przekazuje je władzom chińskim, które to wykorzystują te dane do tego, żeby działać na niekorzyść danego państwa, czy interesów zachodu ogólnorozumianego, że wykorzystują je w polityczny sposób taki na szkodę.
Z tego co zrozumiałam, ten kod był na tyle skomplikowany, że rzeczywiście był trudny do odczytania, co właśnie wskazywało na to, że to ma jakiś cel. Że ten kod jest tak skomplikowany, że dla jakichś ekspertów do spraw bezpieczeństwa jest trudny do zrozumienia. A druga rzecz to to, że rzeczywiście Komisja Europejska zakazała swoim pracownikom mieć zainstalowanego TikToka na służbowych telefonach właśnie ze względów... Tak to Komisja Europejska, to w zasadzie większość państw członkowskich NATO tego typu regulacje dla urzędników, ogólnie rzecz nazywając państwowych, wprowadziło tego typu regulacje. No bo to jest trochę tak, że mechanizm jest podobny. TikTok, Facebook czy Instagram.
mechanizm zbierania danych jest dość podobny. To jest w zasadzie to, co my dajemy. Bo to trochę jakby my sami troszkę to, nawet nie troszkę, bardzo to dajemy. Natomiast największy problem jest w tym, co się z tym dzieje potem. Do czego to jest wykorzystywane? No to trochę wracam do znowu, nie wiem, czy się powtarzał, mówiłem o tej różnicy pomiędzy jednak wykorzystaniem głównie, może nie całkowicie, ale głównie biznesowym, też w wielu elementach pewnie negatywnym i wymagającym regulacji, a jednak wykorzystaniem politycznym, przez już instrumenty państwa, a nie tylko na zasadzie pewnej rywalizacji na rynku. W 2022 roku w Stanach Zjednoczonych TikTok musiał przekazać właśnie te swoje centra zarządzania danymi do firmy Oracle, jeśli się nie mylę.
Natomiast tego typu działanie nie byłoby możliwe na terenie Chińskiej Republiki Ludowej, żeby podjąć dialog prawny z władzami chińskimi na temat właśnie danych. Mamy oczywiście też z punktu widzenia już nawet nie tyle specyfiki systemu, co tych regulacji prawnych, które tam są i które wprost nakazują chińskim firmom dzielenie się danymi w momencie, kiedy oni o to zostaną, nazwijmy to, poproszone przez podmioty chińskie. Mieliśmy szereg ustaw tego typu dotyczących stricte właśnie i cyberbezpieczeństwa i też stricte ochrony danych w Chinach. Zresztą Chińczycy jakiś czas temu przyjęli też ustawę o ochronie danych użytkowników.
Koniec końców Unia jednak dba powiedzmy w jakimś sensie o nasze bezpieczeństwo tymi regulacjami, nawet jeżeli one potrafią powodować dużo spowolnień czy gdzieś tam problemów. One już powodują. Niestety my to zobaczymy za pewnie 10-20 lat. Pewnie to jeszcze można zatrzymać, natomiast świat, w którym funkcjonujemy w tej chwili, a może i bardziej funkcjonują ludzie, nie wiem, 10 lat od nas młodsi, czyli rozpoczynający dorosłe funkcjonowanie. jest definiowany przez te platformy cyfrowe. I to jakby ma znaczenie w tym, żeby po pierwsze regulować ich działalność, a po drugie, żeby uświadamiać ludziom, z czym to się dokładnie wiąże.
To pewnie są trochę truizmy, co teraz opowiadam. Natomiast może to być ważny element, zapewne to będzie ważny element, ale może być jeszcze ważniejszy w sytuacji, kiedy historia naszego kontynentu europejskiego nie potoczy się aż tak pozytywnie, jak byśmy chcieli. Niestety musimy zakończyć tą, zawiesić tutaj tą negatywną, albo powiedzmy pełnym niepokoju wnioskiem. Dziękuję Ci bardzo Marcinie. Dziękuję bardzo, a nasz podcast też będzie na mediach społecznościowych. Oczywiście, wszystkie są zawsze na YouTubie, promowane na Twitterze. No i też oczywiście zapraszam Państwa do zajrzenia do biuletynu Marcina, żeby przeczytać nieco więcej o tym, jak Chińczycy wykorzystują nasze dane, czy pozyskują nasze dane. Do Policy Papera. Przepraszam, nie biuletynu, Policy Papera.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Duża popularność chińskich aplikacji zakupowych, mediów społecznościowych czy urządzeń elektrycznych każe postawić sobie pytanie: jak Chiny wykorzystują pozyskane dzięki nim dane? Miliony użytkowników Tiktoka czy popularnych aplikacji dają możliwość zebrania chińskim podmiotom wielu informacji na temat ich użytkowników. O tym, jakie to niesie ze sobą niebezpieczeństwa, w rozmowie z Sarą Nowacką, opowiada Marcin Przychodniak.
Jakie dane i skąd zbierają chińskie firmy? Jak mogą je wykorzystywać? Czy dane użytkowników zebranych dzięki aplikacjom, mediom społecznościowym czy urządzeniom są bezpieczne w chińskich rękach? Czy naprawdę posiadanie naszych danych przez Chiny jest bardziej niebezpieczne od posiadania ich przez zachodnie firmy? Jak państwa zachodnie mogą bronić się przez zagrożeniami płynącymi z Chin?Przeczytajcie także Policy Paper Marcina Przychodniaka poświęcony zagrożeniom związanym z przetwarzaniem zagranicznych danych przez Chiny.