Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

[#8] TOMATO - Tomasz Raczek i Marcin Szczygielski - O letnich festiwalach

08.02.2023 ·58 min 26 s · 4 rozdziały

Tomato o letnich festiwalach.

0:05 · Wstęp i opowieść o Festiwalu Gwiazd 21

No i tak to jest właśnie. Ale się patrz w kamerę, bo teraz zaczynamy nagranie. Ja wiem, patrzę w kamerę, no ty na razie mówisz patrzysz w kamerę, ja się rozglądam. Ale chodzi o to, że ty widzisz co tam jest. Tam jest plaża, tam jest morze. Ja teraz powiem co tam jest. I teraz musicie uwierzyć, że my jesteśmy w międzyzdrojach, że jesteśmy w hotelu na balkonie z widokiem na morze. Może słychać trochę morze jak szumi, słychać jak ludzie krzyczą na plaży. Ja myślę, że pokażemy te plaże, jak już skończymy nasze nagranie, to przestawimy kamerę i pokażemy, że to jest naprawdę. Możemy nawet teraz. No, ale będziemy ustawiali od nowa wszystko. No dobrze, to ja potem... Tak, zrobimy reportaż i ja będę montował potem. Mam nową specjalność montażysty.

Krótko mówiąc, jesteśmy w Międzyzdrojach, zaczyna się Festiwal Gwiazd, no więc oczywiście znaleźliśmy się tutaj. Ooo, jakieś nowe dźwięki teraz będą. W każdym razie tu jestem od wczoraj i zauważyłem, że jak się jest w Międzyzdrojach, na festiwalu, to jest się narażonym na bardzo różne dźwięki. Tu obok jest estrada. No przede wszystkim jak się jest nad morzem, festiwal chyba nie ma nic do tego. No ale to jest taki nadmorski festiwal. No jest, ale kiedy ja jestem... Zobaczysz, bo jeszcze nie słyszałeś, raz na godzinę odzywa się ratownik i puszcza bardzo głośną muzykę i potem mówi dzień dobry, mówi ekipa ratowników, dzisiaj jest temperatura taka a taka i flaga taka a taka, to znaczy, że wolno się kąpać i że trzeba zostawić pas życia wzdłuż morza, szerokości dwóch metrów

Bo jakby się ktoś topił, to będzie tędy jechał samochód z ratownikami. Tak, ale to jest wszędzie, no może taka jest specyfika wakacji w Polsce. Że jest po prostu hałas w Łukęcinie, które jest małą miejscowością. Też całe wieczory są wypełnione muzyką, różną muzyką bardzo. Ale na żywo czy mechanicznie? Różnie, to jest naprawdę, nie ma reguły. Natomiast kiedy kończy się już muzyka, bo akurat teoretycznie cisza nocna jest przestrzegana, to zaczynają się śpiewy rozochoconych turystów. No tak, no bo tam nieopodal jest takie miejsce biwakowe. Na wprost doło. Tak. Jak leśny parking. I oni myślą, że nikt ich nie słyszy. No i że nikt ich tam nie widzi. Tak, no wakacje.

Wakacje, ale mogę powiedzieć, bo cały czas zerkam na dół, jesteśmy na trzecim piętrze i tuż pod nami jest plaża i mówi się, że parawany, parawaning i tak dalej. Otóż w Międzyzdrojach wcale nie ma parawaningu. Każdy prawie człowiek ma parawan. Ja nie wiem, jak on to widzi, bo tutaj są same parawany, zaraz to zobaczycie. Nie, nieprawda, dlatego, że nie są same, bo są ludzie bez parawanów też. Więcej jest parawanów. W innych miejscowościach wszyscy są z parawanami, a tu jest pół na pół z parawanami i bez parawanów. Ja bym nie przesadzał. Parawany... Żyjemy w takim kraju, gdzie jest wietrznie. Na plaży, jak się jest, to co chwilę wieje wiatr, nie ma temperatur takich tropikalnych, No, bo akurat aktualnie są. Ja pamiętam z mojego dzieciństwa, jak w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych bardziej wyjeżdżaliśmy na wakacje, to ludzie też mieli parawany, tylko one były droższe, trudniej dostępne i trzeba było je wypożyczać i nigdy ich nie było wypożyczalnie.

Przede wszystkim samemu się szyło się samemu parawany. No ja nie szyłem parawany. No ja też nie szyłem, ale mama szyła. Twoja mama szyła parawany? Moja mama szyła parawany i robiła... Na maszynie. Sama maszyła na maszynie? Znaczy chyba rysowała gdzie należy przejść. Ale robiła na drutach i na szydełku. Ale parawan? Nie parawan w ogóle, że robiła, bo już tak robi z mojej mamą, że nie umiała szyć. No ale moja babcia szyła świetnie. Byłam wziętą krawcową i w ogóle wszyscy dookoła chcieli, żeby... No ale parawanów nie szyła. Bo wtedy się w parawanach nie... Siedziało się w parawanach, ja to doskonale pamiętam. Nie, ja też pamiętam z dzieciństwa. Też chodziłem, poczekaj, też chodziłem na plażę z rodzicami. Świnoujście. To był czas Gomułki.

To mówisz tak jak moja koleżanka, która też mi tłumaczyła, że zawsze ma parawan i że wcale to nie znaczy, że jest jakaś kwaśna, tylko że jej dzieci sypią piaskiem w oczy i ona tego nie może wyczuć. Ja nie potępiam karawaningu, natomiast... Parawaningu. Natomiast widziałem takie mamy bardzo sprytne, które sobie kupują namioty takie turystyczne rozkładając na plażę. O to ekstra, to już w ogóle Cię nie posypie, ale też Ci słońce Ci nie przyklarzy. I to jest namiot taki składany, że on jest w takiej małej paczce i tak się rozkłada jak kwiatek. No jak w Himalajach, myślisz, że oni rozkładają kwiatami? No to prawda, nie rozbijają już tych namiotów. Nie, no co. I te mamy sobie takie ustawione namioty, mają je wypchane różnymi zabawkami, kratami. Dookoła jeszcze jest parawan i tworzy się taki rodzaj takiej wioski.

No tak, zameczek w środku. Tak. Ale my się dzisiaj tutaj na tym balkonie spotkaliśmy. Teraz właśnie mamy taką bardzo wakacyjną muzykę techno. Nie, co ty, to jest próba do imprezy wieczornej. No dobrze. Bo dzisiaj będą odciskane odciski sławnych ludzi w chodniku w tej Alei Gwiazd. A co będą odciskali? No w dłonie, tak jak w Hollywood. Nie byłeś w Hollywood? Nie, w Hollywood nie byłem. A ja byłem i wiesz co robią wszyscy ludzie w Hollywood, jak te dłonie i nogi. Przymierzają rączki. No oczywiście. Patrzą do kogo jestem podobny i jaką karierę mógłbym zrobić. No ale tutaj też są te rączki, też sobie można przymierzyć. Generalnie mogę ci powiedzieć, że jak ja przymierzałem, to wszystkie mi się wydawały malutkie. Co ty powiesz? Tak, że co takie malutkie te nóżki, to niby taki ten...

Wayne to taki kowboj i w ogóle ze 42 miał najwyżej, ja mam 45. Co to za noga była? No dobrze, wrócimy do tematu, bo mieliśmy dzisiaj rozmawiać... John Wayne, wiesz o nim. Tak, wiem. W westernach. Mieliśmy rozmawiać o wakacjach i o festiwalach letnich. Tak, bo jesteśmy na Festiwalu Gwiazd. Jesteśmy na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, Tomek jest tu częstym gościem, ja rzadszym, ale też mi się zdarza. Bardzo lubię tu być. Ja przez to, że tutaj bywam rzadziej to widzę jak się ta impreza zmienia przez lata. A to Andrzej Pągowski nam opowiadał dzisiaj, bo na śniadaniu... O! Ratownik przemówił. Ale Andrzej Pągowski, który na wszystkich festiwalach bywa i właśnie między innymi jedną z cech bywania na festiwalach jest spotykanie ludzi, znajomych i przysiadanie się do siebie na śniadaniu.

Dzisiaj do nas się przysiada Andrzej Pągowski i opowiada o pierwszym festiwalu gwiazd. No my byśmy się też do niego przysiedli, gdyby nie to, że był ze znajomymi, no więc też tak... Chodzi o to, że pierwszy się przyszedł. Lubimy się, pracowaliśmy wiele lat, w związku z czym... Andrzeja zawsze nie sposób nie lubić. Dokładnie. No ale ja przez to, że tutaj bywam tak co parę lat, to widzę jak ta impreza wyrasta w międzyzdroje. I pamiętam te pierwsze festiwale w latach 90. tutaj, kiedy one były trochę takie dziwaczne się wydawały. Ale jakie luksusowe były. No, były bardzo luksusowe. Teraz może nie są tak luksusowe, natomiast są już takie zwrośnięte w to miasto. Takie są jedną z atrakcji. A przedtem to była taka największa atrakcja na polskim wybrzeżu. No ale widzisz, zawsze było tak w Polsce, że były różne małe, mniejsze powiedzmy miasta, w których organizowane były festiwale i dzięki tym festiwalom te miasta stawały się sławne.

Jakie to były miasta? Sopot, Kołobrzeg i Świnoujście. W Świnoujściu był festiwal Fama, czyli festiwal artystyczny młodzieży akademickiej. Bardzo ważny. Ale Świnoujście jest dużym miastem, w związku z czym Fama nie była... A Kołobrzeg jest małym miastem. Mniejszym od Świnoujścia. A Sopot jeszcze mniejszy. Ale jest jeszcze jedno miasto, które zostało rozsławione przez festiwal. Tak? Nad morzem samym? Nie, w Polsce. Opole. Opole i czwarte? Zielona Góra. Wszystko wie i kojarzy. Tak, Zielona Góra, festiwal piosenki radzieckiej, nigdy na nim nie byłem. Dzisiaj powinniśmy powiedzieć festiwal piosenki sowieckiej.

To nie mówi się już radzieckie. Albo o Raszystowskiej. Raszyści mówią na Rosję. O faszyści, że rosyjscy faszyści. Tak, Raszyści. A więc to był festiwal piosenki Raszystowskiej. Kołabrzeg, festiwal piosenki żołnierskiej. I na tym festiwalu miałem szczęście być i to za kulisami. Ja też. I towarzyszyłem kiedyś mojej przyjaciółce, aktorce Renacie Kretuwnie, która była aktorką Starego Teatru w Krakowie wtedy, ale została tu zaproszona, wystąpiła i dostała nagrodę, ale nie główną. I tak się obraziła, że dostała nagrodę nie główną, będąc aktorką Starego Teatru w Krakowie, że nie chciała odebrać. I ja z nią byłem razem na tym rozdaniu i mówiłem Renata idź odebrać, bo wszyscy ją widzieli, że stoję, a ona powiedziała nie odbiorę, nie chcę, to jest dla mnie poniżenie, co to znaczy.

No ale ją wypchnąłem, wreszcie odebrała. No widzisz, a to podobna poniekąd sytuacja miała miejsce w 69 roku, kiedy Filipinki, mamy zresztą Filipinki, Filipinki w 1969 roku na festiwalu piosenki w Opolu dostały wyróżnienie za piosenkę Wesel myśl. Ciebie nie było chciałem przypomnieć. Jeszcze nie. Nawet w planach nie byłeś. No w planach, może jakoś tam gdzieś byłeś. Ale w bardzo odległych. Jeszcze się nie znają moi rodzice. W każdym razie przed festiwalem dziewczyny zrobiły sobie takie bardzo wyszukane kostiumy, miały między innymi takie girlandy srebrnych łańcuchów na szyi i była cenzura wtedy jeszcze na festiwalu.

W ogóle była za komunę. Tak, ale na festiwalu była taka cenzura dotycząca tego, jak kto wygląda. Panowie nie mogli mieć długich włosów, musieli je mieć związane. Ale wkitki chyba też nie. Ale to musiały być, wiem, że oni jakoś chowali pod kołnierz te długie włosy. To tak do szkoły też tak się chowało. No i Filipinki też zostały na dywanik wezwane i powiedziano im, że nie wystąpią w tych łańcuchach, dlatego że to jest Symbol zgnilizny zachodu i kapitalistyczne, że to jest takie hipisowskie bardzo, miały miniuwy i te łańcuchy. No i kazano im je zdjąć i one się obraziły, wystąpiły, ale zrobiły tylko tyle, ile miały zrobić, po czym spakowały się i wyjechały z festiwalu w połowie. I okazało się, że zostały wyróżnieni i Mateusz Święcicki, który był wtedy Kierownikiem grupy.

Jako szalały biegał i ich szukał i zaczął do nich wydzwaniać. Nie było ich w hotelu i okazało się, że one wyjechały. A poza tym nie było komórek też. No nie było komórek, ale wydzwaniał po pokojach i się okazało, że one się obraziły i wyjechały z festiwalu w połowie, a on o tym nie wiedział i Mateusz sam odbierał wyróżnienie w innym Filipinie. No takie były wtedy... No to takich skandali to było dużo. Ja pamiętam z kolei jak byłem w 1977 roku na festiwalu w Opolu, bo wtedy chyba byłem jako specjalny korespondent na przełaj wysłany. W 1977? Tak, to chyba było w 1977 roku, kiedy Barbara Kraftówna... 20 lat już. To wcześniej chyba było? Nie, nie, ja byłem kilka razy w Opolu, ale chodzi mi o to, że...

Ale z ramienia na przełaj? Tak, bo raz byłem w 1973 i to było jak byłem w pierwszej klasie szkoły średniej, bo wygrałem konkurs na najlepszego recenzenta. I nagrodą w tym konkursie było po pierwsze wyjazd na festiwal w Opolu w celu bycia korespondentem specjalnym na Przełaj. Potem zamieszczenie całostronicowej relacji, a poza tym jeszcze wywiad ze mną i jeszcze na dodatek zdjęcie moje na okładce na Przełaj. Więc w ogóle na Twój wiersz w ogóle. Nie, wiersz był w Radarze i wiersz był w Stolicy. W ogóle wszystko mieszasz. I w ogóle niezwiązany z konkursem. Dwa różne. W Stolicy, w tygodniku Stolica był wiersz o Warszawie pod tytułem Ona.

Wyglądał jak erotyk, ale to chodziło o Warszawę. To był jedyny erotyk jaki napisałem do mojej ukochanej Warszawy. A drugi to był wiersz pod tytułem Obraz, chyba, w Radarze, czyli też w piśmie dla młodych autorów, to chyba tak się nazywało. I potem ten wiersz, nie, to był też wiersz na przełaj, w Radarze coś innego chyba było. Niemniej parę wierszy było, a ten, najważniejszy wiersz mój w życiu, obraz, w ogóle nigdy nie zostałem poetą, więc żeby była jasność. Ale ten wiersz jest ważny. Jako jedyny został umieszczony w antologii poezji polskiej, tzw. młodzieżowej antologii, bo to też był konkurs na antologię.

I antologia, która wygrała, została zestawiona przez jakiegoś młodego człowieka, zawierała mój wiersz. Ale najważniejsze z tego wszystkiego było to, że jak się otwierało te antologie, to był mój wiersz pod tytułem obraz, a następny był wiersz Tadeusza Różewicza, mojego uwielbianego, ukochanego, do dziś uważam go za najwybitniejszego polskiego poeta współczesnego. I fakt, że ja się znalazłem na sąsiedniej stronie z Różewiczem powodował, że chodziłem jak pijany przez tydzień, aż zrozumiałem, że antologia była alfabetycznie ustawiona. No tak, Raczek Różewicz. No, wiesz. I w ogóle w Prysłon. Ale nie mniej jednak byłem w tej samej antologii. No wiesz. I na tym się moja kariera poetycka skończyła.

On był reżyserem. Nie, to jego brat. Stanisław Różewicz. To jest taki film właśnie Różewicza. Trzy kobiety, które ja bardzo lubię. Stanisława. I jest kompletnie zapomniany. Obaj bracia byli wściekle zdolni. Bo i jeden był zdolny i drugi. Przy czym Tadeusz to był introwertyk. On w ogóle prawie tam nie wychylał głowy z Wrocławia. Tomasz Raczek, Szczygielski Marcin Szczygielski To Tadeusz Łużewicz powinien dostać Nagrodę Nobla. Naprawdę. Nie Miłosz, nie Szymborska. Oni też, ale dopiero wtedy jakby już miał tę Nagrodę Nobla Tadeusz Łużewicz.

No ale to zawsze tak było. To teraz pomóż nam festiwalu piosenki żołnierskiej koło brzegu. Rozmarzyłem się. W Kołobrzegu też mówiliśmy o Kretównie, a ja do Opola chciałem wrócić. W Opolu byłem dwa razy i za pierwszym razem odkryłem Annę Jantar. To było w 1973 roku, która nie dostała nagrody. Ja w tej relacji w Naprzełaj napisałem, że skandalem tego festiwalu jest to, że największy talent, w którym właśnie został odkryty, ona śpiewała najtrudniejszy pierwszy krok. Czy tyle słońca w całym mieście? Nie, najtrudniejszy pierwszy krok. Że jak ona mogła nie dostać nagrody, była taka wybitna. I teraz kto miał rację? Aha. A w 1977 roku, i od tego zacząłem, byłem znowu, już byłem po studiach,

I widziałem to. I my wiedzieliśmy, że ona musi dostać nagrodę. Ale nie dostała nagrody. Natomiast została zaproszona do koncertu finałowego. Chodzi o to, że był transmitowany przez telewizję i radio na całą Polskę. No i ona była gotowa do występu i cały czas nie było zgody cenzury. Tomasz Raczek, Szczygielski Marcin Szczygielski A ja od tego roku aż do dzisiaj opowiadam tę niezwykłą historię i opowiadam to wrażenie, bo myśmy wszyscy byli na próbie w Amfiteatrze w Opolu w ciągu dnia, tak jak teraz tu siedzimy na balkonie, po prostu porażeni tą piosenką.

Barbara Kraftówna, która pięknie śpiewa, ale przede wszystkim była wielką aktorką, wybitną. Ona potrafiła tak wyciągnąć z tego tekstu Osieckiej każdą cienkość, każde drgnienie serca, że to był jeden z najpiękniejszych moich momentów bycia na festiwalu, mimo że to była tylko próba. Ale w Opolu... Ja jeszcze przypominam sobie dwie wokalistki, które bardzo ciężko odchorowały swoje występy. A jedna to praktycznie przypłaciła takim... No jakby zraziła się absolutnie do tego środowiska, do końca życia to w niej zostało. Wiesz o kim myślę? Po Opolu? Kto się zraził i już nie chciał występować? I w ogóle już przestał... Nie, występowała dalej, natomiast... Ewa Demarczyk?

19:10 · Opowieść o Barbara Książkiewicz 4

Nie. Bo Ewa Demaczyk byłaby w Opolu, ale ona kompletnie nie pasowała. Ale też wielki głos. Edyta Geppert? Nie, ona występowała i dostawała nagrody. 60-te to był bodajże trzeci, chyba 63-ty albo 4-ty rok. Ludmila Jakubczyk? Nie. Poddajesz się? Nie, jeszcze nie. Chwileczkę. To bardzo oczywiste. Anna Gerwan? Nie. To pole właściwie zmieniło ją, ten jeden wstęp do polu. A, wiem, ale oczywiście wiem o kim myślisz i nie masz racji, bo to było w Sopocie. O no mówię, że w Sopocie. Violetta Villos. Tak. Tak, to było w Sopocie. To był Sopot. Co wychodziła jak biały wieloryb? O tym mówisz, że ją przebrali i się ludzie śmiali jak ona wyszła.

W życiu Wiolety Willas, kiedy właśnie ten języczek uwagi tak się chwiał, ona mogła wejść w taki solidny, mocny mainstream i zostać gwiazdą. Bo ona była genialnie muzykalna, była po szkole muzycznej, to nie była amatorka. Była bardzo uzdolniona, bo na jazz mogła śpiewać świetnie. Wszystko mogła śpiewać. Wszystko. Była tak muzykalna. Aria opolu. Nie było absolutnie żadnych ograniczeń. Nie było żadnych ograniczeń. Natomiast ona się z potworem zraziła do ludzi. I ten moment, właśnie ten początek... To było w Sopocie. Dobrze. Ale w Opolu, moim zdaniem, była podobna sytuacja. Ale można to sprawdzić. Państwo to sprawdzą i w komentarzach nam wlepią. Tak, albo sami sobie też sprawdzimy, bo być może podobna sytuacja miała miejsce w Sopocie i w Opolu.

Daj Państwo szansę, Państwo to sprawdzą też. A ona wtedy też była z filmikami na Turne w Stanach, to był 60. Piąty bodajże rok albo szósty i są zdjęcia, dziewczyny mają zdjęcia i Wioletta Villas na tych zdjęciach jest kimś zupełnie innym. Ona jest tam elegancka, ale ona jest tam elegancka, ona tam nie jest kiczowata, ma świetne fryzury, rewelacyjne stroje i wtedy miała bardzo dobry repertuar. Taki miała jazzujący repertuar. Boże, jak ona śpiewa. Po prostu żadna piosenka nie była słabsza. Wszystkie były perfekcyjnie zaśpiewane. O! Ratownik. Ratownik się włączył. Ciekawe, czy to słychać, czy to się nagrywa, czy nie. Myślę, że państwo tego nie słyszą tak jak my.

To ratowniczka mówi. Ratowniczka mówi, że biała flaga jest dzisiaj i od 10 do 17 ratownik pracuje. I kąpiel jest dozwolony. Natomiast jeszcze wracając do relatywizacji tego wyjazdu do Ameryki. To był ten moment, kiedy ona sobie już tam wydeptywała ścieżki, żeby zorganizować sobie kontrakt w Las Vegas, ale jeszcze to nie było pewne. I była zupełnie taką normalną, zabawną dziewczyną, z którą same Filipinki bardzo lubiły czas Która miała poczucie humoru na dodatek. I ona była trochę dziecinna, ale po prostu była dziewczyną młodą. Trochę jak Edyta Górniak, obie z Podopola są. Też jest dziecinna trochę. No tak i też mówi niezwykłe rzeczy. Coś tam pod Opolem jest takiego.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.