PETER VON KANT (2022) - recenzja Tomasza Raczka
Moja ocena: 6/10
I zagrany nie bez powodu François Ozon jest tak w Polsce lubiany i popularny. No więc oto on przychodzi z nowym filmem pod tytułem, niepokojąco nie francuskim, PETER VON KANT. I jak już sam akcent, z którym wymawiałem ten tytuł oznacza, dotyczy Niemiec. A właściwie dotyczy niemieckiego reżysera, który się nazywa Peter von Kant. Ale tak naprawdę jest to opowieść o prawdziwym niemieckim reżyserze, no właściwie jednym z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszym twórcą, twórcy kina autorskiego niemieckiego, czyli o Rainer Werner Fassbinderze.
Rainer Werner Fassbinder fenomenalnie utalentowany, ale też fenomenalnie dziwny człowiek, Który zmarł przedwcześnie, ale na tę swoją śmierć zapracował, ponieważ sposób jego życia był absolutnie rujnujący zdrowie i rabunkowy dla zdrowia, dla psychiki. O tym zresztą ten film również jest. Reiner Werner Fassbinder, tutaj nazywa się Peter von Kant i znowu nie bez powodu. To o czym ja teraz mówię i jeszcze za chwilę będę mówił, to naukowo patrzący na film ludzie niedawno wykształceni używają do tego słowa intertekstualny.
Ja nie lubię tych naukowych określeń. Ale one są tak jak modne wyrazy młodzieżowe. W pewnym momencie się po prostu stają popularne i w generacji, która w danym momencie, w danym dziesięcioleciu kończy studia Staje się ten język obowiązkowy. No więc intertekstualny to jest bardzo dobre słowo na określenie tego, co się dzieje w filmie o Zona Peter Von Kant. To znaczy, że nakładają się tutaj różne znaczenia. Pomiędzy jedną treścią mamy odwołania do innej treści. Czyli coś w coś wchodzi, jest włączone, jest zaplecione razem.
I w ramach tej intertekstualności mamy tutaj nawiązanie do filmu, który Fassbinder wyreżyserował w roku 1972 i ten film nazywał się GORZKIE ŁZY PETRY VON KANT. I to był film o kobietach, a właściwie o trójkącie kobiecym. Mieliśmy tam trzy kobiety połączone i namiętnością, i stosunkiem zależności. Takim przedmiotem pożądania w tym filmie była wtedy Hanna Schigula, piękna i niewątpliwie będąca muzą Fassbindera, niemiecka aktorka. W dzisiejszym filmie, o którym mówimy, czyli PETER VON KANT,
Szygula też wystąpi, ale teraz wytłumaczenie tytułu. No więc tam mieliśmy gorzkie łzy Petry von Kant i tamten film był uważany wówczas za bardzo prowokujący, za bardzo Niezgadzający się z poglądami dużej części konserwatywnych widzów. Właśnie to stało się bardzo dobrym sposobem na zrobienie takiej odwrotki. I kiedy Petra stała się Peterem, von Kantem, to nagle z tego zrobiło się lustro, w którym można zobaczyć samego Fassbindera.
I tu mamy znowu trójkąt i tyle że męski. Gdzie jest Peter Von Kant, czyli ten jakby Fassbinder. Jest młody aktor, który Amir, który został podsunięty sprytnie przez gwiazdę zabiegającą o wystąpienie w nowym filmie. Więc ten przepiękny młodzieniec z północnej Afryki pochodzący, uroda olśniewająca staje się kochankiem reżysera Petera von Kanta.
Nie może opanować i nie może pokonać rosnącej w nim namiętności. Z kolei Amir, co tu dużo mówić widzi w tym interes i pozwalając Peterowi na Na coraz dalej idące awanse, jednocześnie awansuje w świecie filmu i liczy na jeszcze coś więcej, ale tam jest jeszcze sekretarz, bardzo ciekawa postać. Peter, który też w tym trójkącie się znajduje. Są też i inne postacie, ale właśnie w ramach tej intertekstualności mamy połączenie dawnego filmu Fassbindera z 1972 roku o kobietach, filmu, który się nazywał GORZKIE ŁZY PETRY VON KANT, z opowieścią o Fassbinderze, w którym trójkąt żeński zostaje zamieniony na trójkąt męski.
To był czas, kiedy na ekrany wszedł ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli. To był czas, kiedy dopiero co na ekranach gościło Love Story Artura Hillera i to był czas, kiedy zabierano się za produkcję Chinatown Romana Polańskiego. W tym czasie Rainer Werner Fassbinder robił w Niemczech gorzkie łzy Petri von Kant. To był także czas, kiedy jeszcze nie zapomnieliśmy 1968 roku. W Polsce 1968 rok to coś trochę innego. To dziady Deimka, znaczy Mickiewicza w reżyserii Deimka w Teatrze Narodowym, To rozruchy przed Uniwersytetem Warszawskim, to robotnicy Huty Warszawa napuszczeni przez Partię Komunistyczną, żeby bić studentów, to wywoływanie konfliktu między robotnikami a młodą inteligencją i wykorzystywanie przez Władysława Gomułkę, pierwszego sekretarza Komunistycznej Polskiej Partii PZPR, wykorzystywania, dzieli rząd
Nie tylko był biseksualny, więc miał partnerki i miał partnerów, nie tylko był bardzo kochliwy, nie tylko miał taki instynkt i taką potrzebę wyszukiwania nowych, fantastycznie uzdolnionych osób i czynienia z nich, Artystów, czynienia z nich gwiazd, czynienia z nich obiektów w swojej adoracji. To jest świetnie pokazane w filmie Ozona, gdzie właśnie Peter Von Kant stara się w ten sposób traktować tego młodego swojego nowego przyjaciela Amira, Amir Ben Salem. Którego przyprowadza do niego jego aktorka, muza, wcześniej grająca w jego filmach Sidonie.
François Ozon taki leciutki, taki deserowy, taka beza, beza filmowa i Fassbinder taka... Taka sałatka ziemniaczana, nazwijmy to tak. Albo wurst taki. No więc ta beza z tym wurstem, jak się połączy, to dziwne rzeczy z tego wychodzą. I tak z tym filmem PETER VON KANT jest właśnie. To znaczy z jednej strony niby oglądamy historię o Fassbinderze i intertekstualnie wiemy, o co chodzi. Wszystko jest jasne. I oczywiście różne smaczki znajdujemy, a kto tam jest, a kto to naprawdę była, jak się nazywał, a z czym się wiąże, a Isabella Gianniacosidoni śpiewa piosenkę, bardzo piękną piosenkę, ale my wiemy, intertekstualnie wiemy, że w innym filmie Fassbindera, który się nazywał Querelle, była już ta piosenka i śpiewała ją Jean Moreau, która tam występowała intertekstualnie, wszystko jest wplecione.
Jakoś ktoś nie ma oka do tej dziurki. Albo dziurka za mała, albo ta nitka za gruba. Jedno w drugie nie wchodzi. I to jest problem tego filmu. Zastanawiam się dlaczego, pomimo tego wszystkiego co mówię, film jednak dostał kilka nagród, niewiele. Był nominowany na różnych festiwalach bez nagród, ale dostał nagrodę Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków LGBT+, jako najlepszy film poruszający tę tematykę. To widocznie nie było dużej skali porównawczej, bo widocznie nic wielkiego się nie działo w tej dziedzinie. Ja nie jestem na bieżąco ze wszystkimi filmami, które w tym nurcie powstają, ale niewątpliwie Peter Von Kant nie jest
Pod tym względem jakimś wybitnym dokonaniem, aczkolwiek życie Fassbindera zostało pokazane chwilami bardzo ciekawie. Jego Fassbindera, może czas już na to, żeby powiedzieć, gra bardzo porządnie Denis Menochet. Sidonie, czyli tę muzę i gwiazdę, która przyprowadza kochanka i wkupuje się w łaski Petera von Kanta, przyprowadzając mu kochanka, czyli tego Amira, którego gra Khalil Ben Harbiya. No więc Sidonie, jak już powiedziałem, gra Isabel Adjiani. Mamy też Hannę Szygulę, która, jak powiedziałem, grała przedmiot pożądania, obiekt pożądania w filmie GORZKIE UZY PETRY VON KANT, a teraz gra matkę, matkę głównego bohatera, czyli Petera VON KANTA.
Jest w niej połączenie precyzji z ciepłem. To jest rzadki przypadek i Hana Szygula nie straciła tej swojej fenomenalnej umiejętności. Jest też coś jeszcze ciekawego, mianowicie plakat. Filmu, który wykorzystał grafikę stworzoną dla Fassbindera do tego filmu Querelle, o którym już mówiłem, w którym Jeanne Moreau śpiewała piosenkę śpiewaną o naszym filmie przez Isabella Gianni. Otóż tam grafikę do tamtego filmu, zresztą ostatniego filmu w życiu Fassbindera, Querelle, robił Andy Warhol. I tę grafikę Ende'ego Warhola wykorzystano teraz w plakacie do filmu PETER VON KANT.
Taka znowu intertekstualność innego rodzaju. Myślę, że Państwo już mniej więcej się orientują jaki to jest film i mniej więcej mogą zdecydować czy to jest film dla Państwa czy nie. Więc teraz mogę już śmiało powiedzieć, że Powiem, co myślę o filmie i ile daję mu punktów. Cały czas nie mam tej mojej misy tybetańskiej, ale przypomniałem sobie, że mam butelkę miedzianą, więc może ona tak trochę przynajmniej zadzwoni a la misa. Uwaga. No, zawsze to coś. Więc to był gong i teraz mogę już powiedzieć, że filmowi Peter Von Kant w reżyserii François Ozona daję 6 na 10.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Reżyser opowiada o swoim obecności nad Bałtykiem i opisuje widok plażowiczów, a następnie przejmuje temat filmu i streamingu.
Reżyser omawia strajk scenarzystów w Hollywood i jego wpływ na branżę filmową, w tym na system rozliczeń.
Reżyser przedstawia film PETER VON KANT, opisując jego temat i motywację do jego realizacji.
Reżyser opisuje opowieść filmu o Peterze von Kant i Amirze, a także omawia intertekstualne odwołania do filmów Fassbindera.
Tomasz Raczka opowiada o swojej relacji z Hanno, która zakończyła się w przyjaźni.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moja ocena: 6/10