PETER VON KANT (2022) - recenzja Tomasza Raczka
Moja ocena: 6/10
I w ramach tej intertekstualności mamy tutaj nawiązanie do filmu, który Fassbinder wyreżyserował w roku 1972 i ten film nazywał się GORZKIE ŁZY PETRY VON KANT. I to był film o kobietach, a właściwie o trójkącie kobiecym. Mieliśmy tam trzy kobiety połączone i namiętnością, i stosunkiem zależności. Takim przedmiotem pożądania w tym filmie była wtedy Hanna Schigula, piękna i niewątpliwie będąca muzą Fassbindera, niemiecka aktorka. W dzisiejszym filmie, o którym mówimy, czyli PETER VON KANT,
Szygula też wystąpi, ale teraz wytłumaczenie tytułu. No więc tam mieliśmy gorzkie łzy Petry von Kant i tamten film był uważany wówczas za bardzo prowokujący, za bardzo Niezgadzający się z poglądami dużej części konserwatywnych widzów. Właśnie to stało się bardzo dobrym sposobem na zrobienie takiej odwrotki. I kiedy Petra stała się Peterem, von Kantem, to nagle z tego zrobiło się lustro, w którym można zobaczyć samego Fassbindera.
Pod tym względem jakimś wybitnym dokonaniem, aczkolwiek życie Fassbindera zostało pokazane chwilami bardzo ciekawie. Jego Fassbindera, może czas już na to, żeby powiedzieć, gra bardzo porządnie Denis Menochet. Sidonie, czyli tę muzę i gwiazdę, która przyprowadza kochanka i wkupuje się w łaski Petera von Kanta, przyprowadzając mu kochanka, czyli tego Amira, którego gra Khalil Ben Harbiya. No więc Sidonie, jak już powiedziałem, gra Isabel Adjiani. Mamy też Hannę Szygulę, która, jak powiedziałem, grała przedmiot pożądania, obiekt pożądania w filmie GORZKIE UZY PETRY VON KANT, a teraz gra matkę, matkę głównego bohatera, czyli Petera VON KANTA.
I wygląda na taką już zaawansowaną staruszkę. Ta różnica pomiędzy wiecznie młodą Izabela Gianni, ona jest młodsza, ale tu jest wiecznie młoda, a tą postarzałą, taką babunię już właściwie, Hannę Szygulę, jest zadziwiająca. I taki ścisk serca się dokonał we mnie. Alecha Naszygóra cały czas ma w sobie jakość aktorską polegającą na bardzo dużej powściągliwości, ciepłej kontroli każdego przejścia z jednej pozycji na drugą na planie filmowym.
Jest w niej połączenie precyzji z ciepłem. To jest rzadki przypadek i Hana Szygula nie straciła tej swojej fenomenalnej umiejętności. Jest też coś jeszcze ciekawego, mianowicie plakat. Filmu, który wykorzystał grafikę stworzoną dla Fassbindera do tego filmu Querelle, o którym już mówiłem, w którym Jeanne Moreau śpiewała piosenkę śpiewaną o naszym filmie przez Isabella Gianni. Otóż tam grafikę do tamtego filmu, zresztą ostatniego filmu w życiu Fassbindera, Querelle, robił Andy Warhol. I tę grafikę Ende'ego Warhola wykorzystano teraz w plakacie do filmu PETER VON KANT.
Miałem satysfakcję, że to jest takie dobre. Ja się nie tylko, oprócz tego, że zapowiadałem, opiekowałem się także z ramienia Pagartu, czyli Polskiej Agencji Artystycznej, która zatrudniała tych artystów, która ze strony polskiej podpisała z nimi kontrakt. Ja się opiekowałem solistami. Wśród nich była solistka, śpiewająca, nie tańcząca, wspaniała, piękna, ale przede wszystkim posiadająca niezwykły głos. Nie chcę mówić jak miała na imię i nazwisko z tych samych powodów, o których już wcześniej, na temat których wspominałem. Więc powiedzmy, że ona się nazywała Hanna.
No więc z Hanną od razu mieliśmy tak zwany przelot. Czyli świetnie się rozumieliśmy, lubiliśmy swoje towarzystwo. Po koncertach chodziliśmy, zresztą nie sami, ale w gronie kilkorga lub kilkunaściorga artystów zespołu na kolację. Każdego praktycznie dnia byliśmy w innym mieście, ale trwało to dwa tygodnie, więc był czas, żeby się zżyć. Ale to była jesień, taka polska dżdżysta jesień. Było już zimno i było dżdżysto. Padał deszcz i wiał wiatr. I nasi artyści, pochodzący z ciepłego kraju, zaczęli się przyziębiać.
Przeziębiła się Hanna. A tak jak powiedziałem, śpiewała, była pieśniarką i w dodatku miała przepiękny, czysty i silny głos. Dla takiego głosu chrypka to jest duże niebezpieczeństwo, ale zawodowiec potrafi sobie z chrypką poradzić. Gorzej, jeśli sytuacja z dnia na dzień się pogarsza i w pewnym momencie wywiazuje się zapalenie krtani. grożące tym, że się ta infekcja zsunie na struny głosowe i że w ogóle za nie mówi artystka. No więc zaczęliśmy jeździć do lekarza każdego dnia. Po to, że były robione wlewki ratujące krtań, po to, żeby w ogóle ten głos mógł się wydobyć z krtani.
Tak zwane wlewki antybiotyki, blokady różnego rodzaju. Czyli całe oprzyrządowanie, które laryngolog ma do dyspozycji walcząc o głos pacjenta będącego śpiewakiem czy śpiewaczką. No i jakoś Hanna, co prawda walcząc ze swoimi ograniczeniami, ale dawała radę i śpiewała na każdym koncercie. Były takie koncerty, gdzie pozwolono jej o jeden utwór mniej zaśpiewać, żeby jednak oszczędzać gardło, A ja się nieucierpliwie opiekowałem, jeździliśmy do lekarza, aż wreszcie ja zachorowałem.
Najpierw, jak to w takim programie, tańce i wielki numer zbiorowy. I w tym momencie wpada w moje ramiona Hanna, która mnie wycałowuje i płacze i mówi, że jest zachwycona tym, jaki jestem dzielny i odważny i że dałem radę i że się nie bałem tej sytuacji. Sala kongresowa robi jednak wrażenie. I że ona mnie uwielbia i ona mnie kocha. I potem po tym spektaklu ostatnim poszliśmy na takie ostatnie przyjęcie i właściwie cały czas byliśmy razem i spędzaliśmy ten wieczór razem i naprawdę mieliśmy fantastyczny przelot i w pewnym momencie ona powiedziała ja ciebie kocham.
Mnie się zrobiło zimno i pomyślałem sobie, ale jak to? Ale czy to jest żart? Ale jak to? Mówię, ja też ciebie uwielbiam, powiedziałem zgodnie z prawdą, a ona mówi i podjęłam decyzję, ja chcę z tobą być. Ja mówię, ale Hanno, o ile ja wiem z naszych rozmów, to masz męża i masz dwoje dzieci. A ona mówi tak, ale to jest silniejsze ode mnie. Ja do niego zadzwonię i powiem mu i zostaję tu. I zostaję tu, jeśli tylko się na to zgodzisz.
U F.S. Bindera kończyło się też zerwaniami i wreszcie śmiercią. U mnie się skończyło tym, że rozstaliśmy się w wielkiej przyjaźni. Hanna wróciła do swojego kraju i do swojej rodziny. Mnie zostały zdjęcia i wspomnienia i ta opowieść, którą dzisiaj Państwu oddałem.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Reżyser opowiada o swoim obecności nad Bałtykiem i opisuje widok plażowiczów, a następnie przejmuje temat filmu i streamingu.
Reżyser omawia strajk scenarzystów w Hollywood i jego wpływ na branżę filmową, w tym na system rozliczeń.
Reżyser przedstawia film PETER VON KANT, opisując jego temat i motywację do jego realizacji.
Reżyser opisuje opowieść filmu o Peterze von Kant i Amirze, a także omawia intertekstualne odwołania do filmów Fassbindera.
Tomasz Raczka opowiada o swojej relacji z Hanno, która zakończyła się w przyjaźni.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moja ocena: 6/10