Mentionsy Mentionsy
Tomasz Raczek
Tomasz Raczek

Idę do kina z... Karoliną Korwin-Piotrowską

28.09.2026 ·59 min 59 s · 10 rozdziałów

Idę do kina z... Karoliną Korwin-Piotrowską | Ekran Tomasza Raczka

0:00 · Wprowadzenie i tematyka 1

Ja wiem, że ja mam prawdę w moim głosie. Ja wychodzę i jestem na tyle bezczelna, że opowiadam wam ten film moimi oczami. Nigdy wcześniej w historii ludzkości ludzie nie robili sobie tylu zdjęć, nie multiplikowali swoich wizerunków. To jest coś potwornego. Kochasz tylu znajomych na Facebooku, a ile w realu? Pomyślałam sobie, zamknij mordę. Ja tu mam jakby coś, instynktownie czułam, że to jest fajne. Nauczyłam się jedzenie robić z resztek, zanim to się stało modne. Ja naprawdę wtedy miałam dwa złote dziennie na życie. Moją religią jest wolność. I coś w tym jest. Idę do kina Idę do kina Idę do kina Nie sam, więc z kim?

6:04 · Filmoznawstwo i oceny filmowe 3

Na pewno tak. I tak na przykład była z filmem Wartość sentymentalna. Gdzie po prostu ja ten film przesiedziałam, widziałam go trzy razy. Za pierwszym razem ze ściśniętym żołądkiem, bo w jakimś sensie to była moja historia. I ja po prostu wyszłam z tego kina ze świadomością, że ktoś opowiedział moją historię. I byłam wdzięczna, że opowiedział ją tak. Potem obejrzałam po raz drugi, już mnie mniej żołądek ściskał, już skupiałam się na detalach, które są tam bardzo finezyjne i rzeczywiście na aktorstwie, a za trzecim razem nie powiem, że z wielką przyjemnością, ale pomyślałam sobie znowu, to jest pięknie opowiedziana także moja historia, paru moich koleżanek, wielu dzieci, które miały skomplikowane relacje z rodzicami, To jest nasza historia. I to jest taki film, o którym ja nigdy nie zapomnę.

Ja o tym wiem. Będę o nim pamiętała, będę pamiętała te sceny, będę pamiętała te momenty i stolik z Ikei. I różne rzeczy. I ten dom. I masę takich ulotnych niby chwil, które ten film pokazuje, a które doskonale opisują stan psychiczny osoby, która bardzo by chciała kochać, a nie potrafi. Może nie umie. No to trochę jakbyś obcego, Kamil, mi opowiadała. Tam też było to poczucie, że może i chciał bohater kochać, ale nie potrafi, bo generalnie nie wierzy w to, że cokolwiek ma sens i że cokolwiek nie jest wynikiem totalnego absurdu, który nas otacza. Właśnie. Takie historie trafiają na grunt.

Albo nie trafiają. I ty piszesz potem taką recenzję i ktoś ci pisze, czy mówisz w swoim podcaście i ktoś w komentarzach pisze ci, że nie, to w ogóle hała, beznadziejny masakra, ta film co pani opowiada, kompletnie nie ma pani pojęcia o kinie. Tak, i że pewnie mi zapłacili w ogóle. A on w ogóle zapłacił. Tak, oczywiście. Mamy prawo do swoich opinii. Jedyne co mnie czasem triggeruje, podkręca, to jest to, że ktoś mówi, że to powinna być obiektywna ocena filmu. I nie ma obiektywnej oceny. Założenie w ogóle jest fatalne. Nie ma obiektywnej oceny. Ja wychodzę i jestem na tyle bezczelna, że opowiadam wam ten film moimi oczami. I opowiadam wam o tym filmie moimi oczami, moimi emocjami. Co on we mnie poruszył, czego nie poruszył, gdzie mnie po prostu powalił na ziemię i czułam się źle albo dobrze.

10:20 · Reakcje i krytyka filmowa 4

My żyjemy w ogóle w takich dziwnych czasach, że każdy jest ekspertem od wszystkiego. Trochę tęsknię za czasami, kiedy siadałeś z Kałużyńskim albo był profesor Płażewski i oni opowiadaliście o filmach. Ale jak oni się kłócili... Ale wiesz, no właśnie kłócili się, ale też osadzali ten film w kontekście kulturowym. Bo film nie funkcjonuje, nic nie funkcjonuje bez kontekstu kulturowego. A filmy czasami łapią, szczególnie wąchają ten czas, jak to mówił Wajda. Więc trzeba go osadzić. I jak zobaczysz ten film w kontekście, to on nagle w ogóle nabiera zupełnie innego kolorytu czasami. Więc dzisiaj każdy mówi, a podobało mi się, a nie podobało mi się. 6 na 10 albo 4 na 10. Co to w ogóle jest? Ty mi opowiedz o tym swoimi słowami więcej niż daje lajka.

Opowiedz mi o kontekście, o reżyserze, o tym, jak to było przeprowadzone, czy to jest logiczne, co tam się dzieje na ekranie, czy aktorzy rzeczywiście widzisz, że grają tylko, że powtarzają rolę, którą znają na pamięć od 15 czy 20 lat. Opowiedz mi o tym. Opowiedz mi o tym problemie, który tam jest. Spróbuj nazwać swoje emocje, a nie ściągnięte z internetu, z profilu kolegi. Które miałeś, miałaś w trakcie oglądania tego filmu. Opowiedz o tym i zobacz w jakim kontekście ta historia funkcjonuje. Proszę cię bardzo, bądź mądry. Tego mi brakuje gdzieś. I wtedy ten ktoś mówi tak. Wywyższa się pani. Pani Karolina. A co, a skąd pani w ogóle doszła do wniosku, że pani się zna na kinie? W końcu skończyła pani historię sztuki, niech pani opowiada o rzeźbach, obrazach i do luwru niech pani idzie, a nie do kina.

Nie mówię, żeby schodzić na jakiś bardzo niski poziom, tylko fajnie by było, gdyby... Są osoby, które to robią fajnie. Michał Oleszczyk moim zdaniem to bardzo dobrze robi. Ja zawsze Oleszczyka czytam. Lubię Łukasza Maciejewskiego bardzo. Lubię takie recenzje, w których jest... Opisana też emocje osoby, która to ogląda, nie tylko od strony warsztatowej, że zdjęcia takie, przeprowadzenie akcji, tu scenariusz siada, tu nie, jakby wiadomo o czym rozmawiamy, że tu reżyser puścił, że w ogóle nie wiadomo o co chodzi, ale na przykład tu wybitnie, że zdjęcia, że muzyka. Ja lubię recenzje, I to też filmoznawcy, mam nadzieję, że się tego będą uczyć bardziej, że opowiadają też o emocjach, które ten film wzbudza, żeby nie skupiać się tylko na technikaliach, bo one mnie na przykład też powalają, tylko żeby się skupiać na tym,

No dlaczego ten film jest wart twojego czasu, twoich pieniędzy, bo kupisz bilet, twoich emocji, które zainwestujesz? Co w tobie ten film poruszy? Albo nie rób tego człowieku, chociaż i tak wiemy, że recenzje negatywne czasami wpływają na to, że ludzie i tak pójdą, bo chcą się na czymś powyżywać. To jest ich święte prawo. W dzisiejszych czasach, kiedy każdy może sobie kupić telefon albo kamerę i mikrofon i udawać krytyka filmowego, psychoterapeutę, krytyka kulinarnego każdego, coacha, boże wiadomo w jakich czasach żyjemy, nie musimy się tutaj teraz na ten temat próć, to jeżeli się pojawia ktoś, kto jest filmoznawcą i potrafi mi Przestępnym językiem opowiedzieć, dlaczego ta rzecz jest ważna, osadzić ją w kontekście kulturowym, co jest bardzo ważne, społecznym czasami, socjologicznym, filozoficznym, bo niektóre filmy są bardzo ważne, żeby je tak osadzić, to super.

15:41 · Zarządzanie online obecnością 3

Ja już nie dam rady. No kurczę, jestem silna, niby wszystko wiem, ale też jestem człowiekiem. Nie wiem wszystkiego, po pierwsze. Wiem, że nic nie wiem. Nie, ale wszystko wiem na ten temat, jak to działa, a mimo to mnie dotyka. Mam, mam, na pewno, tak, mam, mam takie osoby. Siadamy i czasami płaczemy sobie razem. Nie, no, wiesz, wszyscy jesteśmy ludźmi. I to jest bardzo ważne, żeby móc się wypłakać, tak, żeby móc usiąść i po prostu czasami powiedzieć sobie, ja już nie dam rady. Ale też trzeba znać mechanizmy świata w jakim funkcjonujemy i np. wiedzieć, że czasami wyłączenie internetu na 48 godzin bardzo pomaga w otwarciu głowy na zupełnie inne rejony i w odpoczynku. Że przebodźcowanie ma swoje konkretne źródła w dzisiejszym świecie i że decyzja o tym czy będziesz czy nie będziesz przebodźcowany tak naprawdę jest po twojej stronie.

Zakładasz? Nie dostaję już, nie wiem nawet czy są. Kupiłam sobie ostatnio koszulkę z Wyspą Psów Wes Andersona, sama na jego wystawie w Paryżu jak byłam. Nosiłam ją parę razy i jechałam metrem i taki chłopak popatrzył i mówi, a Wyspa Psów. To są takie, potem ktoś mi napisał, bo gdzieś widział moje zdjęcie z tym, a nie wiedziałam, że pani kocha ten film, to jest arcydzieło dla mnie, Wyspa Psów w ogóle, na tej wystawie Wes Andersona w Paryżu, ja po prostu stałam przed tymi figurkami, byłam zachwycona, że mogę je mieć tak blisko siebie, więc czasami sobie coś kupuję, jak mi się uda, czy na przykład pojawi się w internecie, ale mało, kiedyś miałam tego więcej, potem porozdawałam,

Gdzieś wyczuł, że taka historia może mi się spodobać. No i jak wszedł kochany Grzana Rzeka Ano, to powiedział, że muszę zobaczyć ten film. Ale rozmawialiście potem o tym filmie? O kochanku nie, ale o papaji tak. O Bondzie oczywiście tak. O wszystkich Bondach. On był totalnie zafascynowany Bondami. Jeździł za granicę, miał tę możliwość i oglądał je. I po prostu kochał te wszystkie gadżety, bo on był gadżeciarzem totalnym, więc opowiadał mi o tych gadżetach, więc jak potem oglądałam Kolejne odcinki Bondów, to miałam w tle dźwięk głosu mojego taty, który opowiadał, że to jest niesamowite, to jest taki długopis i po prostu ten długopis. I to ja po prostu cały czas gdzieś mam takie wspomnienia z tym związane. No i to, że inteligentny człowiek powinien obejrzeć jakiś tam kanon filmów w życiu.

26:02 · Podsumowanie i wolność 5

Tak, słyszą, tak, to jest ten głos. I pomyślałam sobie, na cholerę w czasach, kiedy wszyscy się pokazują, Kiedy coś wystawiają, jest taki świat performansu. Wiesz, ja teraz skończyłam książkę, która jest o tym, co z nami zrobił internet. I każdy z gości, z którymi rozmawiam, mówi mi, że żyjemy w czasach performansu, wszechobecnego performansu. Rano wstaję i myślę sobie, dzisiaj będę sobą, a może jednak Ziutką, a może jednak tą influencerką z Instagrama, a może będę Marilyn Monroe. Nakładamy na siebie kolejne jakieś kostiumy. Bawimy się w teatr. Bawimy się w teatr. Pytanie, gdzie jest prawda w tym wszystkim? Ja wiem, że ja mam prawdę w moim głosie. Ja nie chcę, żeby ludzie słuchając tego, co mam do nich do powiedzenia w moich podcastach, zastanawiali się, w co jestem ubrana.

W różnych kierunkach, bo próbują ogarnąć, co się tak naprawdę stało. A na razie dali ci kroplówkę, odżywili? No tak, zrobili badania i usłyszałam przede wszystkim, że przywieźli mnie, myśleli, że mam zawał, a wychodzę i usłyszałam od lekarki, która mnie wypuszczała, proszę pani, wydaje mi się, że to jest najsilniejszy atak paniki, jaki ja w życiu widziałam. I to było dla mnie... Bardzo ważne, bo ja już wtedy jakby zaczęłam, przestałam udawać, że nie ma problemu, bo ten problem był. Był on od momentu, kiedy spaliło mi się mieszkanie i ja nie poszłam wtedy do psychiatry i nauczyłam się przez wiele lat niwelować ataki paniki. Ja miałam swoje patenty, potem jak opowiadałam lekarce, to się śmiała.

Po prostu ten organizm nie wytrzyma. No i do tego doszły jeszcze różne inne historie i pomyślałam sobie dobra, no to ja spróbuję i zaryzykuję. Też jestem z tego pokolenia, które nie ma poczucia bezpieczeństwa. Masz poczucie bezpieczeństwa? Teraz coraz większe. Ja też mam teraz coraz większe, ale mam już swoje lata, zmieniłam swoje życie, ale wtedy, kiedy ja leżałam na tym sorze z myślą o tym, Jezus Maria, za tydzień muszę zapłacić ratę kredytu i co się stanie, kiedy ja nie będę miała tych pieniędzy? Co się stanie, kiedy będę musiała wydawać na leki, na różne rzeczy? Mnie głównie to powstrzymywało przed zrobieniem dużego skoku. Ja ten skok zrobiłam, Z potrójną pieluchą, za przeproszeniem, bo ja się bałam, co będzie.

Jest dla nich ważne. Oczywiście to też jest taka historia, że ja bardzo szybko na etapie początku internetu wskoczyłam w wagonik z napisem internet, bo mi się to spodobało. Bo to było bardzo kompatybilne z tym, jak ja myślę, z tym, jak ja czuję. Wbrew pozorom bardzo introwertyczną i zamkniętą osobą, więc dla mnie ten świat, że ja sobie siedzę przy biureczku i mam świat w zasięgu ręki, genialnie. Że nie muszę nigdzie wychodzić, naprawdę. I mam tylko swoje pieski, tam trzy, cztery najbliższe osoby. To jest moja kwintesencja szczęścia. Więc ja bardzo szybko weszłam w internet. Niektórzy się patrzyli, no na kretynka. Po co jej ten profil na Facebooku? Co to w ogóle jest? A tu się nagle okazało, że ja przez lata budowałam bardzo wierną grupę odbiorców. Którzy ze mną szli, których ja traktowałam bardzo poważnie, miałam z nimi różne przejścia, ale też umiałam z nimi rozmawiać.

Parę osób mądrzejszych ode mnie, które siedzą w internecie od zawsze i budowały polski internet, mówiły mi wprost, słuchaj, umiesz to, jesteś dobra w te klocki, w twoim pokoleniu mało jest takich osób, które tak szybko wchodzą w to, umieją rozmawiać z tymi ludźmi, szanują ich, wiedzą jak budować społeczność, nie strać tego. Chociaż jak byłam w TVN-ie, to to trochę słyszałam, nie no, musisz zamknąć profil na Facebooku. Ja wtedy myślałam. Tak ci mówili? Tak. A ja tego nie zrobiłam. I to mnie uratowało. Bo ja budowałam tam, gdzie jest swoją społeczność. Nie słuchałam tych uwag, o, masz tylu znajomych na Facebooku, a ile w realu. Pomyślałam sobie, zamknij mordę. Ja tu mam jakby coś, instynktownie czułam, że to jest fajne, tak? I że to mi się nie tyle opłaci, ile... To ci daje siłę. To mi daje siłę, tak? Że ja mam to, jak to kiedyś nazywałam, wojsko swoje.

42:16 · Podział na wojsko 1

Oni mi wysyłają. Pani Karolina, może panią to zainteresuje. I mam jakieś linki. I na przykład podrzucają mi różne rzeczy. I ja to oglądam dla nich i sobie myślę, aha, okej, dobrze, to już jest no piekła, a to śmieszne, ale dobra, połączymy to jakoś i oni mi bardzo pomagają. Ja np. jak potrzebowałam konsultacji w sprawie jakiejś tam związanej z Hiszpanią, to mi moi fani bardzo pomogli, bo ja napisałam, słuchajcie, potrzebuję, bo ja nie znam hiszpańskiego, Google Translate tłumaczy, nie do końca wie, że potrzebuje waszego tutaj insajderskiego głosu. Dostałam wszystko. Dziewczyny siedziały, bo tu jest tak, tu jest tak, ten mówi to, ten mówi tamto, genialnie. Znaczy naprawdę oni się czują czasami, nie zawsze, bo nie zawsze się to da zrobić, Ale czasami są współtwórcami, podrzucają jakieś newsy fajne.

44:11 · Historia z Grunera 5

Ja myślę, że myśmy mówili wtedy to, co ludzie wstydzili się powiedzieć trochę głośno. I jak dzisiaj mówimy o tym, że ludzie są zmęczeni show-biznesem i influencerami, to myśmy wtedy mówili, że to się stanie i wskazywaliśmy palcem, no kłam swą głupotę celebryckiego mainstreamu. I to się ludziom podobało. Nie wszystkim oczywiście, samym zainteresowanym nie za bardzo. No ale cóż, trzeba było nie gadać głupot w mediach. A szefom TVN-u się podobało? Wiesz co, tego to tak do końca nie wiem, bo o likwidacji programu, o zamknięciu programu zadecydowałam ja, bo już byłam po prostu zmęczona, pamiętam jaki to był moment, pamiętam, że zaczęły się pojawiać takie dziwne postacie z internetu nagle w mainstreamie, to był 2016-2017 i ja stwierdziłam enough, znaczy ja już wiedziałam w jaką stronę to idzie, że ta powtarzalność

Ale to prawda, że on kopał, tak? Kopał, kopał. On kopał tak strasznie w ścianę, że mi spadały obrazki ze ściany. Bo wszystko się tak ruszało. Wiesz co my robiliśmy? My się chowaliśmy w pokoju na piętrze zarządu. Jeden pokój był na szyfr. I też ten szyfr był często zmieniany. To był... Jakby państwo nie wiedzieli, my rozmawiamy teraz o realiach pracy w pewnym wydawnictwie, które wydawało m.in. Tygodnik Gala, okej? Tak ludzie pracowali kiedyś. Tak, tak. To są realia pracy. Ja byłem w narzędzie, Karolina w gali. Ja byłam w gali, tak. Ja na jedenastym piętrze, więc pierwszy to wiedziałem i wiesz co robiłem, jak on kopał tę ścianę, to ja biegłem po całym piętrze, po pokojach, mówię zaczyna się, zaczyna się i wszyscy biegliśmy do tego pokoju na szyfr, bo był często zmieniany i on nie znał szyfru, więc nie mógł wejść.

Bo ja jestem z biura prasowego i po prostu będę z nimi, tak? Tak, tak. No kurczę, totalna insiderska sytuacja. Mało tego, udało mi się załatwić wtedy wywiad z Udymalenem, więc ja w ogóle siedziałam, miałam takie... Jezus. Wtedy jeszcze to byli poprawnie polityczni goście, okej? Wszyscy się pałowali tymi wywiadami. Ale przede wszystkim to, że ten film, tak? I mieliśmy takie poczucie, że to jest wielki film, że to będzie coś bardzo mocnego i że ta historia w ludziach naprawdę coś zostawi. Ja byłam na tym planie, nigdy tego nie zapomnę, to było... O pianiście mówisz. O pianiście. I okazuje się, że w środę zaczyna się festiwal. Ja mam lecieć we wtorek. Nie mam potwierdzonego biletu, nie mam potwierdzonego hotelu, nic się nie dzieje w ogóle. A ja rzeczywiście wcześniej, jak mój tata umarł, musiałam siedzieć w pracy i musiałam robić kronikę towarzyską.

Ja po prostu nie pojechałam na festiwal do Cannes i ze łzami w oczach oglądałam, jak Polański odbierał nagrodę i w ogóle cały szum wokół tego filmu. I robiłaś relację z Cannes, będąc w Warszawie. Myślałam sobie, kurczę, mogłam tam być, tak, z nimi tam, bo przecież jestem częścią ekipy. To mi Rewin powiedział, jesteś częścią ekipy, jedziesz z nami. Ale jakiś pan stwierdził, że po prostu nie, nie pojadę. Ale okej, stało się to, co się stało. Potężna nauczka, ale wracając do Twojego pytania, dzisiaj taką sprawę załatwia się. Ludzie mają na szczęście ten odruch, że nawet jak czują się zgnojeni, to wiedzą, co zrobić. Nagrać, sfilmować, napisać. Wiedzą kto może pomóc. Ja sama pomogłam po tej książce jednej dziewczynie, która ewidentnie była mobbingowana w pracy, dała mi namiar na prawniczkę, która zresztą doprowadziła do ugody, ale no tam SMS-y o 3 nad ranem od szefowej, no na miłość boską, to jest jakieś normalne, a ona mi to wysłała, że okazało się, że dało się.

Ludzie mają instynkt już, wiedzą, że tego im nie wolno robić i myślę, że czasy szefów psychopatów, przynajmniej w niektórych dziedzinach odeszły w niepamięć. Bardzo bym tego chciała. Coś z tego co powiedziałaś zostanie mi w pamięci z tej naszej rozmowy. Ty historyk sztuki, historyczka sztuki powołałaś się na znany obraz de la Croix Wolność wiodąca ludzi na barykady. No tak się wtedy czułam. To jesteś cała ty Karolina. Dziękuję ci za to. Jezu, dziękuję bardzo. Widziałam ten obraz na żywo i on jest naprawdę... No, ma w sobie moc. Pamiętam jak go zobaczyłam w latach 90-tych, pierwszy raz jak pojechałam do Francji, mogłam spokojnie oglądać muzea i to naprawdę jest potężny. W ogóle Delacroix jest potężny, nie należy go oglądać na zdjęciach, w albumach.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.