Idę do kina z... Karoliną Korwin-Piotrowską
Idę do kina z... Karoliną Korwin-Piotrowską | Ekran Tomasza Raczka
Czasami cierpliwość się poddaje w momencie, kiedy to, co oglądasz, jest na przykład tak złe, że siedzisz i myślisz sobie, Jezus Maria, za co, za jakie grzechy, Panie Boże. Czasami trzeba wyjść. Wychodzi z kina? No parę razy mi się zdarzyło, tak. Ale demonstracyjnie, na zasadzie cholera nie będę tego oglądał. Nie, nie, nie, subtelnie po angielsku, ze wstydem, boże za co i chcę zapomnieć, ale to mało tego jest. Zdarza mi się, jak oglądasz coś w internecie czy na płycie, ja bardzo dużo oglądam na płytach, no to sobie robię pauzę i sobie myślę, okej, dobrze, to może ja trochę cofnę, może ja czegoś nie złapałam. Dajmy szansę. A nie masz tak, bo ja tak kiedyś miałem z Zygmuntem Kałużyńskim, oglądałem właśnie jeszcze na taśmach VHS i coś było okropnego i ja mówię, Zygmunt, to może tak na szybciej trochę.
Dzisiaj myślisz sobie, Jezu, muszę sprawdzić. No bo tam było tyle kalkulacji, że tak naprawdę nie wynikało to z siły przeżycia. Nie, natomiast kiedyś rzeczywiście oscarowe filmy, filmy wygrywające festiwale, to były filmy, które budowały historię kina. Dzisiaj my już wiemy, reklama, kalkulacja, temu wypada, temu nie wypada, temu poprawnie politycznie, temu niepoprawnie, masakra. Więc tak naprawdę ważne jest to, czy ty pamiętasz o tym filmie po roku. Boże, po miesiącu. O niektórych filmach zapominasz, kiedy jeszcze są napisy końcowe. Ale wiesz, ja się zastanawiam, ile z tego twojego wrażenia, że to robi na tobie wrażenie, to ile zależy od filmu, a ile zależy od ciebie? Znaczy od tego, w jakim jesteś w stanie na przykład, bo mówisz, że rezonujesz. No ale żeby rezonować, to musi paść na dobry grunt, czyli trafić w twoje potrzeby czy w twój stan psychiczny.
No dlaczego ten film jest wart twojego czasu, twoich pieniędzy, bo kupisz bilet, twoich emocji, które zainwestujesz? Co w tobie ten film poruszy? Albo nie rób tego człowieku, chociaż i tak wiemy, że recenzje negatywne czasami wpływają na to, że ludzie i tak pójdą, bo chcą się na czymś powyżywać. To jest ich święte prawo. W dzisiejszych czasach, kiedy każdy może sobie kupić telefon albo kamerę i mikrofon i udawać krytyka filmowego, psychoterapeutę, krytyka kulinarnego każdego, coacha, boże wiadomo w jakich czasach żyjemy, nie musimy się tutaj teraz na ten temat próć, to jeżeli się pojawia ktoś, kto jest filmoznawcą i potrafi mi Przestępnym językiem opowiedzieć, dlaczego ta rzecz jest ważna, osadzić ją w kontekście kulturowym, co jest bardzo ważne, społecznym czasami, socjologicznym, filozoficznym, bo niektóre filmy są bardzo ważne, żeby je tak osadzić, to super.
On był, on kiedyś powiedział, że to jest klasistowskie, no dobra, niech będzie, ale on zawsze uważał, że jest pewien kanon książek, filmów, które warto obejrzeć, warto poznać, nawet po to, żeby się z tym pokłócić. I ja też tak uważam, że kanon jest po to, nie musisz się z nim zgadzać. Ale ja na przykład dzięki takim różnym listom, które są publikowane, trafiłam na różne filmy, które mi się spodobały, albo które mnie wkurzyły i mogłam z tym polemizować. I on mi, pamiętam, kiedyś przywiózł taką książkę 100 filmów, które należy zobaczyć przed śmiercią, zanim jeszcze ona pojawiła się w Polsce. I ja byłam zafascynowana i miałam takie wrażenie, Boże, po pierwsze 100, Matko Boska, kiedy ja to obejrzę? Poza tym większości wtedy jeszcze nie było w Polsce. Więc jakby sterował mną w takim sensie, wiesz, no... Podrzucał mi różne fajne rzeczy. Ale stawiałaś mu się?
Mówi, Boże, ja pamiętam. I jak dobrze, że pani to napisała. Ja mówię, no, ktoś w końcu kiedyś musiał o tym napisać, no, bo ja odeszłam. I to też moje odejście było, no, głupio mądre takie. Bo ja miałam jechać do Cannes, wtedy był pianista. W konkursie. I do mnie Lew Rywin, śp. zadzwonił na dwa miesiące przed festiwalem. Karolina, słuchaj, jest taka sytuacja, my nie możemy cię wziąć jako ekipa, bo ja byłam w biurze prasowym, ale załatwimy ci wejścia na wszystko. Załatw tylko, żebyś przyjechała tam i miała jakieś tam spanie. A jak nie, to my cię położymy gdzieś na podłodze. Wiadomo, jak te ekipy jeździły na te festiwale. Więc ja już sobie akredytację załatwiam. I mówię panu prezesowi, że mogę mieć bezpośrednie dojście do wszystkich, łącznie z Polańskim.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Karolina Korwin-Piotrowska opowiada o swojej cierpliwości podczas oglądania filmów i wprowadza w temat rozmowy.
Korwin-Piotrowska opowiada o cierpliwości podczas oglądania filmów i sytuacjach, gdy jest zmuszona przewijać sceny.
Rozmowa o subiektywności ocen filmowych i kwestiach obiektywności w ocenie jakości filmu.
Korwin-Piotrowska i Raczek omawiają filmoznawstwo i subiektywność ocen filmowych, podkreślając znaczenie kontekstu kulturowego.
Korwin-Piotrowska opowiada o reakcjach i krytyce filmowej, w tym hejterskich reakcjach i kwestiach wytrzymałości.
Korwin-Piotrowska opowiada o zarządzaniu online obecnością i szanowaniu swojej prywatności.
Korwin-Piotrowska podsumowuje rozmowę i opowiada o swojej religii – wolności, oraz o kulturze i wyobraźni.
Korwin-Piotrowska opisuje rolę swojej grupy odbiorców jako „wojska” i wspomina, jak pomagają w tworzeniu treści.
Korwin-Piotrowska opowiada o doświadczeniach z Grunera, gdzie spotkała się z przemocą i mobbingiem, co wpłynęło na jej decyzję o opuszczeniu pracy.
Korwin-Piotrowska podziela się optymizmem co do zmian w zachowaniu się szefów i zwiększonej świadomości dotyczącej przemocy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Idę do kina z... Karoliną Korwin-Piotrowską | Ekran Tomasza Raczka