Czy żyjemy w merytokracji?
Czy trzeba wierzyć w sprawiedliwość społeczną, żeby miała ona sens ekonomiczny? Na jakich przesłankach opiera się równość? Czy równo znaczy sprawiedliwie? Czy nauka dochodzi do tych samych wniosków co agenda ONZ? Jak budować sprawiedliwość i równość w zglobalizowanym świecie? O tym rozmawiamy z Kamilem Wyszkowskim z UN Global Compact Network Poland. Zapraszają red. Patrycja Maciejewicz, Wyborcza.biz, i Joanna Tyrowicz, GRAPE.Za równą pracę kobieta zarabia średnio 85 gr na każdą złotówkę zarobioną przez mężczyznę. Ta nierówność nie zmieniła się znacząco od lat 90! W tym odcinku przyglądamy się tematowi równości oraz sprawiedliwości w biznesie i społeczeństwie. Zaglądamy w statystyki i konfrontujemy je z wartościami. Rozmawiamy między innymi o tym:✅ Czy trzeba wierzyć w sprawiedliwość albo równość, by dostrzegać w niej ekonomiczną wartość? Jak sprawiać, by to co opłacalne było też “dobre”? ✅ Czy ważne dla nas wartości powinny mieć odzwierciedlenie w polityce gospodarczej i systemie zabezpieczeń społecznych? ✅ Czy samoregulacja biznesu w kontekście wartości działa? ✅ Czy i jak mechanizmy ekonomiczne mogą wspierać podejmowanie równościowych decyzji biznesowych?✅ Skąd się bierze dyskryminacja i jakie są skuteczne mechanizmy zmniejszające nierówności? ✅ Czy istnieje kraj, w którym nie ma dyskryminacji ze względu na płeć? Rozmawiamy o tym, jakie mechanizmy – od prawa międzynarodowego, przez regulacje krajowe, aż po stereotypy i realia rynku pracy – wpływają na to, ile zarabiają kobiety i mężczyźni, wykonując tę samą pracę. Zastanawiamy się, czy dążenie do równości jest opłacalne ekonomicznie i gdzie leży granica między faktyczną równością a iluzją sprawiedliwości. Poruszamy wątki takie jak gender pay gap, parytety w zarządach firm czy wyzwania stojące przed kobietami na rynku pracy – nie tylko w Polsce, ale i na świecie.Nie zabraknie także refleksji nad rolą regulacji, CSR-u, greenwashingu czy wpływu globalnych nierówności na codzienne życie. To odcinek pełen konkretów, liczb i przykładów z życia wziętych. Jakie są konsekwencje tego systemu, w którym żyjemy, dla nas wszystkich. Zapraszamy do 🎧 słuchania! ⏱ CZASÓWKA:0:00 – Intro0:40 – Co to jest sprawiedliwość społeczna?5:47 – Czy sprawiedliwość to znaczy równość?9:10 – Co rozumiemy o pojęciu "Równa praca równapłaca"?17:33 – Maksymalizacja zysku26:06 – Korporacyjne wybielanie32:53 – Szklany sufit40:53 – Stereotypy kobiet w miejscu pracy51:49 – Wpływ kobiet w miejscu pracy na produktywność1:00:23 – Na czym polega mechanizm merytokracji?1:11:09 – Liczba odcinka Prowadzenie: Patrycja Maciejewicz i Joanna TyrowiczMontaż i postprodukcja: Maximilian NosalOpis odcinka: Marta RogalskaKierownik projektu: Marcin Bojanowski🍇 TŁOCZONE Z DANYCH to cykl podcastów i felietonów, w których dzielimy się wiedzą ze wszystkimi, którzy chcą lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość społeczno-gospodarczą. Badamy, analizujemy i komentujemy kluczowe dane z zakresu ekonomii, socjologii oraz psychologii zachowań.Zapraszamy najlepsze polskie ekonomistki i ekonomistów, by porozmawiać o globalnych trendach, prognozach i kryzysach ekonomicznych, nierównościach, makroekonomii, społeczeństwie, rynku pracy i wielu innych tematach.Wszystkie odcinki 🎧 dostępne są 🟢 Spotify | 🟣 Apple | 🔴 YouTube | 🔵 WWW🗣 POZNAJMY SIĘ! GRAPE – unikatowy w skali kraju ośrodek badań ekonomicznych – tworzy grono ponad 20 ekonomistów i ekonomistek z polskich i zagranicznych uczelni. Więcej o naszych działaniach przeczytasz w zakładce O nas.|| LinkedIn || X || FB || www ||ℹ️ Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznawanych przez Ministerstwo Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.
Podcast Grape. Płoczone z danych. Muzyka Dzień dobry. Dziś w podcaście Grape, tłoczone z danych, spróbujemy ustalić, czy to, co sprawiedliwe, jest też opłacalne. Przynajmniej w miarze pracy i płacy. Naszym gościem jest Kamil Wyszkowski, związany z ONZ. Dzień dobry. A pytać będą Joanna Tyrowicz i Patrycja Maciejewicz z Gazety Wyborczej. Co to jest sprawiedliwość społeczna? U, radny, to jest pytanie z kategorii filozoficznych, ale oczywiście walczymy o nią, ponieważ na tym też powinien się osadzać zrównoważony rozwój.
Ona powstała w ramach Ligi Narodów, jeszcze wcześniej, w 1918 roku. Można powiedzieć, że jest takim pogrobowcem Ligi Narodów, to jak wiadomo nie przetrwała do naszych czasów. Jest najstarszą agendą ONZ, ale dzięki niej mamy standardy pracy, czyli np. prawo do urlopu, prawo do odpoczynku, prawo do tego, żeby nikt w pracy nas do czegoś nie zmuszał. Czyli z tych konwencji MOP-owskich możemy bardzo wiele tych standardów sobie wyinterpretowywać. One też wchodzą, przenikają do prawa krajowego, oczywiście w tych ustrojach, które są wrażliwe na niesprawiedliwość społeczną i nie robią tych polityk deklaratywnie, tylko rzeczywiście na serio. No i wtedy, jeżeli byśmy spojrzeli nad sprawiedliwość społeczną przez pryzmat prawa międzynarodowego, standardów międzynarodowych i tego, że jest grupa krajów, która zależy na tym, no i długa lista krajów, które mają to w nosie, no to robi się jeszcze ciekawiej, no bo te niesprawiedliwości społeczne po prostu są.
Czyli sprawiedliwość społeczna jest to jakaś wartość? Tak, jeżeli byśmy opierali to i mówili o tym językiem wartości, to to jest w ogóle bardzo fajny trop, ponieważ każdy z nas może sobie wyobrazić, jakie wartości chciałby doświadczać od innych osób, z którymi współegzystuje. Czy to w środowisku pracy, w środowisku rodziny, w środowisku szkoły, czy innego miejsca, gdzie przebywa. I byłby też chciał, żeby te wartości życzliwość, empatia, wsparcie... Te emocje, żeby one były tak gwarantowane w jakimś stopniu przez państwo. Czyli jeżeli ja na przykład staję się osobą starszą, zniedołężniałą, to oczekuję empatii społecznej. I oczekuję też tego, że na przykład... Takiej trochę popartej siłą nabywczą. Nie tylko takiej, że Kamil wspieramy cię, ale jeszcze Kamil tu masz na chleb.
Dokładnie. Czyli, że mamy ZUS i że w ramach tego ZUSu ja jakąś emeryturę dostanę. A jeżeli nawet będzie ona marna, to moja sąsiadka, która się mną zajmie, bo będę nie miał na chlebi mleko, to mnie zgłosi do Ośrodka Pomocy Społecznej. Ktoś przyjdzie i mnie wesprze. I to jest ta empatia, której oczekujemy w tej przestrzeni wartości. Ale to, że są tego typu zdobycze cywilizacyjne, na przykład w Polsce, nie oznacza, że są w innych miejscach. Mamy ponad 100 krajów, gdzie nie ma ZUSu. i gdzie ludzie generalnie doświadczają skrajnego ubóstwa, paradoksalnie w tych państwach, gdzie ZUS-u nie ma i gdzie nie ma sprawiedliwości społecznej w tym rozumieniu, o którym sobie rozmawiamy, no to na przykład jest wysoki skali wdzietności. Dlaczego? Bo się na dzieci przerzuca to oczekiwanie, że ktoś o nas zadba jako osobę dorosłą, która wejdzie w przestrzeń starości i będzie zniedomężniała i będzie oczekiwała tej empatii.
Już nie od państwa, bo państwo ma ją w nosie, ale od swoich dzieci, bo one nie powinny mieć mnie w nosie. Czyli jest to jakiś rodzaj sieci bezpieczeństwa. Dobre słowo, tak. I na pewno ta sieć bezpieczeństwa jest bardziej trwała, bardziej taka bym powiedział cementowana w miejscach, gdzie na inne sieci nie ma co liczyć. Czyli jeżeli wiesz, że nikt ci nie pomoże, no to dbasz o rodzinę. Czy w państwach, gdzie są bardzo silne też relacje klanowe, plemienne, no to o plemię. Też jest przecież długa lista takich państw, to my tylko w europejskiej bańce nam się wydaje, że to już dawno było. System kastowy w Indiach przecież to jest bardzo podobna historia, chociaż zniesiony przez konstytucję w Indii w 1947 roku ma się świetnie. I kasty w Indiach opierają się na solidarności wewnątrz kasty i wspieraniu się wzajemnie, no niekiedy poprzez wyzysk innych kast, w szczególności tej najniższej, niedotykalnych zwanych siódlami.
W Warszawie w sumie też, a jeżeli byśmy dotarli do Rzymu, to już w ogóle rewelacja. Myśli sobie ktoś z Sudanu Południowego i widzi to w swojej komórce i widzi to codziennie i myśli sobie, ja chcę tak żyć. I ta fala uchodźców ekonomicznych, pomijam uchodźców, którzy są klimatyczni, bo do tego może dojdziemy. Czy tych, którzy uciekają przed wojną albo przed jakimś kryzysem humanitarnym, no to oni po prostu wiedzą, że w takiej Europie za wykonaną pracę dostanie się wynagrodzenie, które pozwala na godne życie. No i to godne życie to dla kobiety z Sudanu Południowego, jak ona przyjechała do Polski i dostałaby te 84 grosze, to byłaby przeszczęśliwa. I się absolutnie mnie obraża o to, że zarabia trochę mniej od mężczyzny. Natomiast dla Polki jest to problem, że zarabia mniej. I o tym też warto sobie pamiętać przy dyskusjach o równości.
Joanna, możesz więcej opowiedzieć o tym, co rozumiemy przez takie pojęcie równa praca, równa płaca? Bo to chyba nie do końca chodzi tylko o to, że ktoś za 8 godzin jakiejś czynności dostaje taką bądź inną pensję i to nie zawsze jest to samo. Tak jest, jak mówisz oczywiście, ale fascynujące dla mnie jest, jak słucham Kamila, czy czytam rzeczy, które Organizacja Narodów Zjednoczonych w tych obszarach, którymi się zajmuję naukowo, publikuje, że są takie miejsca, gdzie ta nauka się super styka z agendą Narodów Zjednoczonych, a są takie miejsca, gdzie ona się nie musi stykać, a i tak jest fajna. Powiedzisz, jak przyjdziesz i powiesz, przyjdzie społeczeństwo i powie, chcemy być równym społeczeństwem. I tak zagłosowało i tak ogłosiło. Albo przyjdzie drugi i powie, w ogóle nam nie przeszkadza jaka jest nierówność.
I też płaca jest współmiernie niższa. No i teraz jest pytanie, czy te 80 groszy, 84 grosze za złotówkę, to się bierze z tych najwyższych stanowisk płatnych miliony rocznie, czy ono się bierze z tych pracowników, którzy nie bardzo mają wybór i muszą pracować tam, gdzie muszą pracować. Więc konstruujemy takie metody, które też na to pozwolenia mam odpowiedzieć. W większości krajów jest tak, że nierówności są relatywnie niższe, jak to się nieładnie mówi, w środku rozkładu. czyli tam, gdzie ludzie zarabiają blisko środkowych wynagrodzeń, to tam te różnice między kobietami a mężczyznami są względnie mniejsze, a są dużo większe w przypadku dużo zarabiających pracowników i tam przekraczają te 84 grosze za złotówkę, zaczynają być na przykład 60 groszy za złotówkę, 50 groszy za złotówkę. Jak porównasz sobie prezesów i prezeski firm, to nawet jak weźmiesz bardzo porównywalne firmy, to może się zdarzać, że ona zarabia połowę tego, co on.
No tylko też warto sobie zadać pytanie, czy tak strasznie chcemy ronić łzy nad tym, że on zarabia 5 milionów, a ona tylko 2,5. To chyba nie jest kwestia stawki. To znaczy? Nie ma to znaczenia, czy to jest 2,5 miliona do 5, czy 5 tysięcy do 10 tysięcy. No na to, czy się spina budżet rodziny do pierwszego ma bardzo duży wpływ. Na to, czy mówimy o godnych warunkach pracy ma bardzo duży wpływ. Ale można byłoby zupełnie obok otworzyć dyskusję, czy w ogóle prezesi powinni zarabiać miliony. I to jakby w tym momencie ta dyskusja o tym, czy prezeski i prezesi zarabiają różnie, chyba jest na drugim planie wobec dyskusji, teraz mówię w społecznym odbiorze, o tym, czy prezesi powinni zarabiać te miliony. No ale wracając do pytania, ponieważ te nierówności na górze rozkładu, tam gdzie te wynagrodzenia są najwyższe, są nieco większe.
O to mi chodziło. Tak, ale też trzeba sobie powiedzieć, że o ile w Polsce przez ostatnie 25 lat ta skala nierówności ze względu na płac w wynagrodzeniach praktycznie się nie zmieniła, chociaż minimalnie zmalała, to jedynym powodem, dla którego ona zmalała, to jest to, że coraz więcej pracowników dostaje płacę minimalną. W związku z tym coraz większa grupa osób nie może być dyskryminowana, bo wszyscy dostają płacę blisko minimalnej. Ale to nie jest tak, że nierówności zmalały. To nie jest tak, że jak odejdziesz od płacy minimalnej, jesteś bliżej średniej albo bliżej wyższych wynagrodzeń, to tam jakoś sytuacja się poprawiła i kobiety dostają równiejszą stawkę za tę samą pracę, co mężczyźni. Takiego zjawiska w danych nie obserwujemy. Ta średnia, to że to się robi 80 parę groszy, a kiedyś było 70 parę groszy za złotówkę, to że to się troszeczkę zmniejszyło, to się bierze tylko z tego, że po prostu więcej ludzi dzisiaj dostaje płacę minimalną.
Czyli zderzyliśmy się z czymś, co my nazywamy hipokryzją biznesu. Czyli z jednej strony duże korporacje, które u siebie nie chciały mieć tych brudnych produkcji, wypchnęły je gdzie indziej. Tam natomiast te standardy są bardzo często i to w brutalny sposób łamane. Mówię o konwencjach MAP-owskich, ale też standardach ochrony środowiska, bo to też jest jeden z ważniejszych elementów, na które Milton Friedman uznawał, że to nie jest rola biznesu i biznes się nie powinien tym przejmować. Natomiast my w ramach systemu ONZ, w ramach ekonomii rozwoju uważamy, że właśnie powinno być odwrotnie. Czyli ja mogę stanąć trochę w obronie Friedmana. Bo jak ekonomista rozmawia z normalnym człowiekiem, no nie mam opcji, żeby się dogadali. Więc tak spróbuję wytłumaczyć. To nie jest tak, że ekonomia lekceważy prawa człowieka i obywatela albo wartość środowiska.
I to zdanie jest złożone, ale spróbuję je powiedzieć w taki sposób, żeby jakoś klarownie się wyrazić. Ekonomia mówi tak. Spróbujmy znaleźć modele rynkowe, żeby w pełni, trudne słowo, internalizować konsekwencje pewnych wyborów gospodarczych. Czyli jak używamy środowiska i niszczymy środowisko, to każdy kto to robi powinien w całości ponosić koszty tego faktu. I powinien ponosić koszty adekwatne do tej skali zniszczenia, którą robi. I to jest pełen rachunek kosztów. Po drugiej stronie jest rachunek zysków i to optymalizujemy. Jeżeli chcesz przyjść za pomocą regulacji albo bez serwiseryzmu, że ja po prostu wiem, jak powinno być i ty powiesz, ile powinnam zniszczyć środowiska, bo ty wiesz. To tylko przypadkiem zgadniesz właściwą ilość zniszczenia środowiska dla tego społeczeństwa. tylko przypadkiem zgadniesz właściwą ilość naruszeń albo respektowania praw pracowniczych dla tego społeczeństwa, bo nie masz jakiejś magicznej różki ani znaków na niebie, żeby przeczytać ile dane społeczeństwo faktycznie akceptuje z konwencji międzynarodowej organizacji pracy, a ile zostało przyjęte 100 lat temu, bo nikt nie zauważył, ale dzisiaj one nie są dla ludzi aż tak strasznie ważne i wartościowe.
Wynikały te przyczyny właśnie z tej chęci maksymalizacji zysków poprzez redukcję kosztów. Czyli konkretna grupa firm, które produkują ten produkt, robiła dobrze z punktu widzenia tego, o czym Friedman mówił. Nie, bo nie internalizowała kosztów leczenia tych obywateli. Ok, ale maksymalizowała swój zysk, szukając optymalnych dla swojego zysku rozwiązań i kosztem niestety konsumenta. Inny przykład to jest już taki bardziej globalny, to jest problem... Przełowienia łowisk. No właśnie skończyliśmy w ramach systemu ONZ konferencję w Nicei o UN Oceans. Się nazywa polityka, czyli ONZ-owska dotyczy problemu, że nie mamy zrównoważonego rybołówstwa. Czyli poziom, ja to nazywam brutalnie, chciwości firm, które stoją za wydobywaniem zasobów morskich, które później zjadamy jest tak duża, że doprowadziliśmy do przełowienia łowisk planetarnie.
I teraz pytanie, jak to zmienić? No można tylko regulacyjnie. Dlatego system ONZ proponuje samo ograniczenie biznesu i za tym stoi United Nations Global Compact przy okazji, czyli Sustainable Fisheries jako polityka, jako zrównoważone rybołówstwo, żebyśmy jako NZ współpracując z biznesem skłaniali firmy do tego, żeby się same ograniczyły. Ograniczcie swoje zyski. Moglibyście dalej odławiać tych ryb w cholerę dużo, ale zróbcie tego... Mniej, bo jest aż tak źle z punktu widzenia bezpieczeństwa tych zasobów morskich. Natomiast z drugiej strony oczekujemy od rządów, żeby zaczęły efektywnie chronić zasoby morskie, czyli te ryby i inne gatunki, które w oceanach mamy. Po to jest ta polityka bardziej już międzypaństwowa, międzyrządowa, żeby do tego doprowadzić.
Jeszcze w tle mamy, przepraszam, korupcję i parę innych rzeczy, które w tym przeszkadzają. Ale to zostawiam trochę na boku. No i gdzieś na końcu jest ta sprawiedliwość społeczna. Bo jeżeli byśmy spytali Kowalskiego na ulicy, czy on nie chciałby chronić oceanów, bo tam jest bardzo źle, to pewnie powiedziałby, no chciałbym. Ale czy idąc do sklepu ma świadomość, że 90% ryb, które kupuje nie jest oparte o sprawiedliwe rybołówstwo? Pewnie tego nie wie. I gdzieś za tymi wszystkimi konserwami, które są na półkach z rybami w środku stoją konkretne firmy i konkretne brandy i konkretny model ekonomiczny, który tymi firmami kieruje. I one się jednak koncentrują na tym, przepraszam Miltonie Friedmanie. Ja wiem, że upraszczam. Ty jesteś ekonomistką, na tym się lepiej znasz. Ja prawnikiem. Może z tego wynika trochę nasz spór. Ale ja bym naprawdę tego Miltona Friedmana tak aż nie bronił.
I dopiero jeśli jakby przetestujemy to w wielu różnych wariantach i się okaże, że to nie działa, to być może trzeba użyć regulacji. Ale sama regulacja jakby zamiast mechanizmu cenowego będzie też popełniała błędy i one mogą być nie mniejsze niż kompletny brak regulacji, jakkolwiek pewny w drugą stronę. I Tutaj fajnym przykładem dla mnie jest myślenie o dyrektywie równościowej związanej z kobietami we władzach spółek. Jakby miała to wywodzić z praw człowieka, to nie wiem, czy jest prawem człowieka zasiadanie w organach spółek prywatnych, czy państwowych, czy skarbu państwa, czy jakichkolwiek innych. Nie jestem prawniczką, więc być może da się to jakoś wywieźć z karty praw podstawowych, ale bycie prezesem, czy członkiem Rady Nadzorczej, czy członkinią nie jest chyba prawem człowieka.
Często przywoływany przykład to jest, jeżeli masz funkcje opiekuńcze np. nad dziećmi albo innymi osobami zależnymi, to one w wielu społeczeństwach częściej spoczywają na kobietach. niż na mężczyznach i być może te kobiety nie mają 100% zaangażowania w pracę, kiedy się te małe dzieci rodzą albo jakaś starsza osoba zaczyna chorować, a mężczyźni tak i jak się to weźmie pod uwagę, to być może jej produktywność, czego ja nie zobaczę w danych, bo ja tylko widzę liczbę lat stażu pracy i tak dalej, a nie widzę, czy ona nie patrzy cały czas w telefon, to ja teraz mówię o argumentach, które się przytacza, niż że ja tak myślę o świecie. Więc w każdym razie jest jakiś taki stereotyp, że przeciętnie to taka kobieta będzie jakoś nieco mniej pracowała i ja chcę to odzwierciedlić w wynagrodzeniu, bo przeciętnie na poziomie stereotypu, przeciętnie, być może mam rację. I teraz dlaczego to jest dyskryminacja?
Dlatego, że nie wiem tego o tej konkretnej kobiecie. Ona może nie mieć dzieci albo w ogóle może się nimi nie przejmować, kiedy jest w pracy, bo są świetnie zaopiekowane przez kogoś innego. Może nie mieć starszej osoby zależnej w rodzinie albo... Być znowu świetnie zaopiekowana przez kogoś innego i w tym konkretnym przypadku stosowanie takiej heurystyki, takiego myślenia o świecie, takiego stereotypu jest po prostu głęboko nieuzasadnione. I tak samo nieuzasadnione jest myślenie, że wiecie, Azjaci są świetni z matematyki, a kobiety mają lepszy słuch. W różnych badaniach takie rzeczy wychodzą. To po prostu tego rodzaju stereotypy, kiedy się je stosuje do jednostki, są dyskryminacją, bo niekoniecznie muszą być o tej osobie prawdziwe, nawet jeśli są prawdziwe na średni. I to jest jakby pierwszy powód, dlaczego nazywamy nierówności dyskryminacją. Drugi powód, który nazywamy nierówności dyskryminacją, to są coś, co my nazywamy gusty, preferencje.
Od Pakistanu przez bardzo już wyostrzone przykłady Afganistanu, tych przykładów jest długa lista, gdzie po to jest w ramach Agendy 2030 systemu ONZ cel piąty w ramach celu zrównoważonego rozwoju dotyczący gender, żebyśmy właśnie o tym z otwartą przyłbicą rozmawiali i rozmawiali właśnie o politykach równościowych w miejscu pracy, w szczególności w państwach, gdzie tego nie ma. Nie ma nie dlatego, że kobiety nie chcą zarabiać tyle co mężczyźni, tylko w ogóle nie mają takiej bazowej szansy. Bo są wypychane poza rynek pracy, albo są wypychane z całej kategorii zawodów, albo wypychane są poza system edukacji. I to jest coś, co jeszcze bardziej zaburza ten globalny obrazek planetarny równości na świecie, gdzie niestety państw, gdzie mamy całkiem nieźle jest jedna trzecia, a w tych dwóch trzecich sytuacja jest dużo gorsza niż u nas.
To też ma znaczenie przy tym, co mówisz, bo idąc tym tropem powinny być silnie reprezentowane w tych miejscach, gdzie tą wiedzę i kompetencje mogą mocniej przekuć na efektywność działania przedsiębiorstwa, a jednak nie są w tych pozycjach kierowniczych i wyżej. W ogóle w Polsce ta luka pomiędzy mężczyznami i kobietami jest największa w Europie, więc to też jest taki obszar, w którym Michał Kulczyński robi fajne badania. Czy jest neutralny ze względu na płeć proces, w którym tak wielu mężczyzn nie kończy studiów? I nie wydaje się być neutralny ze względu na płeć w tym momencie wypychając utalentowanych mężczyzn z systemu kształcenia. Rzadziej bierze udział w szkoleniach, a jeżeli w nich uczestniczy... To w kratkę, bo to też widzimy w ramach systemu ONZ, jak mamy badania o jakości edukacji, to wychodzi jaki procentowo udział mężczyzn, a kobiet też się dokształca już później po edukacji pozaformalnej.
Czyli jakbyś chciała stosować tą statystyczną dyskryminację, o której mówiłam na początku, że dobra, to jest młody chłopak, to jest młoda dziewczyna, on mi zostanie, a ona mi zniknie z prawdopodobieństwem jakimś tam. to to prawdopodobieństwo przez ostatnie 30 lat strasznie zmalało. I powinna we współmierny sposób zmaleć różnica w płacach, która oferuje temu super młodemu chłopakowi tuż po szkole i tej super młodej dziewczynie. I to samo w przypadku absolwentów studiów wyższych. Też to przesunięcie wieku było nawet większe niż w przypadku... Nie absolwentów. No i teraz widzimy w danych, że tak troszeczkę maleje ta różnica pomiędzy ofertą pierwszą po ukończeniu studiów, ale w dużo mniejszej proporcji niż zmalało to prawdopodobieństwo. Czyli, że pracodawcy tak się trochę rozglądają, widzą, że tych dzieci nie ma.
Dorzucił tego dwa argumenty. Jeden z socjologii tłumu, Jeżeli jedna osoba się poruszy, żeby coś zrobić, ale nikt za nią nie pójdzie, chociaż trzy, cztery i pięć kolejnych by chętnie to chciało zrobić, zawsze czeka na tą następną. Jak już druga pójdzie, to już później rusza cały tłum. I to jest ten mechanizm, o którym opowiadacie. Czyli jeżeli mamy jedną kobietę w zarządzie, to ona z jednej strony się boi, że nikt jej nie wesprze, jak się będzie upominać o coś istotnego z punktu widzenia kobiet na przykład. Będzie miała oczywiście poczucie osamotnienia, poczucie izolacji, poczucie niezrozumienia. No też to, o czym Jasiu powiedziałaś, że próbuj raz, drugi, trzeci, w końcu sobie odpuści, bo też pomyśli racjonalnie, ja chcę tu zostać, bo dużo zarabiam, jestem w zarządzie, jestem doceniona, to może się nie będę już wychylać, bo widać, że to nie ma sensu. Też pick your battles, nie?
Jeżeli masz ilość złożonych celów społecznych i równość ze względu na płeć jest tylko jednym z nich i ten, gdzie nie wychodzi, no to walczysz o pozostałe. Tak jest. Próbujesz robić, co się da, odpuszczając sobie po prostu w tym miejscu, gdzie widać, że walka jest z góry przegrana. Teraz, jeżeli byśmy sobie spojrzeli na to przez pryzmat takich decyzji kadrowych, które zostały podjęte w systemie ONZ, to jest absolutnie ciekawe, bo sekretarz generalny Guterres jest, dlatego warto go obserwować, już kończy kadencję niestety, będzie jego druga kadencja upływa w przyszłym roku, w grudniu. On przyjął założenie, Może nie partytowe. Że 50% kierowniczych stanowisk jest dla kobiet i 50% jest dla mężczyzn. I z całą żelazną konsekwencją to wdrożył. Właśnie z tego powodu. Żeby nie było paprotek. I co gorsza jeszcze dla niektórych rządów, które uznają równość za coś absolutnie dziwnego. Przypominam raz jeszcze, że te dwie trzecie państwo są dyktatury, reżimy autorytarne i gdzie rządzą 99% faceci.
To jest takie postępowe. Tak bym to chyba delikatnie i dyplomatycznie ujął. Czy to coś dało? Bardzo dużo, bo nagle się okazało, że dyskusja w ramach systemu ONZ na tematy równościowe ruszyła z kopyta, nawet w gronie tych dwóch trzecich państw, gdzie jest z tymi tematami dużo trudniej z uwagi na ich ustrój, czy tam poziom. niechęci do tematów wynikających z religii, tradycji czy tam innych tego typu elementów, bo zwyczajnie kobiety nie poczuły się same, bo jest ich 50% w ramach organizacji i się w ramach tej organizacji wspierają. I to jest jeden z fajniejszych przykładów, że polityka parytetów działa. I ja, jeżeli byśmy znowu sobie zadali pytanie, o co powinniśmy walczyć w ramach Women on Boards, no to właśnie o parytety, nie?
I Oczywiście zaraz się odezwą głosy tych wszystkich, którzy twierdzą, oczywiście po stronie męskiej, że zaraz, zaraz, zaraz kobiety nam odbiorą pracę, a my się przecież świetnie nadajemy do tych zarządów rad nadzorczych. Trzeba będzie jakoś tę debatę przeprowadzić z tymi wszystkimi panami, którzy tych swoich konfitur oddać nie chcą. Ale z drugiej strony, jeżeli przyjmiemy jako ten czynnik kluczowy efektywność przedsiębiorstwa, a mamy z drugiej strony całkiem sporą długą listę potencjalnych zasobów kadrowego, lepiej wykształconą, która jest świetnie też doświadczona i ona mogłaby w tą przestrzeń zarządzania wejść i wzbogacić ją o swoje doświadczenie, trochę inne niż to wcześniejsze, to tam byłoby trochę też tego świeżego powietrza więcej. innej perspektywy. Może mielibyśmy więcej innowacji w tych przedsiębiorstwach, więcej wrażliwości, empatii na potrzeby też konsumentów, gdzie przecież połowa z nich to kobiety.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy trzeba wierzyć w sprawiedliwość społeczną, żeby miała ona sens ekonomiczny? Na jakich przesłankach opiera się równość? Czy równo znaczy sprawiedliwie? Czy nauka dochodzi do tych samych wniosków co agenda ONZ? Jak budować sprawiedliwość i równość w zglobalizowanym świecie? O tym rozmawiamy z Kamilem Wyszkowskim z UN Global Compact Network Poland. Zapraszają red. Patrycja Maciejewicz, Wyborcza.biz, i Joanna Tyrowicz, GRAPE.
Za równą pracę kobieta zarabia średnio 85 gr na każdą złotówkę zarobioną przez mężczyznę. Ta nierówność nie zmieniła się znacząco od lat 90!
W tym odcinku przyglądamy się tematowi równości oraz sprawiedliwości w biznesie i społeczeństwie. Zaglądamy w statystyki i konfrontujemy je z wartościami. Rozmawiamy między innymi o tym:
✅ Czy trzeba wierzyć w sprawiedliwość albo równość, by dostrzegać w niej ekonomiczną wartość? Jak sprawiać, by to co opłacalne było też “dobre”?
✅ Czy ważne dla nas wartości powinny mieć odzwierciedlenie w polityce gospodarczej i systemie zabezpieczeń społecznych?
✅ Czy samoregulacja biznesu w kontekście wartości działa?
✅ Czy i jak mechanizmy ekonomiczne mogą wspierać podejmowanie równościowych decyzji biznesowych?
✅ Skąd się bierze dyskryminacja i jakie są skuteczne mechanizmy zmniejszające nierówności?
✅ Czy istnieje kraj, w którym nie ma dyskryminacji ze względu na płeć?
Rozmawiamy o tym, jakie mechanizmy – od prawa międzynarodowego, przez regulacje krajowe, aż po stereotypy i realia rynku pracy – wpływają na to, ile zarabiają kobiety i mężczyźni, wykonując tę samą pracę. Zastanawiamy się, czy dążenie do równości jest opłacalne ekonomicznie i gdzie leży granica między faktyczną równością a iluzją sprawiedliwości. Poruszamy wątki takie jak gender pay gap, parytety w zarządach firm czy wyzwania stojące przed kobietami na rynku pracy – nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Nie zabraknie także refleksji nad rolą regulacji, CSR-u, greenwashingu czy wpływu globalnych nierówności na codzienne życie. To odcinek pełen konkretów, liczb i przykładów z życia wziętych. Jakie są konsekwencje tego systemu, w którym żyjemy, dla nas wszystkich. Zapraszamy do 🎧 słuchania!
⏱ CZASÓWKA:
– Intro
– Co to jest sprawiedliwość społeczna?
– Czy sprawiedliwość to znaczy równość?
– Co rozumiemy o pojęciu "Równa praca równapłaca"?
– Maksymalizacja zysku
– Korporacyjne wybielanie
– Szklany sufit
– Stereotypy kobiet w miejscu pracy
– Wpływ kobiet w miejscu pracy na produktywność
– Na czym polega mechanizm merytokracji?
– Liczba odcinka
Prowadzenie: Patrycja Maciejewicz i Joanna Tyrowicz
Montaż i postprodukcja: Maximilian Nosal
Opis odcinka: Marta Rogalska
Kierownik projektu: Marcin Bojanowski
🍇 TŁOCZONE Z DANYCH to cykl podcastów i felietonów, w których dzielimy się wiedzą ze wszystkimi, którzy chcą lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość społeczno-gospodarczą. Badamy, analizujemy i komentujemy kluczowe dane z zakresu ekonomii, socjologii oraz psychologii zachowań.
Zapraszamy najlepsze polskie ekonomistki i ekonomistów, by porozmawiać o globalnych trendach, prognozach i kryzysach ekonomicznych, nierównościach, makroekonomii, społeczeństwie, rynku pracy i wielu innych tematach.
Wszystkie odcinki 🎧 dostępne są 🟢 Spotify | 🟣 Apple | 🔴 YouTube | 🔵 WWW
🗣 POZNAJMY SIĘ! GRAPE – unikatowy w skali kraju ośrodek badań ekonomicznych – tworzy grono ponad 20 ekonomistów i ekonomistek z polskich i zagranicznych uczelni. Więcej o naszych działaniach przeczytasz w zakładce O nas.
|| LinkedIn || X || FB || www ||
ℹ️ Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznawanych przez Ministerstwo Nauki w ramach Programu Społeczna odpowiedzialność nauki II.