"Zaczyna się od dwóch mieszkań, kończy się na zdradzie Polski!"
Historyczna, bo ostatnia, rozmowa redaktora Jana Wróbla w Poranku TOK FM. Na swoje pożegnanie dziennikarz postanowił zaprosić Marcina Piaseckiego z Rzeczpospolitej oraz Tomasza Walczaka z Super Expressu. A sama rozmowa skupiła się wokół ostatnich, bulwersujących, doniesień dotyczących przejęcia mieszkania przez Karola Nawrockiego. Piasecki zwraca uwagę, że zdjęcie Nawrockiego z Donaldem Trumpem, sukces, który sztab kandydata PiS promował przez majówkę, został całkowicie przykryty przez sprawę związaną z lokalem komunalnym. Czy będzie on gwoździem do trumny? Tomasz Walczak nie jest tego taki pewien. Choć zgadza się, że taki obrazek zaszkodzi kandydatowi PiS, to uważa, że czasy, kiedy skandale mogły zatopić polityka dawno minęły. Zapraszamy do słuchania!
To jest bardzo słuszne skojarzenie? Nie powiedziałem dzisiaj chyba ani słowa o mieszkaniu Karola Nawrockiego. Długo wytrzymałeś, tak. Z całą pewnością widownia, bo nie ma chyba odpowiednika, słuchownia, prawda, może być trochę rozżalona, bo wreszcie trzeba powiedzieć, że mieć dwa mieszkania to zbrodnia. Zaczyna się od dwóch mieszkań, kończy się na zdradzie Polski. Już Marcin Piasecki patrzy na mnie tym swoim znanym lwim wzrokiem po tym, Janku, no jak możesz takie bzdury? Otóż mogę, Marcin. Z lwiego wzroku. Może zacznijmy od tego, że do końca nie wiemy, ich mieszkań jest tak właściwie. Na razie, na dziś... Dzisiaj wiemy, że są dwa, tak? Zobaczymy, co będzie się działo dalej. Może istnieje jakieś mieszkanie jeszcze inne.
Tego wykluczyć się nie da, dlatego że również nie znamy oświadczenia majątkowego Karola Nawrockiego. Nawiasem mówiąc, nie znamy w tym przypadku oświadczenia... To jest jedyne oświadczenie, którego nie znamy. Pozostali kandydaci po prostu przedstawili swoje, w ten czy inny sposób przedstawili swoje oświadczenia majątkowe. No i mamy tutaj cały ten kontekst kampanijny, ale nie tylko kampanijny, związany z tym mieszkaniem. No po pierwsze, Nawrocki dosyć wyraźnie jednak został przełapany na kłamstwie. Publicznie twierdził, że ma jedno mieszkanie, wyszło, że ma co najmniej dwa. Czyli pierwszy minus. Drugi minus, no to jest kwestia tego, że no w ogóle ta cała historia, bym powiedział, no nie jest prosta, tak?
Nie jest prosta. Również podczas opowiadania, narracji o tej historii tego mieszkania, Karol Nawrocki no przyznał się do paru rzeczy, które mogły zabrzmieć dziwnie, to znaczy tego, że na przykład nie miał kontaktu z panem Jerzem, tak? Pan Jerzy był właścicielem tego mieszkania przez dłuższy czas, pan Jerzy mu po prostu zniknął. Okazało się, że Pana Jerzego bardzo łatwo odnaleźć. No i trzecia sprawa, to jest no ten szerszy kontekst kampanijny. No proszę zauważyć, że mieliśmy spotkanie z Donaldem Trumpem, Karolem Nawróskim, które zresztą też nie wiem dokładnie jak przebiegało, bo jest tylko lakoniczna relacja. Lepiej przebiegało niż spotkanie z Andrzejem Dudą, nie?
Przynajmniej tak medialnie. Nikt tak nikogo nie czekał, w żadnym małym dusznym pokoju, nie? No tak, no ale z drugiej strony mieliśmy też obrazki Karola Nawrockiego nieco snującego się po ogrodach wokół Białego Domu, no i poszukującego kandydatów do innych niż Trump, kandydatów do zdjęć. Nawet pomijając kwestie spotkania, to zostało ten sukces, może sukces ze znakiem zapytania jakimś, ale powiedzmy, że sukces został przykryty przez sprawę tego mieszkania, który może jednak moim zdaniem jakoś rzutować na dalsze losy wyborcze Karola Nawróckiego. No tak, dobrą mojówkę poznaje się nie po tym, jak się ją zaczyna, ale jak się ją kończy. No zaczęła się nieźle, no bo spotkanie z Trumpem, które można widzieć jako sukces, choć możemy się zastanawiać, jaki wpływ na kampanię będzie miała.
No ale sprawa tego mieszkania, ona nie jest trudna dla Nawrockiego, nie z tego względu, znaczy nie jest trudna z powodu tego, że on ma dwa mieszkania, czy ileś. KONIEC! To bardzo trudno będzie wytłumaczyć się z tego, jak można zgubić właśnie człowieka, którego się bierze pod swoją opiekę. Ja jako człowiek o prostej mentalności, człowiek z tabloidu, patrzę na tę sprawę trochę też oczami naszych czytelników, no bo co oni z tego zapamiętają? Nie tych wszystkich niuansów, że tu w kwietniu DPS, tam w grudniu on go zaczyna poszukiwać, tu 10% wartości zostało zapłacone w 2011 roku, to mieszkanie tam przeszło na własność.
Na tą sprawę patrzą trochę... Swoje wiedzą. Swoje wiedzą. Mamy z kolei oczywiście tam wszystkich innych, którzy wieszają psy na Karolu Nawrockim. No jest ta gdzieś grupa, różne badania tu pokazują, że tam, nie wiem, te 10-13% takich jeszcze niezdecydowanych, którzy gdzieś tam dezerterują z tej polaryzacji, którzy mogą się zastanawiać, czy ta sprawa jest dla nich ważna, czy nie i być może zmienią zdanie na temat Karola Nawrockiego, jeśli go sobie jeszcze nie wyrobili, na niekorzyść Karola Nawrockiego. No właśnie, bo tutaj jest jedna moim zdaniem istotna rzecz, a może nawet kilka istotnych rzeczy, ale jedna z takich najbardziej istotnych rzeczy to jest kwestia taka, że ta cała sytuacja z mieszkaniem, że rzeczywiście zresztą to jest tak, że to wszystko wygląda na to, że to było zgodne z prawem i nie jest to żadne przekroczenie prawa, ale jest niejasność, tak?
Ile mieszkań ma Nawrocki? Raz mówił jedno, teraz okazuje się, że jest drugie. To jest takie małe, że po prostu o nim zapomniał. No, małe, ale jednak, o ile dobrze przypominam sobie wyceny, to tam do pół miliona to jest warte, a to już nie są małe pieniądze. 350 tysięcy. Ja tylko zaznaczę, na wszelki wypadek, w moim wykonaniu był to tak zwany sarkazm. Tak czy inaczej wzmacnia to przekaz o takich no niejasnych sprawach związanych z Karolem Nawrockim, bo mamy kwestie mieszkania, mamy kwestie kontaktu z półświatkiem, mamy kwestie tych apartamentów wynajmowanych na długi okres czasów Muzeum II Wojny Światowej, mamy kwestie podróży Karola Nawrockiego, które nie wiadomo czemu służyły, poza znowu dosyć mętnym wytłumaczeniem i mało przekonywującym, że to była promocja polskiej historii na świecie.
Zadanie bardzo szlachetne i istotne. Czy konieczne do realizacji w Zimbabwe? No to można się zastanawiać. W związku z tym jest wzmocniony ten przekaz o niejasnościach związanych z osobą Karola Nawrockiego, który może wpłynąć, na tym o czym mówiłeś, na tak niezdecydowanych Zniechęconych do, nie wiem, Tuska, Krzaskowskiego, obecnej koalicji, tych, którzy liczyli na coś innego i tak myślą sobie, no dobra, ta Platforma i Tusk nic nie zrobili, może ten Nawrocki lepszy, no ale tutaj, no może ich to powstrzymać. No i cóż, no też zobaczymy, co się będzie działo dalej w kampanii. Widać, że sztab Karola Nawrockiego nie ma w tej chwili dobrej odpowiedzi na tę sytuację.
Ale to jest znowu argument, który przemawia do jakiejś części elektoratu. Do tej, która chce głosować na Nawrockiego? No tak, bo to jest ta spiskowa wersja dziejów, tak jak mieliśmy ten elektorat i platformy, taki twardy, bardzo też podatny jest na te spiskowe teorie dziejów, tak i ten elektorat Prawa i Sprawiedliwości na takie rzeczy jest podatny, więc no to jest jakaś forma obrony Karola Nawrockiego przez sztab, ale ona zadziała przede wszystkim już w Wśród tych, którzy są przekonani do Karola Nawrockiego. Oczywiście mówię, czasy, kiedy gazetom można było zabić polityka jak muchę, one się skończyły. Z przykrością to stwierdzam, no bo rzeczywiście wpływ mediów i największe skandale nawet, które się odbywają w świecie, one nie mają już takiego wpływu na rzeczywistość, jak miały kiedyś, tak? Jeszcze pewnie 15 lat temu. Kiedy zaczynałem pracę w mediach, no to jeszcze zdarzało się, że rzeczywiście jakiś skandal mógł realnie zaszkodzić politykowi.
Dziś jest to zdecydowanie trudniejsze właśnie z racji tego kopania się wokół tych spraw, wokół tej polaryzacji. Więc to na pewno na korzyść Karola Noworodzkiego działa, że tu się jakoś tam może obronić. No ale zatrzymał się pewien dobry trend dla niego, który się zaczął tą konwencją w Łodzi, tymi wzrostami. W sondażach, no bo zaczął on rosnąć, zaczął dobijać w końcu do tych sondaży Prawa i Sprawiedliwości. No było to spotkanie z Trumpem, które można było też przedstawiać jako sukces kampanijny. No i coś tu się zatrzymało. Teraz przez resztę kampanii zostało w zasadzie niecały miesiąc do końca tego rozstrzygnięcia całego. Ta sprawa będzie absolutnie non-stop przypominana Karolinu Nawrockiemu, będzie debata na pewno dwunastego, znaczy będzie, może się okaże, ale planowana jest debata telewizyjna dwunastego maja i wyobrażam sobie, że tam już nie głównym kozłem, tym pokołem drzewem, na które wszystkie kozy skaczą, będzie nie Rafał Trzaskowski, tylko właśnie Karol Nawrocki, któremu będą wypominać kolejni kandydaci z prawa jego mieszkania.
Gdyby one miały 40% w sondażach i być może w parlamencie, to Karowi Nawrockiemu dużo trudniej byłoby się wyłgać czy wyminąć te oskarżenia. Dlaczego? Dlatego, żeby był miąższ ludzi, którzy bardziej słuchają o co chodzi, niż komu chodzi. Otóż w momencie polaryzacji, mam przed sobą ten raport Fundacji Batorego, którego lekturę serdecznie Państwu polecam i takie wnioski Krzysztofa Izdebskiego, między innymi mówi on o tym, że w warunkach ostrej polaryzacji, takiej pogłębionej i poszerzonej, wchodzą wszystkiego rodzaju nieprawdziwe wiadomości bardzo łatwo i to, co byśmy określali być może mianem populizmu, czyli rzuceniem haseł oderwanych od rzeczywistości, idzie bardzo dobrze. No, jaki jest tego dla mnie, jaki jest tego wniosek, że trzeba zmniejszać poziom polaryzacji, o ile to jest możliwe.
W Polsce, moim zdaniem, to jest bardzo możliwe. I wtedy nagle się okazuje, że Karol Nawrocki, czy ktokolwiek z tych głównych polityków, postawiony wobec trudnych zarzutów, nie może po prostu powiedzieć, służby działają przeciwko mnie. Wykręci się, krótko mówiąc, tym, że słuchajcie, skoro mi wierzycie, to wierzcie mi, bo wiecie, jacy oni są. No, ja go wiemy. Wiemy, jacy oni są. Dzisiaj wymyślą temu mieszkania, jutro tamtemu wymyślą samochód. Zmniejszyć poziom polaryzacji, utrudnić działanie, jak teraz sobie każdy podstawia, PiS-owi i jego kłamczuchom, PO i jej kłamczuchom. Oczywiście polaryzacja sprzyja tym dwóch największym partiom, to nie ma wątpliwości. Ale czy kłamstwo sprzyja? Moim zdaniem właśnie tak. Mamy taką plemienną politykę, gdzie nie zastanawiamy się nad tym, czy politycy są dobrze, czy źle, czy dobrze rządzą, czy nie, czy mają dobre pomysły, czy nie, tylko zastanawiamy się
Te wybory naprawdę są o coś. Można się zgadzać z tym, czy innym kandydatem, Ale widzisz, ja myślę, że gdyby w Polsce doszło teraz przed wybrami prezydenckimi do jakiegoś takiego manewru, że powiedzmy Sławomir Mence nie może kandydować. Był tam urząd, nasz urząd ochrony naszej konstytucji, coś na niego znalazł. Już nie mówię, Karol Nawrocki, to na pewno jakaś część współpracującego establishmentu z obecną władzą, no budziaby, no nie, to przesada, prawda? Może w Niemczech to się sprawdza, ale w Polsce komunizm, tradycje, szuruburu.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.