Odcinek 1. Brudne miliony w reklamówkach
Anna Sobolewska prowadzi śledztwo wokół prania brudnych pieniędzy w Wólce Kosowskiej. Jej przewodnikiem po największym w tej części Europy azjatyckim centrum handlowym jest były policjant, Jarosław Pieczonka, ps. Majami. Owiany legendą funkcjonariusz, który w latach 90. brał udział w m.in. w rozpracowywaniu "Nikosia", czyli ówczesnego szefa trójmiejskiej mafii, od dawna jest na emeryturze. Ale nie spoczął na laurach. Dostał propozycję pracy od handlujących w Wólce Kosowskiej Wietnamczyków. Jego szefem był człowiek, którego podejrzaną działalność autorka śledziła od dawna, a w swoim reportażu dla "Superwizjera" TVN nazwała bankierem mafii. Jakie zadanie dostał "Majami"? Kim był jego mocodawca i jaki znalazł sposób na transferowanie za granicę gigantycznych sum w gotówce? Posłuchajcie pierwszego odcinka serialu TOK FM, zatytułowanego "Nieświęty".
Tych grup można powiedzieć było pięć. To miał być serial o wietnamskiej mafii i nielegalnym handlu, który kosztuje państwo miliardy złotych. Ale śledząc tę sprawę trafiłam na historię, którą chcę wam opowiedzieć w tym podcaście. Niesamowitą opowieść o nim. w tym czarnym płaszczu, z tymi przeraźliwymi oczami. Jak pamiętam wszedł wówczas na to ostatnie nasze spotkanie na uroczystość, to ja się przestraszyłem, bo myślałem, że śmierć idzie jakaś. I rozumiem, że parafianie też. Też. Od trzech lat tropię historię Polaka, który połączył dwa z pozoru odległe światy. Nieuczciwych Azjatów z wulki kosowskiej i oszustów z niszowych kościołów oraz związków wyznaniowych.
Takiego przekrętu na szkodę Skarbu Państwa nie było od trzech dekad, a azjatyccy gangsterzy obcinają nie tylko palce. Na spotkaniu atmosfera gęstnieje. Prawnik jest coraz bardziej wkurzony. Podniesionym tonem mówi, że dałam się wykorzystać prokuraturze. Nie dopuszcza mnie do głosu. Ja tylko przecząco kręcę głową i uśmiecham się z niedowierzaniem. W końcu zaczyna krzyczeć. Zamurowało mnie. Dziennikarze śledczy muszą się na co dzień borykać z różnymi zarzutami i emocjami bohaterów swoich materiałów. Ci bywają rozczarowani, mają pretensje i do takich konfrontacji jesteśmy przyzwyczajeni. Ale sytuacji, w której panowanie nad sobą traci prawnik, jeszcze w swojej karierze nie miałam.
Dla mnie ta historia zaczęła się od samobójczej śmierci Wietnamki w 2018 roku. Kobieta wyskoczyła z okna swojego mieszkania na trzecim piętrze podczas zatrzymania przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Z ustaleń prokuratury wynikało, że Hyong zajmowała się praniem brudnych pieniędzy pochodzących z nielegalnego handlu w wulce kosowskiej. Nazwałam ją bankierem mafii, bo według prokuratury jej grupa korumpowała pracowników banków, żeby nie alarmowali żadnych instytucji państwa o podejrzanych wpłatach gotówki z wulki kosowskiej. Tu się zatrzymajmy, bo ta nazwa, Wulka Kosowska, zapewne nie wszystkim jest znana. To podwarszawska wieś, gdzie zbudowano gigantyczny kompleks hal targowych i magazynów, który od lat uchodzi za stolicę azjatyckiego handlu w Polsce.
Krajowa Administracja Skarbowa, w skrócie KAS, to służba, która zajmuje się m.in. zwalczaniem szarej strefy. Robi rutynowe kontrole i naloty, ściga nieuczciwych podatników, zarówno drobnych kupców, jak i zorganizowane grupy przestępcze. W dużym uproszczeniu dba o to, by skarb państwa nie był stratny. Nasza rastrefa w Wólce Kosowskiej ma się dobrze. Większość transakcji odbywa się w ogóle poza jakimkolwiek nadzorem, bo nie są wystawiane ani faktury, ani paragony na ten sprzedawany towar. I poprzez to właśnie tutaj budżet traci olbrzymie pieniądze na niepłaconych należnościach podatkowych. Możemy mówić o kwotach w granicach pewnie jakichś 5-10 miliardów rocznie z tytułu nieodprowadzonych podatków z takich właśnie operacji. W wólce kosowskiej kas pojawia się regularnie.
Oraz dla kogo i w jaki sposób prał grube miliony z handlu w Wólce Kosowskiej? Z materiałów ABW wynika, że Fu był tzw. bankierem wietnamskich grup przestępczych. To on odpowiadał za legalizowanie gotówki, która przewijała się przez wulkę kosowską. W jaki sposób to robił? Działał w zmowie z pracownikami banków. Banki mają obowiązek raportować o wpłatach gotówki, które opiewają na duże kwoty albo z jakiegokolwiek innego względu wydają im się podejrzane. Taki raport to czerwona lampka, która alarmuje urzędników skarbowych i prokuratorów o możliwych nieprawidłowościach. Fu potrafił jednak dotrzeć do pracowników banków i przekonać ich, żeby nie donosili organom państwa o podejrzanych wpłatach.
Ale mówimy o takich dwóch, trzech milionach dolarów w gotówce. Tak. 2-3 miliony dolarów w gotówce, czyli ponad 11 milionów złotych, licząc po aktualnym kursie. Miami opowiadał, że duża część tych pieniędzy trafiała najpierw do biura FU w Wólce Kosowskiej, a potem... To było pakowane wszystko i założone tam do walciarza, przerywane na konto i tak dalej. To był kluczowy moment. Wtedy kropki zaczęły się łączyć. Waluciarz to internetowa platforma płatnicza, o której kilka miesięcy wcześniej stało się głośno w związku z wielkim śledztwem prokuratury. Chodziło o najbardziej spektakularną sprawę na szkodę Skarbu Państwa od trzech dekad. Agenci ze stołecznej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 18 osób działających w zorganizowanej grupie przestępczej, która za pomocą platformy płatniczej wytransferowała blisko 9 miliardów złotych.
Przyjmuje się, że miliard w banknotach stuzłotowych waży około 8 ton. Cała ta kwota ważyłaby więc około 68 ton. Ile to walizek, ile reklamówek, ile tirów. Taka góra gotówki mogła rozpalić wyobraźnię. Oczywiście to wszystko nielegalne pieniądze. Nie zapłacono od tego należnych podatków, a Skarb Państwa stracił na tym prawie 2,5 miliarda złotych. Dla mnie najważniejsza była jednak informacja, że wśród tych 18 zatrzymanych osób był bohater mojego reportażu. Fu, o fryzurze Arnolda. Wyglądało na to, że od czasu, kiedy został nagrany przez ABW, nie zwinął biznesu, ale dalej prowadził swoją nielegalną działalność w Wólce Kosowskiej. O kierowanie rozbitą właśnie grupą przestępczą prokuratura oskarżyła zaś prezesa spółki Waluciarz.pl.
Słuchaj, ja nie powiem ci, że ja wiem, że to robili, bo ja się na tym nie znam. Ale jak państwo wychwyciło, że są gdzieś tam wałki jakieś robione finansowe, ja nie wiem, bo ja się na tym nie znam. Ja ci tego nawet nie wytłumaczę, bo ja, kurwa, to co ja ci mam powiedzieć, że nie chcę być na idiotę tutaj, nie? Że no to zrobiło, no to zrobiło to, co państwo miało zrobić, prawda? Ale co z tego, czy... nie wiem, no. W postępowaniu prokuratorskim dotyczącym spółki waluciarz Miami ma status świadka. Jego mocodawca, czyli Fu o fryzurze Arnolda, usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, prania pieniędzy i unikania należności podatkowych. Trafił też do aresztu i, jak się potem dowiedziałam, spędził tam ponad dwa i pół roku.
Cała ta sfera tych związków wyznaniowych i kościołów jest de facto bardzo mocno poza kontrolą państwa tak naprawdę. Autorką serialu Nieświęty jestem ja, Anna Sobolewska. Produkcja Magdalena Birecka. Opieka merytoryczna nad scenariuszem i redakcja Barbara Sowa. Za oprawę muzyczną i postprodukcję odpowiada Bartosz Dąbrowski. Montaż cytatów Daria Kędziora. Autorką grafik jest Zoriana Woliańska, a wideo promocyjne przygotowali Joanna Sarwińska i Andrzej Jordan.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jakie zadanie dostał "Majami"? Kim był jego mocodawca i jaki znalazł sposób na transferowanie za granicę gigantycznych sum w gotówce?
Posłuchajcie pierwszego odcinka serialu TOK FM, zatytułowanego "Nieświęty".