Odcinek 1. Brudne miliony w reklamówkach
Anna Sobolewska prowadzi śledztwo wokół prania brudnych pieniędzy w Wólce Kosowskiej. Jej przewodnikiem po największym w tej części Europy azjatyckim centrum handlowym jest były policjant, Jarosław Pieczonka, ps. Majami. Owiany legendą funkcjonariusz, który w latach 90. brał udział w m.in. w rozpracowywaniu "Nikosia", czyli ówczesnego szefa trójmiejskiej mafii, od dawna jest na emeryturze. Ale nie spoczął na laurach. Dostał propozycję pracy od handlujących w Wólce Kosowskiej Wietnamczyków. Jego szefem był człowiek, którego podejrzaną działalność autorka śledziła od dawna, a w swoim reportażu dla "Superwizjera" TVN nazwała bankierem mafii. Jakie zadanie dostał "Majami"? Kim był jego mocodawca i jaki znalazł sposób na transferowanie za granicę gigantycznych sum w gotówce? Posłuchajcie pierwszego odcinka serialu TOK FM, zatytułowanego "Nieświęty".
Ostatecznie ten pojedynek, który toczył się w 2010 roku, wygrał szef drugiej grupy, Wietnamczyk Phu. To mężczyzna ostrzyżony na charakterystycznego jeża jak Arnold Schwarzenegger w Terminatorze. Zapamiętajcie Phu o fryzurze Arnolda, bo jeszcze pojawi się w tym serialu. Jego rywal, choć był gotowy go zabić, ostatecznie musiał uciekać z Polski. Ten gówniacz fu wziął pieniądze i nie chce ich oddać. Dlatego mam już dosyć. Na razie nie chce mi się robić. Mam dosyć tego fu. To fu o fryzurze Arnolda po latach stał się drugim obok Wietnamki, która popełniła samobójstwo, bohaterem mojego reportażu. Do niego próbowałam dotrzeć i odpowiedzieć na kluczowe pytania. Dlaczego nie trafił do więzienia?
Oraz dla kogo i w jaki sposób prał grube miliony z handlu w Wólce Kosowskiej? Z materiałów ABW wynika, że Fu był tzw. bankierem wietnamskich grup przestępczych. To on odpowiadał za legalizowanie gotówki, która przewijała się przez wulkę kosowską. W jaki sposób to robił? Działał w zmowie z pracownikami banków. Banki mają obowiązek raportować o wpłatach gotówki, które opiewają na duże kwoty albo z jakiegokolwiek innego względu wydają im się podejrzane. Taki raport to czerwona lampka, która alarmuje urzędników skarbowych i prokuratorów o możliwych nieprawidłowościach. Fu potrafił jednak dotrzeć do pracowników banków i przekonać ich, żeby nie donosili organom państwa o podejrzanych wpłatach.
Wykorzystywał przy tym fakt, że jego żona była kierowniczką agencji jednego z dużych banków. Jednak mimo tego, że wtedy w 2011 roku ABW nie miała wątpliwości co do jego wiodącej roli w całym procederze, postępowanie zostało umorzone. Z powodu braku dowodów. Gdy zaczynałam pracować nad tym wątkiem, minęło już prawie 10 lat, odkąd ABW nagrała FU, jak walczył o kontrolę nad nielegalnym rynkiem w ul. Kosowskiej. Teoretycznie FU mógł już nawet nie mieszkać w Polsce i zajmować się w życiu czymś zupełnie innym. Przełom nastąpił, gdy znalazłam w mediach społecznościowych jego aktualne zdjęcie z Jarosławem Pieczonką, pseudonim Miami. Miami to były policjant na emeryturze, ale nie taki zwykły gliniarz.
Miał już wtedy za sobą służbę w kontrwywiadzie wojskowym i robił karierę w policji, gdzie po upadku PRL zaczynał jako kierowca, a skończył jako przykrywkowiec, czyli policjant udający przestępcę, by wniknąć w struktury mafii i ją rozpracować. Od razu odpisał na moją wiadomość. O dziwo zgodził się opowiedzieć mi o swojej znajomości z FU. Dobra, znalazłam zdjęcia. No to tu mamy to zdjęcie. To jest Fu. To jest Fu. Fu? Nie, to jest Hań, a to jest Fu. Fu ma charakterystyczną fryzurę. Tak, taką Arnoldową. Od razu rozpoznałam Fu po charakterystycznej kwadratowej fryzurze. Taką samą miał na zdjęciach z akt sprzed prawie dekady.
Kufle są już opróżnione do połowy, mężczyźni wyraźnie są w dobrych nastrojach. Fu, szeroko uśmiechnięty, macha do aparatu, a Miami unosi kciuk do góry. Zbliżyłem się naprawdę, uważam, że jeżeli podejść chodzą Polaka, no to i do samego Fu, gdzie on jest, no to była ta górna poła, najgórniejsza poła. Co ich łączyło? Okazało się, że chodziło o coś znacznie więcej niż jedno wspólne zdjęcie. Wyobraź sobie coś takiego, że Wietnamczyk... Zaprasza mnie do siebie do domu na święta. Wyobrażasz sobie coś takiego czy nie? Bo to jest ciężko sobie wyobrazić. No ciężko, ale to zdarzyło się. Ale to się stało, tak. Ale zapraszał cię fu właśnie? Wpuścił mnie do swojego domu, przedstawił mi swojej rodzinie, swoją żonę, swoich dzieci.
Już w czasie pierwszej rozmowy telefonicznej Miami wspomniał, że pracował w ul. Kosowskiej. Co tam robił? Kto był jego mocodawcą? Jak dobrze poznał fu? Czy wie, gdzie on jest teraz? Wszystkie te pytania zamierzałam zadać Majamiemu na miejscu. W tej podwarszawskiej wsi, gdzie od ponad 20 lat działa największe w Polsce centrum handlowe Azjatów. To on był moim pierwszym przewodnikiem po wulce kosowskiej. Pojechaliśmy tam tylko we dwoje, bez kamer, bo nie chcieliśmy się rzucać w oczy. Chcieliśmy spokojnie pospacerować po wulce i porozmawiać, a kamera nie wszędzie jest tu mile widziana. Musimy zrobić zdjęcie, nie? Tutaj, na wulce. Pewnie.
Zaczynamy od baru chińskiego, tam, od Chińczyka. Musimy siąść, kurwa, i ja ci muszę zacząć opowiadać. Miami miał mi pokazać miejsca, które poznał podczas swojej współpracy z Wietnamczykami, ale najpierw chcę usiąść w restauracji i chwilę odpocząć od panującego na ulicy upału. Poczekaj, poczekaj, chociaż się zapytam. Halo? Czy restauracja jest czynna? To było takie dobre jedzenie. Ja przychodziłem tutaj często zjeść z Fu i z Haniem. Nie wiem czy pamiętacie. Fu, Wietnamczyka i Hania. Nie, nie, nie. No dobra. To było świetne jedzenie. To pamiętam. Szkoda. No dobrze. Dziękuję. Do widzenia.
Ale mówimy o takich dwóch, trzech milionach dolarów w gotówce. Tak. 2-3 miliony dolarów w gotówce, czyli ponad 11 milionów złotych, licząc po aktualnym kursie. Miami opowiadał, że duża część tych pieniędzy trafiała najpierw do biura FU w Wólce Kosowskiej, a potem... To było pakowane wszystko i założone tam do walciarza, przerywane na konto i tak dalej. To był kluczowy moment. Wtedy kropki zaczęły się łączyć. Waluciarz to internetowa platforma płatnicza, o której kilka miesięcy wcześniej stało się głośno w związku z wielkim śledztwem prokuratury. Chodziło o najbardziej spektakularną sprawę na szkodę Skarbu Państwa od trzech dekad. Agenci ze stołecznej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 18 osób działających w zorganizowanej grupie przestępczej, która za pomocą platformy płatniczej wytransferowała blisko 9 miliardów złotych.
Przyjmuje się, że miliard w banknotach stuzłotowych waży około 8 ton. Cała ta kwota ważyłaby więc około 68 ton. Ile to walizek, ile reklamówek, ile tirów. Taka góra gotówki mogła rozpalić wyobraźnię. Oczywiście to wszystko nielegalne pieniądze. Nie zapłacono od tego należnych podatków, a Skarb Państwa stracił na tym prawie 2,5 miliarda złotych. Dla mnie najważniejsza była jednak informacja, że wśród tych 18 zatrzymanych osób był bohater mojego reportażu. Fu, o fryzurze Arnolda. Wyglądało na to, że od czasu, kiedy został nagrany przez ABW, nie zwinął biznesu, ale dalej prowadził swoją nielegalną działalność w Wólce Kosowskiej. O kierowanie rozbitą właśnie grupą przestępczą prokuratura oskarżyła zaś prezesa spółki Waluciarz.pl.
Słuchaj, ja nie powiem ci, że ja wiem, że to robili, bo ja się na tym nie znam. Ale jak państwo wychwyciło, że są gdzieś tam wałki jakieś robione finansowe, ja nie wiem, bo ja się na tym nie znam. Ja ci tego nawet nie wytłumaczę, bo ja, kurwa, to co ja ci mam powiedzieć, że nie chcę być na idiotę tutaj, nie? Że no to zrobiło, no to zrobiło to, co państwo miało zrobić, prawda? Ale co z tego, czy... nie wiem, no. W postępowaniu prokuratorskim dotyczącym spółki waluciarz Miami ma status świadka. Jego mocodawca, czyli Fu o fryzurze Arnolda, usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, prania pieniędzy i unikania należności podatkowych. Trafił też do aresztu i, jak się potem dowiedziałam, spędził tam ponad dwa i pół roku.
Część podejrzanych, tak jak Fu, nadal przebywała w areszcie. Inni uciekli z Polski i byli ścigani listami gończymi. A większość współpracowników Fu, którzy pozostali na wolności, wyjechała za granicę i też była nieuchwytna. Powyjeżdżali, oni wyjechali. Przede wszystkim zostali, że tak powiem, Przestali prowadzić tutaj jakiekolwiek interesy i oni po prostu powyjeżdżali, tak? Oni powyjeżdżali z Polski. Część jest w Wietnamie, część jest tam do Niemiec czy tam do Czech. Tam prowadzą swoje interesy. Miami nie mógł mi więcej pomóc. Nie miałam już nikogo, kto mógłby popchnąć to śledztwo dalej.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jakie zadanie dostał "Majami"? Kim był jego mocodawca i jaki znalazł sposób na transferowanie za granicę gigantycznych sum w gotówce?
Posłuchajcie pierwszego odcinka serialu TOK FM, zatytułowanego "Nieświęty".