Czy Tajwańczycy boją się chińskiego ataku?
Propaganda Chińskiej Republiki Ludowej uparcie utrzymuje, że Tajwan to etnicznie, kulturowo i historycznie Chińska wyspa, która tylko na skutek dziejowej zawieruchy, chwilowo oderwała się od Chin kontynentalnych. Prawda okazuje się jednak inna, bowiem rdzenna ludność wyspy nie ma z Chińczykami nic wspólnego, a jej chińska historia Tajwanu zaczyna się dopiero około XVII wieku O tym, kim są Tajwańczycy, w kolejnym odcinku „Półki z książkami” Anna Sobańda rozmawia z Marcinem Jacobym – sinologiem, autorem książki „Tajwan. Herbatka na beczce prochu”. Kim etnicznie i kulturowo czują się dziś Tajwańczycy? Czy kwestia włączenia, bądź niezależności od ChRL dzieli społeczeństwo Tajwanu? Czy mieszkańcy wysypy boją się chińskiego ataku? Na czym polegają strategie „jeżozwierza” i „boskiej góry” mające uchronić tajwańską niezależność? Jak na Tajwanie rozwinęła się demokracja i jak funkcjonuje obecnie? Dlaczego lokalni politycy działają jak „załatwiacze” i w jakim celu zdarza im się przemierzać ulice miast za śmieciarkami? Jakimi problemami żyją młodzi Tajwańczycy? Zapraszamy do słuchania.
To jest nasza tożsamość, okej, Większość z nas mogła przepłynąć kiedyś przez cieśninę z prowincji Fujian czy z prowincji Guangdong i osiedli się tutaj, ale to było dawno temu. Teraz mamy naszą tożsamość i to jest tożsamość demokratycznego Tajwanu i my jesteśmy Tajwańczykami i jesteśmy bardzo różni od tych ludzi po drugiej stronie cieśniny. I to jest ta trzecia tożsamość, która rośnie i jest dość silna. A ta pierwsza tożsamość chińska znacznie się skurczyła w ostatnich 20 latach. A czy ta tożsamość chińska jest zbieżna z tym, że ta grupa chciałaby włączenia Tajwanów w Chiny, czy niekoniecznie? To też jest trudna kwestia, dlatego że... Tajwańczycy w zdecydowanej większości bardzo boją się jakichkolwiek scenariuszy włączenia Tajwanu do Chińskiej Republiki Ludowej, uważając, że to będzie koniec tajwańskich wolności obywatelskich, demokracji itd.
No cóż, pozostaje trzymać za nich kciuki, bo jednak fajnie by było, gdyby Tajwan zachował tę swoją niezależność. To powiedzmy jeszcze w takim razie na koniec, bo wątków jest strasznie dużo tutaj ciekawych. Ja słuchaczom tylko podpowiem, że Marcin pisze o różnych rzeczach. Pisze o kuchni, pisze o wierzeniach. O tym też dużo, o wierzeniach tajwańskich. To jest w ogóle bardzo, bardzo ciekawe. Natomiast jesteśmy już przy tych tematach takich polityczno-ustrojowo-demograficznych. To opowiedz trochę o tej demokracji tajwańskiej, bo to jest też bardzo ciekawe. Tak, to jest w ogóle bardzo piękna opowieść o tym, jak Taiwan stał się demokratyczny, bo też pewnie nie wszyscy wiedzą o tym, że Taiwan był autorytarnym, rządzony przez jedną partię w autorytarny sposób. Nie byli to komuniści, byli to narodowcy wspierani przez Amerykanów, ale nadal nie była to demokracja.
Bardzo trudny czas, lata 50., okres białego terroru, prześladowanie, tak jak my mieliśmy stalinowskie prześladowania. Oni mieli czanka i szelkowskie, jeżeli tak mogę powiedzieć. Więc to też jest trudna historia. Ale to, co się fajnie zdarzyło na Tajwanie, to jest to, że od 1987 roku Tajwan wkroczył na taką bardzo powolną ścieżkę demokratyzacji, całkowicie pokojowej, realizowanej przez tą partię, która przedtem była autorytarna, czyli właśnie przez Głomin Dan. I oni doprowadzili poprzez reformy wewnętrzne, przez najpierw zniesienie stanu wojennego, który trwał od 49 roku do 87. Bardzo długi stan wojenny. Potem przez legalizację innych partii politycznych, przez pluralizm wewnątrzpartyjny, jeśli chodzi o Guomindang. W końcu w 96 roku odbyły się pierwsze prawdziwie demokratyczne wybory prezydenckie.
który wygrał kto? Ten sam prezydent, który był wcześniej. Czyli Tawieńczycy zagłosowali cały czas na Głomindan, ale to już była demokracja wtedy. I dopiero potrzebne były kolejne cztery lata, żeby w kolejnych wyborach po raz pierwszy wygrał kandydat opozycji, która przedtem była podziemną taką, powiedzmy, można powiedzieć grupą ludzi walczących o demokrację. 2000 rok to jest moment, kiedy wygrywa wybory prezydencji Chen Shui-bian, kandydat Demokratycznej Partii Postępowej. I to jest dopiero takie, można powiedzieć, zwieńczenie tego procesu demokratyzacji Tajwanu. I dzisiaj mamy sytuację taką, kiedy nadal mamy te dwie siły i te dwie partie jako partie, które właściwie pomiędzy sobą podzieliły życie polityczne na Tajwanie, czyli narodowców, guomindang, cały czas żyjących, mających się dobrze.
Dzisiaj w opozycji, ale mających większość parlamentarną, mimo że są w opozycji, bo to jest system prezydencko-parlamentarny. I mamy DPP, czyli Demokratyczną Partię Postępową, która ma już piątą z kolei kandencję prezydencką swoją w tym okresie demokracji. Czyli od 2000 roku najpierw dwie kadencje, potem przerwa, potem dwie kadencje prezydenta Tsai Ing-wen. I teraz jedna kadencja, pierwsza prezydenta Lai Ching De, który był poprzednim wiceprezydentem, czyli mają długą kontynuację rządów. Bardzo żywa jest ta demokracja, bo tam walczą, dyskutują, krzyczą, są protesty i tak dalej. Ludzie są bardzo zaangażowani, dużo ludzi idzie na wybory. No właśnie, te statystyki niesamowite w książce podajesz, prawda? 80 parę procent...
Tak, od siedemdziesięciu paru do osiemdziesięciu paru procent ludzi idzie na wybory. Ja przypomnę, że w Polsce czasami to jest pięćdziesiąt parę. I to uważamy za sukces. A czasami jest nawet niżej, prawda? Więc to jest bardzo u nas inaczej to wygląda. I na Taiwanie oczywiście są inne partie polityczne. Dzisiaj w parlamencie są trzy główne siły. Natomiast niedawno powstała partia Głowędże, takiego najpierw lekarza, potem polityka, działa blisko z Głomindangiem, czyli nadal mamy taki duopol, taki podział na dwie główne siły, tak można to w uproszczeniu nazwać, mimo że jakiś tam pluralizm jest. Ta demokracja jest bardzo aktywna również na poziomie lokalnym i o tym też trochę piszę, że wybory różne do jakichś rad miast, do lokalnych jakichś struktur,
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O tym, kim są Tajwańczycy, w kolejnym odcinku „Półki z książkami” Anna Sobańda rozmawia z Marcinem Jacobym – sinologiem, autorem książki „Tajwan. Herbatka na beczce prochu”.
Kim etnicznie i kulturowo czują się dziś Tajwańczycy? Czy kwestia włączenia, bądź niezależności od ChRL dzieli społeczeństwo Tajwanu? Czy mieszkańcy wysypy boją się chińskiego ataku?
Na czym polegają strategie „jeżozwierza” i „boskiej góry” mające uchronić tajwańską niezależność?
Jak na Tajwanie rozwinęła się demokracja i jak funkcjonuje obecnie? Dlaczego lokalni politycy działają jak „załatwiacze” i w jakim celu zdarza im się przemierzać ulice miast za śmieciarkami?
Jakimi problemami żyją młodzi Tajwańczycy?
Zapraszamy do słuchania.