Open Mike, odc. 1: Rozmowa z Mikitą Iłyńczykiem o jego drodze teatralnej
Mieszkam w Pałacu Kultury i tak naprawdę nie wychodzę za perymetr Pałacu Defilad, bo tam służyłyby mieszkania Teatru Dramatycznego, no bo zacząłem próby do lalki Bolesława Prusa. Ale my do tej lalki zaraz przejdziemy, słuchaj, bo ty już do lalki, ty już chcesz oczywiście opowiedzieć nam o tym, nad czym teraz pracujesz, a ja chciałem trochę jednak, wiesz, historii tutaj przedstawić naszym słuchaczom i słuchaczkom, ale zanim też ta historia, powiedziałem w tym moim przedstawieniu o paszportach polityki, bardzo, bardzo ci gratuluję, bo to jest naprawdę wspaniała rzecz, być nominowanym do tej bardzo prestiżowej nagrody, kiedyś przez lat kilka Sam miałem przyjemność zgłaszania swoich kandydatur do tej nagrody i to jest naprawdę super fantastyczna rzecz.
I jestem szczęśliwy, że ktoś wyłapał, ktoś zobaczył, bo tak naprawdę czasami w ogóle, wiesz, czuję się winny za to, że jestem nominowany, że tak bardziej czuję się zakompleksionem. Właśnie ty jesteś onieśmielony trochę. Trochę skrępowany, ale dlatego właśnie, że uważasz, że jesteś właściwie kilka lat w Polsce, że masz za krótki staż. Może to być takie kompleksy ze wschodu, z którymi przyjechałem i teraz ich rozpakowuję, dlatego że jest naprawdę wielka różnica w różnego rodzaju wyróżnieniach. Tam na wschodzie, jeżeli zajmujesz się teatrem, no to musisz ogarnąć czterdziestkę.
Pracują, zrobiły rzeczy niezwykle ciekawe, niezwykle interesujące i widać, że są bardzo utalentowane. No i ten paszport ma być takim kopem. Więc jakbym ci coś poradził, to poradziłbym ci porzucenie tych kompleksów, tego skrępowania, choć rozumiem skąd on się bierze, bo to jest w pełni zasłużona nominacja. Ale z drugiej strony wiesz, ja tak naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem systemem kultury polskiej, że tyle możliwości dla młodych artystów, tyle różnego rodzaju nagród, stypendiów, które wprowadzają I to jest taki plus na maksach.
Żeby to tak dalej kontynuowało, uważam. Wiesz, fajnie to usłyszeć w sumie, bo my oczywiście jesteśmy tutaj na naszym polskim podwórku zawsze super autokrytyczni i kochamy narzekać, jak pewnie się zorientowałeś, mieszkając w Polsce te kilka lat. To nawet miło usłyszeć, że ty tak to widzisz, no bo też tych różnych stypendiów i nagród już dostałeś parę, bo jesteś właściwie jedynym laureatem dwukrotnym Nagrody Dramaturgicznej Miasta Bydgoszczy, czyli Aurory. I to jest też pięknie rozwijająca się nagroda, bardzo poważna i też bardzo miła finansowo, co jest bardzo ważne w kulturze, bo ona zawsze taka niedofinansowana i bidna. Ale też rozmaite stypendia, prawda, otrzymywałeś. Byłeś na rezydencjach, dalej jesteś na tych rezydencjach gdzieś teatralnych.
Więc to jest szalenie fajne, że mogłeś rzeczywiście z tego korzystać. A powiedz proszę tym osobom, które nie znają może twojej historii, nie czytały rozmowy z tobą tu czy tam, chociaż ja bardzo polecam oczywiście w Dynksie naszą rozmowę przy okazji premiery Pygmaliona w Teatrze Polskim w Poznaniu. Jeszcze do tego Pygmaliona wrócimy. A jakbyś mógł tak w paru słowach powiedzieć tym, którzy nie zetknęli się z tobą, z twoją twórczością. O tej ścieżce i o tym przybyciu tu do Polski słów kilka, bo wszystko się zaczyna w Białorusi, Nowogródku. Nowogródek musi paść, wiesz, to jest twoje przekleństwo, ten Mickiewiczowski Nowogródek. I co dalej? Powiedz tak w paru słowach, wiesz.
Może dodajmy to, bo to jest ciekawe, że ty nie znasz innej Białorusi, prawda? Bo ty się urodziłeś, co już ustaliliśmy, skoro ta trzydziestka w 1995 roku, a Łukaszenka rządzi od 1994 roku. Białorusiu, to jest też taka, myślę, bardzo ciekawa perspektywa, dość szokująca dla kogoś z Polski czy z paru innych państw, że właśnie żyjesz, jesteś dorosłym człowiekiem, jesteś trzydziestoletnim człowiekiem, który żyje w kraju, czy żył, w którym prezydent nigdy się nie zmieniał. Nie pamięta się w ogóle zupełnie innej władzy. Ale to taki przypis. I rozumiem, że ten Wilczy Bilet spowodował, że wyczmychnąłeś, że taką opcją do kontynuowania nauki była Moskwa. Moskwa. Z jednej strony teraz tak mówimy z tobą i myślę, że jestem w takiej sytuacji, że nie mam praw na wspomnienia, nie mam praw na nostalgię, nie mam praw w tej obecnej sytuacji politycznej mówić o Moskwie.
No a z drugiej strony, no to było moje życie studenckie. To doświadczenie, ta nauka, którą otrzymałem w Gitysie. Gitys to jest taka największa kowalnia działaczów teatralnych, więc trafiłem. Na początku trafiłem do Wydziału Teatralogii na historię teatru i na krytykę teatralną. Z tego powodu jestem w ogóle bardzo wdzięczny i szczęśliwy, dlatego że to był fakultet bardzo liberalny, bardzo lewicowy. Ostro-polityczny, przeciwko różnym rodzajom dyktatur i ten fakultet, ta dykan była zwalniona pierwsza w ogóle i takie też sankcje przeciwko temu fakultetowi też były.
No bo też mówimy, może tak dodajmy, no bo to jest rozumiem ten czas też zaciskania tej, powiedziałbym, ręki putinowskiej, prawda, na szyjach artystów w Rosji wówczas, nie? Ale wtedy jeszcze się załapujesz na ten kawałek wolności w tej Moskwie. No i wydaje się, że twoja droga teatralna właściwie się otwiera i będzie spektakularna. Powiedzmy, oczywiście wiadomo jak ta Moskwa, szczególnie w dzisiejszym kontekście, brzmi dzisiaj w Polsce, ale jesteśmy nie dzisiaj, tylko kilkanaście lat temu, kilkanaście lat wcześniej. No i też nie da się ukryć, że jest w ogóle Rosja potęgą teatralną. To jest potęga teatralna. Była potęgą i jest i pewnie będzie jeszcze potęgą teatralną, choć dziś bardzo ocenzurowaną, więc i Gittis to jest super prestiżowa wielka szkoła i teatry moskiewskie, to jest absolutna legenda.
Więc rozumiem, że ty masz takie poczucie, kiedy zaczynasz, kiedy właściwie debiutujesz Łaskawymi, Litela. To też ciekawy wybór, trzeba powiedzieć. I to jest współpraca z Bogą Mołowem, wielkie nazwisko też rosyjskiego teatru. To rozumiem, że ty masz wtedy takie poczucie, że hoho, tu idzie mi naprawdę dobrze, otwiera mi się ten świat. Tak było? Tak, jeszcze, jeżeli mogę, wrócę tutaj do Jonathana Little'a, bo skończyłem reżyserię. Nie skończyłem teatrologię. Przeflansowałeś tej dramaturgii na reżyserię. Na reżyserię. I po skończeniu reżyserii zaprosił mnie Bogomolow do takiego udziału w projekcie, żeby...
I nasza rozmowa w Zoomie była o Nowogródku, województwie nowogródzkiem. Czyli mieście twoich urodzin, dodajmy, bo tego chyba nie powiedzieliśmy. Ja tylko rzuciłem ten Nowogródek i Mickiewiczowski, a to jest ważne. To wspaniałe są takie połączenia i to oto był klucz do otrzymania zgody. Klucz do rozmowy i potem ta rozmowa się skończyła i dzwonią mi już z teatru i mówią, że tak, możemy robić cały spektakl, prawoautorski marsz. I powiedz, no bo sama książka Littela to rzecz niezwykle kontrowersyjna, wzbudzała ogromne kontrowersje, prawda? Z racji swojej tematyki, ty czułeś, że możesz to robić wtedy w Moskwie, że nie spotkają cię żadne konsekwencje, no bo dodajmy chociaż ze względu na, że powiem, wątek no po prostu gejowski sam jeden, prawda, dość kluczowy w tej opowieści, no to to już się wydaje w kraju, w którym właściwie niemalże słowo gej wydaje się być zakazane i założyć go grozić po prostu w więzieniu.
Dość znana, to się mówimy, świecka lwica. Nie wiem, jak to przetłumaczyć w język polski. To jest dama salonów. Aha. Szlachetnych. Salonowa Lwica. Salonowa Lwica. Natasza Maksymowa, która miała wywiady w dość ważnych też czasopismach, była na okładce, więc była bardzo znana. I Bogomowów jako dyrektor zgodził się na taki pomysł, że główną rolą, rolę Raniewskiej będzie grać transpuściowa aktorka. No i słuchaj, no i potem się zaczął ten hejt. No i doszło i do Ministerstwa Kultury, doszło i do First Channel.
Kanału pierwszego telewizji rosyjskiej. Tak. No i zaczęła się taka nagonka. Zaczęło się hejtowanie. No i te próby były przerwane. No i wkrótce zaczęła się pełnoskołowa wojna. Czyli Rosja napada na Ukrainę. I ty uciekasz z tej Rosji do Polski. W Polsce, kiedy dotarłeś do Polski, trafiasz do Bydgoszczy. A powiedz jeszcze, bo to jest ciekawe właściwie, w jaki sposób ty w tej Bydgoszczy, bo ta Bydgoszcz odgrywa do dzisiaj. Właściwie w Twoim życiu wywarzył mniej często. Nagroda dwukrotna, o czym wspomniałem, Aurora. Ta Bydgoszcz jakimś ważnym wydaje się być miastem w Twojej wędrówce polskiej.
Jak właściwie, powiedz, w tej Bydgoszczy Ty się znajdujesz? Moja miłość z Bydgoszczą zaczęła się w 2021 roku. Wtedy była pierwsza nagroda dramaturgiczna miasta Bydgoszczy Aurora. Gdzie przyjechałem? Przyjechałem na ten festiwal dramaturgii i zostałem laureatem tego festiwalu. Oprócz tego, że zostałem laureatem tego festiwalu, dyrekcja Teatra Polskiego Bydgoszczy, Julia Cholewińska i Wojtek Faruga zaprosili mi na rezydencję artystyczną, która musiała być w roku 2022. I tak się stało, że miałem już plany wyjazdu do Bydgoszczy. Więc zaczęła się wojna, miałem plany wyjazdu do Bydgoszczy, no i przyjechałem do Bydgoszczy.
Ja tutaj rzuciemy jeszcze te Litwy, rzucam te Estonie, bo to też są twoje, nie opowiemy dzisiaj życia twojego całego, to po czterdziestce umówimy się na rozmowę, żeby całe życie wywiad rzekę zrobić, ale Ale to są twoje rozmaite, też rodzinne koligacje i bywasz w jednym kraju i w drugim, ale to może zostawmy. Czyli już wiemy, jak to się stało, że jesteś w Polsce i zaczynasz tutaj tworzyć. I wiesz, chciałem cię zapytać, bo to jest ciekawe. Pomyślałem sobie przy okazji tej nominacji do paszportu w polityki, I też do tego, że to nie jest jedyny paszport, który cię bardzo zainteresował, bo jeden już zdobyłeś w tym roku. Może nawet ważniejszy niż paszport polityki, bo jesteś obywatelem Rzeczpospolitej, dostałeś polski paszport.
W tym roku, więc gratuluję. Witamy, witamy. Współobywatela. Ale wiesz, myślę o tych paszportach, bo to jest szalenie ciekawe w kontekście tego, czym ty się zajmujesz, ale też twojej osobistej historii, o której troszkę nam teraz opowiadasz, ale też tematyki, którą poruszasz. To jest bardzo dziwne takie właściwie, że ten paszport wydaje się jakimś absolutnie kluczowym, wiesz, Nawet nie dokumentem, ale jakimś takim słowem, czy też właśnie jakimś stanem, nie wiem jak to nazwać, wiesz, że ten paszport jako jakiś taki po prostu meta rzecz, która gdzieś wisi nad twoim życiem, bo to przekraczanie granic w twoim wypadku jakieś nie jest takie proste, jak my jesteśmy przyzwyczajeni w Unii Europejskiej, mając na przykład polski paszport, że właściwie nie widzimy granic, nie?
Że te powroty na Białoruś, że to jest jakieś ryzyko, niemożność powrotu, niemożność przekroczenia granicy, na to wszystko nakłada się ten, wiesz, kryzys humanitarny na polskiej granicy, te pushbacki, ta dyskusja o granicach w Europie i ty, ten, wiesz, młody chłopak w dalszym ciągu, trzydziestoletni młody mężczyzna, który po prostu... Wiesz, właściwie potrzebuje tego paszportu bardziej niż my właściwie jesteśmy, wiesz, niż my właściwie o tym myślimy. Jak już dla nas jest może nieważnym nawet dokumentem, przecież do większości miejsc możemy sobie w Europie pojechać bez paszportu nawet, nie? Wiesz, trochę się tutaj zaplątuje w tym, w takiej mojej refleksji nad tym, ale mam takie, wiesz, ciekawi mnie to, nie?
Do takiego globalnego Zawirowaniu, nie wiem jak to powiedzieć, że to była już generacja z internetem, generacja, która też dotknęła tych lat dziewięćdziesiątych na postsowieckiej przestrzeni. To były lata wolności medialnej, nawet czasami nadużywania tej wolności. Na przykład ja wspominam ciągle, jak z babcią oglądamy jakikolwiek koncert na telewizji, a występuje zespół Tatu. Ale tatuł być może znany jest polskiej audytorii, a mieliśmy takich tatuł dziesiątki. I ten koncert takiego szczęścia, wolności, frykowania i nagle się okazuje, że kiedy masz 25 lat, to zabronione.
Iłyńczyk, Mikołaj. Inne przestrzenie i inne przestrzeń zaczyna ich hybrydyzować i włączać w swoją tkankę. Słuchaj, dołączasz do bardzo długiej listy artystów, o których będziemy toczyć boje tożsamościowe, słuchaj, łącznie z tymi, którzy z Nowogródka. Łącznie z tymi, którzy z Nowogródka, też możemy się sprzeczać o to, kim oni są, kim oni byli, jaką mają tożsamość. Chciałbym do teatru teraz skręcić bardziej, chociaż gdzieś ten teatr oczywiście jest z nami, ale chciałem cię zapytać o spektakle, o kilka spektakli, które zrealizowałeś w Polsce.
Pracowałeś w różnych teatrach, mówiliśmy o teatrze polskim w Bydgoszczy. No i Fucking in Brussels. Zaraz, może dojdę do tego mianownika wspólnego, ale pracowałeś w Teatrze Polskim w Poznaniu, gdzie powstał Pygmalion. W Teatrze, Wrocławskim Teatrze Współczesnym, bo to jest koprodukcja, Wrocławski Teatr Współczesny w koprodukcji z Teatrem Dramatycznym w Warszawie. To jest unpacking, rzecz oparta o wspaniałą, absolutnie wspaniałą książkę Anety Prymak i Oniszka Kamienie musiały polecieć, która traktuje o mniejszości, powiedzmy umownie białorusko-prawosławnej na Podlasiu.
Żeby tutaj uprościć sprawę, jeżeli ktoś z Państwa nie czytał tej książki, to proszę koniecznie ją sobie przeczytać. Wydawnictwo Czarnego wydało, to jest wspaniała rzecz. I teraz miałeś jeszcze parę przystanków i byłeś na rezydencji w Starym Teatrze w Krakowie. Jest też zagraniczne różne wyskoki, Gorki w Berlinie, Gorki Teatr i teraz będzie jeszcze jeden, to może o tym zaraz powiemy. Ale teraz pracujesz, powiedziałeś nam już, że mieszkasz w Pałacu Kultury, co by oznaczało, że wracasz do tego pałacu w pewnym sensie, bo twoja sztuka z kolei nie reżyserowałeś jej, ale Witaj Abdo. Piotr Pacześniak wyreżyserował w Teatrze Studio, czyli naprzeciwko, drzwi w drzwi. To był twój tekst, reżyseria, jak powiedziałem, Piotra Pacześniaka, a teraz po drugiej stronie głównego wejścia do Pałacu Kultury i Nauki w Teatrze Dramatycznym.
Pracujesz nad prawie tak grubą książką jak łaskawe litela, bo pracujesz nad naszą wielką, wielką powieścią pod tytułem Lalka, którą napisał niejaki Prus. Zresztą lalka jest teraz, muszę powiedzieć, że wbicie się tutaj w ten temat to jest rzeczywiście niezwykły jakiś zeitgeist, ponieważ jak pewnie państwo też wiedzą, powstają w tej chwili równolegle dwie produkcje w ogóle filmowe lalki. Pół Warszawy teraz zamienia się w scenografię do lalki. Więc słuchaj, będziemy zalalkowani na śmierć. Ale zanim jeszcze do tej lalki, chciałem cię zapytać, trochę tak przeskoczywszy przez tych kilka teatrów, że kiedy te wszystkie spektakle łączy wątek imigrancki, wątek bez wątpienia silny w nich, one są też często, bo ty to lubisz, przeniesione do niedalekiej przyszłości, prawda?
Bo to są też Tak jak w przypadku Kamieni mamy rzecz opartą o historię, ale też właśnie ta niedaleka przyszłość, więc lubisz fantazję, tutaj puścić wodze fantazji też w swoich tekstach i w swoich spektaklach, zastanawiając się nad tym, jak by to mogło przyszłość wyglądać, ale też w tym kontekście ta niedaleka przyszłość. Chciałem cię zapytać o to, jak patrzysz tak z lotu ptaka teraz na te rzeczy, które zrobiłeś w teatrach w Polsce, z tym wspólnym mianownikiem. To jak tak patrzysz z góry, to co dzisiaj widzisz? To była ciekawa dla mnie próba i pracowałem... Z jednej strony widzę taką refleksję i autokrytykę,
To też nie jest źle dla priód twórczości artysty, że każdy artysta ma swój taki... Ja tutaj muszę dodać, że chciałem tylko powiedzieć, że Mikita nauczył się języka polskiego też te 3 lata, które mieszka w Polsce, co uważam za absolutny rekord świata, bo ktoś mógłby pomyśleć, że jak wspomniałeś o babci i mówimy o tych polskich korzeniach, to że ty gdzieś od dzieciństwa tego polskiego liznąłeś albo umiałeś, a to nie jest ten przypadek, to jest nauczenie się w ciągu ostatnich lat. Właściwie po przyjeździe do Polski. To jest absolutnie imponujące. Tak ci tylko chciałem powiedzieć, bo tak się zaplątałeś teraz w tym, co mówiłeś, a zaraz się z tego wyplączemy. A wiesz, opanowanie tego języka, który, jak wiadomo, jest wynalazkiem szatana, jakim jest nasz język ojczysty, wspaniały, polski w trzy lata, to jest wielkie osiągnięcie.
To tylko taki przypis. Kontynuuj. Jestem czerwony. Dziękuję. Bardzo cię proszę. No i wracamy do tego patrzenia z lotu ptaka na spektakle. Ale też uważam, że dla tej przestrzeni, w której tworzę te sztuki, mówię teraz o Polsce, oczywiście, że to jest też taka nowa soczewka dla obserwacji, co się dzieje, jak idzie ta transformacja, transformacja również językowa. Czasami ta transformacja... Mówię o takim przybyciu nowych języków. Przybyciu nowych ludzi, ludzi ze swoimi traumami, ze swoimi doświadczeniami, bo przyjeżdżają naprawdę do Polski teraz ludzi bardzo straumatyzowani.
To też chodzi o lalce, chodzi o Teatrze Polskim w Poznaniu. A to nie możemy powiedzieć, to jest chyba tajemnica jeszcze, co będziesz robił, czy nie? W Teatrze Polskim w Poznaniu. Mogę powiedzieć, że to będzie taka klasyczna dramaturgia nowogródzka. Pięknie. Na tym się zatrzymajmy. Będzie to klasyczna nowogródzka dramaturgia, nad którą Mikita będzie pracował w nowym sezonie w Teatrze Polskim, do którego wraca. A ta lalka w Warszawie. Powiedzmy ciekawą rzeczą jest to, że właśnie pracujesz w teatrze, którym kieruje Wojciech Forga i Julia Holewińska. Twój team, który cię przyjął w Bydgoszczy, kieruje dzisiaj teatrem dramatycznym w Warszawie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
zareklamujmy je, żeby ludność kupowała książki i czytała
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„zareklamujmy je, żeby ludność kupowała książki i czytała"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.