Misja specjalna w RMF FM. Wasilij Blochin. Kat Stalina. Najpierw założył skórzaną czapkę. Potem ubrał skórzany fartuch, długi aż po kolana. Na koniec włożył skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Zobaczyłem kata. Kat nazywał się Wasilij Blochin. Tak o pierwszym spotkaniu z Wasilijem Blochinem opowiadał generał Dmitrij Tokariew, szef obwodowego zarządu NKWD w Kalininie. O młodości tego drania wiadomo niewiele. Historycy dogrzebali się informacji, że urodził się w 1895 roku we wsi pod Suzdalem. W drugim roku Wielkiej Wojny powołano go do wojska. Kiedy w listopadzie 1917 roku krążownik Aurora salwą ślepych pocisków rozpoczynał rewolucję październikową, leżał ranny w szpitalu.
Zanim ozdrowiał i zorientował się, skąd wieją polityczne wiatry, minął rok. W październiku 1918 roku został żołnierzem Armii Czerwonej, ale chyba nic nie zdziałał wielkiego, skoro historycy przechodzą szybko do następnego punktu jego życiorysu. W 21 roku został czekistą. W 24. awansował na komisarza do zadań specjalnych przy Kolegium OGPU. W tym miejscu zaczęła się historia Kata Stalina. Stalin uważał go za mistrza czarnej roboty. Wysyłał Blochina tam, gdzie w grę wchodziły zabójstwa, tortury, zastraszanie czy egzekucje. Blochin osobiście zabijał we wszystkich głośnych egzekucjach lat 30. Strzelał do starych bolszewików, którzy przeszkadzali Stalinowi przejąć władzę w kraju Rad.
Dwóch czekistów trzymało go pod ręce, a Blochin w swoim brązowym fartuchu zbliżył się do skazanego, wyciągnął rękę z pistoletem i strzelił. Tydzień wcześniej Blochin w ten sam rutynowy sposób zabił Izaka Babla. Pisarza i, co w tym kontekście może mieć znaczenie, kochanka żony Jeżowa, Eugenii Guadun-Haituiny. Kat nie wiedział, że miał być następny. W książce Simona Mintefiore, Stalin. Dwór czerwonego cara, czytamy. Beria oczyszczając tajnie Ogiesza z odchodów Jeżowa przyniósł Stalinowi wyrok śmierci na samego Kata, Błochina. Nie pozwolę ruszyć Błochina. On wykonuje za nas czarną robotę. To niewdzięczna praca, ale bardzo ważna dla partii. Jak się okazało, Stalin miał już dla Błochina nowe zadanie.
Miesiąc później, 5 marca 1940 roku, Biuro Polityczne podjęło decyzję o rozstrzelaniu polskich oficerów z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. W centrali NKWD rozpoczęto przygotowanie tzw. list wywozowych, czyli spisu polskich oficerów, którzy mieli zostać rozstrzelani. Kto zajmie się tą robotą? Zapytał Stalin. Beria, bo do niego było skierowane to pytanie, musiał przygotować zespoły katów. A to wbrew pozorom nie było takie proste. Zapowiadająca się masakra była prawdziwie czarną robotą dla funkcjonariuszy NKWD, przyzwyczajonych do wykonywania najwyżej kilku wyroków jednorazowo. Ale znalazł się człowiek, który nadawał się do tego zadania. Blochin. Wiosną 1940 roku Stalin wysłał go do Kalinina.
Kalinin, obecnie Tver, to miasto nad Wołgą położone około 180 km na północ od Moskwy, w kierunku Petersburga. Dlaczego akurat tam wysłano Blochina? Ponieważ właśnie do tego miasta wysyłano transporty więźniów z Ostaszkowa. 1 kwietnia 1940 roku do Ostaszkowa przesłano pierwszą listę więźniów. Znalazły się na niej 343 nazwiska. 5 kwietnia o świcie więźniowie dostali polecenie. Zabierali więc swoje rzeczy i przychodzili do cerkwi. Tam odczytywano nazwiska i ustawiono więźniów w szeregach, po czym cały konwój ruszył do stacji kolejowej Soroga. Na stacji czekały wagony więzienne. Kiedy skończono załadunek, doczepiono parowóz. Do Kalinina nie było daleko.
Jeszcze tego samego dnia po południu więźniowie byli na miejscu. Do siedziby NKWD przy ulicy Sowieckiej 4 przewożono ich samochodami ciężarowymi. Po kolei, jedna po drugiej, ciężarówki podjeżdżały tyłem do głównych drzwi, a potem więźniów pędzono po stromych schodach do piwnic i zamykano w celach. Ile czekali na egzekucję? Niektórzy kilka godzin, niektórzy 3-4 dni. Żeby robota szła sprawnie, Blochin opracował system działania. Miał przy tym do pomocy około 30 ludzi. Agentów, strażników i kierowców spod znaku NKWD. Więźniów przeprowadzono pojedynczo ciemnym korytarzem. Trzeba było skręcić w lewo, gdzie było małe czerwone pomieszczenie, tak zwany pokój Leninowski. Tam pytano o imię, nazwisko i stopień, po czym zakładano więźniowi kajdanki i prowadzono dalej.
Nie wiedział, że idzie na śmierć. Cela, w której dokonywano egzekucji, miała obite korkiem ściany, żeby huk wystrzału nie uciekł na korytarz. Pochyłą betonową podłogą z odpływem, wąż do spłukiwania krwi i ścianę z bali, przy której stawali więźniowie. Do celi, gdzie odbywało się rozstrzeliwanie, nie wchodziłem. Mówił podczas przesłuchania w 1991 roku szef zarządu NKWD obwodu kalinińskiego Dmitrij Tokariew. Tam technologia była wypracowana przez Błochina. Obili wojłokiem drzwi wychodzące na korytarz, żeby nie było słychać strzałów w celach. Blochin przywiózł teczkę pełną własnych pistoletów niemieckiej produkcji Walther. Nie ufał niezawodności standardowego radzieckiego pistoletu TT-30.
Psuł się podczas wielokrotnego użycia. Mimo przygotowanego węża z wodą nie udało się zmyć śladów krwi z podłogi i ścian. Dlatego skazaniec zaraz za progiem celi domyślał się, co go czeka. W takiej sytuacji zaczynał się bronić, szarpał się i krzyczał, co zresztą nie na wiele się zdawało. Przecież cały czas trzymało go pod ręce dwóch czekistów. A Blochin brał ze stolika pistolet, przeładowywał, podchodził do ofiary i strzelał. Trzeba było dobrze trafić kulą między kręgi szczytowy i obrotowy kręgosłupa szyjnego, trzymając lufę skierowaną ukośnie ku górze. Kula wyjdzie wtedy przez oczodół lub usta. Poleje się mało krwi. Pocisk wchodzący w potylicę rozrywa czoło i powoduje krwotok. Tak tłumaczył swój sposób zabijania Błochin.
Lecz pierwszej nocy rzezi w Kalininie przeliczył się kat Stalina ze swoimi możliwościami. Pierwszy raz przywieziono 343 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250. Mówił generał Tokariew podczas przesłuchania. Blochin i jego zespół pracowali bez przerwy przez 10 godzin każdej nocy, przy czym Blochin dokonywał egzekucji średnio co 3 minuty. Ciała ładowano na ciężarówki przez tylne drzwi celi, w której dokonywano egzekucji, a potem dwa razy w ciągu nocy samochody jechały do Miednoje. A co potem? Pytał Tokariew. Skąd wziąć robotników, którzy wykopią groby? Potrzebujemy koparkę.
Odpowiedział na to Blochin. Sam ją załatwił. Dwóch kierowców przywiózł z Moskwy. Sprzęt znalazł na miejscu w Kalininie. Wysłał ich do ośrodka wypoczynkowego NKWD we wsi Jamok pod Miednoje, 20 km od Kalinina. Tam wykopali pierwszy dół głębokości około 5-6 metrów. Wódkę rozumie się Z Ostaszkowa wywieziono 65 transportów.
Ostatnią grupę Polaków zaledwie kilkanaście osób przywieziono 19 maja 1940 roku. Egzekucja nastąpiła 3 dni później. W sumie Blochin i jego krwawa komanda wymordowali 6311 jeńców. 27 kwietnia 1940 roku, czyli zanim jeszcze zakończyły się egzekucje w Kalininie, Blochin otrzymał Order Czerwonego Sztandaru i skromną miesięczną premię. To była nagroda Stalina za zręczność i organizację w skutecznym wykonywaniu zadań specjalnych. Wojna światowa przytłumiła terror stalinowski. Blochina rzadziej zatrudniano, ale nie zapomniano o nim. Awansował w czterdziestym roku na majora, w czterdziestym trzecim na pułkownika, a w czterdziestym piątym na generała. Do starych orderów dołączyły nowe.
Order Czerwonego Sztandaru i Order Lenina. Wreszcie odznaka honorowego czekisty. W glorii doczekał 1953 roku i śmierci Stalina. Wtedy jego czas minął. Blochina wysłano na emeryturę z wysokim generalskim uposażeniem. I pewnie żyłby sobie spokojnie, gdyby nie proces jego pryncypała szefa NKWD, Wawryntieja Berii. Dlaczego nie sądzono również Blochina? Przecież dobrze wiedziano, czym się zajmował w czasach Wielkiej Czystki lat 30. Kat Blochin zmarł w lutym 1955 roku. Według oficjalnej wersji przyczyną śmierci był zawał serca, ale generał Tokariew uważa inaczej. Blochin się zastrzelił. Czemu miałby się zastrzelić? Czyżby nagle zaczęło mu doskwierać sumienie?
Raczej nie. Przyczyna mogła być inna. W listopadzie 1954 r. rząd Związku Radzieckiego postanowił... Wasilij Blochin zdyskredytował się w czasie służby, w związku z czym nie jest godny stopnia generała. I dodajmy generalskiej emerytury. Nie odpowiadało mu życie w biedzie. Nauk alkoholowy, który dręczył go od lat, narastał. Jak nie pił, myślał o przeszłości. Dorwały go demony przeszłości. Strzelił sobie w łeb. Albo ktoś mu pomógł. Błochina pochowano na cmentarzu dońskim w Moskwie, obok mogił nieznanych z imienia 10 tysięcy ofiar stalinowskiego terroru. To było dokładnie tyle, ile miał na swoim sumieniu Wasilij Blochin, kat Stalina.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe informacje o Wasiliju Blochinie i jego roli w Stalinowiec.
Opis młodości Blochina i jego awansu w NKWD.
Opis wykonywanych przez Blochina zabójstw i tortur, w tym egzekucji Michaiła Tuchaczewskiego.
Beria oczyszczając Ogiesza z odchodów Jeżowa, przynosi Stalinowi wyrok śmierci na Blochina.
Opis szczegółów egzekucji w Kalinie, metody Blochina i liczba ofiar.
Opis koncowej kariery Blochina i jego śmierci.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.