Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

SPECIAL: "Drugi akt" || We współpracy z Kinoteką

18.07.2025 ·1 godz 8 min

Rozmowa o filmie "Drugi akt" Quentina Dupieux, prowadzona przez Michała Konarskiego po przedpremierowym pokazie filmu w warszawskiej Kinotece w dniu 23 lutego 2025.

Ten odcinek jest zapisem tamtej dyskusji. Są spoilery, więc zachęcam Was. Najpierw obejrzyjcie ten arcyśmieszny film. Jeden z lepszych filmów roku, dodam. A potem posłuchajcie tej dyskusji, której zapis zaczyna się już teraz. Trzy, dwa, jeden... Start! Dobry wieczór Państwu, chociaż nie wiem, w sumie dzień dobry, bo jeszcze popołudnie jest, ale będziemy już zaczynać dzisiejszy pokaz, pokaz zamknięcia retrospektywy Quentina Dupieux. Ja nazywam się Michał Konarski i bardzo się cieszę, że sześć razy w lutym wybraliście się do Kinoteki po to, żeby poznać trochę twórczość tego francuskiego żartownisia, francuskiego eksperymentatora, bo myślę, że tymi dwoma

Terminami można określić Quentina Dupie. Myślę, że trafne jest też określenie surrealista. O tym rozmawialiśmy między innymi po seansach filmu Reality, ale też po Dalim. Dali jest zresztą nadal w dystrybucji kinowej, więc jeżeli komuś z Państwa ten film umknął, to można jeszcze go zobaczyć. Ale dzisiaj spotykamy się przy najnowszym filmie Quentina Dupie, chociaż jest on bardzo płodnym reżyserem. Jest w stanie zrobić 2-3 filmy rocznie, więc tutaj Czasami to nazywanie najnowszym jest już spóźnione, natomiast w przypadku tego to jest nadal najnowszy, nadal nie zaprezentował świeższego projektu Dupieux. Jest to film, który otwierał zeszłoroczny festiwal w Cannes i pewnie tak jak wszystkim z Was, wszystkim z nas, Cannes kojarzy się jako miejsce splendoru, miejsce palm, miejsce dużych pieniędzy i wielkich gwiazd.

I też ważna informacja, jeżeli Państwu film się spodoba, To już było oficjalne, tak? Velvet Spoon napisało nawet na Facebooku. Jest na Facebooku wiadomość, że film będzie też w polskiej dystrybucji dzięki Velvet Spoon, więc będzie można go za jakiś czas też polecać dalej i jestem przekonany, że więcej niż jedna osoba dzisiaj tak zrobi po tym seansie. Tak, miłego seansu raz jeszcze i do zobaczenia na dyskusji. Dobrze, napisy się skończyły. Ta niezręczna cisza po napisach, kiedy nie możemy włączyć mikrofonu, również się skończyła. Bardzo się cieszę, że tak w sumie tłumnie zostaliście po seansie. Po seansie z nami jest też również Michał Oleszczyk, autor podcastu Spoilermaster. I w naszym wspólnym gronie, wszystkich na tej sali, postaramy się trochę pogadać o tym, co Quentin Dupieux chciał powiedzieć przez ten swój manifest o współczesności.

Jeszcze przez sztuczną inteligencję reżyserowani. Zastanawiam się, jak ty w ogóle tego Dupie postrzegasz jako twórcę? Skąd on się wziął twoim zdaniem i jakie jest jego miejsce we współczesnym kinie? On jest dla mnie nadal trochę zagadką, trochę ciągłym zaskoczeniem, trochę taką postacią, która mnie fascynuje i której nie potrafię przyszpilić. Dodam też, że nie znam całej tej filmografii, bo tak jak powiedziałeś, ona jest dosyć bogata, ale znam większość tych filmów. Znam też to jego wcielenie YouTubowo-muzyczne. Tak, Mister Oiseau. Mister Oiseau, tak. Czyli to są liczone w dziesiątkach milionów odsłon, klipy, które on tworzył, nie wiem czy nadal tworzy, w każdym razie to są takie bardzo surrealistyczne, często zahaczające właśnie o klimaty techno, muzyki elektronicznej, ale też pewnego takiego muzycznego żartu właśnie,

A Quentin Dupieux zdecydowanie kimś takim jest. Pozwolę sobie tylko tutaj wejść, bo też wspomniałeś ten czas trwania jego filmów, ale to myślę, że też jest ciekawe, zwłaszcza przy tym jego tempie produkcji, to jest to, że on poza reżyserią pisze te filmy, montuje te filmy, kręci te filmy, robi do nich muzykę, promuje te filmy, robi do nich zwiastuny. On tak naprawdę odpowiada za, nie chcę powiedzieć, że 50%, ale myślę, że spokojnie połowę całego pionu produkcyjnego tych wszystkich filmów. No, dokładnie, więc jest wąska grupa reżyserów, którzy mieli podobny przebieg, tak? I to nie wiem, to był przez jakiś czas, to był Ingmar Bergman, Woody Allen. Goddard też kręcił cały czas z kamerą w ręce przywiązaną. Dokładnie, patrzymy na filmografię Goddarda i tam dwa, trzy filmy rocznie, ten cały taki wysyp w latach sześćdziesiątych, jeden za drugim, do utraty tchu, kobieta jest kobietą i tak dalej, i tak dalej.

Wokół sztucznej inteligencji brutalista. Dosłownie wczoraj byłem w kinie i widziałem mikro teaser Emily Perez, w którym nawet nie jest wymienione nazwisko Carly Gascon. To jest tylko Zoe Saldana i Selena Gomez. Skanselowali ją, dosłownie. Tak, to się wszystko dzieje, a jednocześnie oczywiście ten przykład Emily Perez jest niesamowicie ciekawy. Mam nadzieję, że to się nie przerodzi do dyskusji o Emily Perez, bo chodzi o to, że tam jest tyle pięter, że to nadaje się na niezły komediowy scenariusz Quentina Dupieux. I to jest ciekawe, że ten film powstał wcześniej, ale w zasadzie te wszystkie oscarowe afery, jest taki piękny mem, gdzie jest Angelina Jolie uśmiechająca się do komórki,

Angelina Jolie cieszy się, że nie została nominowana za Marie Callas, bo wszystkie Oscarowe afery jej nie dotyczą. To jest tak trochę jakby Quentin Dupieux zrobił ten mem. Tak. Większość z Państwa chyba widziała ten film dzisiaj po raz pierwszy, bo nie było zbyt dużo okazji, żeby zrobić to wcześniej. Więc chętnie rozpocznę rundę na małe wasze podsumowania tego, co zobaczyliście, jakieś skojarzenia właśnie. Może coś was zszokowało, tak jak tutaj aktorów, a może wręcz przeciwnie, może to zwodzenie widza za nos, które uprawia dupię co chwilę, było dla was po jakimś czasie, no nie wiem, może frustrujące znowu, jak dla aktorów. Jedna widzka widziałem, że wyszła w trakcie seansu, ale większość z was została, więc stawiam, że się bardziej podobało niż nie podobało. I chętnie się dowiemy teraz... Trzy osoby wyszły od razu, jak się film zaczął.

Natomiast, no właśnie, Ty wywołałeś ten wątek tego, czy artyści są odważni i tego, czy są w pewnym sensie też potrzebni przez to. I zastanawiam się co ten film nam o tym mówi, bo moim zdaniem on trochę... Quentin Dupieux w pewnym sensie stara się dać taką radę wszystkim aktorom, wszystkim ludziom z telewizji, z kina, którzy chcą mieć coś do powiedzenia też zwykłym ludziom poza własnymi kwestiami, że przestańcie, w sensie jakby oni nie chcą was słuchać, mają innych ludzi do słuchania. Wy się zajmijcie tym, czym się macie zająć. Jest takie wulgarne, brzydkie, ale moim zdaniem bardzo celne określenie, które bardzo lubię i też do tego filmu bardzo się nadaje, czyli aktor jest od grania jak dupa od srania. I tutaj Vincent Lindon mierzy się z tym wielokrotnie, Lea Seydoux tym bardziej, a ten biedny statysta to już w ogóle dostaje za swoje, bo przytył do roli, nie powiedział o tym nikomu, później nie był w stanie nalać wina.

Ale tutaj to było takie syntetyczne, a to macie, film o morderczej oponie. Ja wtedy myślałem, o nie, z tym reżyserem się nie polubię. Ale właśnie potem jakoś... Wracałem, sprawdzałem co tam u niego. Było okazji dosyć sporo. I przy okazji Dearskin to też jest dosyć ważne, że tam mamy portret reżysera. Przepraszam, kogoś kto udaje, że jest reżyserem. Ta postać Desjardena. Właściwie też parodia takiego reżyserskiego ego. Kogoś kto chce, już teraz nie spojlując, Robi dużo głupich rzeczy, nawet nie wiedząc czym jest montaż, a bohaterka z kolei jest montażystką, jak on ten niekompetentny mówi, monterką. Nie wiem czy w każdym filmie Dupieux jest jakiś żart z Quentina Tarantino, ale znowu jest tutaj.

Tam też jest żart, że tam a, kiedyś przemontowałem Pulp Fiction po kolei i film był beznadziejny, tak, czy coś takiego. I tutaj znowu, a ten Quentin, nie, nie, nie, to ktoś mądrzejszy. Więc nie wiem, czy oni się znają, czy to są takie insights, czy... No właśnie, to imię tak, ale nie wiem, czy oni faktycznie kiedyś mieli okazję uścisnąć dłoń, nie mam pojęcia. Jasne, proszę bardzo, oddaj. Ja mam taką refleksję, bo to jest w ogóle moja pierwsza przygoda z Dupieux, bo jakoś tak się z nim mijałem, mijałem i w końcu na niego trafiłem tak od końca. Natomiast bardzo mi się podobają te wątki w rozmowie, bo ja w ogóle wierzę bardzo mocno w to i wydaje mi się, że to się trochę zgadza z tym, co mówiliście. że sztuka się trochę bierze z tego połączenia tego nieciekawego z ciekawym. To znaczy, że w dużym stopniu sztuka polega na odwadze kreacji, która bierze się z tchórzostwa w życiu.

I że chyba w całej naszej kulturze ta wiara w to, że ta fikcja może nas zbawić, że ona chyba trochę opadła. I ten film też to moim zdaniem jakoś rejestruje czy pokazuje. Tam był jeszcze, proszę. Tak, to ja. Cześć. Dla mnie to też było pierwsze spotkanie w ogóle z Quentinem Dupieux. I miałem takie wrażenie po pierwsze, że w ogóle to jest jakiś filmowy puzel większej całości, więc chętnie bym obejrzał inne jego filmy, chociaż wiem, że on, już teraz wiem od was, że to się mocno różni od tego, co kręcił wcześniej. Ale ja tu miałem takie wrażenie takiej w ogóle jakby podwójnej gry z tą fikcją. To znaczy z jednej strony miałem wrażenie, że powinien już pojawiać się ten wątek algorytmizacji w kinie, prawda? I żartów z Netflixa i swoją drogą ten reżyser z AI to jest marzenie o miłym, uprzejmym reżyserze, prawda?

A Buñuel mówi Rayowi, ty też możesz to robić, co cię powstrzymują? Mówi, nie no, w Hollywood to chodzi o to, że każdy budżet musi być większy i większy i większy, ja już nie mogę zejść w dół. Na żudę i dupie właśnie pokazują, że dzisiaj totalnie można, tak? No tylko, że oboje są nieamerykanami. Może to jest ta kwestia jednak jakiegoś europejskiego luzu. Ale tam jeszcze był głos, więc... Tak, ja jeszcze mam pytanie a propos postaci Kellnera. Czy macie jakieś konkretne przemyślenia na jego temat i na temat jego roli, ponieważ jako jedyna z postaci w tym filmie nie jest aktorem, jest statystą, który miał głębokie marzenie, żeby w tym filmie zagrać, jest totalnym rozpadem.

I on też nam domyka tak naprawdę ten film i jego historia domyka nam film, a pojawia się w momencie dopiero kiedy wszyscy aktorzy mają okazję się ze sobą spotkać. On zaczyna? Ja się spóźniłam, przepraszam. Tak, no właśnie dlatego mam pytanie jak wy go widzicie i jakie to są możliwe pola do interpretacji jego postaci? Też o tym myślałem dzisiaj, ale moim zdaniem to jest najbardziej taki twardy pesymizm tego filmu. To znaczy, że najkrócej mówiąc, że on kończy jako samobójca w obydwu poziomach tej rzeczywistości. To znaczy w poziomie tego filmu w filmie jest samobójcą, bo jest statystą, któremu nie wyszło. A w poziomie tego filmu Quentina Dupieux, nie wiem jak to inaczej nazwać, jest z kolei właśnie początkującym aktorem, który chciałby się zbratać, solidaryzować z bardziej znanymi kolegami, prosi ich o numer telefonu.

Tak, tak, no siedzimy tutaj zamiast myśleć o poważnych problemach, które się dzieją wokół nas. Bardzo się cieszę, że tak dużo powyjmowaliśmy ze wszystkich szufladek tego filmu, chociaż myślę, że i tak starczyłoby jeszcze tutaj tematów na przynajmniej godzinę, jak nie dwie godziny rozmowy, natomiast są też inne filmy w repertuarze Kinoteki, więc nie będziemy okupować sali cały czas. Jeszcze raz chciałbym Wam podziękować za to, że przybyliście na dzisiejszy pokaz, ale że też przychodziliście tak tłumnie na poprzednie projekcje w ramach retrospektywy Quentina Dupieje. Jeszcze tylko raz przypomnę, że projekcje nadal odbywają się w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu, w Kinie Mikro w Krakowie, w Kinie Muza w Poznaniu, w Kinie Spektrum w Gdańsku oraz w Narodowym Centrum Kultury Filmowej w Łodzi, a wydarzenie jest organizowane przy wsparciu Stowarzyszenia Kin Studyjnych.

Bardzo dziękuję tym wszystkim instytucjom za to, że przyłączyły się do tej inicjatywy, bo ściągnięcie sześciu filmów z sześciu różnych okresów, co prawda należących do tego samego reżysera, ale rozsianych po różnych firmach produkcyjnych i dystrybucyjnych nie było łatwe, a takie z ogólnopolskizowanie tej akcji, myślę, że przyniosło pewien sukces, więc się cieszę. Cieszę się też, że już kończymy, bo było z tym bardzo dużo pracy i w pewnym momencie nawet liczyłem, że Quentin Dupieux coś zrobi niekomfortowego, trzeba go będzie skancelować i się retrospektywa nie odbędzie. Na szczęście tak się nie stało, na szczęście się wszystko udało, na szczęście się wszystko odbyło, więc jeszcze raz dziękuję Tobie też Michał za to, że przyszedłeś dzisiaj. Bardzo dziękuję, naprawdę to była super przygoda. Tak, na zamknięcie. No i co? I do zobaczenia na kolejnych pokazach w Kinotece. Mamy już zaplanowaną jedną retrospektywę kolejnego Francuza, tym razem trochę starszego i trochę bardziej może spokojnego, Erika Romera.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.