SPECIAL: "Drugi akt" || We współpracy z Kinoteką
Rozmowa o filmie "Drugi akt" Quentina Dupieux, prowadzona przez Michała Konarskiego po przedpremierowym pokazie filmu w warszawskiej Kinotece w dniu 23 lutego 2025.
Może nie będzie to a propos samej treści filmu, ale zwróciło moją uwagę to, że wśród producentów jest Netflix, więc jakby tutaj wydaje mi się, że to już jest jakiś objaw poczucia humoru reżysera. Dokładnie też o tym pomyślałem dzisiaj, że nawet już parę osób zareagowało na to logo, kiedy ono się tylko pojawiło, a tutaj jakby to, że film żartuje z tej kultury, algorytmu i tak dalej i tak dalej, a jednocześnie ten Netflix jest w napisach, to dodaje jeszcze jakiś taki dodatkowy smaczek, absolutnie. Ale Netflix ilekroć się kończy jakiś film, albo kończy się odcinek serialu na Netflixie, to tam pojawia się ta już też memiczna fraza Are you still watching?
Która rozwala plan swoimi fochami i tak dalej, ale wszyscy ją kochają, bo jest taka wspaniała, no jak Maria Callas i tak dalej. I jakby to był bardzo ciekawy gest ze strony Trifoa, bo on powiedział, że no tak, no myśmy kręcili nowofalowo, szorstko, szybko, prawda, tutaj 400 batów i tak dalej, ale jest coś pięknego w tym starym kinie, jest coś pięknego w tym kinie realizowanym właśnie tymi starymi metodami. I teraz... Przywołuję nie bez powodu innego słynnego Francuza, bo tutaj jesteśmy o te 50 lat po nocy amerykańskiej. Dupieux moim zdaniem też zadaje nam jakąś serię pytań. Czy to kino generyczne, algorytmiczne, gatunkowe? Czy Kinopapy. Może to jest nasze Kinopapy, które dodajmy miliony ludzi na świecie oglądają. Bo jeśli powstaje komedia romantyczna na Netflixa, to ona naprawdę ma więcej widzów niż drugi akt albo inne tytuły.
I to są filmy, którymi ludźmi żyją. Znamy te przypadki bez precedensu historycznego, że polskie filmy Netflixowe nagle stawały się hitami w jakichś krajach odległych. I to totalnie różne filmy. To są zarówno... Zarówno chyba Wielka Woda była takim hitem, jak i fanfic, tak? Filmy o dwóch totalnie różnych zjawiskach. I jeszcze był taki polski film akcji z Piotrem... Boże, Witkowskim on się nazywał? Ten... Jak? Chyba tak. Który się okazało, że jest hitem chyba w Ameryce Południowej i że on tam w ogóle stał się taką właściwie gwiazdą. Już nie mówmy o 365 dni. I teraz tak, ten film każe trochę zapytać. Nie możemy do końca tego zignorować. Mówić, że to nie ma znaczenia, jeśli miliony osób obejrzało na przykład taki polski film akcji, zachwyciło się nim.
To jest realne zjawisko. To jest nowe zjawisko. I tutaj ci aktorzy, którzy buntują się, bo grają coś Pośredniego, gorszego, no domyślamy się, że być może taką właśnie, cudzysłów, netflixową komedię, mówię to w takim nawiasie, no to oni z jednej strony chcą się ustawić w sytuacji kogoś, kto ma wyższe aspiracje, kto jest ponad to, A z drugiej strony uważam, że Dupieux celnie pokazuje, że pod spodem jednak jest ego artysty, ego aktora, który jak słyszy hasło Paul Thomas Anderson, to nagle wszystko już nie ma żadnego znaczenia, bo po to to robiłem, żeby w końcu zadzwonił do mnie Paul Thomas Anderson. I teraz znowu, czy my jesteśmy gotowi jako kultura rozstać się z tym aktorskim ego, które przecież wiemy już od dziesiątek, a może nawet setek lat, jest jakoś tam...
Nikt kompletnie się nie zastanawiał, czy to jest prawda, czy to jest fałsz. Trochę tutaj mamy podobne rzeczy. Jaki rodzaj filmu jest sztuką? Czy film robiony dla Netflixa jest sztuką? Czy film robiony do kina jest sztuką? I też myślę, że bardzo ciekawie tutaj ten film rezonuje z takimi bardzo insajderskimi w naszej branży Bolączkami, czyli właśnie tym, czy kina się skończyło i tym, co zrobi AI z branżą filmową. Wspomniałeś tutaj o Emilie Perez, ale też niedawna afera a propos Adriana Brodiego i Brutalisty i tego, że dzięki wykorzystaniu AI jego akcent był taki perfekcyjny, czyli to AI wchodzi
I że chyba w całej naszej kulturze ta wiara w to, że ta fikcja może nas zbawić, że ona chyba trochę opadła. I ten film też to moim zdaniem jakoś rejestruje czy pokazuje. Tam był jeszcze, proszę. Tak, to ja. Cześć. Dla mnie to też było pierwsze spotkanie w ogóle z Quentinem Dupieux. I miałem takie wrażenie po pierwsze, że w ogóle to jest jakiś filmowy puzel większej całości, więc chętnie bym obejrzał inne jego filmy, chociaż wiem, że on, już teraz wiem od was, że to się mocno różni od tego, co kręcił wcześniej. Ale ja tu miałem takie wrażenie takiej w ogóle jakby podwójnej gry z tą fikcją. To znaczy z jednej strony miałem wrażenie, że powinien już pojawiać się ten wątek algorytmizacji w kinie, prawda? I żartów z Netflixa i swoją drogą ten reżyser z AI to jest marzenie o miłym, uprzejmym reżyserze, prawda?
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.