S04E15: "2001: Odyseja kosmiczna" (1968) -- CLASSIC
Opowiadam o filmie "2001: Odyseja kosmiczna" (1968) Stanleya Kubricka.
2001, Odyseja kosmiczna ma rok wpisany już w tytuł. Innymi słowy, jest to film zrodzony z takiej właśnie refleksji dotyczącej mijających kolejno lat, wieków, tysiącleci, a sam Arthur C. Clarke będzie kontynuował to odliczanie, pisząc jeszcze trzy części powieściowej tetralogii, powieści 2010, 2061 i 3001, finalna Odyseja. Którą wyda w roku 1997. I właśnie z tej refleksji dotyczącej miejsca człowieka w czasie, na tej długiej linii czasu i w przestrzeni, w tej największej możliwej przestrzeni w kosmosie, z tej refleksji wypłynęła 2001.
Odyseja kosmiczna. Film, o którym Wam dzisiaj opowiem. Jak zawsze w przygotowaniu do odcinka bezcenne były dla mnie materiały i pozycje książkowe, które pozwoliły mi na poznanie kontekstu, którym obecnie z wami się podzielę. Ta bibliografia w tym odcinku wygląda następująco. Najwięcej informacji zdobyłem czytając książkę Michaela Bensona pt. Space Odyssey Stanley Kubrick, Arthur C. Clarke and the Making of a Masterpiece. To książka z roku 2018, definitywna biblia jeżeli chodzi o historię powstania tego filmu. I owoc ogromnej pracy wieloletniej autora. Ponadto korzystałem z książki Artura C. Clarke'a, 2001.
Odyseja kosmiczna w przekładzie Jędrzeja Polaka i z fragmentów dalszych części tej tetralogii, także w tłumaczeniu Jędrzeja Polaka, tzn. książki 2010-2061. W jego tłumaczeniu i 3001 Odyseja kosmiczna w przekładzie Radosława Kota. Korzystałem także z wcześniejszej powieści Artura C. Clarka Koniec dzieciństwa w przekładzie Zbigniewa Królickiego z książki nieprzetłumaczonej na polski, także Artur C. Clark The Lost Worlds of 2001, w której opisuje on możliwe i niewykorzystane tropy, jakie eksplorowali z publikiem w trakcie pracy scenariuszowej. Także polecam serdecznie tekst, najdłuższy polski tekst i najbardziej rzetelny na temat powstania 2001, to znaczy długi esej Michała Chacińskiego z roku 2001, ni mniej, ni więcej, pod tytułem Jak Kubrick stworzył ekranowy mit.
Czas był po temu bardzo sposobny, albowiem pamiętajmy, że początek lat 60. i prezydentura Johna F. Kennedy'ego to zdecydowane przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do wyścigu kosmicznego i postawienie na tę właśnie, jak mówił sam Kennedy, the final frontier, czyli ostateczną granicę. Ostateczną granicę do tej pory frontier było przesuwane ze wschodu na zachód, tak jak przesuwały się Stany Zjednoczone, A Final Frontier to była właśnie ta granica podboju kosmicznego. A zatem Kennedy tego chciał, Kubrick tego chciał, Clark tego chciał, coś wisiało w powietrzu, dosłownie. I mimo, że człowiek nie postawi stopy na Księżycu aż do lipca roku 1969, czyli aż rok w zasadzie po premierze 2001,
Odysei kosmicznej to całe lata 60. były nasycone takim elektrycznym wręcz oczekiwaniem i tym ciągłym wyścigiem pomiędzy Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi właśnie w dziedzinie podboju kosmosu. Arthur C. Clarke w tamtym czasie był nieco sfrustrowany faktem, że pomimo dużych sukcesów literackich za swoją najlepszą powieść uważał koniec dzieciństwa napisaną w roku 1953, która została nawet sprzedana wytwórni MGM, ale film według niej nigdy nie powstał. Otóż Arthur C. Clarke trochę martwił się, że inni autorzy już doczekali się całkiem niezłych adaptacji science fiction, a on tak naprawdę wciąż pozostaje tym nieadaptowanym autorem.
Mieszkał, jak już wspomniałem, wówczas na Ceylonie razem ze swoim kochankiem i partnerem Mike'iem Wilsonem. Przez którego, jak sugeruje Michael Benson, był też częściowo finansowo wykorzystywany. Mike Wilson korzystał z pieniędzy Clarka po to, żeby produkować swoje filmy. Filmy trochę eksperymentalne, a trochę komercyjne, lokalne, parodie zachodniego kina. I jednocześnie Clark był w trakcie bardzo bolesnego rozwodu ze swoją żoną. Notabene Clark nigdy nie dokonał publicznego coming outu, ale dokonał tego coming outu wielokrotnie przed bliskimi ludźmi, w tym przed Stanleyem Kubrickiem, któremu powiedział w trakcie jednej z rozmów, właśnie jakby ujawniając swój sekret Stanley,
To anegdota. Ale możemy wyobrazić sobie Clarka, który właśnie mieszka z Mike'iem Wilsonem na Ceylonie i 31 marca roku 1964 otrzymuje list od Stanley'a Kubricka, o którym już słyszał. Jeszcze nie widział filmu Dr. Strange'ów, ale wiedział, że ten film odnosi duże sukcesy. I w tym liście Stanley Kubrick na papierze firmowanym logo swojej firmy produkcyjnej, która mieściła się w Nowym Jorku. Polaris Production zaproponował mu, a może będziemy współpracować i być może uda nam się zrealizować przysłowiowy, dobry film science fiction.
Ta fraza, the proverbial good science fiction film, przeszła do historii kina. Artur C. Clarke odpowiedział bardzo uprzejmie i entuzjastycznie jednocześnie Kubrickowi, że owszem, bardzo chciałby z nim pracować, że co prawda parę dobrych filmów już Science Fiction było w imieniu m.in. właśnie filmu Zakazana Planeta, ale jednocześnie oczywiście widział tutaj pole do ulepszenia. Panowie postanowili się spotkać i rzeczywiście spotkali się w Nowym Jorku. To, że w ogóle Kubrick zainteresował się mocniej Clarkiem jest zasługą Rogera Carasa, człowieka, który pracował dla wytwórni Columbia w dziale sprzedaży i reklamy.
Właśnie w czasie, kiedy Columbia bardzo udatnie sprzedawała i reklamowała film Dr. Strangelove, a zatem gdyby szukać takiej najpierwszej, takiego zaczynu 2001 odyseji kosmicznej, to musiałby być to ten moment, w którym Roger Caras zarekomendował Clarka Kubrickowi i Kubrick zdecydował, że napisze do Clarka list. Zanim jeszcze Clark spotkał się z Kubrickiem w Nowym Jorku, zanim panowie w ogóle zaczęli współpracę i rozmowę, Clark był tak podniecony tą perspektywą, że oto Kubrick, chyba najgorętsze nazwisko reżyserskie tamtego czasu, będzie realizował jego wizję, że zaczął już pisać krótkie opowiadanie science fiction, które mogłoby stać się podstawą późniejszego filmu.
Pierwsze zdania zapisane przez Clarka jeszcze przed spotkaniem z Kublikiem, jeszcze na maszynie do pisania na Cejlonie, brzmiały tak. Cytuję za książką Michaela Bensona w moim tłumaczeniu. Otwarcie. Niebo pełne gwiazd. Czarny dysk powoli dryfuje w kadr z lewej strony, aż w końcu wypełnia centrum ekranu, zaćmiewając gwiazdy. Prawa krawędź dysku zaczyna świecić, wyłania się zza niego słońce. Zdajemy sobie sprawę, że patrzymy na nocną stronę Księżyca i lecimy niczym satelita w stronę jego oświetlonej strony. Pokryty kraterami sierp rośnie aż do półksiężyca. Na ścieżce dźwiękowej zaczynają rozbrzmiewać głosy. Amerykanie, Rosjanie, Brytyjczycy, rozmaite bazy księżycowe i grupki badawcze rozmawiają, proszą o materiały, wymieniają informacje,
Tak zaczęła się ta wielka przygoda, to są pierwsze słowa zapisane przez Clarka, ale przygoda okazała się być o wiele dłuższa niż to początkowo planowano. Warto wspomnieć, że Clark wchodził do projektu Kubricka oczywiście z całym zapleczem swojej wcześniejszej myśli dotyczącej tego, Czym jest eksploracja kosmiczna, ale także czym jest sama ludzkość i w jaki sposób możemy myśleć o rozwoju ludzkości, a przede wszystkim, dziedzina futurologii, o przyszłości ludzkości. To samo dotyczy Kubricka, który wchodził ze swoim zestawem przekonań.
Zaczynamy w końcu w filmie od człowieka pierwotnego, który dopiero uczy się Odyseja kosmiczna. Odyseja kosmiczna. Za dłuższy czy krótszy czas przejdziemy na ten właśnie wyższy poziom. Otóż ten element jest także mocno zakorzeniony w myśli konkretnego myśliciela, który dla Artura C. Clarka był bardzo ważny.
A mianowicie w myśli Konstantina Ciołkowskiego i chcę podkreślić tą postać, albowiem ten rosyjski uczony, pionier kosmonautyki, ale także z korzeniami polskimi, napisał esej w roku 1912, który Clark znał bardzo dobrze, w którym padało zdanie, że Ziemia jest kolebką umysłu, ale ludzkość nie może na zawsze pozostać w swojej kolebce. W zasadzie to zdanie streszcza 2001 Odyseję Kosmiczną, a zatem powtórzę je. Ziemia jest kolebką umysłu, ale ludzkość nie może na zawsze pozostać w swej kolebce. To zdanie pojawia się w jednym z opowiadań Clarka i, jak powtórzę, streszcza Odyseję Kosmiczną, jest jej najgłębszym sensem filozoficznym.
Konstantin Ciołkowski był synem polskiego urzędnika i to jest dosyć ciekawe. Żył na przełomie XIX i XX wieku, umarł w roku 1935 i w jego żyłach wpłynęła krew rosyjska, polska, tatarska i ukraińska. I jeżeli mieszkacie, czy jesteście w Warszawie, to warto pamiętać, że na warszawskim Bemowie znajduje się ulica Konstantyna Ciołkowskiego, równoległa do ulic Newtona i Einsteina, pomiędzy ulicami Kartezjusza i Lejbnica. Jest taki zakątek na Bemowie, gdzie są sami filozofowie. A zatem Clark był pod wpływem właśnie tej myśli. I to jest dosyć ważne, więc następnym razem, jeżeli będziecie na ulicy Ciołkowskiego w Warszawie, możecie sobie pomyśleć, o, ta ulica oddaje hołd komuś, czy myśl tego człowieka gdzieś tam legła u podstawy m.in. najsłynniejszego cięcia w historii kina, tzn. oczywiście kości rzuconej w górę, która zamienia się w jądrowego satelitę, ale o tym za chwilkę.
Clark jakoś rzekło wchodził w projekt właśnie już z tymi swoimi przekonaniami, z pewną konkretną wizją i z takim też poczuciem, że postęp techniczny, który się dokonuje na jego oczach jest tak szybki, że prawdopodobnie film, nad którym będzie pracował z Kubikiem, nawet jeżeli szybko się nie zdezaktualizuje, to na pewno rzeczywistość go bardzo szybko prześcignie. Jak powiedział Kubrickowi w pewnym momencie, pamiętaj Stanley, to jest ostatni film science fiction, który nie będzie kręcony w autentycznych lokacjach w kosmosie. No, troszkę się przeliczył, ale jeżeli chodzi o inne aspekty, chociażby technologie komunikacyjne uznane w filmie, to oczywiście prześcignęliśmy wielokrotnie to, co wyobrazili sobie Clark.
I Kubrick. Kubrick także był bardzo zainteresowany kosmiczną eksploracją, ale tak samo jak Clark był bardzo zainteresowany kwestią życia pozaziemskiego, bytów pozaziemskich. Do tego stopnia, że w pewnym momencie nawet chciał ubezpieczyć całą produkcję. Na wypadek tego, co by się stało, gdyby w trakcie produkcji odkryto już życie pozaziemskie, I jego film się zdezaktualizował. Nie dało się wycenić takiej polisy, więc to się nie stało, ale warto zrozumieć, jak bardzo panowie byli obydwaj wyczuleni i wręcz no czekali na to, że już za chwilę ludzkość ten właśnie krok wykona i że rzeczywiście dotkniemy jakoś tych butów pozaziemskich. Kubrick i Clark obydwaj w to bardzo mocno
Wierzyli i nawet kiedy już spotkali się w Nowym Jorku, któregoś wieczora w trakcie ich współpracy dostrzegli pewną łunę świetlną, która przez moment wydawała im się właśnie być UFO. I nawet przez moment Clark powiedział, o to oni, to właśnie ci pozaziemscy kosmici, którzy chcą powstrzymać nas przed Oczywiście to barwna anegdota, ale obydwaj, kiedy już spotkali się w Nowym Jorku, kiedy zaczęli rozmawiać, kiedy już zrozumieli, że nadają na podobnej fali, mimo wszelkich swoich różnic kulturowych i prywatnych, Wówczas już zaczęli bardzo mocno przede wszystkim czytać, dyskutować. Kubrick był znany z tego, że przy każdym swoim filmie otaczał się ogromną biblioteką materiałów, próbował przeczytać wszystko na dany temat, zobaczyć wszelkie możliwe
RYCINY, ZDJĘCIA, OBRAZY, MATERIAŁY WIZUALNE i także Clark i Kubrick zaczęli dyskutować o mitologii, o literaturze i tutaj długa lista lektur oczywiście, która także jest podawana w tych rozmaitych książkach, Ale parę nazwisk warto wymienić, albowiem panowie Kubrick i Clark pasjami wręcz czytali książki autorów takich jak Carl Sagan, astrofizyk, ostatnio wymieniony przez jedną z bohaterek filmu balkonowego, Pawła Łodzińskiego, Robert Ardrey, autor książki African Genesis, czyli dosłownie Afrykańska Księga Rodzaju, gdzie pisał właśnie o Afryce jako o kolapse ludzkości, ale także o przemocy i wynalezieniu broni jako takim przełomowym momencie w dziejach ewolucji, co bardzo wpłynie na scenariusz 2001.
Odyseja kosmiczna. Wspólnie wypracowali pewien szkielet fabularny, który następnie Clark rozpisałby w powieść. Po prostu w powieść, która zostanie wydana równolegle z filmem i która będzie wedle pomysłu Clarka i Kubricka, ale która będzie autorstwa Clarka. I w ten sposób powstanie później scenopis filmu. I tak właśnie pracowali, a zatem Clark był w swoim powieściowym żywiole, a najważniejsze były ich długie rozmowy o tym, czym taki film w ogóle może być, no bo przyznacie, że zadanie było dosyć oneśmierające. Stworzyć film science fiction jednocześnie opowiadający o przeszłości najgłębszej i przyszłości ludzkiej rasy.
Te rozmowy sobie trwały, tekst się powoli kształtował i trwały także kolejne dyskusje, m.in. także z zaproszonym do rozmowy Carlem Saganem, który jednak nie przypadł do gustu Kubrickowi i później w swoich publikacjach przypisywał sobie zasługi dotyczące fabuły 2001, które, jak wykazuje Michael Benson, raczej nie były jego Koniec końców. Panowie także oczywiście przystąpili do oglądania filmów. I dwa najważniejsze filmy, które okazały się inspiracją, które Kubrick i Clark oglądali wielokrotnie, to po pierwsze film pt. Wszechświat z roku 1960, film w reżyserii Romana Croitora,
Jeżeli wpiszecie UNIVERSE, rok 1960, od razu Wam to wyskoczy. Zobaczcie, w pięknym HD czarno-biały film pełen efektów, które zainspirowały Kubricka do tego stopnia, że wiele z nich potem powtórzył i przetworzył w filmie 2001. Drugim filmem był film pod tytułem To the Moon and Beyond. To był film zrealizowany w systemie szerokoekranowym Cinerama i zaprezentowany na wystawie światowej roku 1964, która miała miejsce w Nowym Jorku. Kubrick i Clark wielokrotnie byli na tej wystawie. Było to ogromne wydarzenie, takie prezentujące rozmaite osiągnięcia technologiczne. Między innymi firma Bell Company prezentowała tam bardzo wczesną wersję wideotelefonu, co także zainspirowało Kubricka do jednej ze scen w 2001.
Ważne jest jednak, że przy animacjach do filmu To the Moon and Beyond pracowała firma kalifornijska Graphic Films i tacy panowie jak Con Peterson i Doug Trumbull, którzy później obydwaj wylądują w zespole Kubricka. A zatem mamy wizję Kubricka i Clarka, Clarka pomieszkującego wówczas w Chelsea Hotel, legendarnym miejscu nowojorskim, którzy chodzą sobie po mieście, spędzają długie godziny i cały czas dyskutują. Na święta Bożego Narodzenia roku 1964 pod choinkę Clark wręcza Kublikowi coś, co ma za ukończoną powieść i rzeczywiście Kublik stwierdza, że jest to całkiem już gotowa całostka, ale jeszcze nie na tyle, żeby stać się podstawą filmu.
Tak czy siak ma już tekst w ręku i późniejsze przetrzymywanie Clarka, ciągłe opóźnianie publikacji książki, co związało się także z opóźnianiem dochodu dla autora, Będzie kościoł niezgody pomiędzy panami, mimo to Clark zachowa bardzo dużą pokorę w stosunku do Kubricka i zawsze będzie podkreślał to, że tak naprawdę film był filmem Kubricka, a że on odgrał tylko pewną rolę konceptualną przy jego tworzeniu. Inną inspiracją, i tutaj już przechodzimy wprost do wytwórni MGM, która zamówiła niejako ten film właśnie w firmie Kubricka i po prostu wyłożyła na niego pieniądze.
Otóż inną inspiracją był film pt. Jak zdobywano Dziki Zachód w reżyserii trzech reżyserów z 1962 roku. Wielki, epicki, trochę śmieszny dzisiaj western zrealizowany w systemie Cinerama, Który miał właśnie zachwycać takim szerokoekranowym ujęciem tego, jak podbijano Dziki Zachód. Do tego stopnia ten wielki spektakl na szerokim ekranie był inspiracją dla Kubricka i Clarka, że film przez moment nawet nosił tytuł, jak zdobywano Układ Słoneczny. I właśnie jako taki został zaprezentowany wytwórni MGM jako potencjalny projekt. Mianowicie Kubrick zaprezentował pomysł zrealizowania epickiego filmu science fiction na wielkim, zakrzywionym ekranie Cineramy.
Element zakorzeniony jeszcze w opowiadaniu Artura Siklarka pt. Strażnik, który miał być takim bezpiecznikiem odnalezionym przez ludzi na Księżycu, jednocześnie uruchamiającym sygnał dla wyższej inteligencji, że oto ludzie w końcu dokonali tak dużej ewolucji, że ruszyli się ze swojej planety. Otóż ten monolit oczywiście, jak każdy kinoman powie, jest czarną bryłą, prawda? Grafitową, gładką. Nie było to takie jasne od samego początku. W opowiadaniu Clarka był to stożek, a Kubrick widział monolit z początku jako przezroczysty. Zlecił nawet wykonanie, i to za ciężkie pieniądze, kilkutonowej wersji tego monolitu z plexiglasu. Kiedy tylko zobaczył tę przezroczystą bryłę i wykonał pierwszy test kamerowy, orzekł, że bryła jest do wyrzucenia.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Stanley Kubrick i Arthur C. Clarke zaczynają projekt filmu 2001: Odyseja kosmiczna, opierając się na ich wcześniejszych pracach i zainteresowaniach naukowym i kosmicznym.
Opis produkcji filmu, w tym wybór obsady, scenografia, efekty specjalne i techniczne aspekty realizacji, takie jak wirówka i Gwiezdne Wrót.
Opis premier filmu w 1968 roku, jego przyjęcia i sukcesu, w tym kontrowersje dotyczące reakcji krytyki i publiczności.
Fakt, że ten długi i naładowany informacjami odcinek jest w sieci dostępny za darmo, jest faktem możliwym tylko i wyłącznie dzięki wsparciu moich patronek i patronów w serwisie patronite.pl.
Analiza znaczenia filmu 2001: Odyseja kosmiczna, jego mitologiczne i filozoficzne aspekty oraz wpływ na przyszłość nauki i technologii.
Podsumowanie epizodu i dziękowanie słuchaczom.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Fakt, że ten długi i naładowany informacjami odcinek jest w sieci dostępny za darmo, jest faktem możliwym tylko i wyłącznie dzięki wsparciu moich patronek i patronów w serwisie patronite.pl."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.