S04E09: "Drive My Car" (gość: Łukasz Mańkowski)
O filmie "Drive My Car" Ryūsuke Hamaguchiego rozmawiam z Łukaszem Mańkowskim ("Kinema Chromatica").
To jest taki w ogóle motyw, który pojawia się bardzo często u Hama Guciego. Jest taki charakterystyczny zabieg, który on bardzo często wykorzystuje w swoich filmach i mam wrażenie, że to istnieje od samego początku jego kariery, czyli takie bezpośrednie patrzenie w kamerę. To jest taki trik, który się nagle pojawia, który gdzieś wzbudza w nas jakiś taki niepokój, takie freudowskie uncanny albo po prostu nagle zwiększa lub zmniejsza dystans i tak jest w pętli ryzyka i fantazji. Bohaterki tych trzech nowel W pewnym momencie, w każdej z nich wydaje mi się, jest taki moment zaskoczenia, w którym po prostu pojawia się to i partie dialogowe są wymawiane wprost do kamery, ale także w Drive My Car ten trik pojawia się po raz pierwszy w momencie sceny łóżkowej pomiędzy Otto a Kawku.
Kiedy ostatni raz Kawku wraca do domu, tuż przed odkryciem śmierci żony, To jest właśnie ten sam fragment, tylko że głosem jest właśnie głos Otto. I to jest też tak niesamowicie subtelny moment, bo wtedy Kawku aplikuje sobie kroplę do lewego oka i ta kropla spływa po jego policzku. Ale to, co widzimy na samym końcu, to już jest prawdziwa łza. To jest po prostu tak przepięknie zainscenizowane i tak przepięknie napisane. To jest naprawdę niesamowity reżyser. Ja uważam w ogóle już poza wszystkim innym, że ten film powinien być pokazywany obowiązkowo w szkołach aktorskich i w ogóle może w szkołach artystycznych. Teraz dużo też się rozmawia o bezpieczeństwie pracy i tak dalej. Wciąż nie potrafimy poruszać się do końca po tym temacie. Uważam, że ten film dotyka sedna sprawy. Od razu też dodam, że pokazywałbym go z innym filmem mało znanym w Polsce, mianowicie Wania z 42 ulicy.
Wiemy coś, co dalej? No, pracuję w tej chwili nad kolejnym filmem. Nie pamiętam niestety szczegółów tego filmu. Gdzieś czytałem, że to ma być znowu jakieś pójście w jakąś adaptację literatury. Nie wiem, czy to będzie Murakami. Murakami jest dość specyficznym twórcą do adaptowania i myślę, że... Płomienie, prawda? Ten film koreański. I to jest ciekawe, bo spytałem właśnie, czy Płomienie być może były jakąś inspiracją i co prawda inspiracją nie były, Ale podobieństwo jest takie, że postaci są wprawione w ruch w momencie, w którym znika jakaś kobieta, w tym przypadku Kawku traci żonę, tam znika Haemi, główna bohaterka, po tej bardzo znanej scenie tańca, przepięknej zresztą.
Co wygrywa? Myślę, że jednak skłaniałbym się ku temu, że jest duże poczucie wspólnotowości w Drive My Car. Jednocześnie jest taka bardzo subtelna krytyka względem pewnej biurokracji, pewnego obrazu biurokracji, jaki jest obecny w tym filmie. I myślę tutaj o scenie, w której nagle dowiadujemy się, że Takacki, czyli ten bohater grający wujaszka Wanie, który, dowiadujemy się, że popełnił przestępstwo, on jest nagle odsunięty od sztuki i nagle trzeba podjąć szybko decyzję, co dalej. I stoimy właśnie wtedy z tymi bohaterami, jest Kawku, jest pani, która zajmuje się festiwalem i jest też właśnie prawa ręka Kawku. No właśnie, trzeba podjąć decyzję.
Jest jakaś tragedia, ale nie, musimy teraz podjąć tę decyzję. To jest takie sztywne właśnie japońskie myślenie, że jakby Śkata ganaj, czyli nie możemy czegoś nie zrobić po prostu, że trzeba się w tej chwili nad tym miejscem, nad tym momentem pochylić i podjąć tę decyzję, od czego Kawku troszeczkę ucieka, mówi, że potrzebuje czasu i jedzie właśnie tam razem z Misaki do miejsca, żeby być fizycznie i przeżyć coś. I mam wrażenie, że w tym byciu fizycznym, w tym przeżywaniu, Hamaguchi jakoś potrafi wyłuskać coś właśnie takiego wspólnotowego, że Mamy właśnie zniszczenie tej bariery klasowej i narodzenie się tej relacji. Zastanawiam się, czy to by było rzeczywiście możliwe w rzeczywistości.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.