S04E09: "Drive My Car" (gość: Łukasz Mańkowski)
O filmie "Drive My Car" Ryūsuke Hamaguchiego rozmawiam z Łukaszem Mańkowskim ("Kinema Chromatica").
W filmie Ryusuke Hamaguchi, który doczekał się czterech nominacji oscarowych i w momencie nagrywania odcinków wciąż czekamy na galę oscarową, w trakcie której Drive My Car może zatriumfować w kategoriach najlepszy film, najlepszy film międzynarodowy, najlepsza reżyseria i najlepszy scenariusz. Zobaczymy. Wszyscy mówią, że film jest pewniakiem w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Wydaje mi się, że rzeczywiście tak jest. O twórczości Ryusuke Hamaguchi'ego i o samym filmie, który naprawdę jest bardzo niezwykły porozmawiam za chwilę z Łukaszem Mańkowskim, znawcą kina Japonii i Azji. Którego za chwilkę przedstawię także bardziej szczegółowo.
Zacznę od tego, że obejrzałem cztery filmy właśnie Hamaguchi'ego, to znaczy Drive My Car, wcześniejsze Asako i jeszcze wcześniejszy Happy Hour, pięciogodzinny film dostępny obecnie tylko na Criterion Channel, jeżeli ktoś chce działać z VPN-em, ale jest to kanał legalny, a także w pętli ryzyka i fantazji. Dostajemy reżysera, który ma w tym momencie troszkę ponad 40 lat i wydaje się takim gotowym, kompletnym autorem, ze swoją własną wrażliwością, ze swoim własnym zestawem tematów, z własną stylistyką, dodajmy bardzo wyrafinowaną, bardzo wyrafinowaną, to o tym też za chwilę. No i jest zaskoczenie, nagle jakby wylądował na naszej planecie gotowy reżyser, taki właśnie już całkiem pokaźnym też dorobkiem.
Właśnie gdzieś tam ustanowił Hamaguciego jako takiego nowego twórcę. To też przypomnijmy, to jest pięciogodzinna historia taka dość, powiedziałbym, można powiedzieć jakaś serialowa wręcz. Taki właściwie pełnometrażowy, długi serial mógłby z tego No a ten film zdobył uznanie i krytyków i właśnie kinofilii na całym świecie i zdobył nagrody w Locarno i później na kilka lat słów po hamagucim niejako zaginął i powrócił on filmem Asako Dzień i Noc, który także był pokazywany w Polsce na Nowych Horyzontach. Taka też dość specyficzna opowieść, bardzo taka melodramatyczna, z jednej strony wykorzystująca kliszę takiego formatu telewizyjnego też, w szczególności takiej japońskiej dramy, czyli formatu telewizyjnego, który właśnie wyrasta z Japonii, wyrasta z takiej właśnie
Żaden twórca japoński nie interesuje się ciałem, tak jak Hamaguchi, o czym już zresztą powiedziałem. I to jest ciekawe, bo ten motyw w ogóle cielesności, on pojawia się już wcześniej u Hamaguchiego, właśnie w takim filmie chociażby z 2010 roku, The Depths, czyli głębiny. To jest w kolei historia koreańskiego fotografa. Tutaj też wątek Korei Południowej gdzieś się powraca. który natrafia na takiego ciekawego chłopaka i właśnie taka troszeczkę opowiedziana to jest historia w kluczu Antonioniego czy też terrorystów Edwarda Younga. No i ta cielesność właśnie jest też takim jakimś medium tam. Historia jest opowiedziana przez pryzmat ciała, fotografii, zdjęć.
I ten motyw cielesności pojawia się też w późniejszym filmie Hamaguci'ego. The Mysterious Skin of Eariness bodajże taki jest tytuł. Bardzo tajemniczy, bardzo taki hamaguciowy, można by powiedzieć, w którym cielesność jest... Właściwie tam mamy z kolei obraz warsztatów też cielesnych, w których postaci jakby tak lawirują wokół siebie w tych warsztatach, nie mogąc się dotknąć, w takim właśnie niedotyku tańczą troszeczkę. I właśnie stale zaskakuje mnie to, że Hamaguchi szuka w tej cielesności czegoś swojego. I zaczął to właśnie w Happy Hour, które właśnie zaczyna się troszeczkę właśnie od tych warsztatów, które jednocześnie zmieniają główne bohaterki.
To znaczy takie mniej więcej półgodzinne. Tutaj i też jest w tym świetny. Tutaj oferuje pięciogodzinną opowieść, no i to jest naprawdę niesamowite, z jaką subtelnością to robi, jak właśnie pokazuje drogę każdej z tych Wspomniałeś o scenie warsztatów. Ja bym wskazał na jeden, jedyny znany mi film, który robi coś podobnego, to znaczy film Out One, Jacques'a Rivetta. To jest ten słynny siedemnasto chyba godzinny, jeśli pamiętam, film, w którym też są takie długie sceny warsztatów aktorskich i widzimy jakby naszych bohaterów i w tych warsztatach i później. Kto wie zresztą, zaraz powiemy o kinofilii Hamaguci'ego, myślę, że to może być całkiem świadome nawiązanie. Natomiast jeszcze tak cały czas chcę spróbować nazwać tematykę i w ogóle zainteresowania Hamaguchi'ego, bo one są bardzo szerokie.
Także w mówieniu o tabu, bo jego filmy też dotykają dosyć mocno kwestii seksualności. Powiedz mi, gdzie jest jego centrum, takie skąd? Jak ty go widzisz? Ja myślę, że strasznie ciężko jest mówić o Hamagucim przez pryzmat jakby jednej kwestii, jednego słowa, ale myślę, że on po prostu, to co go interesuje, to jest życie, a spytałem się go kiedyś, Dlaczego te melodramaty? Skąd one się biorą? I dlaczego tak dużo uwagi poświęcę właśnie tej ekspresji melodramatycznej? I jak sobie myślę w ogóle o melodramatach w kinie japońskim, no to kiedyś właśnie mówiło się o Kenji Mizoguchi, że jest właśnie tym twórcą, który bodajże profesor Krzysztof Loska nawet ukłuł taki termin wyobraźnia melodramatyczna w kontekście operowania o Mizoguchi.
Więc to jest jeden trop, a drugi trop to jest Mikio Naruse, twórca, którym Hamaguchi najbardziej chyba się inspiruje i nawet kiedyś go spytałem o ten aspekt właśnie tych mistrzów japońskich, który z nich, czy to Ozu, czy Mizoguchi, Czy ktoś może inny wpłynął na niego najbardziej? I Hamaguchi właśnie odpowiedział wtedy, że oczywiście Mizoguchi i Ozu wywarli na mnie ogromny wpływ, ale to jest właśnie Mikio Naruse, to jest ten, który ukształtował moje myślenie o rzeczywistości, ale też o narracji jako takiej właśnie formie ekspresji. Bo Naruse miał coś, co właśnie też wyróżnia Hamaguchiego na tle innych japońskich twórców, czyli podejście do rytmu, do tempa opowiadania historii, ale także tematyki. Naruse był także bardzo wszechstronny, interesowało go bardzo dużo.
No i wracając do Hemaguciego. On wykorzystuje właśnie ten melodramat do tego, żeby właśnie powiedzieć o pewnych niuansach życia w sposób taki nie do końca poważny, bo cieszę się, że właśnie ten Douglas Serk tutaj też się pojawił. Właśnie dla niego Douglas Serk jest takim twórcą idealnym, takim geniuszem swoich czasów, który wyekstrahował sobie jakiś styl właśnie z nie do końca poważnie traktowanego gatunku, bo jednak melodramat często był traktowany przez palce, że to jest trochę Rozrywkowe, nie do końca poważne, czasami może nawet głupiutkie. Sam Hamaguchi uważa, że niektóre filmy Serka są wręcz głupie, ale jednocześnie trafiające do ludzi, szczególnie tamtego okresu. Bardzo rezonujące z tym, co tworzył.
I mam wrażenie, że takie też są filmy Hama Guciego, że jego timing, w którym on właśnie teraz wyrasta jako ten nowy autor, taki kolejny, no wręcz cudowny twórca, wyrasta też z tego, że opowiada o rzeczach, które są Bardzo bliskie nam aktualnie. Nieważne czy to ze względu na pandemię, czy nie. Po prostu te kwestie są dla nas bardzo istotne, ze względu na to, że dotyczą tematów uniwersalnie rezonujących. Czy to w Japonii, czy poza Japonią. I wydaje mi się też, że ten timing wynika właśnie z naszej potrzeby do obcowania z tego typu tematami. I to przełamywanie tabu Hamaguchiego też funkcjonuje od bardzo dawna.
Chciałem Cię zapytać właśnie o ten film, bo przeprowadzając swój wywiad z Hamaguchim, zacząłeś od, uważam, świetnego pytania, mianowicie, czy on sam ma prawo jazdy i co na to odpowiedział? Powiedział, że ma prawo jazdy, to prawda, ale nie prowadzi swojego samochodu, ze względu na to, że nie potrafi jeździć. To mnie pocieszyło, bo ja mam dokładnie tak samo. Też mam prawo jazdy, raz jechałem w życiu i mam nadzieję, że już nigdy nie pojadę. Także to mnie akurat, zagrzało mi serce. Tak, to właśnie podobnie jest z Hamagucim, bo z tego co pamiętam dwa razy prowadził w swoim życiu i też już więcej nie zamierza. No ale też wynika to trochę z tego, że Japonia nie jest taką, paradoksalnie dla filmu Drive My Car, bądź co bądź, Japonia nie jest krajem o tak wybitnie rozwiniętej kulturze samochodowej, że tam jest jednak ta łączność komunikacyjna polega bardziej na pociągach, które są wymierzone perfekcyjnie do linijki i przyjeżdżają zawsze na czas.
A tutaj paradoksalnie w Drive My Car znaczna część scen dzieje się właśnie na jakichś autostradach, na mostach. Ta właśnie architektura, ta urbanistyka w ogóle pełni tutaj ogromną rolę. No i sam krajobraz Fukushimy, krajobraz Hiroshima pełni też tutaj ogromną rolę. I tak zastanawiam się właśnie w kontekście tych samochodów, że dla Hamaguciego w zasadzie ten samochód jest... Dodajmy czerwony Saab, który też wychwyciłeś, że w opowiadaniu źródłowym Murakamiego jest żółty. Tak, tak, tak. I to jest też ciekawe, jak od razu zaczynał myśleć przy adoptowaniu tego opowiadania na język filmowy, że ta żółć nie jest tak filmowa, jak czerwień może być.
Więc gdybym teraz już przechodząc twardo do Drive My Car powiedział, Ten film, o czym on dla ciebie przede wszystkim jest? I w kontekście oczywiście Hamaguchi'ego, ale ten film to dla ciebie przede wszystkim powiesz o czym? Dwie rzeczy przychodzą mi od razu do głowy. Pierwsza to jest sama historia głównych bohaterów i tego, gdzie ta opowieść się rozgrywa. Dla mnie to jest opowieść o odbudowie. Odbudowie życia, odbudowie charakteru, odbudowie pozycji, także w kontekście właśnie procesu twórczego. Ale też historia, która odzwierciedla historię miejsca. Tak jak Hiroshima musiała zostać odbudowana po bombardowaniu właśnie po wojnie, tak główni bohaterowie też przemierzają jakąś drogę w celu ponownego właśnie odzyskania życia.
Ale na pewno ten aspekt prób tego pokazywania jak sztuka przenika się z życiem, jak życie przenika się ze sztuką, jest czymś co, mam wrażenie, świadomości kinofilskie jest zawsze takim bardzo ...atrakcyjnym elementem. Myślę, że to też jakby ta kinofilska wrażliwość Hamaguciego tutaj przemawia i niejako robi troszeczkę film o sobie samym, o tym, jak on postrzega ten proces twórczy. I zastanawiam się też właśnie, jak oglądałem po raz drugi na przykład ten film, Jak bardzo właśnie metafilmowa jest też ta opowieść, jak dużo jest o patrzeniu, jak dużo jest o właśnie takich aspektach związanych z odgrywaniem
A poprzez właśnie język ciała, czy to będzie mimika, czy też właśnie gestykulacja. I to jest coś, co Hamaguciemu służy jako pewien nośnik do tego, żeby tworzyć połączenie. I podobało mi się, co powiedziałaś, że właśnie dużo jest u Hamaguciego wokół intymności i tego właśnie, w jaki sposób jest dużo zbliżeń, odkrywania siebie i jak w ogóle postaci się ze sobą łączą. I mam wrażenie, że ten język właśnie Wielojęzyczność, którymi się komunikują postaci na scenie, jest też właśnie po to, żeby nawiązać pewnego rodzaju intymność. Kiedyś się spytałem właśnie, jak on pracuje ze swoimi aktorami. Poza tym, że właśnie przechodzą oni wielokrotnie przez partie tekstu, to dla niego istotna jest właśnie też ta intymność.
I to jest ostatni raz, kiedy Otto tak naprawdę rozmawia z nim o swojej narracji. I w momencie, gdy już wraca, nie wyjawiwszy jej wcześniej tej narracji, okazuje się, że miała wylew mózgu. I w tym momencie możemy się zastanawiać, że tak jakby postać bez swojej narracji ucha Maguciego nie może troszeczkę istnieć, że w momencie, w którym ta narracja została przerwana, oto przestaje też istnieć, nie może istnieć bez swojej narracji. I właśnie tak zastanawiam się nad tym, Jakim medium jest dla Hama Gutiego narracja, jakim potężnym medium jest właśnie snucie tych opowieści, które przecież ten język Czechowa, w pewnym momencie główny bohater mówi, że Czechów jest straszny, że te słowa wchodzą w ciało, że wydobywają z ciebie tę prawdę.
Ale jednocześnie jest dużo od nich samych. I jestem ciekaw, jak to się potoczy dalej z Hamagucim, bo to jest twórca o niezwykłej cierpliwości. Jeśli spojrzymy na jego wczesne filmy, to są takie filmy, które są bardzo niedoskonałe, że trudno się w pełni w nie zanurzyć. Są genialne pomysły inscenizacyjne, ale jeszcze nie są one tak wykonane z taką finezją, jak są wykonane w późniejszych jego filmach. Więc widać, że to jest ogromna droga i mam wrażenie, że on ciągle tworzył niejako o tym samym. Nawet jeden z jego projektów to jest czterogodzinny zapis prób teatralnych. I to jest film, który się nazywa właśnie Intimisys, Intymności.
Nie chcę w to teraz wchodzić, bardziej chcę zapytać odnośnie właśnie Hamaguchi'ego. Jak to jest jednostka, grupa, społeczeństwo u Hamaguchi'ego, konkretnie w Drive My Car? Czy to połączenie, jakie następuje jednak między ludźmi różnej klasy, reżyser pracujący w ekskluzywnej sytuacji i kobieta, młoda kobieta, która jest jego szoferką pochodząca właśnie z tej klasy robotniczej, czy następuje tu jakieś Przekroczenie klasowe, czyli powstaje faktyczna wspólnota, no bo to nie jest tak jak w hollywoodzkim kinie, prawda? Driving Miss Daisy czy nawet Green Book, prawda? Że mamy na końcu sugestie, że wszystko będzie dobrze. Może inaczej troszkę jest to wypowiedziane, ale jak ty to widzisz? Właśnie jednostka, grupa w Drive My Car.
Pewnie jest to naiwny bardzo obraz, ale jednocześnie jakiś kojący. I mam wrażenie też, że bardzo mocno przemawia ucha Maguciego takie myślenie właśnie o przepracowywaniu traumy, także tych zbiorowych. Wspominałem o tej Fukushimie, wspominałem też o Hiroshima tutaj jako miejscu, w którym dzieje się ta historia Drive My Car. I ta Hiroshima jest tutaj zaznaczona bardzo subtelnie. Mamy pojedyncze migawki, jakieś powidoki tego słynnego Gębaku Domu, czyli tego budynku, który widzimy w jednym dosłownie ujęciu tuż przed ostatnim wyinscenizowaniem sztuki wujaszka Wani w teatrze. I mam wrażenie właśnie, że Hamaguchi jakoś właśnie osadza bardzo mocno swoje historie w takim nienachalnym procesie przedefiniowywania właśnie więzów japońskich.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.