Mentionsy Mentionsy
SpoilerMaster
SpoilerMaster

S04E01: "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" (1968) -- CLASSIC

07.01.2022 ·1 godz 26 min

Opowiadam o filmie "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" (1968) Sergia Leone, najsłynniejszym spaghetti-westernie w dziejach kina.

Taki jest pogląd westernowy na cywilizację i taki jest także pogląd samego Leone. Sama fabuła jest dosyć kunsztowna i dosyć skomplikowana, jak przystało na trzygodzinny film, ale ważne jest to, że cały czas obserwujemy w ruchu właśnie ową konstelację pięciu postaci. I kiedy już został napisany treatment, został on oddany do przerobienia na scenariusz niejakiemu Sergiowi Donati, który wcześniej już pracował z Leony i który trochę czuł się obrażony, Leone nie zaprosił go do współpracy wcześniej, ale Donati rozpisał ten treatment razem z dialogami i bardzo szczegółowymi opisami w dokument, w scenariusz liczący sobie 420 stron, który to z kolei scenariusz na język angielski przełożył niejaki Mickey Knox, czyli aktor amerykański, który mieszkał już wtedy w Rzymie, był na tzw. czarnej liście hollywoodzkiej jako podejrzany o komunistyczne sympatie

Wyrobił sobie nazwisko w Rzymie jako konsultant dialogowy przy filmach nowych amerykańskich, ale także jako tłumacz scenariuszy z włoskiego na angielski. On nadzorował angielski dubbing dobrego, złego i brzydkiego i on odegrał bardzo ważną rolę w przekładaniu tej włoskiej frazy dialogowej na dialogi angielskie, dialogi amerykańskie, które faktycznie Sergio Donati napisał ten potężny scenariusz. Machina produkcyjna filmu ruszyła. Film był kręcony w Hiszpanii, przede wszystkim w okolicach Almerii i Guadixu.

Ona wychodzi do nich, żeby im dać łyk whisky dla ożywienia. Tak się kończy film. A teraz przeczytajmy, jak to jest w scenariuszu. Jest to napisane scenariuszowym, kwiecistym stylem Sergio Donatiego. Przełożyłem ten fragment na podstawie książki Freylinga. Pociąg nadjeżdża świeżo ułożonymi torami. Nie jest to specjalny przejazd inauguracyjny, nie ma okolicznościowych dekoracji, nie ma dygnitarzy, ani orkiestry dętej na peronie. To po prostu stara lokomotywa z kilkoma zdezelowanymi wagonami. Wiezie kolejną grupę robotników i kolejne materiały pod kolejny odcinek torów. A mimo to nastrój jest świąteczny. Jill kroczy pomiędzy mężczyznami. Niesie ze sobą sporą karawkę z dobrym galonem whisky w środku.

I właśnie dlatego, zamiast napisu koniec, na ekranie po raz pierwszy zobaczymy tytuł filmu, Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. Tak brzmią ostatnie strony scenariusza Sergia Donatiego, ostatnie strony tego 420-stronicowego dokumentu. I zanim sam je skomentuję, fragment książki The Films of Sergio Leone Roberta C. Campbell, znowu w moim tłumaczeniu. Jill jest jedyną postacią obdarzoną imieniem, która przetrwała. Nie znamy przecież imienia harmonijki. Ci, którzy kopią i układają tory, pozostają masą bez twarzy. Jeśli nowy świat, narodzony na końcu pewnego razu na Dzikim Zachodzie, nie jest ani odważny, ani godzien podziwu, przesłanie filmu zdaje się powiadać, że mimo wszystko jest to nasz świat i że uczynki zrodzone z prywatnych pobudek miewają bardzo publiczne rezultaty.

Kolej żelazna Mortona przeżywa. I Mortona, i Franka będzie dalej pchać się ku Zachodowi, mimo zejścia z tego świata Cheyenne'a i odjazdu Harmoniki. Zemsta Harmoniki jest triumfem podwójnym. Nie tylko wygrywa finałowy pojedynek z Frankiem, ale niweczy wysiłek Franka, który chciał wyrwać ziemię McBaina z rąk Jill. A mimo wszystko, zemście Harmoniki towarzyszy raczej smutek, niż poczucie triumfu. I teraz łącząc te różne elementy i kiwając głową nad absolutną zmianą obyczaju, która nie pozwala nam już przeczytać takiego fragmentu, jak czytamy w tekście Donatiego o poklepywaniu kobiety po pośladku bez potrząśnięcia głową i pomyślenia sobie, że jednak dobrze, że pewne rzeczy się w kulturze zmieniają,

Dość powiedzieć, i na to bym szczególnie zwrócił uwagę, że te słowa zapisane są w trybie warunkowym w scenariuszu, a jeśli tak się wydarzy, a jeśli któryś z nich wyciągnie dłoń, ale na ekranie to się nie dzieje. Jill podchodzi do grupy mężczyzn, oni otaczają ją w pełni podziwu, ona wręcza im whisky, ale nic takiego się nie dzieje. Nikt nie odważa się na żaden gest naruszający jej cielesną niezawisłość. Obraz filmowy stworzony przez Leonę w pewnym sensie nie spełnia tej maczystowskiej przepowiedni, która jest zapisana w scenariuszu Donatiego. W obrazie Leonego Claudia Cardinale i postać Jill triumfuje absolutnie,

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.