Teatr Telewizji miał swoją premierę, to przedstawienie pana profesora Mistrz, miał swoją premierę w kwietniu 1997 roku, czyli rok po publikacji książki 29 lat temu. Zostało 2 lata temu przypomniane, odtwórcą głównej roli Adama Mickiewicza jest Janusz Gajos. Więc my mamy nadzieję, że sztuka zostanie przypomniana w teatrze telewizji, wtedy nasi słuchacze będą mogli się z nią zapoznać, ale tak jak pan profesor powiedział, nie jest ona przedstawiona w taki sposób, w jaki pan profesor ją napisał. Ale wśród sylwetek osób, bohaterów tej sztuki pojawia się osoba i o to zawsze się chciałem pana profesora spytać. Uwaga, pojawia się Teodor Ernest Rutkowski.
Panie profesorze Rutkowski, jak to jest z pana literacką... Sylwetą osoby, która była nauczycielem kaligrafii. Jak to z tymi Rutkowskimi w kontaktach i twórczych i bezpośrednich z Adamem Mickiewiczem i w czasie teraźniejszym i w czasie przeszłym bywało? Rutkowskich było kilku i wszyscy okropni, którzy się pojawiali w orbicie Adama Mickiewicza. Na różne sposoby. Wszyscy to ladaco, pijacy, dziewczynnicy, oszuści i osoby bardzo podejrzane i dlatego jakoś mi bliskie, tylko że ja oczywiście mogę się obwiniać o to, że ja przesadzam z rolą Rutkowskich w życiu Adama Mickiewicza, bo tak jest zabawnie.
Może i trochę przesadzam, ale też może i nie przesadzam. Ponieważ teodor Ernest Rutkowski, mówimy o tym, że Ernest Rutkowski nie był osobą... Taką z jednej strony słabą, żadną, nikczemną. Z drugiej strony wierszek lecił, nawet wydał na początku lat sześćdziesiątych, bo żył dość długo. Taki tomik wierszy, który się nazywa atrakcyjnie, bo się nazywa Zgłębi Duszy. No lepiej sobie nie można wymyśleć, to tylko wiersze lepszego tytułu niż tytuł z głębi duszy. Ale oprócz tego, że uczył kaligrafii, był oczywiście powstańcem styczniowym, co ja opowiadam, powstańcem listopadowym, był podporucznikiem.
W powstaniu listopadowym na emigrację się znalazł po jego upadku. Tylko historia Teodora Ernesta Rutkowskiego i jego rola w życiu Adama Mickiewicza, chociaż wydaje się podrzędna, wcale podrzędna nie jest. Dlatego, że Teodor Ernest Rutkowski związał się, to znaczy po prostu mówiąc szczerze, zakochał się pewnej Francuzce. Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski.
Rutkowski zapałał do niej uczuciem, ona też zapałała do niego uczuciem, by także tak sobie do siebie pałali, ale ponieważ Teodor Ernest Rutkowski był jako pierwszy... Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. Braci w kole sprawy bożej, tak to nazwę.
Teodor Ernest Rutkowski był, uważał się, tak przed sobą uważał i pewno tak mu się uważało w środku Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski Więc taki nijaki, podrzędny, biedny, rozbijaczony nauczyciel kaligrafii i wierszokleta poczył się wielkim człowiekiem.
No ale tutaj on pała do Marie Le Bon, francuskiej, szwackiej albo służącej, a ona pała do niego. I tak pałają do siebie i co z tym zrobić? No jakoś dawali sobie radę i pałali do siebie skutecznie, ale Teodoro Ernest Rutkowski powiedział sobie, że no nie, on nie może zadawać się. Krzysztof Rutkowski
I wtedy ich związek właśnie erotyczny i seksualny jak najbardziej, bo oni się mieli do siebie skutecznie i z przyjemnością, będzie dopiero prawdziwym związkiem mistycznym. To znaczy będzie boskim związkiem erotycznym. Będzie boskim związkiem seksualnym. Jak oni się będą ze sobą obcować, to będą obcowali na wyższym stopniu obcowania. Krzysztof Rutkowski Names mentioned.
manifestowała jak tylko mogła swoją wyższość, nie tylko atrakcyjność cielesną, ale również jednocześnie atrakcyjność duchową. Na przykład w kościele Świętego Rocha napadała na księdza Kajsiewicza, który wygłaszał kazania przeciwko tomiańszczyźnie i ksiądz Kajsiewicz biedny aż się podobno kulił pod amboną, jak ta Marie Lemoine go napadała. No, krótko mówiąc, skończyło się na tym. Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski W związku z tym rób, Adam, co chcesz, sprawdź jeszcze, ale to rzeczywiście jest materiał na Wielką Siostrę, jest w wielkim podniesieniu ducha i że można ją przyjąć, no ale na wszelki wypadek to ona do ślubu z tym Rutkowskim
Nie zadaje. Zadawała się z Rutkowskim, bo się spotykało wkrótce, ale doszło do ślubu i Rutkowski doprowadził do tego, że Marie Leblanc została nie tylko jego żoną i mogli już oficjalnie się unosić cieleśnie, ale też oficjalnie się unosili duchowo z błogosławieństwem i mistrza i Adama Mickiewicza, że to było takie obcowanie. Najwyższego rodzaju, jakie można było sobie obradzić na Ziemi, obcowanie kosmiczne. Nie tylko łóżkowe, ale kosmiczne. I prawdziwie z ducha. Potem się okazało, schracam całą historię, że Ernest Rutkowski różnych używał zabiegów jeszcze.
Wobec Mickiewicza i różne nadrobne intrygi sobie pozwalał, ale ważne jest to, że w końcu Marie Lemoine, żona Rutkowskiego, po dwóch latach w 1846 roku przyznała, że ona osłukiwała. Że ona wcale nie chciała, znaczy że owszem robiła różne manifestacje, podrygiwała, skakała, klękała, płakała, udawała uwznieślenia i wzloty ducha w najrozmaitszy sposób, ale ona chciała z Rutkowskim. I ona chciała do tego koła po to, żeby móc z Rutkowskim ale się zadawać, żeby nikt nie miał do niej pretensji, że oni tam się zadają gdzieś po kątach, po jakichś alkowach albo po jakichś komórkach.
O to jej chodziło i ona swego dopięła, ale ja was bracia wykiwałam. Powiedziała Maria Rutkowska otwarcie i jej spowiedź jest dostępna, można ją przeczytać, jak to wszystko wyłożyła kawę na ławę. Ale Mickiewicz się z tym niespecjalnie nie przejął. Znaczy przejął się, ale z drugiej strony pomyślał sobie tak, znaczy ja rekonstruuję jego myślenie. Dobrze, może ty udawałaś coś, ale tobie się wydaje, że ty udawałaś. Dalsze historie...
Związków jeszcze i relacji pomiędzy Teodorem Ernestem Rutkowskim i Marie Lemoine i Kołem w Prawie Bożej. To też zabawne epizody. Wszystko to opisałem w książkach, które już zostały wydane. Między innymi w pierwszej części... Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. W sumie ciekawego. I przez jego związek z tą Marie Léon, z tą francuską również to jest...
To są sceny z tej komedii, które może nie zostały napisane już w tej komedii, która została wydrukowana, a potem wystawiona, wydobyte, ale to dla mnie jest ważne, bo na tym również polega rzeczywista rzeczywistość i żywe życie Koła Sprawy Bożej i żywe życie Mickiewicza z tamtego okresu i tego nie można przemyśleć, tego nie można pominąć. A drugi Rutkowski... To Ludwik Rutkowski, też w powstaniec listopadowym, podporucznik chyba jazdy wołyńskiej. Znalazł się na emigracji i on zaczął rozrabiać później, bo on znalazł się w Legionie Mickiewicza, to znaczy w 1848 roku we Włoszech, kiedy Mickiewicz zorganizował z przyjaciółmi
Zorganizował i zorganizował tzw. Legion Włoski i ten Ludwik Rutkowski to była postać okropniejsza od Teodora Erresta Rutkowskiego, ponieważ on okazuje się i tak wynika z listów pisanych do Mickiewicza przez innych legionistów Przyjaciół Mickiewicza dopuścił się rzeczy strasznej. To nie była rzecz erotycznie napęczniała czy też jakoś dwuznaczna, tylko on się dopuścił świętokradztwa prawdziwego. Ponieważ na mundurach legionistów był przyszyty, na kurtkach mundurowych był przyszywany biały krzyż.
Biały krzyż to był znak Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. To byli żołnierze, którzy jak mieli przyszyce na tych swoich kurtkach mundurowych biały krzyż, to był to znak, że oni są nie tylko żołnierzami żołnierzami, ale oni są żołnierzami wyższej sprawy ludzkości i wyższej sprawy, to znaczy sprawy Bożej.
No, więc to byli legioniści Miskiewicza, to byli żołnierze świętej sprawy, którzy posiadają ogromną moc ducha w sobie, tak wielką moc ducha, że potrafią jednym słowem sprawić, że żołnierzom carskim nie grał upadnąć tych z ręki. I co ten Rutkowski robił? On tam dowodził jedną z kompanii. Otóż pewnego dnia się upił, bo ci wszyscy Rutkowscy to byli pijacy, jak mówiłem, I zaczął zrywać białe krzyże z kurtek mundurowych i te mało że zrywać, to jeszcze topić je w resztoku i przygniatać w kamienie. Więc z punktu widzenia Mickiewicza, w opinii Mickiewicza i w opinii zresztą tych przyjaciół legionistów, którzy Mickiewiczowi o tym pisali, no to większego świętokradztwa
Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski.
Rutkowski rozpustnik i pijak, a ten drugi Rutkowski świętokratka i pijak. Jeszcze był trzeci Rutkowski, ale ten najmniejszą rolę odgrywał, ale za to pozytywną. Wiele o nim nie wiadomo, ale wiadomo tyle, że on przemycał z Francji do Galicji książki. I w różnych wydaniach przemycał książki Mickiewicza, ale nie tylko książki Mickiewicza. Okulną drogą przez Tatr, czyli był ten trzeci Rutkowski, był kimś w rodzaju pierwszego taternika przed taternikami, którzy przemycali w 1967 roku wydawnictwa Kultury Paryskiej.
Msza święta jest mszą świętą, jest święta... Krzysztof Rutkowski Wrócimy do ojczyzny. Będziemy w ojczyźnie. No, zaproszenie, niezwykłe poruszenie, ogromne.
A my dzisiaj w Śniadaniu z Mistrzem uczestniczyliśmy w widowisku takim słownym, opartym właśnie na sztuce i na tekście pana profesora Krzysztofa Rutkowskiego, mistrz widowisko i za tą przypowieść. Dziękujemy panu profesorowi Krzysztofowi Rutkowskiemu z Paryża. To ja dziękuję.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.