Rutkowski zapałał do niej uczuciem, ona też zapałała do niego uczuciem, by także tak sobie do siebie pałali, ale ponieważ Teodor Ernest Rutkowski był jako pierwszy... Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. Braci w kole sprawy bożej, tak to nazwę.
Bo nie można tego powiedzieć, że został przyjęty, bo do koła sprawy bożej nie przyjmuje się, tak jak do harcerstwa, czy do innej organizacji tego typu, ani też nie wstąpił, tak jak wstępowało się do ZMS-u albo do innej organizacji tego typu, ani też nie został wybrany. Wskazany przez innych tak jak do masonerii, tylko znalazł się w kręgu Mickiewicza blisko. Okazując coraz większy zapał, został przyjęty, jak powiadam, do pierwszego kręgu. Otrzymał medalik Koła Sprawy Bożej dość wcześnie. Zresztą ten medalik zgubił. Potem drugi dostał. Wszystko jedno.
Wobec Mickiewicza i różne nadrobne intrygi sobie pozwalał, ale ważne jest to, że w końcu Marie Lemoine, żona Rutkowskiego, po dwóch latach w 1846 roku przyznała, że ona osłukiwała. Że ona wcale nie chciała, znaczy że owszem robiła różne manifestacje, podrygiwała, skakała, klękała, płakała, udawała uwznieślenia i wzloty ducha w najrozmaitszy sposób, ale ona chciała z Rutkowskim. I ona chciała do tego koła po to, żeby móc z Rutkowskim ale się zadawać, żeby nikt nie miał do niej pretensji, że oni tam się zadają gdzieś po kątach, po jakichś alkowach albo po jakichś komórkach.
Związków jeszcze i relacji pomiędzy Teodorem Ernestem Rutkowskim i Marie Lemoine i Kołem w Prawie Bożej. To też zabawne epizody. Wszystko to opisałem w książkach, które już zostały wydane. Między innymi w pierwszej części... Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. W sumie ciekawego. I przez jego związek z tą Marie Léon, z tą francuską również to jest...
To są sceny z tej komedii, które może nie zostały napisane już w tej komedii, która została wydrukowana, a potem wystawiona, wydobyte, ale to dla mnie jest ważne, bo na tym również polega rzeczywista rzeczywistość i żywe życie Koła Sprawy Bożej i żywe życie Mickiewicza z tamtego okresu i tego nie można przemyśleć, tego nie można pominąć. A drugi Rutkowski... To Ludwik Rutkowski, też w powstaniec listopadowym, podporucznik chyba jazdy wołyńskiej. Znalazł się na emigracji i on zaczął rozrabiać później, bo on znalazł się w Legionie Mickiewicza, to znaczy w 1848 roku we Włoszech, kiedy Mickiewicz zorganizował z przyjaciółmi
Biały krzyż to był znak Krzysztof Rutkowski, Krzysztof Rutkowski. To byli żołnierze, którzy jak mieli przyszyce na tych swoich kurtkach mundurowych biały krzyż, to był to znak, że oni są nie tylko żołnierzami żołnierzami, ale oni są żołnierzami wyższej sprawy ludzkości i wyższej sprawy, to znaczy sprawy Bożej.
I trzeba pamiętać o tym, jak Krasiński był przerażony Wyglądem Mickiewicza, jak Mickiewicz do niego wtedy Krasiński w Rzymie mieszkał w 1848 roku. Na wiosnę zjawił się Mickiewicz u Krasińskiego. I Mickiewicz, i Krasiński potem pisał przerażony, to diabeł, diabeł prawdziwy w tym Mickiewiczu mieszka. I on chce tych swoich żołnierzy przerobić w żołnierzy sprawy świętych, on chce przerobić świętych żołdaków, którzy jednym słowem, nie karabinem, tylko jednym, jedno słowo wypowiedzą i carskim jegrom wypadną sztychy i karabiny z ręki.
No, więc to byli legioniści Miskiewicza, to byli żołnierze świętej sprawy, którzy posiadają ogromną moc ducha w sobie, tak wielką moc ducha, że potrafią jednym słowem sprawić, że żołnierzom carskim nie grał upadnąć tych z ręki. I co ten Rutkowski robił? On tam dowodził jedną z kompanii. Otóż pewnego dnia się upił, bo ci wszyscy Rutkowscy to byli pijacy, jak mówiłem, I zaczął zrywać białe krzyże z kurtek mundurowych i te mało że zrywać, to jeszcze topić je w resztoku i przygniatać w kamienie. Więc z punktu widzenia Mickiewicza, w opinii Mickiewicza i w opinii zresztą tych przyjaciół legionistów, którzy Mickiewiczowi o tym pisali, no to większego świętokradztwa
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.