Dzień dobry, jak zawsze z wielką radością i wielką przyjemnością. W Paryżu witam pana profesora Krzysztofa Rutkowskiego. Dzień dobry, panie profesorze. Dzień dobry. Panie profesorze, dziękuję, że dał się pan namówić. W momencie, kiedy w Warszawie trwa kolejny koncert Chopinowski, kiedy zbliża się noc Mickiewiczowskich dziadów, kiedy w księgarniach już niedługo pojawią się w tłumaczeniu pana profesora prelekcje paryskie Adama Mickiewicza, to poprosiłem dzisiaj pana profesora o opowieść o przyjaźni, o możliwości spotkania, jaka zaiskrzyła i jaka się pojawiła w Paryżu między Fryderykiem Chopinem a Adamem Mickiewiczem. A zatem, jak to było, panie profesorze?
Nie bardzo to się układało. Nie bardzo to się układało między Fryderykiem Chopinem i Adamem Mickiewiczem. I zaraz o tym kilka słów opowiem. Zacznę od tego, że powstała, czy właściwie cały czas... istnieje pewne nieporozumienie dotyczące Chopina, a właściwie Chopinów w związku z Adamem Mickiewiczem. Ponieważ niektórzy historycy literatury uważają i powtarzają informację, że Fryderyk Chopin
był na tej wieczerzy, kolacji, przyjęciu, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, które Eustachy Januszkiewicz wydał w swoim mieszkaniu z okazji imienin Adama Mickiewicza i z okazji rozpoczęcia wykładu w Collège de France właśnie dla Adama Mickiewicza. I pośród kilkudziesięciu uczestników tego przyjęcia podczas którego to przyjęcia improwizował Mickiewicz i improwizował Słowacki, ale to osobna historia. Pośród tych kilkudziesięciu uczestników był Fryderyk Chopin. Tak niektórzy historycy literatury uważają.
Mimo, że dość znaną w ówczesnym środowisku artystyczno-dziennikarskim, ale francuskim, Jean-Marie Chopin był również autorem wstępu do zbioru wierszy Karoliny Jenisz. Bardzo zresztą ciekawego, w którym Karolina Jenisz również zawarła w tym tomie, który został położony na stole, a właściwie na barierze. w Collège de France dla Adama Mickiewicza.
Tam znajduje się w tym tomie kilka znakomitych przekładów Karoliny Jenisz, utworów Adama Mickiewicza na francuski. Ale to też osobna historia. W każdym razie Jean-Marie Chopin był umylony z Frédéric Chopinem, który nigdy nie był na przyjęciu wydarym przez Augustachego Januszkiewicza z okazji imienin Adama Mickiewicza i z okazji rozpoczęcia wykładu w Collège de France 25 grudnia 1840 roku. Więc to nie Fryderyk. Natomiast relacje pomiędzy Adamem Mickiewiczem a Fryderykiem Chopinem były, jak powiadam, takie sobie.
Oczywiście czasami zdarzało się, że Fryderyk Chopin bywał kilka razy u Mickiewiczów na amsterdamskiej 1. Nawet prawdopodobnie, ale to też nie jest takie pewne, grywał u Mickiewiczów na fortepianie, który był w mieszkaniu Mickiewiczów, bo na tym fortepianie grała Celina Mickiewiczowa. Czasami sama, czasami na cztery ręce z Xaverą Deibel, albo Celina Mickiewiczowa akompaniowała Xaverze Deibel, kiedy Xavera Deibel śpiewała. Ale to też jeszcze osobna historia, bo każdy z tych wątków wymaga osobnego rozwinięcia i ja sobie te wątki na różne sposoby rozwijałem i je opisywałem.
Natomiast stosunek do Mickiewicza, do Fryderyka Chopina i stosunek Fryderyka Chopina do Mickiewicza zmieniał się stopniowo w latach czterdziestych i można powiedzieć tak, że... Fryderyk Chopin uważał, że Mickiewicz opowiada w koleżne France bzdury, natomiast Adam Mickiewicz uważał i mówił to jasno na różne sposoby, że to co robi Fryderyk Chopin, to co komponuje, to to jest Francja elegancja i zawracanie głowy i salony i że to takie jest piękne i wyrafinowane, ale to nie ma większego znaczenia. Oczywiście, że tam jeszcze różne były subtelności we wzajemnych relacjach, ale mniej więcej ten stosunek tak wyglądał.
To znaczy Fryderyk Chopin, nie Jean-Marie Chopin, który miał inny stosunek do Mickiewicza, tylko Fryderyk Chopin. Uważał, że to co robi Mickiewicz w Collège de France to jest zawracanie głowy. Natomiast Adam Mickiewicz uważał, że muzyka, którą komponuje Fryderyk Chopin jest bardzo piękna, ale to są perełki salonowe i nie mają większego znaczenia. Krótko mówiąc, nie były to stosunki za żywe. Ale to jeszcze nic, ponieważ Mickiewicz uważał i pisał o tym w listach i powtarzał to kilka razy. że biedna George Sond, że Fryderyk Sopel ją zwampiryzuje i że kto wie, czy ta biedna George Sond, którą Mickiewicz bardzo cenił i uważał, że jest osobą bardzo, jakby to powiedzieć, wybitną pod wieloma względami.
że Fryderyk Chopin ją zwampiryzuje, zje, zje, bys się i że kto wie, czy biedna George Sond nie umrze przez Fryderyka Chopina. Kilkanaście lat temu, może piętnaście, może trochę mniej, zacząłem przyglądać się jak tylko można blisko, jaki właściwie był stosunek George Sond do Fryderyka Chopina, zostawiając na razie Adama Mickiewicza na boku, jaki był stosunek Fryderyka Chopina do George Sond. I przyjrzałem się temu bliżej i teraz chciałbym przedstawić, jakie są wyniki mojego przyglądania.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.