Mentionsy Mentionsy
Śniadanie z Mistrzem 2020 - 2026
Śniadanie z Mistrzem 2020 - 2026

Krzysztof Rutkowski 10.11.2025

10.11.2025 ·14 min

Dzień dobry, jak zawsze z wielką radością i wielką przyjemnością. W Paryżu witam pana profesora Krzysztofa Rutkowskiego. Dzień dobry, panie profesorze. Dzień dobry. Panie profesorze, dziękuję, że dał się pan namówić. W momencie, kiedy w Warszawie trwa kolejny koncert Chopinowski, kiedy zbliża się noc Mickiewiczowskich dziadów, kiedy w księgarniach już niedługo pojawią się w tłumaczeniu pana profesora prelekcje paryskie Adama Mickiewicza, to poprosiłem dzisiaj pana profesora o opowieść o przyjaźni, o możliwości spotkania, jaka zaiskrzyła i jaka się pojawiła w Paryżu między Fryderykiem Chopinem a Adamem Mickiewiczem. A zatem, jak to było, panie profesorze?

Nie bardzo to się układało. Nie bardzo to się układało między Fryderykiem Chopinem i Adamem Mickiewiczem. I zaraz o tym kilka słów opowiem. Zacznę od tego, że powstała, czy właściwie cały czas... istnieje pewne nieporozumienie dotyczące Chopina, a właściwie Chopinów w związku z Adamem Mickiewiczem. Ponieważ niektórzy historycy literatury uważają i powtarzają informację, że Fryderyk Chopin

był na tej wieczerzy, kolacji, przyjęciu, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, które Eustachy Januszkiewicz wydał w swoim mieszkaniu z okazji imienin Adama Mickiewicza i z okazji rozpoczęcia wykładu w Collège de France właśnie dla Adama Mickiewicza. I pośród kilkudziesięciu uczestników tego przyjęcia podczas którego to przyjęcia improwizował Mickiewicz i improwizował Słowacki, ale to osobna historia. Pośród tych kilkudziesięciu uczestników był Fryderyk Chopin. Tak niektórzy historycy literatury uważają.

Otóż to jest nieporozumienie, ponieważ to owszem był Chopin na tym przyjęciu u Eustachego Januszkiewicza, ale to nie był Fryderyk Chopin. Tylko to był niejaki Jean-Marie Chopin. który z Fryderykiem Chopinem nie miał niczego wspólnego z wyjątkiem nazwiska. Ale ten drugi Chopin, Jean-Marie Chopin, był bardzo interesującą postacią. Jak on się znalazł na przyjęciu Ustachego Januszkiewicza, tego nie wiem dokładnie i nikt tego nie wie dokładnie, ale miał najwyraźniej kontakty z polską emigracją. Kto wie nawet, czy nie znał języka polskiego,

Tam znajduje się w tym tomie kilka znakomitych przekładów Karoliny Jenisz, utworów Adama Mickiewicza na francuski. Ale to też osobna historia. W każdym razie Jean-Marie Chopin był umylony z Frédéric Chopinem, który nigdy nie był na przyjęciu wydarym przez Augustachego Januszkiewicza z okazji imienin Adama Mickiewicza i z okazji rozpoczęcia wykładu w Collège de France 25 grudnia 1840 roku. Więc to nie Fryderyk. Natomiast relacje pomiędzy Adamem Mickiewiczem a Fryderykiem Chopinem były, jak powiadam, takie sobie.

Oczywiście czasami zdarzało się, że Fryderyk Chopin bywał kilka razy u Mickiewiczów na amsterdamskiej 1. Nawet prawdopodobnie, ale to też nie jest takie pewne, grywał u Mickiewiczów na fortepianie, który był w mieszkaniu Mickiewiczów, bo na tym fortepianie grała Celina Mickiewiczowa. Czasami sama, czasami na cztery ręce z Xaverą Deibel, albo Celina Mickiewiczowa akompaniowała Xaverze Deibel, kiedy Xavera Deibel śpiewała. Ale to też jeszcze osobna historia, bo każdy z tych wątków wymaga osobnego rozwinięcia i ja sobie te wątki na różne sposoby rozwijałem i je opisywałem.

Natomiast stosunek do Mickiewicza, do Fryderyka Chopina i stosunek Fryderyka Chopina do Mickiewicza zmieniał się stopniowo w latach czterdziestych i można powiedzieć tak, że... Fryderyk Chopin uważał, że Mickiewicz opowiada w koleżne France bzdury, natomiast Adam Mickiewicz uważał i mówił to jasno na różne sposoby, że to co robi Fryderyk Chopin, to co komponuje, to to jest Francja elegancja i zawracanie głowy i salony i że to takie jest piękne i wyrafinowane, ale to nie ma większego znaczenia. Oczywiście, że tam jeszcze różne były subtelności we wzajemnych relacjach, ale mniej więcej ten stosunek tak wyglądał.

To znaczy Fryderyk Chopin, nie Jean-Marie Chopin, który miał inny stosunek do Mickiewicza, tylko Fryderyk Chopin. Uważał, że to co robi Mickiewicz w Collège de France to jest zawracanie głowy. Natomiast Adam Mickiewicz uważał, że muzyka, którą komponuje Fryderyk Chopin jest bardzo piękna, ale to są perełki salonowe i nie mają większego znaczenia. Krótko mówiąc, nie były to stosunki za żywe. Ale to jeszcze nic, ponieważ Mickiewicz uważał i pisał o tym w listach i powtarzał to kilka razy. że biedna George Sond, że Fryderyk Sopel ją zwampiryzuje i że kto wie, czy ta biedna George Sond, którą Mickiewicz bardzo cenił i uważał, że jest osobą bardzo, jakby to powiedzieć, wybitną pod wieloma względami.

że Fryderyk Chopin ją zwampiryzuje, zje, zje, bys się i że kto wie, czy biedna George Sond nie umrze przez Fryderyka Chopina. Kilkanaście lat temu, może piętnaście, może trochę mniej, zacząłem przyglądać się jak tylko można blisko, jaki właściwie był stosunek George Sond do Fryderyka Chopina, zostawiając na razie Adama Mickiewicza na boku, jaki był stosunek Fryderyka Chopina do George Sond. I przyjrzałem się temu bliżej i teraz chciałbym przedstawić, jakie są wyniki mojego przyglądania.

Ale zacznę od takiego przyglądania się od strony Balzaka. Otóż Balzak napisał jedną ze swoich powieści, którą zatytułował Beatrix. ale zamierzał ją nazwać Galernicy Miłości. To jest powieść o dogorywaniu romansu hrabiny Marita Kuhl i Franciszka Liszta, przyjaciół Georges Sand i Chopina. Fryderyka Chopina, dodaję imię, żeby się tutaj nie plątał nam ten Jean-Marie Chopin. I Georges Sand występuje w powieści Balzaka jako pani Félicité de Touche.

Nie zaznała opieki rodzicielskiej, od dzieciństwa była panią własnej woli. Przypadek pchnął ją w dziedzinę nauki i wyobraźni, a świat literacki... miasto utrzymać w kręgu nakreślonym przez edukację, jaką daje się kobietom i przez nauki macierzyńskie dotyczące toalet, obłudnej przyzwoitości i powabów Diany Łowczyni dał jej coś jeszcze innego. Tak przełożył Tadeusz Bojżeleński tę powieść Balzaka. Powieść Beatrizm. A złośliwcy powiadają, że kiedy Fryderyk Chopin w wieku lat 26 zobaczył 32-letnią Georges Sand, szepnął, czy to naprawdę kobieta.

Skłonny jestem w to wątpić. Do rodziny pisał tak Fryderyk Chopin. Jest w niej coś, co mnie odpycha. 32-letnia Georges Sand, która po raz pierwszy zobaczyła Chopina napisała do hrabiny Charlotte Mariani. Monsieur Chopin, czy to raczej nie dziewczynka? I te plotki przypomniał niejaki Joseph Barry w monografii Georges Sond, żywot jawno grzesznicy, która to książka ukazała się również po polsku w przekładzie Ireny Szymańskiej. Powieść Balzaka, o której wspomniałem przed chwilą, kończy się zamknięciem swojej bohaterki, pisarki Camille Maupin w klasztorze.

Lelia, bohaterka jednej z najbardziej znanych i najlepszych powieści, też ląduje w klasztorze. Autorka zmieniła jej losy w drugim wydaniu, nie wiedząc chyba niczego o powieści Balzaka. Widmo klasztoru zawisło już w powietrzu. Nad bohaterką powieści Balzaka, nad bohaterką powieści z Rorsonde, nad samą Rorsonde oraz nad Choperem pogodzonym w duchu z rolą trzeciego dziecka. Widmo rozpętało żywioły w klasztorze Real Kartucha de Jesus.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.