Sedno modlitwy (Rozmowy o Małej Teresie #13)
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?Każdy ze Świętych opisuje modlitwę nieco inaczej, rozkładając akcenty zgodnie z własną wrażliwością. Co było najistotniejsze dla św. Teresy od Dzieciątka Jezus? Jak radziła sobie z masą polecanych jej intencji? Prostota i autentyczność Świętej prowadzą prosto do tego, co jest samym sednem.„Rozmowy o Małej Teresie” to seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Smak Karmelu. Podcast karmelitański. Witajcie w naszej serii, w której komentujemy teksty św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Jak zwykle spotykamy się w trójkę. Ja, Marcin Fizia. Ojciec Sylwester Rzepecki. I ojciec Marcin Wojnicki. Rozmawialiśmy już wiele, wiele razy na temat tekstów św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Dzisiaj kolejny fragment, w którym Teresa od Dzieciątka Jezus mówi o modlitwie. Na początku tego tekstu z rękopisu C przedstawia, czy kontekstem dla tego tekstu jest to, że miała takie wydarzenie z jedną ze swoich nowicjuszek.
Ta nowicjuszka miała takie ogromne pragnienie napisania listu do pewnej osoby po to, żeby ta osoba Miała nadzieję, że w wyniku otrzymania tego listu, przeczytania tego listu, ta osoba miała się nawrócić. Teresa od Dzieciątka Jezus jako jej taka opiekunka powiedziała, że w sumie dobry pomysł, natomiast musi poprosić o zgodę swoją przełożoną. Ta przełożona w swojej mądrości powiedziała, że tej zgody nie daje. Dlatego, że karmelitanka nawraca nie poprzez listy, ale poprzez modlitwę. I to wydarzenie dla Teresy stało się takim początkiem, czy właśnie tym kontekstem dla napisania tego, jak ona rozumie modlitwę i dlaczego ta modlitwa dla niej w jej życiu jako karmelitanki jest
Z jednej strony pokazują cały katalog różnych form modlitwy czy różnych metod, środków, którymi przy modlitwie można się posłużyć, a jednocześnie w pewnym miejscu dochodzą do takiego bardzo zwięzłego, krótkiego określenia. Które wyraża to, co dla nich jest samą istotą modlitwy, sednem modlitwy. I w świetle tego zdania wszystkie pozostałe formy w jakiś sposób stają się względne. Że mają sens o tyle, o ile prowadzą właśnie do tego, co w tym jednym, krótkim zdaniu jest zawarte. No i myślę, że wypada przywołać to określenie modlitwy św. Teresy od Dzieciątka Jezus, bo ono chyba najlepiej wyjaśni, jak Teresa modlitwę rozumiała. Dla mnie modlitwa jest wzniesieniem serca, prostym wejrzeniem ku niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu jak i w radości.
Na koniec jest to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co rozszerza moją duszę i jednoczy mnie z Jezusem. Więc ta cecha, która chyba jako pierwsza mi się tutaj nasuwa, to jest ogromna spontaniczność w tym właśnie. Teresa, która z jednej strony pisze, że nie przekreśla wartości tych modlitw, gdzie pewne formuły są już wcześniej uprzednio dane czy przygotowane, zwłaszcza jeśli chodzi o modlitwę wspólnotową, Ale jednocześnie to w żaden sposób nie należy do samej istoty modlitwy, że modlitwa ma być piękna, w tym sensie, że ma się składać ze zdań wielokrotnie złożonych i jakieś skomplikowane metafory w sobie zawierać, to absolutnie nie ma żadnego znaczenia w tym sensie, że nie zwiększa wartości modlitwy w żaden sposób.
A to, co jest istotne, to właśnie to wzniesienie serca, proste wejrzenie ku niebu. To jest coś bardzo podobnego, ta koncepcja jest bardzo podobna do tej, o której pisze święta Teresa od Jezusa w Drodzy Doskonałości, kiedy mówi nie żądam od was wielkich, o Nim rozmyślam, starania się o piękne sformułowania, piękne myśli i uczucia, żądam tylko byście na Niego patrzyły. Czyli coś takiego bardzo automatycznie wypływającego z nas, spontanicznego. Dla Teresy właśnie ten zachwyt, wzniesienie serca, proste wejrzenie ku Bogu, To jest coś całkowicie naturalnego właśnie w... można powiedzieć w pewnej... W pewnym kontraście do tych modlitw, które są zaproponowane w modlitewniku, nawet najpiękniejsze formuły nigdy nie były dla niej tak dobre i tak naturalne i mówiła nawet, że pisała, że nie była w stanie ich odmawiać.
Takim bardzo prostym, naturalnym dla Teresy, to jednocześnie ona bardzo jasno pokazuje, że jest to też doświadczenie nadprzyrodzone. To znaczy mówi, na koniec jest to coś wielkiego i nadprzyrodzonego. Czyli coś, co jest bardzo proste, łagodne, delikatne i naturalne dla Teresy, ona odczytuje jednocześnie jako coś takiego bardzo nadprzyrodzonego i bardzo wielkiego. No tak, tylko w żaden sposób nie wiąże się to z jakimiś niezwykłymi odczuciami związanymi z tą modlitwą. Znaczy nie, bo ta nadprzyrodzoność i wielkość może ją zaobserwować poprzez to, że jej dusza się rozszerza i się jednoczy z Jezusem, ale faktycznie znając szczegóły życia Teresy, no to wiemy doskonale, że ta nadprzyrodzoność i wielkość absolutnie nie oznacza
No a jednocześnie, myślę, że warto to w kontekście innego tekstu naświetlić, gdzie Teresa pisze, że w zasadzie to podczas modlitwy nie myśli o tych poszczególnych osobach, poszczególnych intencjach, nie przegląda. Listy tych wszystkich potrzeb, które mogłaby do Boga zanosić, tylko skupia się przede wszystkim na dążeniu do Niego. I wierzy, że te wszystkie osoby i te wszystkie intencje pociąga za sobą. Ale też, że nie skupia się w czasie modlitwy na roztrząsaniu tak punkt po punkcie wszystkich intencji, które są jej powierzone, czy które są dla niej ważne. No bo to też może stać się czymś, co od modlitwy mnie odciąga de facto. Kiedy skupiam się na całej tej masie powiedzmy kilkudziesięciu intencji, które są mi przedstawione, zamiast po prostu być przed Jezusem.
Znika mi to, co jest istotą modlitwy, czyli spotkanie z Jezusem. Zresztą to jest też chyba, nie wiem czy w Drodze na Górę Karmel albo w Nocy Ciemnej Jan odkrywa, o tym pisze, mówiąc o oczyszczeniu pamięci, że to oczyszczenie pamięci działa między innymi tak, że osoba bliska Panu Bogu czy zjednoczona z Nim, dążąca do zjednoczenia z Nim, Nie pamięta intencji modlitw, nie dlatego, że one są dla niej nieważne, tylko dlatego, że właśnie jest tak skoncentrowana na byciu z Jezusem, a jednocześnie Pan Bóg czasem, jeśli sam Pan Bóg chce, by coś konkretnego było ofiarowanego właśnie, czy jakiś czas ofiarowany w jakiejś konkretnej intencji, to u osoby z oczyszczoną pamięcią sam Pan Bóg
Wspomnienie tej osoby, czy wspomnienie tej intencji. Oczywiście nie chodzi teraz o to, żeby samemu taką niepamięć w sobie wytwarzać w sposób zupełnie sztuczny. Natomiast patrząc na doświadczenie Teresy, można jasno powiedzieć, że Ta czynność wzbudzania intencji i konkretnego przydzielania tej modlitwy czy tego czasu dla tej osoby, Teresa mówi, że to nie jest coś, co jest potrzebne dla doświadczenia modlitwy. Skoro intencja jest w moim sercu, a ja przychodzę do Jezusa, to samo to już tę intencję wzbudza i przynosi Jemu.
To są te słowa po prostu z Ewangelii, kiedy Jezus powiedział, że Bóg wie co nam potrzeba, zanim Go o to poprosimy i tylko mamy się starać o Królestwo Boże. To jest dokładnie to. Przychodzisz na modlitwę, zajmujesz się Nim, jesteś z Nim po prostu. Z pewnością myślenie o tych intencjach ma też wartość po prostu budowania wspólnoty, przeżywania solidarności z tymi osobami, które czegoś potrzebują, ale myślę, że też warto to powiedzieć wprost, że w ogóle nie trzeba przypominać o takiej czy innej potrzebie, bo On wie o niej doskonale i dużo lepiej niż ja. No i dla mnie też jest bardzo uwalniające uświadomienie sobie na modlitwie, że jeśli ktoś jest dla mnie ważny, no to tym bardziej jest ważny dla Boga i jeśli mi zależy, to jemu zależy jeszcze bardziej.
Ja myślę, że w pierwszym takim momencie, jak ktoś prosi o modlitwę, to tak jak Teresa mówiła, że od Dzieciątka Jezus, że ona woliła po prostu proste, spontaniczne, jakieś nawet krótkie zdania. Widzisz osobę, która cierpi, przed chwilą z nią rozmawiałaś, nawet westchnienie do Pana Boga w jej intencji. Ja też, no nie wiem jaką wy macie praktykę, ja oddaję Panu Bogu wszystkie te osoby, które proszą. Bóg wie, co im potrzeba. Ja nie wiem i nigdy też nie proszę wprost o to, o to, o to. Panie Boże, Ty wiesz. Ja oddaję te osoby i ufam, że Bóg po błogosławie udzieli takich łas, jakie są potrzebne.
I wcale nie potrzeba wtedy dużo mówić. Oddajesz Panu Bogu te osoby, proste zdanie i trwasz cały czas przy Nim. Nie rozmyślasz, że nie wiem, co się stanie, czy może Pan mu pomógł, czy nie. Zostawiasz to Mu. To jest też taka wolność, uczenie się wolności, zostawianie Mu Jego. Nie jest to łatwe, ale... A dla Kazimierza to, a dla Józefy to, a dla Sebastiana tamto. Aczkolwiek też, żeby była jasność, żeby też nie deprecjonować tego doświadczenia, jednak wydaje mi się, że taki obraz tego, że jeśli ja jestem tak serce przy sercu z Jezusem i On po prostu widzi, kto jest dla mnie ważny, kto jest dla mnie istotny,
Co też jest dużym ryzykiem w środowiskach kościelnych, gdzie takie pomodlę się za Ciebie to jest mniej więcej synonim wspieram Cię czy współczuję Ci. Ale nie mam pomysłu jak inaczej Ci pomóc. I czasem faktycznie tak jest. Natomiast myślę, że często nam się zdarza, że ludzie sami proszą o modlitwę i wtedy to pomodlę się za Ciebie będzie po prostu odpowiedzią na ich prośbę. Na ile pamiętam kontekst, chyba właśnie dokładnie w odniesieniu do takich sytuacji Teresa przewołuje ten obraz, że ona biegnie w stronę Jezusa i tych wszystkich pociąga za sobą, ale nie myśląc o każdym z osobna, nie wyszczególniając właśnie tych wszystkich intencji. Tak. Genialny przykład dla mnie osobiście, właśnie to co wcześniej Ty wspomniałeś, sposób czy praktykę jak to robić, to jest przykład Maryi w Kanie.
Ona tylko powiedziała, że Jezusowi nie mają wina i tyle. Nie mówiła Mu co ma robić, nic. Dała Mu zupełną wolność. Dla mnie to jest niesamowita dojrzałość w modlitwie. Przychodzisz do Jezusa tak jak mała Teresa, zanosisz tych wszystkich ludzi i po prostu zostawiasz ich Jezusowi. Panie, Ty wiesz. Piękne to doświadczenie Teresy od Dzieciątka Jezusa o modlitwie, dotyczące modlitwy właśnie, że może ona połączyć w sobie te dwa takie niesamowite aspekty takiej bardzo głębokiej prostoty bez starania się o jakieś Sformułowania piękne i wspaniałe, bo one będą o tyle piękne i wspaniałe, o ile będą wypływać ze mnie.
To znaczy, ja mogę naprawdę 17 minut wspaniałych inwokacji do Pana Boga strzelić, wyuczonych, pięknych formułek, które zupełnie nie będą wypływać z mojego serca. Mogę 17 minut do Niego mówić, a nie powiedzieć ani jednego słowa tak naprawdę. A mogę po prostu przy nim być i nie wypowiedzieć żadnego słowa, a jednocześnie wypowiedzieć ich tysiące. Więc to jest takie piękne doświadczenie, które też w tym opisie tak bardzo ładnie Teresa Teresa od Dzieciątka Jezus pokazuje tę kwintesencję doświadczenia Teresy od Jezusa.
Bez narzucania sobie, że ja nie mam prawa w ogóle być zagniewany na Boga. Ale intelekt mi mówi, że to jest niesłuszne, więc jakoś staram się samego siebie do tego przekonać. No ale to właśnie jak najbardziej może być modlitwa, te słowa Jonasza. To jest bardzo ważne Marcin, to co mówisz, bo wiele osób po prostu się boi w taki sposób mówić do Boga. No bo jeszcze się zagniewa. Zagniewa i strzeli piorunek. Tak, że jak można do Boga, nie wiem, powiedzieć jakieś ostre słowo, że nie wiem, że ja mam pretensje o coś, no mogę. Bo to jest mój przyjaciel, skoro ja wchodzę w taką z nim relację, to on nie zna. I mogę mu o tym powiedzieć i wcale się nie obrazi. Teresa od Jezusa też, kiedy jej się wóz wykoleił, powiedziała, że nie dziwi się, że ma tak mało przyjaciół.
Chociaż to jest trochę jak z cytatami Alberta Einsteina, że wszyscy je powtarzają, ale nikt nie wie, gdzie to zostało zapisane. W takim wypadku dziękujemy Teresie od Dzieciątka Jezus, że nas dzisiaj przeprowadziła przez tą swoją koncepcję i doświadczenie modlitwy. Dziękujemy jej też za to, że nas przez ten cały czas Ojciec Sylwester Rzepecki i ojciec Marcin Wojnicki.
Na razie żegnamy się w tej formie i żegnamy się w tej formie z Teresą od Dzieciątka Jezus, ale może w przyszłości do tej formy również powrócimy. Jakieś koncepcje są, zobaczymy czy się uda. Mamy nadzieję, że tak. Dziękujemy Wam, że byliście z nami. Zapraszamy do lajkowania, subskrybowania naszego kanału, dzielenia się z innymi tymi treściami i do zobaczenia i do usłyszenia. Do usłyszenia. Smak Karmelu Podcast karmelitański
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?
Każdy ze Świętych opisuje modlitwę nieco inaczej, rozkładając akcenty zgodnie z własną wrażliwością. Co było najistotniejsze dla św. Teresy od Dzieciątka Jezus? Jak radziła sobie z masą polecanych jej intencji? Prostota i autentyczność Świętej prowadzą prosto do tego, co jest samym sednem.
„Rozmowy o Małej Teresie” to seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite