Mentionsy Mentionsy
Smak Karmelu
Smak Karmelu

Droga modlitwy (Rozmowy o Katechizmie #6)

31.05.2025 ·51 min 51 s

W ramach serii „Rozmów o Katechizmie” chcielibyśmy razem z Wami prześledzić, co o modlitwie mówi nam sam Kościół. Punktem odniesienia jest dla nas Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 r. W kolejnych miesiącach będziemy czytać i komentować kolejne artykuły czwartej jego części, w całości poświęconej tematyce modlitwy.W kolejnym odcinku przyglądamy się temu, jakie znaczenie dla naszej modlitwy ma odniesienie do każdej z trzech Osób Trójcy Świętej, co jest ostatecznym celem modlitwy, a także jaką rolę odgrywa w niej Maryja.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:⁠Smak Karmelu na Patronite

Oczywiście jest ze mną tutaj ojciec Marcin Fizia, współprowadzący ten podcast. Witam serdecznie. Z tej strony ojciec Marcin Wojnicki, Karmelita Bosy. No i nasz pierwszy punkt o drodze modlitwy, tak jak sobie przed naszym nagraniem rozmawialiśmy, punkt taki pojedynczy, niedługi, ale bardzo gęsty, bardzo dużo treści tam się znajduje. Punkt, który mówi o różnych historycznych, społecznych, kulturowych kontekstach, które na tą tradycję modlitwy się składają. Więc z jednej strony jest coś, co z tych różnych źródeł kulturowych jest przez tradycję chrześcijańską zaczerpnięte, no ale co nie w całym zakresie może być brane bezkrytycznie i dlatego jest mowa o tym, że Urząd Nauczycielski Kościoła rozeznaje te różne formy.

Może po prostu przeczytam to zdanie, żeby było wiadomo, do czego się odnosimy. Zgodnie z kontekstem historycznym, społecznym i kulturowym każdy kościół w żywej tradycji modlitwy proponuje swoim wiernym język modlitwy. Słowa, melodie, gesty, ikonografie. Do urzędu nauczycielskiego należy rozeznawanie, czy te drogi modlitwy są wierne tradycji wiary apostolskiej, a obowiązkiem duszpasterzy i katechetów jest wyjaśnianie ich znaczenia zawsze w odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Pierwszy wniosek jest oczywiście taki, że nie wszystkie nowe sposoby modlitwy będą czerpały z tej żywej tradycji modlitwy i nie jest tak, że każda jakaś rzeczywistość modlitwy, która się pojawia w różnych wspólnotach tylko i wyłącznie dlatego, że jest tworzona

A jeszcze inaczej w Afryce, bo właśnie wiele tych elementów tak jak tu jest stwierdzonych historycznych, społecznych, kulturowych zostaje niejako zassane do tej chrześcijańskich tradycji. Często wielu tym elementom kultury miejscowej i kultury lokalnej zostaje nadane chrześcijańskie znaczenie, chociaż Sam symbol, sam obrzęd, rytuał, gdzieś tam pierwotnie wcale chrześcijański nie był. No tak, to o czym mówisz to nazywa się inkulturacją i jak najbardziej widać to i współcześnie, i w historii Kościoła, że tam gdzie Kościół docierał, wykorzystywał te zdobycze kultury danego ludu, czy język, czy sposoby wyrazu, poezję, muzykę, czy w ogóle szeroko rozumianą kulturę danego ludu.

Przekształcony po prostu. To jest też ważne w kontekście innych kultur. Kiedy mówimy o kościele w Ameryce Południowej, o kościele w Chinach, o kościele w Indiach, też co z tej kultury można zaczerpnąć? Co może zostać włączone? Ja myślę, że sam ten punkt daje nam, no właśnie punkt odniesienia i kryterium. Wiadomo, że Urząd Nauczycielski to rozeznaje, No i tą postacią centralną jest Jezus Chrystus. Czy czerpie ten konkretny wyraz pobożności z tradycji apostolskiej? Niekoniecznie przez formy i treści, ale przez to, do czego bezpośrednio prowadzi. Jeśli prowadzi bezpośrednio do relacji z Jezusem Chrystusem, to jest już przesłanka za tym, że jest to sposób wyrazu i modlitwa bezpieczna po prostu.

Tak, myślę, że tutaj tym ważnym elementem jest stwierdzenie, że do urzędu nauczycielskiego należy rozeznawanie, czyli też nie jest to kwestia mojego, podoba mi się, nie podoba mi się. Swoją drogą to wiem, że komplikuje wciąż, ale też jest to o tyle nie zero-jedynkowe, że przypomina mi się sytuacja rozwijającego się kościoła w Chinach, inkulturacji za czasów Mato Ritchiego. Też ciekawy taki moment w historii Kościoła. Kościół w Chinach bardzo prężnie się rozwijał i gdyby wtedy ta misja w Chinach nie została ucięta, być może że dzisiaj Chiny byłyby chrześcijańskie, ale właśnie wtedy stwierdzono, że ta inkulturacja idzie trochę za daleko. Tutaj, jeśli dobrze pamiętam, w tle był jeszcze konflikt między jezuitami i dominikanami.

I to cały czas wymaga rozeznawania, oczyszczania i odnoszenia do Chrystusa. Tutaj jeden z przykładów, który mi się nasuwa. Mam wrażenie, że cały czas wraca nam w Kościele taki pewien rys czy pewien instynkt politeistyczny. Od tego są specjaliści. I czym innym jest relacja ze świętymi, obcowanie świętych, które jest w tym rdzeniu chrześcijańskiej tradycji obecne, czym innym jest już traktowanie właśnie czy całego zastępu aniołów, czy grona świętych, czy różnych upostaciowień Pana Jezusa czy Matki Bożej w różnych obrazach, jako takich pomniejszych bóstw, które zajmują się jakimiś poszczególnymi przestrzeniami rzeczywistości, jako tym, co im jakoś szczególnie przynależy.

No i na przykład tutaj widzę jeden z tych miejsc, gdzie cały czas ten nurt tradycji wymaga oczyszczania, pogłębiania i odnoszenia do Chrystusa, odnoszenia do źródeł. To na pewno, chociaż takie przyporządkowanie nazwijmy to patronatów jest jak najbardziej w tradycji Kościoła obecne i wydaje mi się, że całkowicie też usprawiedliwione, Natomiast jest to miejsce, w którym może być bardzo, bardzo wiele nadużyć i to jest niebezpieczne, jeśli faktycznie przypisuje się po pierwsze jakieś ograniczenia Bogu, a z drugiej strony, jeśli przypisuje się jakieś boskie moce, O ile to jest modlitwa do Boga za wstawiennictwem kogoś konkretnego, to jest to oczywiście w tradycji Kościoła obecne i z tym bym nie polemizował, natomiast istnieje ryzyko nadużyć to na 100%.

No tak, można powiedzieć, że właśnie w nim, przy tym biurku siedzimy. I myślę, że to jest bardzo czytelny przykład tego oczyszczania. Kiedy wstawiennictwo, pośrednictwo mieści się w ramach tradycji chrześcijańskiej i właśnie tej tradycji modlitwy, która w Kościele jest obecna, a kiedy wpada nam W takie po prostu bardzo ludzkie schematy, często również gdzieś źródłowo pogańskie, to znaczy wywodzące się z takiej bardzo naturalnej religijności, czy z jakichś naszych ludzkich stosunków, właśnie tego urzędnika, kogoś u władzy, kto jest wyżej i do kogo dostępu nie mamy. No i kiedy te ludzkie obrazy, tak samo jak obrazy relacji rodzinnych, wchodzą nam w nasze życie duchowe, w nasze życie religijne i często więcej zaciemniają niż rozjaśniają.

Dzień dobry. To człowieczeństwo jest czymś, co nas trochę uwiera. I wolelibyśmy na samym bóstwie się skupić. No i właśnie jeśli już do odpowiedniego momentu, etapu życia duchowego dojdziemy, wtedy to człowieczeństwo Jezusa jako coś niższego, coś gorszego, coś uwikłanego w ciało możemy zostawić nad sobą i wzbić się już w kontemplację tej Jego niematerialnej boskości. Oczywiście to jest jeden z aspektów tego problemu z wcieleniem Chrystusa, bo w historii Kościoła tych aspektów było naprawdę bardzo, bardzo wiele.

To jest aż 5 punktów. No i tutaj jest mowa przede wszystkim o tej modlitwie do Jezusa. To znaczy jest mowa o tym, że modlitwa jest do Ojca, ale w każdej modlitwie do Ojca właśnie te modlitwy i tak są skierowane do Chrystusa. I wymienione są różne imiona, które Jezusowi zostają przypisane i które Kościół, czerpiąc z tradycji, z Pisma Świętego również Jemu przypisuje i do Niego kieruje. Natomiast podkreślone jest jeszcze raz właśnie to, że to imię, które Chrystus otrzymał w momencie swoich narodzin,

Natomiast tak patrząc też z perspektywy naszych świętych, jest to rzeczywistość właściwie całkowicie oczywista i dla Teresy i dla Jana. I być może w związku z tym, że aż tak oczywista, zbyt często o niej tak eksplicit właśnie nie mówią. Ale faktycznie celem modlitwy jest zjednoczenie. Jest takie zespolenie dwóch, mojej i jego woli, żeby stały się jedną. No i jeszcze wracając do tematu imienia Jezus. Katechizm jako jedną z tych form modlitwy przypomina praktykę, zwłaszcza w Kościele Wschodnim, bardzo obecną, że wezywanie świętego imienia Jezus jest najprostszą drogą nieustannej modlitwy.

One jakoś tak bardzo korespondują też z tym, co w naszej tradycji nazywamy trwanie w Bożej obecności. Oczywiście inne może metody, inna droga, ale właśnie do takiej ciągłej świadomości bycia z Chrystusem prowadzą. I ta świadomość bycia z Chrystusem później jest szansa, że będzie zmieniać tą naszą codzienność no i sprawiać, że ta codzienność wypełni się Jego obecnością i wtedy dzięki temu możemy zacząć wypełniać też tą codzienność Ewangelią i Jego nauczaniem. Muszę też zwrócić na to uwagę, bo jestem w zakonie od serca Jezusa, więc ten punkt, który koncentruje na tajemnicy serca Jezusa i dla mnie to jest tajemnica miłości, no też jest ważny, bo Kościół jakoś naturalnie do tego nas kieruje.

Tu jest ten słynny fragment, kiedy Franciszek w ramach encykliki Magisterium Kościoła pisze o tym, jak lepił pierożki z babcią. Piękny obraz. Tak i to też jest fenomenalne, że to też weszło właśnie do Magisterium Kościoła. Sam podtytuł tej encykliki, czyli o miłości ludzkiej i boskiej serca Jezusa, znowu podkreśla tą prawdę wcielenia i to jego człowieczeństwo i to jego bóstwo. I że to nasze doświadczenie serca, w jakiś sposób tego ludzkiego serca, oczywiście nie anatomiczny, rozumianego tylko tak metaforycznie, tego co dla nas w tej zachodniej kulturze serce oznacza, też w jakiś sposób możemy odnieść do i opisać charakterystykę

I kiedy go prosimy, tak naprawdę otwieramy się wtedy na jego obecność i na te wszystkie łaski, których chce nam udzielić. Bo jest w naszym sercu. Dla mnie ta modlitwa przyjdź Duchu Święty jest takim naszym paradoksalnie. Taką naszą próbą od zewnątrz otwarcia naszego serca i odkrycia, że ta Jego obecność już w sercu jest obecna. To jest takie niesamowite, no bo przecież przyszedł. Czyli bardziej wypuszczenie tej gołębicy z klatki. Dokładnie. Przejść Duchu Święty to znaczy spójrz, otwieram to moje serce, wyjdź z Niego, bo przecież wierzę, że w Nim jesteś. No to mi się trochę kojarzy z tym obrazem, który znowu papież Franciszek kiedyś użył, że Jezus puka do drzwi kościoła, ale często bardziej po to, żeby go z tego kościoła wypuścić na zewnątrz, niż żeby on mógł z zewnątrz do kościoła wejść.

Jako puka do drzwi wewnętrznych. Tak, tak, tak, od środka do nich puka. I w tej części o Duchu Świętym jeszcze jest zdanie, które myślę, że też zasługuje na uwagę. Jest tyle dróg w modlitwie co modlących się, ale ten sam Duch działa we wszystkich i ze wszystkimi. W komunii Ducha Świętego modlitwa chrześcijańska jest modlitwą w Kościele. No i znowu mamy pewne dwa aspekty, dwa bieguny i katechizm, który pokazuje, że nie jest dobrze iść w którykolwiek z tych biegunów, tylko jest coś, co może nie tyle jest pośrodku, co jest w stanie te oba bieguny połączyć. Czyli z jednej strony… I tym czymś nie jest coś, tylko ktoś. Tak, tak, tak, no to już można pójść tutaj dalej w tę stronę.

Natomiast w zupełnie inny sposób chociażby Sobór Watykański II to ujmuje, gdzie Maria jest tą Jakby pierwszą w Kościele. Czyli jest Bóg, no jest Chrystus, który jest pośrednikiem i Maria, która w modlącym się Kościele jest tą pierwszą, w której obietnice Boże już się wypełniły. Ale jest w każdym razie po stronie naszej, nie po stronie Boga. To jest też krzywda, która była jej robiona w historii, być może nadal jest w niektórych kręgach. Takie oblanie jej tym złotem świętości w taki sposób, że już nie ma kompletnie człowiek do niej dostępu, nie ma żadnej możliwości naśladowania jej, że staje się właściwie takim pośrednikiem właśnie w tym znaczeniu, o którym mówiliśmy, że to jest jedyna osoba, która ma dostęp do ojca.

Maryja nie jest ani jakimś drugim pasem tej drogi, ani drogą równoległą, ale tą, która właśnie drogę wskazuje. Czyli Jezus jest drogą, Maryja jest drogowskazem. Drogowskazem na tą drogę. Katechizm wspomina o dwóch nurtach, prądach tej modlitwy związanej z Maryją. Z jednej strony, że Maria uwielbia Pana za wielkie rzeczy, jakie uczynił swojej pokornej służebnicy, a przez nią wszystkim ludziom. I z drugiej strony, że Kościół powierza Matce Jezusa błagania i uwielbienia Dzieci Bożych. Więc ja tutaj widzę trochę odniesienie do tych dwóch obrazów również w tradycji karmelitańskiej obecnych.

Ostatnie słowa tych punktów dotyczących Matki Bożej. Modlitwa Kościoła jest jakby prowadzona przez modlitwę Maryi, jest z Maryją zjednoczona w nadziei. Maryja jako ta, która w tej nadziei się, wiadomo, wydoskonaliła i wydoskonaliła się również towarzysząc Jezusowi w tych trudnych doświadczeniach i sama te miecze boleści przeżywając. Też nas w tej nadziei może prowadzić. Pokazuje, że człowiek jest w stanie przeżyć te trudne sytuacje w zjednoczeniu z Chrystusem. No i myślę, że możemy tutaj odnośnie nadziei zapowiedzieć nasze rekolekcje, które przygotowujemy.

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.