Droga modlitwy (Rozmowy o Katechizmie #6)
W ramach serii „Rozmów o Katechizmie” chcielibyśmy razem z Wami prześledzić, co o modlitwie mówi nam sam Kościół. Punktem odniesienia jest dla nas Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 r. W kolejnych miesiącach będziemy czytać i komentować kolejne artykuły czwartej jego części, w całości poświęconej tematyce modlitwy.W kolejnym odcinku przyglądamy się temu, jakie znaczenie dla naszej modlitwy ma odniesienie do każdej z trzech Osób Trójcy Świętej, co jest ostatecznym celem modlitwy, a także jaką rolę odgrywa w niej Maryja.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Bo często może pojawiać się taka tendencja, oczywiście to jest jedna z możliwości, jak można na ten temat spojrzeć, że jejku, to jest straszne, to jest niechrześcijańskie, to jest pogańskie, to jest świeckie, więc tego do liturgii, do modlitwy absolutnie włączać nie można, bo nie ma chrześcijańskiego pochodzenia. Ojej, to nawet są fragmenty Słowa Bożego, Pisma Świętego, które były zaczerpnięte Z tekstów pogańskich, którym nadano właśnie to duchowe i chrześcijańskie znaczenie. No tak, to pierwszy przykład, który mi przychodzi do głowy, psalm, nie pamiętam który, egipski hymn do Boga Atona, który został na cześć Jahwe przekształcony.
No i na przykład tutaj widzę jeden z tych miejsc, gdzie cały czas ten nurt tradycji wymaga oczyszczania, pogłębiania i odnoszenia do Chrystusa, odnoszenia do źródeł. To na pewno, chociaż takie przyporządkowanie nazwijmy to patronatów jest jak najbardziej w tradycji Kościoła obecne i wydaje mi się, że całkowicie też usprawiedliwione, Natomiast jest to miejsce, w którym może być bardzo, bardzo wiele nadużyć i to jest niebezpieczne, jeśli faktycznie przypisuje się po pierwsze jakieś ograniczenia Bogu, a z drugiej strony, jeśli przypisuje się jakieś boskie moce, O ile to jest modlitwa do Boga za wstawiennictwem kogoś konkretnego, to jest to oczywiście w tradycji Kościoła obecne i z tym bym nie polemizował, natomiast istnieje ryzyko nadużyć to na 100%.
Tak, no myślę, że zgadzamy się co do tego, że sam fakt takiego przeporządkowania nie jest niczym zdrożnym, natomiast później już sposób jego realizacji może zbaczać na manowce. Tutaj swoją drogą myślę, że bardzo nas to prosto prowadzi do kolejnego punktu, kolejnego tematu. Dokładnie. Gdzie Katechizm mówi o modlitwie do Ojca, znowu pozwolę sobie przeczytać ten punkt, to w zasadzie cały ten fragment do jednego punktu się streszcza. Jedynie Chrystus jest drogą modlitwy chrześcijańskiej. Czy nasza modlitwa będzie wspólnotowa czy osobista, słowna czy wewnętrzna, dostęp do Ojca ma tylko wtedy, gdy modlimy się w imię Jezusa. Święte Człowieczeństwo Jezusa jest więc drogą, przez którą Duch Święty uczy nas modlić się do Boga, naszego Ojca.
I tutaj przejście z tego poprzedniego punktu, bo mam wrażenie, że kolejnym takim miejscem, które wymaga tego oczyszczania, pogłębiania jest kwestia pośrednictwa, bo modlimy się. Razem ze świętymi wierzymy, że oni są obok nas i tworzymy jedną wspólnotę i że to wsparcie z ich strony też jest dla nas czymś ważnym, ponieważ właśnie jako jedna wspólnota zbliżamy się do Boga. No i to jest znowu jak najbardziej w rdzeniu tradycji chrześcijańskiej. Natomiast jest ryzyko, że to pośrednictwo zacznie być rozumiane tak jak w urzędzie, że ja przechodzę do jakiegoś niższego urzędnika, który te papiery przekazuje do wyższego urzędnika i dopiero poprzez niego trafiają na biurko ojca. No ale ja tam dostępu nie mam, przez jakiś taki łańcuch muszę się do niego zwrócić. Lepiej do specjalistów się wybrać.
Tak, no i w tym punkcie też jest bardzo ważny akcent położony na wcielenie Chrystusa, bez którego to wcielenia, ta nasza relacja z Bogiem, no byłaby zupełnie inna, bo dzięki wcieleniu i dzięki człowieczeństwu Chrystusa ten kontakt z Bogiem z jednej strony został umożliwiony na zupełnie innym poziomie, A z drugiej strony zostaliśmy właśnie przez wszczepienie w Chrystusa jako naszą głowę, zostaliśmy w tą relację w Trójcy, no nie na czwartego, tylko właśnie w Chrystusie wprowadzeni.
No i tutaj oczywiście jako karmelici bosi chyba musimy podkreślić, że to Człowieczeństwo Chrystusa też dla św. Teresy od Jezusa było bardzo ważną... Nie tylko musimy, ale i chcemy. I chcemy oczywiście. No Teresa, czy w czasach św. Teresy Istniały takie nurty, ale wydaje mi się, że to nie jest tylko w czasach Teresy. Nie, nie, nie, to u Augustyna chociażby. Tak, to jest właściwie chyba od samego początku, bo właściwie większość tych chrystologicznych herezji w ten czy w inny sposób miało problem z wścieleniem Chrystusa. Okej, to najpierw wyjaśnij o czym mówimy. Okej, dobrze. No dobra, to wracając do Teresy. Ten problem za czasów Teresy polegał na tym, że uważano, że w pewnym momencie naszej relacji z Bogiem, kiedy właśnie już jesteśmy wystarczająco zaawansowani, możemy porzucić rozmyślanie i w ogóle kontakt z człowieczeństwem Chrystusa, z Chrystusem jako człowiekiem.
Uzasadniano to tak biblijnie sformułowaniem Jezusa z Wieczernika. Pożyteczne jest dla was moje odejście. No właśnie uzasadniając to tymi słowami, że powinniśmy zrezygnować już całkowicie z kontaktu i wyobrażeniowego i takiego intelektualnego z tym człowieczeństwem Chrystusa. Teraz już jesteśmy od pewnego momentu właśnie zaangażowania i zaawansowania w życiu modlitwy już jesteśmy zobligowani tylko do kontaktu Z Bogiem właśnie pozbawionym ciała jako duchem, no bo to miałby być wyższy sposób modlitwy, który będzie prowadził do właśnie takiego bezpośredniego zjednoczenia z Bogiem. I tutaj jest ciekawy kontekst, czy pewien taki fundament tej myśli, który się pojawia, to znaczy przekonanie faktycznie obecne od początku chrześcijaństwa, ale jeszcze na długo przed chrześcijaństwem obecne i w ten sposób od chrześcijaństwa niezależne, że ciało
Tak, chociaż myślę, że na takiej płaszczyźnie psychologicznej to jest takie głębokie źródło, dlaczego to człowieczeństwo cały czas było tak problematyczne. No tak i brak tej wiary w to, że Chrystus naprawdę jest prawdziwym człowiekiem, takim samym jak ja i ty. Ja to zawsze mówię, że jeśli krzywo siedział na krześle, no to kręgosłup go bolał po prostu. To, że był Bogiem jednocześnie nie powodowało, że No i tutaj ten punkt Katechizmu bardzo jasno broni tego, czego broniła też święta Teresa, że to człowieczeństwo Chrystusa jest właśnie dla nas tą świętą bramą, w którą wchodzimy w tą relację z Chrystusem. I właśnie człowieczeństwo.
Wielkie dzięki i do zobaczenia! No właśnie ucieleśnione i dowartościowanie tego aspektu, emocji, uczuć, czy jest to jakoś sentymentalne? Z jednej strony jest, z drugiej strony Francik pokazuje, popatrzcie, to też jest człowieczeństwo, że religijność nie sprowadza się tylko do pięknego i poprawnego myślenia o Bogu i wykonywania poprawnych działań, ale jest cała ta sfera przeżyć, uczuć, emocji, czułości, na którą tak zwracał uwagę, która też jest ważna i nie można jej... Odciąć.
Mówimy o sercu ludzkim Chrystusa, bo wiemy, że jako człowiek ma serce, ale też traktujemy to w sposób metaforyczny, czyli tą całą sferę emocji, tego przeżywania, przywiązania i woli, ale również serce Jezusa jako serce Boga, czyli ten drugi aspekt Jego miłości, miłości boskiej. I zarówno jeden, jak i drugi jest w tej relacji do Chrystusa obecny. No i właśnie ta tajemnica tego spotkania tych dwóch miłości, to jest dla mnie osobiście i od zawsze była właśnie tajemnicą serca Jezusa. I to jest coś, co mnie też zawsze fascynowało właśnie w tej tajemnicy. To, że te dwie miłości w jednej osobie mogły się spotkać i tak bardzo nas sobą obdarować.
Zawsze jako trzy działające osoby, że to nie jest oddzielone. Tutaj mamy relacje z Ojcem, gdzieś tam indziej mamy relacje z Chrystusem i gdzieś tam jeszcze jest Duch Święty, z którym trochę nie wiadomo co zrobić, bo jest jakiś taki nieokiełznany i trudny do przewidzenia. Ale właśnie kiedy jest mowa o Ojcu, jest mowa o tym, że do Ojca mamy przystęp w Chrystusie. Chrystus, który nas do Ojca prowadzi. No i tutaj ten fragment o Duchu Świętym, gdzie jest chociażby powiedziane, ilekroć zaczynamy modlić się do Jezusa, Duch Święty swoją uprzedzającą łaską wprowadza nas na drogę modlitwy. Czyli w zasadzie nie da się wejść w relację z którąkolwiek osobą Trójcy Świętej, żeby nie wejść w relację z wszystkimi trzema. I tylko dlatego modlitwa jest możliwa i jest właśnie modlitwą chrześcijańską, że jeden Bóg w trzech osobach jest cały w tą relację ze mną zaangażowany.
W każdym razie chodzi mi o to, że z jednej strony jest mowa o tym, że jest tyle dróg modlitwy co modlących się, czyli jest nie tylko dopuszczalne, ale jest wręcz dobre i pożądane, że te formy modlitwy się różnią, że różne osoby w różnych formach duchowości się odnajdują, w różny sposób swoją relację z Bogiem przeżywają. I nie każdy musi modlić się modlitwą karmelitańską, nie każdy musi przejść rekolekcje ignacjańskie, nie każdy musi być w neokatechumenacie, żeby dostąpić zbawienia i to jest nie tylko dopuszczalne, ale wręcz przez Boga zamierzone. Naturalne. No i z drugiej strony, że jest jeden duch, który działa, czyli znowu nie są to drogi w jakiś sposób rozłączne, ale jest to na różny sposób odczytanie tego nieskończonego bogactwa, które w tym prowadzeniu Ducha Świętego się zawiera.
To jest moment, w którym właśnie używa słowa symfonia. To znaczy, że jeżeli będziemy ze sobą w takiej symfonii, to wtedy zostaniemy właśnie wysłuchani. Teraz mi się tak skojarzyło z tą symfonią, orkiestrą symfoniczną, o której mówisz. Faktycznie ta nasza modlitwa w pojedynczych głosach czasem może brzmieć jak jakaś kakofonia, ale Duch Święty jako taki wspaniały dyrygent potrafi z tego zrobić wspaniałe dzieło sztuki. Jeszcze w tym obrazie pozostając i pewnie jakoś go domykając, bo pewnie już będziemy iść dalej, Hans Urs von Balthasar też miał taką książkę, prawda jest symfoniczna i też z kolei pisał o tym, że żaden teolog, żaden język, żaden obraz Boga nie wyczerpie i potrzebna jest ta symfonia różnych obrazów, różnych sposobów mówienia o Nim i właśnie w tej symfonii Bóg się objawia, nie w jakimś jednym dziele, jednego teologa, które już byłoby w stanie Boga wyczerpać.
Dzień dobry. Tak, to może też dość mocno zacząłem i trochę tutaj sobie żartując, natomiast to, co myślę, że byłoby warte podkreślenia na początku, no to miejsce Maryi w tym niejako układzie, bo faktycznie od strony różnych form pobożności, zwłaszcza pobożności ludowej, no to jest tak, że jest Bóg i jest Matka Boża gdzieś tam na górze, potem długo, długo nic, no i są gdzieś święci i my.
Natomiast w zupełnie inny sposób chociażby Sobór Watykański II to ujmuje, gdzie Maria jest tą Jakby pierwszą w Kościele. Czyli jest Bóg, no jest Chrystus, który jest pośrednikiem i Maria, która w modlącym się Kościele jest tą pierwszą, w której obietnice Boże już się wypełniły. Ale jest w każdym razie po stronie naszej, nie po stronie Boga. To jest też krzywda, która była jej robiona w historii, być może nadal jest w niektórych kręgach. Takie oblanie jej tym złotem świętości w taki sposób, że już nie ma kompletnie człowiek do niej dostępu, nie ma żadnej możliwości naśladowania jej, że staje się właściwie takim pośrednikiem właśnie w tym znaczeniu, o którym mówiliśmy, że to jest jedyna osoba, która ma dostęp do ojca.
Znowu pojawia się w zasadzie ten temat, który mieliśmy na początku, pewnych elementów duchowości, które naturalnie nam wchodzą i nie tyle chodzi o ich odrzucenie, co o oczyszczenie, pogłębienie i powrót do źródeł. Tak, no to oczywiście to jest bardzo jaskrawy przykład tej pieśni, bo to tak naprawdę świadczy bardzo o obrazie Boga, jak i osoba, która Zdjęcia i montaż Ona nie jest niebezpieczna, wręcz jest przeciwnie, ona po prostu całkowicie koncentruje na Jezusie.
Tutaj mi się kojarzy obraz, który dzisiaj wydaje mi się, że ciężko tak potraktować dosłownie, ale jeśli dobrze pamiętam święty Ludwik Grignion Maria de Montfort, kiedy mówi o relacji, Do Jezusa Maryi odwołuje się do tego starotestamentalnego obrazu Rebeki, Izaaka i Jakuba. No i właśnie Maryja jako ta Rebeka miałaby być tą, która nas przyprowadza do Boga, no i jakby przebiera nas w Chrystusa, żeby Bóg Ojciec za Chrystusa nas wziął i tego błogosławieństwa nam udzielił. Z perspektywy jakby odczytania również moralnego tego fragmentu jest to interpretacja nad wyraz naciągana, ale ten motyw takiego w cudzysłowie ściągania też gdzieś byłby tutaj obecny jako ta, która pomaga nam również przekroczyć to, co nam wydaje się nieprzekraczalne.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W ramach serii „Rozmów o Katechizmie” chcielibyśmy razem z Wami prześledzić, co o modlitwie mówi nam sam Kościół. Punktem odniesienia jest dla nas Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 r. W kolejnych miesiącach będziemy czytać i komentować kolejne artykuły czwartej jego części, w całości poświęconej tematyce modlitwy.
W kolejnym odcinku przyglądamy się temu, jakie znaczenie dla naszej modlitwy ma odniesienie do każdej z trzech Osób Trójcy Świętej, co jest ostatecznym celem modlitwy, a także jaką rolę odgrywa w niej Maryja.
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite