Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Dzieci z Bullerbyn. Cz. 5

08.10.2025 ·21 min 42 s

To już piąta część książeczki "Dzieci z Bullerbyn" - zgodnie z wynikami ankiety wygrała wersja "czytam po kolei nie zważając na czas książki". Proszę więc nie mruczeć, że w historyjce zima akurat i Święta Bożego Narodzenia😉 Chociaż...może to i dobrze - trzeba pomału prezenty kupować, żeby nie było tak na ostatnią chwilę 😉 albo już sobie włączyć "czas oczekiwania"😉 Miłego słuchania! I do posłuchania... w niedzielę😉😎😊

Jej mama też powiedziała, że książki należy schować aż na wieczór wigilijny. Britta tłumaczyła się, że przeczytała tylko mały, malusieńki kawałek. Gdy przeczytała ten kawałek, uważaliśmy wszyscy, że to jest bardzo ciekawe opowiadanie. Poprosiliśmy ją, żeby przeczytała jeszcze kawałeczek. Przeczytała więc jeszcze trochę. Lecz to nic nie pomogło, bo gdy skończyła, byliśmy znów ciekawi dalszego ciągu. – Muszę się dowiedzieć, czy książę został odczarowany, czy nie – mówi Lasse. Zmuszona więc była przeczytać jeszcze kawałeczek. Czytaliśmy więc aż do Bullerbyn, a wtedy okazało się, że Britta przeczytała nam całą książeczkę. Powiedziała jednak, że to nic nie szkodzi, bo i tak przeczyta ją jeszcze raz w wieczór wigilijny.

— Może chcesz, żebyśmy ci coś zaśpiewali? — spytała. — Dziadziuś szalenie lubi, gdy mu śpiewamy, więc zaśpiewaliśmy. Zaśpiewaliśmy właśnie tę samą piosenkę, o której myślałam. Stoi gwiazdka u zaśnieżonych wrót. — Czy nie uważasz, że to strasznie przyjemna rzecz, gwiazdka? — szepnęła Anna. Powiedziałam, że tak, bo tak uważam. Jest to najprzyjemniejsze ze wszystkiego, co znam. Jest nam wtedy wszystkim dzieciom w Bullerbyn tak wesoło. Wesoło jest nam zresztą często. I latem, i w zimie, i na wiosnę, i na jesieni. O, jak nam jest wesoło! Tom drugi.

Jest już nas siedmioro w Bullerbyn. Dzieci z Bullerbyn, jak sobie przypominacie, to Lasse, Bosse i ja. I Olle i Britta i Anna. To my jesteśmy dziećmi z Bullerbyn. Lasse, Bosse i ja mieszkamy w Zagrodzie Środkowej, Olle mieszka w Zagrodzie Południowej, a Britta i Anna w Zagrodzie Północnej. W Zagrodzie Północnej mieszka również dziadziuś. Jasne, że tam mieszka, skoro jest dziadziusiem brytyjanny. Lecz my wszyscy w Bullerbyn nazywamy go dziadziusiem, bo jest on jedynym dziadziusiem jakiego mamy. Mamuś i tatusiów mamy więcej. Chcę przez to powiedzieć, że jest jedna mamusia i jeden tatuś w Zagrodzie Północnej i jedna mamusia i jeden tatuś w Zagrodzie Środkowej i jedna mamusia i jeden tatuś w Zagrodzie Południowej.

No, bo jakby inaczej mogło być. Lecz poza tym w Bullerbyn nie ma już właściwie innych ludzi. Poza Agdą, która jest naszą służącą i Oskarem, który jest u nas parobkiem. I Kallem, który jest parobkiem w Zagrodzie Północnej. Tak, lecz w Zagrodzie Południowej jest jeszcze jeden człowiek. Mały, malutki człowieczek. Jest nim mała siostrzyczka Ollego, która ma zaledwie parę miesięcy. Ponieważ jednak jest tak mała, że nie umie jeszcze ani mówić, ani chodzić, to nie jest chyba prawdziwym człowiekiem. Chociaż Olle uważa, że jego siostra jest bardziej godna uwagi od samego króla. Teraz przypomniałam już wszystkich, którzy mieszkają w Bullerbyn.

Nie wymieniłam tylko Swipa, który jest psem Orlego, ani naszych kotów, Malkolma, Mruczka i Puszka, ani też Albertyny, Kurybosego, ani też wszystkich naszych krów, koni, owiec, prysiaków i krlików. Lecz nie, są to przecież ludzie. Chociaż Lasse mówi, że Swip jest niemal tak mądry jak człowiek, a o wiele mądrzejszy niż każda dziewczynka. Jak obchodzimy w Bullerbyn gwiazdkę? Nie wiem, kiedy święta zaczynają się gdzie indziej, lecz dla nas, dzieci w Bullerbyn, gwiazdka zaczyna się już tego dnia, gdy pieczemy pierniki. Wówczas jest równie wesoło jak wieczór wigilijny,

Och, jakże mu się spieszyło, żeby nas dogonić z pieczeniem. Gdy już ukończyliśmy pieczenie, zgnieśliśmy razem wszystkie obrzynki ciasta i upiekliśmy z tego ciastko, które miało być nagrodą w konkursie urządzanym przez nas co roku. Po południu, gdy już wszystkie pierniki były wyjęte z pieca, włożyliśmy trzysta dwadzieścia dwa ziarnka grochu do butelki i obeszliśmy z nią wszystkie zagrody w Bullerbyn. I wszyscy musieli zgadywać, ile ziarnek grochu jest w butelce. Ten, kto odgadnie najlepiej, miał dostać ciastko w nagrodę. Lasse niósł butelkę, Bosse ciastko, ja zaś notesik, w którym notowałam, ile kto zgadł. Ciastko wygrał dziadziuś, z czego okropnie się ucieszyłam.

Miał ją włożyć później, wieczorem, przy wigilii. Ostatnio las jest naszym jultomte, krasnoludkiem wigilijnym. Kiedy byłam mała, wierzyłam w to, że takie krasnoludki istnieją naprawdę, lecz teraz już w to nie wierzę. Wzięliśmy ze sobą nasze paczki i wymknęliśmy się z domu. Na niebie było mnóstwo gwiazd. Gdy spojrzałam w stronę ciemnego lasu, pomyślałam sobie, że może jednak mieszka tam prawdziwy jultomte? Dzieci z Bullerbyn. Cz. 5.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.