Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Dzieci z Bullerbyn. Cz. 2

15.06.2025 ·31 min 33 s

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, dzisiaj druga część "Dzieci z Bullerbyn"😎 A jako, że książki tej nie trzeba szczegółowo przedstawiać (przynajmniej tak myślę) to ja po prostu zapraszam "do posłuchania" i subskrybowania kanału 😎

Astrid Lindgren. Dzieci z Bullerbyn. Cz. 2. Plewimy rzepę i dostajemy małego kotka. Później, gdy pomagałam plewić rzepę, dostałam więcej pieniędzy do mojej skarbonki. Rzepę plewią wszyscy. Wszystkie dzieci w Bullerbyn. Właściwie Lasse, Bosse i ja powinniśmy plewić zagony należące do Zagrody Środkowej. Blita i Anna te, które należą do Zagrody Północnej, a Olle te, które należą do Południowej. My jednak pomagaliśmy sobie na wszystkich zagonach. Płacono nam za każdy opielony rządek czterdzieści reza długi i dwadzieścia reza najkrótszy.

Język chłopców jest o wiele lepszy, gdyż jest zbliżony do rosyjskiego, twierdził Lasse. Kolifing, kolifing, powiedział znów Olle. Tylko tyle nauczyłyśmy się z języka chłopców, że wiedziałyśmy, iż oznacza to oczywiście, oczywiście. Od tego też czasu Britta, Anna i ja nigdy nie nazywamy Olego inaczej jak Olle Kolifing. Pewnego popołudnia, właśnie gdy przerwaliśmy plewienie i usiedliśmy na stosie kamieni, by zjeść podwieczorek składający się z kanapki i kakao, niebo zrobiło się zupełnie ciemne i zaczęła się straszna burza. Grad padał tak gęsty, że utworzyły się prawdziwe zaspy, zupełnie jak w zimie.

W przeciwnym razie nie miałaby zupełnie dzieci. Nazwaliśmy naszego kotka Mruczkie. Britta i Anna nazwały swego Puszkiem, a Olle swego Malkolmem. Żadna z mamuś nie powiedziała nic, gdy przyszliśmy do domu z kociętami. Wolno nam więc było je mieć. Bawiłam się świetnie z Mruczkiem. Przywiązywałam kulkę z papieru do sznurka i biegałam z tym w kółko, a Mruczek biegał za mną i starał się schwytać papier. Lasy i Bosse bawili się z nim też z początku, lecz wkrótce im się sprzykrzyło. To ja musiałam dbać o to, żeby Mruczek dostał jeść. Pił mleko ze spodeczka w kuchni. Nie pił tak, jak piją ludzie, lecz wysuwał różowy języczek i wlizywał w siebie mleko.

Przygotowałam mu koszyczek do spania. Zrobiłam mu w nim bardzo mięciutkie posłanie. Czasami puszczaliśmy Mruczka, Puszka i Malkolma na trawnik, żeby się mogli razem pobawić. Byli przecież rodzeństwem i z pewnością chcieli się ze sobą widywać. Zarobiłam 9 koron i 40 yrę przy plewieniu rzepy i wszystkie pieniądze włożyłam do skarbonki, bo chcę zbierać na rower. No czerwony rower. W jaki sposób Olle dostał psa? Olle nie ma rodzeństwa, lecz ma psa. No i Malkol ma oczywiście. Pies nazywa się Swip.

Teraz muszę opowiedzieć, jak to się stało, że Olle dostał psa. Powtórzę dokładnie to, co on sam opowiedział. Pomiędzy Bullerbyn a Wielką Wsią mieszka szewc, który się nazywa Grzeczny. Nazywa się Grzeczny, ale nie jest wcale grzeczny. Nasze buty nigdy nie są gotowe, gdy przychodzimy je odebrać, nawet jeśli wiele razy obiecywał, że zrobi je na czas. Agda mówi, że to dlatego, że on tyle pije. To on był dawniej panem Swipa. Nigdy nie był grzeczny dla Swipa, a Swip był najbardziej złym psem w całej gminie. Zawsze był uwiązany i za każdym razem, gdy przychodziliśmy do grzecznego z butami, Swip wyskakiwał jak szalony z budy i zszczykał.

Baliśmy się go bardzo, że nigdy nie mieliśmy odwagi przejść w pobliżu budy. Baliśmy się też i szewca, bo zawsze był zły i mówił, że bachory to banda, która powinna dostawać w skórę dzień w dzień. Swip często dostawał w skórę, chociaż był psem, a nie bachorem. Grzeczny uważał zapewne, że psy też co dzień powinny dostawać w skórę. Gdy Grzeczny się upił, zapominał dać jeść Swipowi. W tym czasie, gdy Swip był u szewca, myślałam zawsze, że jest to brzydki i zły pies. Był brudny i potargany, zawsze warczał i szczekał. Teraz wiem, że jest to grzeczny i ładny pies. To Olle sprawił, że stał się grzeczny. Olle sam jest przecież taki grzeczny.

Pewnego razu, gdy Olle niósł do szewca swoje buty, a Swip jak zwykle wyskoczył z buty, szczekał i wyglądał tak, jak gdyby chciał ugryźć. Olle przystanął i zaczął z nim rozmawiać. Powiedział mu, że jest dobrym pieskiem i że nie powinien szczekać jak szalony. Stał oczywiście w pewnej odległości, by Swip nie mógł go dosięgnąć. Swip wyglądał na równie złego jak zwykle i nie zachowywał się wcale jak dobry piesek. Gdy Olle przyszedł odebrać buty, miał ze sobą kość dla Swipa. Swip szczekał i warczał, ale był tak głodny, że w końcu wbił zęby w kość. Przez cały czas, gdy jadł, Olle stał w pewnej odległości i powtarzał Swipowi, że jest ładnym i dobrym pieskiem.

Olle musiał wiele razy chodzić i pytać o swoje buty, które wciąż nie były gotowe. Za każdym też razem zabierał ze sobą coś dobrego dla Swipa. Aż do pewnego pięknego dnia, wyobraźcie sobie, Swip nie warczał już na Olego. Szczekał tylko tak, jak psy szczekają, gdy zobaczą kogoś, kogo lubią. Wówczas Ole podszedł i pogłaskał Swipa, a Swip polizał go w rękę. Któregoś dnia szewc przewrócił się i zwichnął nogę. Wówczas przestał zupełnie troszczyć się o to, czy Swip ma coś do jedzenia. Ollemu tak żal było Swipa, że wszedł do szewca i zapytał, czy nie mógłby zaopiekować się Swipem przez ten czas, gdy Grzecznego boli noga.

Ale ten Olle jest ważny. A Grzeczny powiedział. To byłby niezły widok. Skoczę ci do gardła, skoro tylko się zbliżysz. Wówczas Olle poszedł do Swipa i pogłaskał go, a Szeft stał w oknie i patrzył. Powiedział wtedy, że Olle może opiekować się Swipem przez pewien czas, bo on sam nie może tego robić. Olle sprzątnął ślicznie w budzie Swipa, wymościł ją świeżym sianem, wymył mu miseczkę i napełnił ją świeżą wodą. Potem wziął go ze sobą na długi spacer, aż do Bullerbyn. A Swip skakał i skomlił z zachwytu. Był przecież tak długo uwięziony przy budzie i tak mu już zbrzydło.

Co dzień, przez cały czas, gdy Grzecznego bolała noga, Ole chodził do Swipa i biegał z nim po odworze. My też biegaliśmy ze Swipem, ale Swip najwięcej lubił Olego. I nikt inny nie mógł go trzymać na smyczy, bo wtedy Swip warczał. Gdy szewca przestała boleć noga, powiedział do Olego. – Teraz już koniec tych głupstw. Pies ma pilnować domu i siedzieć w budzie. Swip myślał, że będzie mógł już zawsze iść z Ollem na spacer, więc skakał i piszczał, gdy jednak Ole odszedł nie zabierając go ze sobą, Swip skomlił i był bardzo smutny. Opowiadał Olle. Olle też był smutny przez wiele dni. Aż w końcu jego tatuś nie chciał już dłużej patrzeć na to, że Olle chodzi smutny i poszedł do Grzecznego.

I kupił Ollemu Swipa. My, wszystkie dzieci z Bullerbym, poszliśmy do domu Ollego, żeby popatrzeć, jak Olle kąpie Swipa w ich pralni. Pomagaliśmy mu też trochę. Gdy Swip był wykąpany, wytarty i uczesany, wyglądał jak zupełnie inny pies. Teraz Swip nigdy nie bywa zły i nie musi już chodzić na smyczy. W nocy śpi u Olego pod łóżkiem, a gdy my, wszystkie dzieci z Bullerbyn, wracamy ze szkoły, Swip spotyka Olego w połowie drogi i niesie mu tornister. Nigdy jednak nie dochodzi do chaty Grzecznego. Boi się może, że Grzeczny wyjdzie i zabierze go z powrotem. Przyjemnie jest mieć własne zwierzę, lecz dziadziuś też jest dobrą rzeczą.

Wówczas Olle powiedział. Haha, ale to marna tajemnica w porównaniu z naszą. A jaką wy macie tajemnicę? spytała Britta. Nie mów jej Lasse. Mówił Olle. A Lasse na to. Rzeczywiście, jak się dziewczynki dowiedzą, że nasza tajemnica nie jest taka bzdurna jak ich. Więc co to jest? spytałyśmy. Zrobiliśmy dziewięć grot w stogu siana, jeśli chcecie wiedzieć. Odpowiedział Lasse. Ale nie powiemy gdzie! Krzyknął Bosse i zaczął skakać na jednej nodze. Zaraz je znajdziemy! Zawołałyśmy i zaczęłyśmy wdrapywać się na stuk, by ich szukać.

— Zobaczycie, że to będzie labirynt, który nigdy się nie skończy — powiedziała Britta. W tej samej chwili zobaczyłam, że jakoś rozjaśnia się. Przede mną była grota. Siedzieli tam Lasse, Bosse i Olle. — Ale się zdziwili, gdy nas ujrzeli? — Jak tu trafiłyście? — spytał Lasse. Znalazłyśmy mapę oczywiście, odpowiedziałam. To przecież nie była żadna sztuka, takie łatwe miejsce. Choć raz Lasse miał trochę zdumioną minę. Pomyślał chwilę, a potem zawołał. Dziewczynki też mogą się z nami bawić.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.