Dzieci z Bullerbyn. Cz. 11
Kolejna część "Dzieci z Bullerbyn" - jedenasta. Nieuchronnie zbliżamy się do końca lekturki. Prawdopodobnie zostaną nam dwie, w najgorszym wypadku - trzy części.😎 Zapraszam do posłuchania i dobrej zabawy!!😎😁
Wymyślił to z pewnością po to, żeby cukierków nie ubywało tak prędko. Był to w każdym razie dobry konkurs. Włożyliśmy wszyscy cukierki do ust i ssaliśmy go tak wolno, jak tylko się dało. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się i stanęliśmy w kółko. Potem wyciągnęliśmy języki i porównywaliśmy nasze cukierki. A wówczas okazało się, że nic prawie z nich nie zostało. Byliśmy wówczas w połowie drogi do Bullerbyn, tuż przed domkiem szewca Grzecznego. Szewc wytknął głowę przez okno w kuchni i powiedział, że jeśli jest wśród nas ktoś, kto ma trochę oleju w głowie, to może zabrać podzelowane buty Agdy. Pochowaliśmy czym prędzej języki, bo nie chcieliśmy, żeby ktoś widział, jak porównujemy cukierki.
Britta wygrała konkurs. Lasse wziął buty Agdy i schował je do swego tornistra. Potem Olle chciał, żebyśmy zrobili konkurs, kto najdłużej potrafi wstrzymać oddech. Urządziliśmy więc taki konkurs. Na wszelki wypadek jednak odczekaliśmy, aż odejdziemy dalej od domku szewca, bo szewc uważałby może za głupie i to, że staje się pośrodku drogi i wstrzymuje oddech. Wstrzymywaliśmy oddech bardzo długo. Powiedziałam mamie potem, że to oczywiście nie dlatego przyszliśmy tak późno do domu, że tak długo wstrzymywaliśmy oddech, ale w każdym razie było to troszkę dlatego. Lasse twierdził, że wygrał, lecz wówczas Olle powiedział.
Nie, Bosse był bardziej niebieski na twarzy niż ty. Później Lasse zaproponował. A może byśmy tak spróbowali, kto najdalej potrafi pluć? Nie ma jednak sensu, żeby dziewczynki próbowały. W pluciu są do niczego. Britta, Anna i ja rozłościłyśmy się okropnie. Umiemy przecież chyba pluć równie dobrze, jak kto inny. Britta powiedziała nawet, że jeżeli nie mamy brać udziału w pluciu, to w takim razie chłopcy wcale nie potrzebują przychodzić na jej urodziny następnego dnia. Wówczas pozwolili nam. Z góry wiadomo było, że Lasse wygra, chociaż Anna pluła doprawdy dalej niż Bosse i Olle. Szewc ma łąkę, która na wiosnę stoi pod wodą.
Wygląda wówczas zupełnie jak małe jeziorko. Na łące tej leży olbrzymi kamień. Na wiosnę wystaje on ponad wodę, zupełnie jak wyspa. Gdy doszliśmy do łąki szewca, stanęliśmy, żeby sobie trochę odpocząć. Chciałbym przedostać się do tego kamienia, powiedział Lasse. Powiedzieliśmy wszyscy, że my też byśmy chcieli. Wówczas Lasse przyniósł kilka żerdzi z płotu, które ułożył jak mostek do kamienia. Przechodziliśmy więc po kolei przez ten pomost. Najprzód Lasse. Pogoda była śliczna i słoneczna i bardzo przyjemnie było siedzieć na kamieniu w blasku słońca.
Potem powiedział, że najgorsze było to, że nie mieliśmy wody i czekała nas śmierć z pragnienia. Wówczas odezwał się Bosse. Ależ przecież cała łąka szewca jest pełna wody, aż chlupocze. Lasse odpowiedział na to, że Bosse jest głupi. Dookoła naszego okrętu jest słona woda, a Lasse rozstrzela każdego, kto próbowałby napić się jej. – Bo jeśli się wypije słonej wody, to można zwariować – powiedział Lasse. Położył się następnie na kamieniu i udawał, że bradzi z głodu i pragnienia. A Bosse powiedział. – Coś mi się wydaje, że on się napił tej słonej wody. Potem Lasse ukląkł, złożył ręce i krzyczał.
– No pomoc, no pomoc! Tak, że aż się rozlegało i aż ciarki przechodziły po mnie. Gdy tak krzyczał w najlepsze, zobaczyliśmy nagle pędzącego szewca. Myślał, że Lasse naprawdę wzywa pomocy i był zły jak osa. – Skoro żeście tam powłazili, to możecie chyba równie dobrze stamtąd powyłazić, zatracone bachory. Wlazł jednak do wody i przeniósł nas każde z osobna z kamienia na ląd. To jednak było okrzeczne z jego strony, że nas uratował, chociaż cały czas wymyślał i nawet nóg sobie nie zamoczył, bo miał gumowe buty. Właściwie było to zupełnie niepotrzebne. Nie mieliśmy jednak odwagi mu tego powiedzieć.
Udawaliśmy też, że na wraku pełno jest innych piratów, którzy też chcą zdobyć skarb, więc biegaliśmy wokoło po wodzie i strzelaliśmy do tamtych piratów. Lasse dowodził nami, gdy wdrapywaliśmy się na wrak z nożami w zębach. To były oczywiście tylko patyki, ale udawaliśmy, że to są noże. W końcu stanęliśmy wszyscy na kamieniu, a Lasse zaczął wymachiwać butami Agnę nad głową i krzyczeć. Głup jest nasz. Śmierć każdemu, kto się do nas zbliży. Wtedy przyszedł Szewc. To właśnie on zbliżał się do nas. Biedny, aż mi go było żal, gdy nas zobaczył, bo teraz zrozumiał, że na próżno nas ratował.
Przez dłuższą chwilę stał z otwartymi ustami i nic nie mówił. Siedzieliśmy cicho na kamieniu jak myszy. W końcu jednak życie wstąpiło w Szewca. — Wynoście się! — krzyczało. — Wynoście się, zanim sprowadzę na siebie przez was nieszczęście! Sunęliśmy się więc z kamienia, przebrnęliśmy na ląd, schwyciliśmy nasze buty i pończochy i umykaliśmy ile tylko sił w nogach. A szewc krzyczał za nami, że to dziwna rzecz, że nie ma takiego miejsca w Bullerbyn, gdzie moglibyśmy siedzieć i krzyczeć dowoli. Potem poszliśmy do domu. Nie zatrzymywaliśmy się już po drodze, tylko raz zatrzymaliśmy się, żeby zajrzeć do gniazdka, które Bosse nam pokazał.
Leżą bowiem na wraku i są strzeżone przez piratów i przez okropnie złego szewca. Ollemu rusza się ząb. Pewnego dnia pani spytała Ollego. Dlaczego siedzisz z palcami w ustach, Olle? Olle zawstydził się bardzo i powiedział. Bo ząb mi się rusza. To wyrwij go, jak przyjedziesz do domu. Powiedziała pani. Teraz przecież zajmujemy się rachunkami. Jutro wszyscy obejrzymy dziurkę, gdzie siedział ząb. Gdy Olle to usłyszał, miał zupełnie przerażoną minę. On uważa, że to okropne wyrywać ząb.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kolejna część "Dzieci z Bullerbyn" - jedenasta.
Nieuchronnie zbliżamy się do końca lekturki. Prawdopodobnie zostaną nam dwie, w najgorszym wypadku - trzy części.😎
Zapraszam do posłuchania i dobrej zabawy!!😎😁