Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Dzieci z Bullerbyn. Cz. 11

14.01.2026 ·37 min 17 s

Kolejna część "Dzieci z Bullerbyn" - jedenasta. Nieuchronnie zbliżamy się do końca lekturki. Prawdopodobnie zostaną nam dwie, w najgorszym wypadku - trzy części.😎 Zapraszam do posłuchania i dobrej zabawy!!😎😁

Pewno, że nie. Oczywiście ze znieczuleniem. Powiedział Lasse. Postanowiliśmy, że zawsze będziemy sobie nawzajem wyrywać w nocy zęby. To znaczy oczywiście te, które będą się ruszały. Gdy przyszliśmy do szkoły, Olle poszedł prosto do pani, otworzył szeroko usta i powiedział. Niech pani zobaczy, wyrwałem ząb. Prawdę mówiąc, to ja. Mruknął Lasse ze swojej ławki. Lecz pani tego nie słyszała. Anna i ja same nie wiemy, co robimy. Anna i ja mamy za przystanią specjalne miejsce, gdzie rosną pierwsze sasanki.

Mamy również drugie miejsce, gdzie rosną śnieżyczki. A zawilce rosną na wszystkich łąkach w Bullerbyn, aż się od nich roi. Zbieramy zawilce, śnieżyczki i sasanki. Gdy trzyma się bukiet przed nosem, wówczas wie się, że to wiosna, nawet jeśli się ma oczy przymknięte. Anna i ja mamy jeszcze jedno ulubione miejsce na wiosnę. Jest nim głęboki parów. Mamy dwie skrzynki po cukrze, na których tam siedzimy. Woda szumi wokół nas, ale my nie jesteśmy mokre. Przynajmniej nie bardzo. Wokół parowu rośnie czeremcha. Rośnie ona tak gęsto, gęsto, że tworzy zupełnie zieloną salę z liści.

W parowie rosną śnieżyczki. W pewnej chwili ja powiedziałam Annie, że jestem księżniczką śnieżyczką. Anna mnie, że jest księżniczką sasanką. – Witaj w moim zielonym pałacu – zawołałam. – To ty witaj w moim zielonym pałacu – powiedziała Anna. Potem sprzeczałyśmy się ze sobą przez chwilę o to, czyj właściwie jest zielony pałac. Wówczas jednak przyszło nam na myśl, że Sasanka i Śnieżyczka mogą być bliźniętami i że każda z nich mieszka w swojej części pałacu. – O mój zielony pałacu, o moja szumiąca rzeko – mówiła Anna tym swoim głosem, który ma tylko wtedy, gdy się we dwie bawimy.

– Tak, bo on otrzyma księżniczkę i połowę królestwa, wiesz przecież. Wtedy Anna się rozłościła. Jeśli ci pomogę i pocałuję go, to chyba będzie mój tak samo jak twój. Niech sam wybiera. Wówczas postanowiłyśmy, że książę będzie mógł wybrać sam, czy będzie wolał księżniczkę Sasankę, czy księżniczkę Śnieżyczkę. Powiedziałam. Raz, dwa, trzy na me wezwanie, a za czwartym niech się wstanie, a za piątym niech tu będzie, a za szóstym huknie wszędzie. Przymknęłam oczy i pocałowałam żabę. — Widocznie jest bardzo mocno zaczarowana — powiedziała Anna, jeśli jeszcze nie zamieniła się w księcia.

— Nie wiem nawet, czy to ma sens, żebym ja ją jeszcze pocałowała. — Tylko się nie wykręcaj. Proszę bardzo, księżniczko Sasanko. Wówczas Anna wzięła żabę i pocałowała ją szybko, szybko, Ale tak się spieszyła, że z pośpiechu upuściła ją do rowu. A żabka dała nurka tak prędko, jak tylko mogła. – Ty gapo! – krzyknęłam. – Czy mychnął nasz zaczarowany książę? – Wiesz co? – powiedziała Anna. – Mnie się zdaje, że księżniczki powinny być prawdziwe, żeby to mogło odnieść skutek z taką obrzydliwą żabą. Wówczas usłyszałyśmy głośny śmiech za krzakami. Stali tam Britta, Lasse, Bosse i Olle.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.