Baśnie i bajki polskie - KWIAT PAPROCI.
Co prawda Noc Świętojańska była w tamtym tygodniu, ale że ja w tym czasie skakałam przez ogniska - jakoś tak nie publikuje w punkt. Ale... może i lepiej, bo a nuż ktoś chciałby Kwiat ten magiczny szukać ;)UFFF... przymierzałam się do tej bajki już od dłuższego czasu, bo czytanie staropolskiego (czy prawie staropolskiego) to naprawdę WYZWANIE!Jednocześnie jest to jednak nasze "dziedzictwo" i nie chciałam za bardzo upraszczać, nawet jeżeli wydaje się to zbyt trudne dla dzieciaków.Myślę również, że nieco przywykliście do tego że nie czytam bajek o zbyt uproszczonych formach językowych bo mam takie dziwne (dla niektórych) przekonanie, ze jeżeli chcemy się rozwijać (a dzieci też to dotyczy) to powinniśmy sięgać wyżej, ponad nasz obecny poziom....znowu zrzędzę? xD stara jestem - lubię to! xDMam nadzieję, że mimo wszystko bajka się spodoba, chociaż nie szalałam z ekspresją - a w najgorszym (lub najlepszym) razie - szybko uśpi xDSłowniczek: "Zasromał się" - to staropolskie "zawstydził się": zdecydowanie nie jest już używane, z wiadomych względów, ale nie zmieniałam - fajnie czasami znać dziwne (obecnie) wyrazy ;) P.S. W tle słychać wiatr - nie czyściłam, bo tak jest bardziej naturalnie :)
Powróciwszy do chaty zmęczonym się tylko czuł tak, że położyć się musiał i Matuś mówiła mu, że wyglądał jak z krzyża zdjęty. Przez cały rok, nic nie mówiąc nikomu, myślał ciągle, jakby tego dokazać, żeby kwiat dostać. Nie mógł jednak nic wydumać, trzeba było spuścić się na szczęście swoje i na dole lub nie dole. Wieczorem znowu koszulę wziął białą, pasik czerwony, łapcie nienoszone i choć go matka nie puszczała, jak tylko ściemniało pobiegł do lasu. Stała się znowu inna rzecz. Las był taki jak zawsze, po spolitych dni.
Pomyślał sobie Jacuś. Miły Boże, gdybym to ja mógł gaść jedną albo drugą posłać ojcu i matusi, braciom i siostrom, żeby sobie pola przykupili albo chudoby, ale wiedział o tym, że jego szczęście takie było, iż mu się z nikim dzielić nim nie godziło, bo zaraz by wszystko przepadło. Mój miły Boże, rzekł sobie w duchu, Co ja mam się o kogo troszczyć? Albo koniecznie pomagać? Czy to oni rozumuj rąk nie mają? Niechaj każdy sobie idzie i szuka kwiatu, a daje radę, jak może, abym nie dobrze był.
Szczekał na niego zajadle, przysiadając na tyle i ani myślał poznać. Jacuś postąpił ku chacie. W progu jej, wsparta o uszach drzwi, stała matka wlepiając w niego oczy, ale i ta nie zdawała się w nim swojego rodzonego domyślać. Jacusiowi serce biło wzruszeniem wielkim. — Matuś! — zawołał. — Tatoć ja, wasz Jacek! Na głos ten drgnęła staruszka. Oczy zaczerwienione od dymu i płaczu skierowała ku niemu i stała oniemiała. Potrząsnęła potem głową. – Jacuś, wolne żarty, jaśnie panie. Tamtego już na świecie nie ma.
W progu pokazał się w koszulinie najmłodszy brat jego Maciek. – A Matuś gdzie? – zapytał przybyły. – Chorzy leżą – rzekł malec, zdychając. A tatuś? Na mogiełkach. Choć Burek mało go zapięty, nie chwytał wszedł Jacuś do chaty. Stara matka stękając leżała w kątku na łóżeczku. Podszedł do niej Jacuś, popatrzyła nań i nie poznała. Mówić jej było trudno, a on o nic pytać nie śmiał. Serce mu się krajało. Już sięgnął do kieszeni, aby złotem sypnąć na ławę, ale dłoń mu się ścisnęła. Strach go paskudny ogarnął, że własne szczęście utraci.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż Jacusia w poszukiwaniu kwiatu paproci, który daje szczęście.
Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji.
Jacuś próbuje znowu, ale kury zapiewają i kwiat znika.
Jacuś ma sen, w którym kwiat paproci daje mu niezwykłe szczęście.
Jacuś dostaje się do pałacu, gdzie jest szczęśliwy, ale zaczyna tęsknić do domu.
Jacuś wraca do wioski, ale tam nie ma już rodziców ani chaty.
Jacuś zniknie z powrotem do świata szczęścia, ale z kimś innym.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co prawda Noc Świętojańska była w tamtym tygodniu, ale że ja w tym czasie skakałam przez ogniska - jakoś tak nie publikuje w punkt. Ale... może i lepiej, bo a nuż ktoś chciałby Kwiat ten magiczny szukać ;)
UFFF... przymierzałam się do tej bajki już od dłuższego czasu, bo czytanie staropolskiego (czy prawie staropolskiego) to naprawdę WYZWANIE!
Jednocześnie jest to jednak nasze "dziedzictwo" i nie chciałam za bardzo upraszczać, nawet jeżeli wydaje się to zbyt trudne dla dzieciaków.
Myślę również, że nieco przywykliście do tego że nie czytam bajek o zbyt uproszczonych formach językowych bo mam takie dziwne (dla niektórych) przekonanie, ze jeżeli chcemy się rozwijać (a dzieci też to dotyczy) to powinniśmy sięgać wyżej, ponad nasz obecny poziom.
...znowu zrzędzę? xD stara jestem - lubię to! xD
Mam nadzieję, że mimo wszystko bajka się spodoba, chociaż nie szalałam z ekspresją - a w najgorszym (lub najlepszym) razie - szybko uśpi xD
Słowniczek:
"Zasromał się" - to staropolskie "zawstydził się": zdecydowanie nie jest już używane, z wiadomych względów, ale nie zmieniałam - fajnie czasami znać dziwne (obecnie) wyrazy ;)
P.S. W tle słychać wiatr - nie czyściłam, bo tak jest bardziej naturalnie :)