Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Baśnie i bajki polskie - KWIAT PAPROCI.

30.06.2024 ·31 min 22 s · 7 rozdziałów · 1 sponsor

Co prawda Noc Świętojańska była w tamtym tygodniu, ale że ja w tym czasie skakałam przez ogniska - jakoś tak nie publikuje w punkt. Ale... może i lepiej, bo a nuż ktoś chciałby Kwiat ten magiczny szukać ;)UFFF... przymierzałam się do tej bajki już od dłuższego czasu, bo czytanie staropolskiego (czy prawie staropolskiego) to naprawdę WYZWANIE!Jednocześnie jest to jednak nasze "dziedzictwo" i nie chciałam za bardzo upraszczać, nawet jeżeli wydaje się to zbyt trudne dla dzieciaków.Myślę również, że nieco przywykliście do tego że nie czytam bajek o zbyt uproszczonych formach językowych bo mam takie dziwne (dla niektórych) przekonanie, ze jeżeli chcemy się rozwijać (a dzieci też to dotyczy) to powinniśmy sięgać wyżej, ponad nasz obecny poziom....znowu zrzędzę? xD stara jestem - lubię to! xDMam nadzieję, że mimo wszystko bajka się spodoba, chociaż nie szalałam z ekspresją - a w najgorszym (lub najlepszym) razie - szybko uśpi xDSłowniczek: "Zasromał się" - to staropolskie "zawstydził się": zdecydowanie nie jest już używane, z wiadomych względów, ale nie zmieniałam - fajnie czasami znać dziwne (obecnie) wyrazy ;) P.S. W tle słychać wiatr - nie czyściłam, bo tak jest bardziej naturalnie :)

0:07 · Shopify 2

Jasusiowi serce uderzyło. Rękę wyciągnął i już miał pochwycić kwiat, gdy nie wiedzieć skąd, jak kogut zapiał. Kwiatek otworzył wielkie oko, błysnął nim i zgasnął. Śmiechy się tylko dały słyszeć dokoła, ale czy to liście szemrały tak? Czy się coś śmiało? Czy żraby skrzeczały? Tego Jacuś rozpoznać nie mógł, bo mu się w głowy zawieruszyło. Zaszumiało, nogi jakby kto podciął i zwalił się na ziemię. Potem już nie wiedział, co się z nim stało, aż się znalazł w chacie, na pościeli.

Ledwie oczy zmrużył, gdy mu się marzyć poczęło. Patrzy, stoi przed nim kwiatek o listkach pięciu z oczkiem pośrodku i śmieje się. A co? — Masz już dosyć? — mówi do niego. — Będziesz ty mnie prześladował? — Co mraz powiedział, to się musi stać — mrknął Jacuś. — Na tym nie koniec. Będę cię miał. Jeden listek kwiatka przedłużył się, jak języczek i Jacusiowi się wydawało, jakby mu na przekorę się pokazał. Potem znikło wszystko i spał snem twardym aż do rana. Gdy się obudził, znalazł się w znajomym miejscu na skraju lasu niedaleko od wioski i sam nie wiedział już czy to co wczoraj było snem miał zwać czy jawą.

15:53 · Śnienie i marzenia 1

Wyciągnął rękę i pochwycił go. Zapiekło go jak ogniem. A nie rzucił, trzymał mocno. Kwiat w oczach rosnąć mu poczynał, a taką jasność miał, że jacuś musiał powieki przymknąć, bo go oślepiała. Wcisnął go zaraz za pazuchę, pod lewą rękę, na serce. Wtem głos się odezwał do niego. Wziąłeś mnie? Szczęście to twoje, ale pamiętaj o tym. że kto mnie ma, ten wszystko może, co chce, tylko z nikim i nigdy swoim szczęściem dzielić mu się nie wolno. Jacusiowi tak się w głowie z wielkiej radości zaćmiło, że niewiele na ten głos zważał.

21:37 · Nowa życie 2

Jacusiowi łzy się z oczu puściły. Wszystko to było takie, jak porzucił przed kilku latami, ale postarzałe, a po tych wspaniałościach, do których nawyk jeszcze mu się nędzniejszym wydawało. Żłób stary przy studni, pieniek, na którym drewka rąbał, wrotka od dziedzińca, dach porosły mchami, drabina przy nim. Stało jak wczoraj. A ludzie? Z chaty wychyliła się stara, przygarbiona niewiasta w zasmolonej koszuli, z obawą spoglądając na powóz, który się przed chatą zatrzymał. Jacuś wysiadł. Spotykając go w podwórku był stary Burek, jeszcze chudszy niż był niegdyś, z sierścią najeżoną.

Szczekał na niego zajadle, przysiadając na tyle i ani myślał poznać. Jacuś postąpił ku chacie. W progu jej, wsparta o uszach drzwi, stała matka wlepiając w niego oczy, ale i ta nie zdawała się w nim swojego rodzonego domyślać. Jacusiowi serce biło wzruszeniem wielkim. — Matuś! — zawołał. — Tatoć ja, wasz Jacek! Na głos ten drgnęła staruszka. Oczy zaczerwienione od dymu i płaczu skierowała ku niemu i stała oniemiała. Potrząsnęła potem głową. – Jacuś, wolne żarty, jaśnie panie. Tamtego już na świecie nie ma.

25:13 · Zwrot do domu 1

Poza nią zbierało się rodzeństwo, pokazała się głowa ojca. Jacusiowi serce miękło, ale jak spojrzał na swój powóz, konie, ludzi, a pomyślał o pałacu, znowu stwardniało i czuł, że kwiat paproci leżał na nim jak pancerz żelazny. Odwrócił się od starej matki, nie mówiąc słowa, nie patrząc. Wolnym krokiem poszedł, słysząc tylko za sobą wściekłe ujadanie burka. Siadł do powozu i kazał jechać na powrót do raju. Ale co się w nim i z nim działo, tego żaden język nie wypowie, żadne pióro nie opisze. Słowa starej matki, że nie ma szczęścia dla człowieka, jeżeli się z nim dzielić nie może, brzmiały mu w uszach jak przekleństwo.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.