Baśnie i bajki polskie - KWIAT PAPROCI.
Co prawda Noc Świętojańska była w tamtym tygodniu, ale że ja w tym czasie skakałam przez ogniska - jakoś tak nie publikuje w punkt. Ale... może i lepiej, bo a nuż ktoś chciałby Kwiat ten magiczny szukać ;)UFFF... przymierzałam się do tej bajki już od dłuższego czasu, bo czytanie staropolskiego (czy prawie staropolskiego) to naprawdę WYZWANIE!Jednocześnie jest to jednak nasze "dziedzictwo" i nie chciałam za bardzo upraszczać, nawet jeżeli wydaje się to zbyt trudne dla dzieciaków.Myślę również, że nieco przywykliście do tego że nie czytam bajek o zbyt uproszczonych formach językowych bo mam takie dziwne (dla niektórych) przekonanie, ze jeżeli chcemy się rozwijać (a dzieci też to dotyczy) to powinniśmy sięgać wyżej, ponad nasz obecny poziom....znowu zrzędzę? xD stara jestem - lubię to! xDMam nadzieję, że mimo wszystko bajka się spodoba, chociaż nie szalałam z ekspresją - a w najgorszym (lub najlepszym) razie - szybko uśpi xDSłowniczek: "Zasromał się" - to staropolskie "zawstydził się": zdecydowanie nie jest już używane, z wiadomych względów, ale nie zmieniałam - fajnie czasami znać dziwne (obecnie) wyrazy ;) P.S. W tle słychać wiatr - nie czyściłam, bo tak jest bardziej naturalnie :)
Jacusiowi łzy się z oczu puściły. Wszystko to było takie, jak porzucił przed kilku latami, ale postarzałe, a po tych wspaniałościach, do których nawyk jeszcze mu się nędzniejszym wydawało. Żłób stary przy studni, pieniek, na którym drewka rąbał, wrotka od dziedzińca, dach porosły mchami, drabina przy nim. Stało jak wczoraj. A ludzie? Z chaty wychyliła się stara, przygarbiona niewiasta w zasmolonej koszuli, z obawą spoglądając na powóz, który się przed chatą zatrzymał. Jacuś wysiadł. Spotykając go w podwórku był stary Burek, jeszcze chudszy niż był niegdyś, z sierścią najeżoną.
Powróciwszy do pałacu, kazał kapeli grać, panom swoim tańcować, zostawić stoły, upił się nawet trochę. Kilku ludzi kazało ćwiczyć, ale to wszystko nie pomogło. Pozostał bardzo markotnym. Przez cały rok, choć jak zwykle we wszystko opływał, w gębie mu czegoś było gorzko, a w sercu jakby kamień dźwigał. Nie mógł w końcu wytrzymać. Po roku znowu pojechał do wsi swojej i chaty. Spojrzał wszystko jak było. Żłób, pienie, gdach, drabina, wrota i burek z sierścią najeżoną. Ale stara matka nie wyszła.
W progu pokazał się w koszulinie najmłodszy brat jego Maciek. – A Matuś gdzie? – zapytał przybyły. – Chorzy leżą – rzekł malec, zdychając. A tatuś? Na mogiełkach. Choć Burek mało go zapięty, nie chwytał wszedł Jacuś do chaty. Stara matka stękając leżała w kątku na łóżeczku. Podszedł do niej Jacuś, popatrzyła nań i nie poznała. Mówić jej było trudno, a on o nic pytać nie śmiał. Serce mu się krajało. Już sięgnął do kieszeni, aby złotem sypnąć na ławę, ale dłoń mu się ścisnęła. Strach go paskudny ogarnął, że własne szczęście utraci.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż Jacusia w poszukiwaniu kwiatu paproci, który daje szczęście.
Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji.
Jacuś próbuje znowu, ale kury zapiewają i kwiat znika.
Jacuś ma sen, w którym kwiat paproci daje mu niezwykłe szczęście.
Jacuś dostaje się do pałacu, gdzie jest szczęśliwy, ale zaczyna tęsknić do domu.
Jacuś wraca do wioski, ale tam nie ma już rodziców ani chaty.
Jacuś zniknie z powrotem do świata szczęścia, ale z kimś innym.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Wybrałam Shopify, ponieważ na tle konkurencji była to jedna z najbardziej przyjaznych dla użytkownika opcji."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co prawda Noc Świętojańska była w tamtym tygodniu, ale że ja w tym czasie skakałam przez ogniska - jakoś tak nie publikuje w punkt. Ale... może i lepiej, bo a nuż ktoś chciałby Kwiat ten magiczny szukać ;)
UFFF... przymierzałam się do tej bajki już od dłuższego czasu, bo czytanie staropolskiego (czy prawie staropolskiego) to naprawdę WYZWANIE!
Jednocześnie jest to jednak nasze "dziedzictwo" i nie chciałam za bardzo upraszczać, nawet jeżeli wydaje się to zbyt trudne dla dzieciaków.
Myślę również, że nieco przywykliście do tego że nie czytam bajek o zbyt uproszczonych formach językowych bo mam takie dziwne (dla niektórych) przekonanie, ze jeżeli chcemy się rozwijać (a dzieci też to dotyczy) to powinniśmy sięgać wyżej, ponad nasz obecny poziom.
...znowu zrzędzę? xD stara jestem - lubię to! xD
Mam nadzieję, że mimo wszystko bajka się spodoba, chociaż nie szalałam z ekspresją - a w najgorszym (lub najlepszym) razie - szybko uśpi xD
Słowniczek:
"Zasromał się" - to staropolskie "zawstydził się": zdecydowanie nie jest już używane, z wiadomych względów, ale nie zmieniałam - fajnie czasami znać dziwne (obecnie) wyrazy ;)
P.S. W tle słychać wiatr - nie czyściłam, bo tak jest bardziej naturalnie :)