Mentionsy Mentionsy
Ślady | Radio Katowice
Ślady | Radio Katowice

Ślady. Towarzystwo Ciemnych Typów

22.12.2025 ·45 min 1 s

W przedświątecznym odcinku "Rabanu" spotykamy się z ks. Krzysztofem i młodymi z Towarzystwa Ciemnych Typów, by porozmawiać o ich początkach, inspiracji św. Piotrem Jerzym Frassatim i o tym, jak dziś budują relacje i wiarę w codzienności. Dowiemy się, że ślady św. Piotra Jerzego prowadzą także do Katowic - i to na długo przed pojawieniem się Ciemnych Typów na śląskiej ziemi.

Także z mojej strony to była bardzo świadoma decyzja. Choć myślę, że różnie. Ja przypominam sobie taki moment w 2016 roku, kiedy trwały Światowe Dni Młodzieży. Truna Frassatiego gościła w Rybniku i przyłączył się do tej grupy chłopak, który był w niej bardzo krótko, potem bardzo tragicznie skończył, ale w tą modlitwę naszą wszedł. Przyłączył się dlatego, że zobaczył grupę młodych, takich bardzo żywych, bardzo radosnych ludzi. I on w tej chwili, jak ich zobaczył, nawet nie znając Frassatiego, chciał po prostu być wśród nich. No i kto wie, czy to nie posłużyło temu, że my go po prostu bieliśmy modlitwą i tą modlitwą wsparliśmy. Jak bardzo świadectwo przyciąga. Macie też bluzy, które są bardzo znaczące. Patrząc na was już można skierować swoje myśli ku górze, ku postaci Pierre-Georgia Frassatiego.

Za horyzontem przyzwyczaj mi znajdę drogę. Powiedzcie, kończący się rok jest dla Was wyjątkowy. W tym roku kanonizowano Piotra Jerzego Frasatiego, postać bliską wielu młodym, dla Was założyciela. Czy on jest też dla Was inspiracją, a jeśli tak, to w czym Was inspiruje? Ja na początku, jak usłyszałam o Pierre Georgiu, to pierwsze, co się rzuca w oczy, to a, to ten święty z fajką, tak?

Według mnie jest moim przyjacielem. Wiele cytatów jest fajnych właśnie, pochodzących od Pierre Georgesa, taki, który najbardziej mi zapadł w pamięci, to jest, że jego dzień śmierci będzie jego najpiękniejszym dniem i właśnie ta jego świadomość tego, co będzie po śmierci, tego, że zdążamy do nieba. Wydaje mi się, że to, że on tak myślał, to też sprawiało, że żył właśnie pod to, żeby dostać się do nieba. I to jest dla mnie właśnie wielką inspiracją. Pier Giorgio codziennie był na mszy świętej, codziennie przeprowadzał komunię i w tym na przykład też staram się go naśladować. Może niewielu wie, że Pier Giorgio był także w Katowicach i to nie wpadł przejazdem na śląski obiad. To nie pierwszy raz. Pierwszy raz był w 1922 roku, ale później pojawiał się jeszcze parokrotnie w Polsce.

W 2016 roku w Rybniku odwiedził Bazylikę Świętego Antoniego. To był czas, kiedy jego trumna z całym ciałem, które się nie rozłożyło po śmierci, wędrowała na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa. Od Rybnika zaczynała się jego ogólnopolska podróż, bo skręcił wtedy nie na Kraków, tylko na Wrocław, potem pojechał do Poznania. Potem jeszcze był na Pomorzu, Warszawa, Lublin, Ściana Wschodnia i dopiero ostatecznie pojawił się w Krakowie. To był taki piękny moment, jak go wspominam, z takim dużym rozrzewnieniem, bo Bazylika w Rybniku wtedy pękała w szwach przez całą noc. On się pojawił w godzinach popołudniowych, wyjechał wcześnie rano, pojutrzni. Całą noc byli ludzie, którzy przychodzili, a byli w różnym wieku i w ten sposób pokazywali, że znają tę postać, że to jest ktoś, kto ich pociąga. Pier Giorgio odwiedzał Polskę, ale też wy odwiedzacie jego rejony, organizując Camino Pier Giorgio Frassati.

A chcąc wejść w buty Frassatiego, oprócz domu w Polone, co jeszcze jest na trasie tego kamieniu? Oprócz jego dziadków, w której on też się wychowywał i często bywał, jedziemy też do Turynu, do miasta, gdzie on studiował, więc możemy zobaczyć, no już tych dzielnic nie ma i tych slumsów, ale możemy zobaczyć ten układ ulic, jakie on dystanse pokonywał, nierzadko z uczelni właśnie do slumsów czy do mieszkania, więc możemy zobaczyć, że on dziennie potrafił zrobić nawet kilkanaście kilometrów, czasem pieszo i to jest właśnie ta silna wola, o której wspominał ksiądz Krzysztof, No i chociażby te góry, które są w otoczeniu. Pamiętam taką historię, ja w tym roku na Kamino byłam drugi raz, ale Pier Giorgio, który z Pollone szedł do Bazyliki w Oropie, no to szedł przez góry i on ten dystans pokonywał w około półtorej godziny.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.