S06E13: Odcinek przedświąteczny
W przedswiątecznym odcinku drodzy Widzowie i Słuchacze oprócz tego, że pragniemy życzyć Wam najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia to opowiadamy o rekordowej liczbie 8 zawodów, w trakcie których wydarzyło się tyle, że hohoho.Musieliśmy się naprawdę uwijać, tak żeby zaliczyć i Courchevel i Val d'Isere i Val Gardenę i Alta Badię i jeszcze coś mądrego o tym opowiedzieć.Przede wszystkim zachwycamy się Lindsey Vonn, która ze swoją jazdą już zaczyna ustawiać się po kulkę w zjeździe oraz przełomowym i absolutnie zaskakującym zwycięstwie Jana Zabystrana w Val Gardenie. Macio chciałby również aby w Val Gardenie nie było wielbłądzich garbów oraz bije się w pierś w obliczu osiągnięć Emmy Aicher. Tonio natomiast chciałby więcej bułgarów w slalomie, bo takie jak były w Alta Badia to takie o. Dodatkowo nawet już nic nie mówimy o kobiecym slalomie, czekając na to, aż Mikaeli powinie się noga i da którejś z zawodniczek w końcu cieszyć się zwycięstwem. No i oczywiście rozpływamy się nad podkręconą Alta Badią i płaczemy nad Rzeką, która zdaje się nigdy nie dowiezie drugiego przejazdu.Zapraszamy do słuchania i życzymy Wam Wesołych, Śnieżnych Świąt!
Ja też uważam, Gardena była spoko, Gardena była spoko. To było spoko, tylko no faktycznie, no te cameljumpy. No właśnie. Tak to skwitujmy. Wyniki... Super zjazd, gdyby nie cameljumpy. Taka jest moja opinia. Wyniki, no, Marco Andermatt był miękki, plastyczny, dynamiczny, czysto jeżdżący. I co jeszcze mi się rzuca w oczy? Nie zmienia się od zeszłego sezonu to, że Franjo Von Almen jest chyba najlepiej prowadzącym narty zawodnikiem. I znowu, tak jak mówimy wielokrotnie, nie jesteśmy ekspertami w szybkościowych konkurencjach. Gość jedzie, inni jadą to samo, a on na jakimś płaskim nagle pyk, trzydzieści setnych urwane, nie? Nie wiem, albo ma jakiś turbo smar, coś tam jest. Dodajmy jeszcze do tego, że potrafi walić fajne triki w ogóle na tych camel jumpach, to to jakiś safety, to to jakiś tailgrab, to jakieś takie, no też, też spoko naprawdę.
Wnikliwie śledziłem, dokładnie. No słuchaj, generalnie jak zobaczyłem przejazd Marko Odermata, to znowu był, miałem déjà vu z supergiganta, bo pomyślałem, kurde, a co goś zjechał, nie? Co tu się w ogóle wydarzyło? I znowu przyszedł ten niesforny Franjo von Allmendt, koszmarny Karol, tak chyba się ta bajka nazywała, wiesz, lekko pucułowaty chłopczyk, Ludwiczek taki, który tutaj machnie ręką, tutaj gdzieś tam go rozbije, tutaj powalczył, ale zaraz się zbierze i no... Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, zapraszam ekspertów do wytłumaczenia mi. Po prostu gość kładzie narty, składa się w pozycji aerodynamicznej i jedzie chyba, nie wiem, dwa kilometry szybciej od odermatu, no coś w tym musi być. Ja zacząłem się zastanawiać, może on po prostu jest bardziej aerodynamiczny, może ma lepszą pozycję w tym jajku, w tej pozycji zjazdowej.
Wychodzą przed szereg ci technicy, którzy mogą się dobrze zaprezentować. No i Marko szósty i teraz to, co on napisał, to jest fantastyczna w ogóle informacja. 1700 ileś tam dni, gdzie nie stał na podium, a kończył przejazdy. No to jest w ogóle kosmiczna statystyka. Przez tyle lat... Za każdym razem jak dojeżdżasz, wchodzisz na podium, no naprawdę chapeau, chapeau bas. Także fajnie, że właśnie, bo ja liczyłem trochę na to, że ten Marko w końcu gdzieś tam spadnie czy coś, żeby po prostu wyszli przez szereg trochę inni. Szkoda tylko, że... No ta amerykańska flaga tutaj nie pojawiła się na podium, bo bardzo za nią trzymałem kciuki, no ale rozstrzygnięcia w postaci zwycięskiego Marco Schwarza wracającego po kontuzji.
Mostnik, niestety. Mostnik, Mostnik Gili i Rzeka Radamus. I Rzeka Radamus. Trzymałem kciuki, zawsze trzymałem kciuki za tych z wyższymi numerami. Kurczę, to taki pech z tą wypiętą nartą. Szkoda chłopa, ale Mostniku, nie przejmuj się, będzie lepiej. A, jeszcze bardzo bym się podobał przejazd. Tam była ta brama jeszcze, w ogóle ta brama była jedna, jeszcze tylko ta jedna na prawej nodze, gdzie właśnie on tam wypiął. Teraz sobie to przypomniałem, gdzie tam po prostu dziursko było, tak? Dziursko było. No a Stefan Brensteiner dalej, dalej noga gadżeta. Ale jedna rzecz jeszcze, ja tutaj duży props, naprawdę, bo Marko Szwarc, no to wiadomo, no jakby on to przepchał, ja nie lubię jak on, nie podoba mi się jak jedzie Marko Szwarc. Ja też nie jestem fanem. On jest taki dziwnie wykręcony, ale dobra, dowodzi.
Ja mam wrażenie, że tutaj żaden kurseter nic nie zrobił i no nie... Nie połasił się. Mam wrażenie, że Marko Szwarc w drugim wyleciał przez to, że był już tak znudzony chyba tym płaskim i tam, o Jezus, a tu jeszcze w metę trzeba skręcić. No i fiknął dość śmiesznie, no tak wjeżdżając na metę, ale no naprawdę... Panowie, przynajmniej 10 centymetrów bardziej na boki te tyczki prawa i lewa. Ja jeszcze mam Stalkantowe wyróżnienie. Oskar Sandvik, fenomenalny wynik w Val d'Isère i dzisiaj też, dzisiaj w zasadzie, to było wczoraj, też ekstra. I tak zwróciłem uwagę na to, jak będziecie patrzeć, chłop taki jedzie na tykę butem. Mam wrażenie, że nikt nie atakował tak agresywnie tyczek. No aż oglądając go myślałem, chłopie, ty zaraz klamry powyrywasz, zapasowe klamry jeszcze są w sklepie, to zawsze problem, kurczę, no potem wiesz, pojedzie na następne zawody, w serwisie mu powiedzą, nie mamy, no właśnie, i co, i trytytką zepniesz, no uważaj na sprzęt.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W przedswiątecznym odcinku drodzy Widzowie i Słuchacze oprócz tego, że pragniemy życzyć Wam najwspanialszych świąt Bożego Narodzenia to opowiadamy o rekordowej liczbie 8 zawodów, w trakcie których wydarzyło się tyle, że hohoho.
Musieliśmy się naprawdę uwijać, tak żeby zaliczyć i Courchevel i Val d'Isere i Val Gardenę i Alta Badię i jeszcze coś mądrego o tym opowiedzieć.
Przede wszystkim zachwycamy się Lindsey Vonn, która ze swoją jazdą już zaczyna ustawiać się po kulkę w zjeździe oraz przełomowym i absolutnie zaskakującym zwycięstwie Jana Zabystrana w Val Gardenie. Macio chciałby również aby w Val Gardenie nie było wielbłądzich garbów oraz bije się w pierś w obliczu osiągnięć Emmy Aicher. Tonio natomiast chciałby więcej bułgarów w slalomie, bo takie jak były w Alta Badia to takie o. Dodatkowo nawet już nic nie mówimy o kobiecym slalomie, czekając na to, aż Mikaeli powinie się noga i da którejś z zawodniczek w końcu cieszyć się zwycięstwem. No i oczywiście rozpływamy się nad podkręconą Alta Badią i płaczemy nad Rzeką, która zdaje się nigdy nie dowiezie drugiego przejazdu.
Zapraszamy do słuchania i życzymy Wam Wesołych, Śnieżnych Świąt!